Gdy rozum siedzi na tronie

rozum i serce

Zauważyłam, że w rozwoju i podtrzymywaniu nerwicy ważną rolę odgrywa nadmierny racjonalizm. Rozumiem przez to nawykowe znajdywanie racjonalnych wyjaśnień i uzasadnień, które będą tak bardzo logiczne, że zupełnie zanegują jakże nielogiczny świat Twoich uczuć i serca. Ludzkie serce i emocje nie mają żadnych szans wobec silnego racjonalizmu, który zawsze w sposób wysoce intelektualny dowiedzie Ci, że „te emocje są pozbawione sensu”, „to co czujesz jest niewłaściwe”, „płacz nie ma sensu i jest niemęski”. Ten post jest zachętą, abyś przyjrzał się jaką rolę w Twoim życiu odgrywa rozum i czy przypadkiem jego wielka, pięknie wyglądająca pupa nie przykryła świata Twojego serca.

(więcej…)

Reklamy

Jak przerwać błędne koło lęku

Gdyby wszystko to, co się z Wami dzieje podczas napadu paniki, spotkało Was w czasie wojny, albo po prostu podczas wypadku komunikacyjnego, nie przeraziłoby Was tak, jak to się dzieje podczas napadu paniki. Dlaczego? Bo widzielibyście kontekst sytuacji źródło realnego stresu i wszystkie objawy ciała odbieralibyście bardzo naturalnie jako reakcję na stres. Napad paniki i brak kontekstu szybko prowadzą do lęku przed lękiem – zapętlając w błędnym kole lęku przed lękiem. Wiele z tego, co dzieje się po pierwszym napadzie paniki, to skutek lęku przed następnym napadem. I ten właśnie lęk, a nie jego pierwotna przyczyna, szybko prowadzą do zwiększenia częstości napadów i agorafobii. W tym poście piszę trochę o tym, jak Claire Weekes, specjalistka zajmująca się nerwicami, nominowana do nagrody Nobla w dziedzinie medycyny proponuje wydostanie się z młyna lęku.

(więcej…)

Wróćmy do naszych serc i bądźmy sobą

Coraz bardziej przekonuję się, że jednym z największych naszych problemów przyczyniających się do powstania objawów nerwicowych jest brak kontaktu z samym sobą, odłączenie od istoty siebie, a zaraz za tym brak akceptacji siebie. Z drugiej strony brakuje nam także całościowego spojrzenia na siebie jako na człowieka – koncentrujemy się na ciemnej stronie, a zupełne nie dostrzegamy wspaniałości człowieczeństwa. Do tych dwóch refleksji skłoniła mnie lektura książki Anity Moorjani, która w książce „Umrzeć, by stać się sobą” opisała swoją historię doświadczenia z pogranicza śmierci, do której doprowadził ją bardzo złośliwy rak. To doświadczenie zaowocowało przede wszystkim zmianą jej postawy wobec siebie samej. Czegoś z czym za życia miała największe problemy.

Chociaż doświadczenie to porusza kwestię życia po śmierci, nie na tym chcę się skupić w tym artykule. Zależy mi raczej na tym, abyśmy zastanowili się nad sensem naszej choroby i nad tym w jaki sposób już od wielu lat postrzegamy siebie, co o sobie wiemy i co o sobie myślimy.

(więcej…)

Jak rozwinąć uważność w nerwicy – mindfulness

Jedną z najważniejszych umiejętności, które trzeba w sobie rozwinąć, aby uporać się z nerwicą, jest uważność. Być uważnym to powstrzymując się od oceny i działania nauczyć się obserwować siebie, swoje myśli, emocje, a także somatyczne reakcje ciała. Umiejętność obserwacji siebie jest konieczna, aby dostrzec, jakie nasze życiowe postawy lub poglądy, powstałe pod wpływem różnych stresorodnych wydarzeń, wpływają na nas destrukcyjnie.

Nerwica stawia przed nami wyzwanie, zmusza do poważnego podejścia do siebie i do życia, a przede wszystkim, nie pozwala dłużej niszczyć siebie. Jest radykalna w tym względzie. A my, żeby w ogóle zrozumieć, o co w tym wszystkim co się z nami dzieje chodzi, musimy nauczyć się być uważni w każdej chwili. Tą, zaczerpniętą z buddyzmu sztukę, możemy dziś ćwiczyć dzięki Programowi Redukcji Stresu Opartego na Uważności (MBSR Mindfulness Based Stress Reduction), opracowanemu przez Jona Kabat-Zinna – profesora medycyny na Uniwersytecie Medycznym w Massachusetts.

(więcej…)

Dzieci wyciśnięte do ostatniej kropli

Książka Alice Miller „Dramat udanego dziecka” jest doskonałą pozycją pomagającą przeżyć gniew przeciwko rodzicom osobom, które stały się tzw. „dziećmi doskonałymi”, gubiąc po drodze po drodze swoją tożsamość (albo raczej nigdy nie budując). Są to najczęściej dzieci rodziców, którzy sami w dzieciństwie nie doświadczyli szacunku i tolerancji dla swoich impulsów i uczuć. Tacy rodzice przez całe życie poszukują tego, czego nie otrzymali w domu, czyli istoty która całkowicie otworzy się na nich, w pełni ich zrozumie i będzie poważnie traktować. Ponieważ nic nie jest w stanie spełnić tej potrzeby, dorosły poszukuje środków zastępczych – do których należą także własne dzieci. Ta książka ukazuje proces „wyciskania” własnych dzieci, w którym możemy się odnaleźć sami. Niszczy to co prawda złudną iluzję jakże szczęśliwego dzieciństwa, ale jednocześnie wyzwala i umożliwia dopuszczenie do głosu gniewu wobec doznanej krzywdy, uczucia jakże obcego „dzieciom doskonałym”.

(więcej…)