Objawy nerwicy

Czego możesz się spodziewać mając nerwicę?

Pierwszy raz doświadczyłam tego dziwnego lęku, kiedy wracałam do domu podczas sporej burzy. Pioruny waliły wszędzie dookoła, aż w pewnej chwili ogarnęło mnie silne przeczucie, że zaraz jeden z nich uderzy we mnie. W tym przeczuciu była niezwykła pewność. Nigdy wcześniej nie czułam się tak blisko śmierci i nie stała się ona tak realna, jak w tej chwili.

Gdy dotarłam do domu, trzęsąc się, miałam wrażenie, jakbym umknęła losowi, jakby udało mi się umknąć śmierci. Uspokoiłam się, jednak oddech śmierci od tego momentu wciąż mi towarzyszył. Potem był miesiąc spokoju. Aż pewnego dnia wracając z miasta do domu zrobiło mi się bardzo słabo, serce mocno i szybko biło, zrobiło mi się gorąco i odczułam silne nudności. Przy takich objawach nie trudno się przestraszyć. Położyłam się na ławce i po godzinie wszystko ustąpiło, chociaż we mnie narastał lęk, że coś dzieje się z moim ciałem. Po kilku dniach doświadczyłam bardzo silnej słabości ciała, znów szybkie bicie serca, silne nudności, ale przede wszystkim osłabienie. Nie byłam w stanie po schodach o własnych siłach. I w tym wszystkim taki silny lęk, że jest ze mną źle i że umrę. Rodzice zawieźli mnie do szpitala. Zrobiono mi EKG, które nie wykazało zaburzeń pracy serca, z wyjątkiem tachykardii, zbyt szybkiego bicia serca. Lekarze nie wiedzieli dlaczego brak mi sił oraz dlaczego wszystko co zjem wymiotuję. A we mnie wciąż brzmiało „umrzesz”.

W to, że będę żyć, nie wierzyłam nawet wtedy, kiedy usłyszałam diagnozę. Nerwica lękowa to było puste hasło, nic nie znaczące. Tym bardziej, że nie uważałam się za osobę z problemami. W nocy nie spałam, serce wciąż szalało, i ten zupełny brak sił. Czasami nie byłam w stanie przejść nawet do drugiego pokoju. Walczyłam ze sobą podpierając ściany. Całe moje ciało potwierdzało mój lęk – oto umieram. W ciągu tych kilku dni zrozumiałam, że nie przeżyję tego co planowałam, że nie będzie już czasu ani na założenie rodziny, ani na skończenie studiów. Wewnątrz żegnałam się z życiem.

Czego więc możecie się spodziewać w pierwszych miesiącach nerwicy lękowej?

Objawy fizyczne

Przede wszystkim lęku i silnego przekonania o zbliżającej się śmierci. Żadne Wasze wcześniejsze doświadczenie nie da się porównać z tym. W każdej chwili będziecie czuli, że śmierć stoi za Wami. Dlatego w wielu sytuacjach będziecie znajdywali potwierdzenie Waszego lęku. Ja w metrze czułam swąd, miałam przeczucie, że metro się zaraz zapali. Czasem wydawało mi się, że ktoś trzyma nóż i mnie dźgnie.

Zaburzeń pracy serca. Serce będzie biło szybko, kiedy będziecie w stanie spoczynku. Nawet 160 uderzeń na minutę (normą jest 80 uderzeń). Możecie także odczuwać zatrzymanie pracy serca na chwilę, nierówne bicie.

Możecie odczuwać kłucie w klatce piersiowej, które nasila się przy nabieraniu powietrza. Kłucie to może być zlokalizowane po lewej lub prawej stronie pod piersiami, może być także zlokalizowane na środku, na wysokości serca. W rzeczywistości ból ten pochodzi z mięśni międzyżebrowych i nie jest niebezpieczny, chociaż daje nieprzyjemne objawy. Czasem może on trwać kilka dni.

Nudności i wymioty oraz biegunki. Możecie mieć problemy z jedzeniem. Moje nudności były bardzo silne przez okres jednego roku. Podobnie z biegunkami, możecie często biegać do toalety. Kiedy pojawiają się skurcze brzucha możecie mieć też problemy z załatwianiem się śluzem. Śluz powstaje w jelitach przy skurczach nerwowych, które często trwają całą noc. Nie bójcie się załatwiać śluzem. Starajcie się całkowicie go za przeproszeniem wysrać.

Skurcze brzucha i żołądka. Skurcze te możecie odczuwać szczególnie w nocy i nad ranem. Czasem na zatrzymanie tych skurczy pomaga położenie się na brzuchu. Przy silnych skurczach może to prowadzić do zwymiotowania bądź biegunki i śluzu w kale. Jest to bardzo nieprzyjemny stan, ale nie grozi Waszemu życiu ani zdrowiu.

Poczucie gorąca, szczególnie na twarzy. Wielokrotnie będziecie czuli, że jest Wam duszno i gorąco. Zimą będziecie się rozbierać i otwierać okna, żeby zaczerpnąć powietrza. Będziecie się także mocno pocić. Nawet do tego stopnia, że cała bluzka wokół pach będzie mokra, co z kolei będzie nasilać uczucie zmarznięcia, zwłaszcza zimą. Starajcie się przebierać często. Gorąc będzie odczuwalny szczególnie na twarzy, która może Was piec. Z czasem możecie stawać się czerwoni i mieć widoczną rozpaloną twarz. Nie jest to objaw gorączki, a jedynie silnego napływu krwi do twarzy. U mnie po wielu latach naczynka na twarzy zaczęły pękać, rozwinął się trądzik różowaty, który był przyczyną dodatkowych zmartwień. Na mojej twarzy stale występował rumień, a poczucie gorąca towarzyszyło mi dość długo. Jednak kiedy zaczęłam stosować medytacje oraz relaksacje, rumień zaczął się zmniejszać.

Nadmierna potliwość. Co to znaczy to pewnie każdy trochę wie, a jak nie wie, to po mokrych ubraniach szybko rozpozna.

Nacisk na pęcherz, częste oddawanie moczu. Wielokrotnie podczas napadów paniki lub nawet bez napadów, ale przy nasilonym lęku będziecie odczuwać duży nacisk na pęcherz. Będziecie musieli szukać szybko toalety, bo cały Wasz pęcherz będzie wypełniony moczem, chociaż nie piliście dużo. To także zupełnie częsty i typowy objaw.

Silne osłabienie, stan omdleniowy. Często będzie się Wam robiło słabo, zwłaszcza w czasie napadów paniki. Poszukajcie wtedy miejsca, żeby usiąść, wyjdźcie z autobusu, metra na świeże powietrze. Starajcie się nie prosić ludzi o pomoc, bo wtedy ich przerażenie może nasilić Wasz lęk. Usiądźcie i starajcie się zastosować techniki oddechowe. Przeczekajcie to. Jeśli boicie się zemdleć (ja się zawsze bałam), będziecie w stanie kontrolować ten stan na tyle, aby to się nie stało. Będziecie to odczuwać jako wyczerpującą walkę z ciałem, ale ostatecznie nie zemdlejecie. Jeśli nie boicie się zemdleć, możecie odpuścić, ale niewielu ludzi potrafi odpuścić podczas napadu lękowego.

Zaburzenia odbioru zmysłowego. Podczas napadów paniki, ale także bez, możecie często odczuwać zaburzenia postrzegania. Kolory mogą się Wam wydawać bardziej jaskrawej, ściany budynków mogą się wydłużać, zginać, mogą Was przygniatać. Odgłosy ludzi mogą się oddalać, możecie mieć wrażanie, jakby wydobywały się z tunelu. Możecie mieć problem ze zrozumieniem rozkładu jazdy, a nawet mieć zaburzenia orientacji i nie wiedzieć jak wrócić do własnego domu będąc na własnym osiedlu. Na uczelni czy w pracy możecie nie wiedzieć gdzie jest wyjście, właśnie wtedy, kiedy będziecie czuli potrzebę zaczerpnięcia świeżego powietrza. Tak, tego wszystkiego możecie doświadczać. Może się także zdarzyć, że podczas napadu paniki stracicie kontakt ze światem, a będziecie mieli jakieś lękowe wyobrażenie, np. że umarliście, że jesteście w nicości. To wszystko może się wydarzyć, ale zawsze się skończy. Jest to wynik przeciążenia mózgu bodźcami nerwowymi.

Strach przed obłędem. Różnorodność i zupełnie nowe doświadczenia, jakim są niewątpliwie nieprzyjemne doznania, często będzie prowadzić do lęku przed szaleństwem. Mimo, że lęk ten będzie bardzo silny, doznania zawsze będą się kończyć i uspokajać, a Wy będziecie wracać do rzeczywistości. Póki boicie się szaleństwa jest to najlepszy dowód na to, że ono Wam nie grozi.

Ból żołądka. Ból żołądka może się pojawić dość szybko. Razem z tym wiążą się zaburzenia takie jak cofanie się treści pokarmowej, zgaga. Przyczyną tych zaburzeń w nerwicy jest najczęściej ściśnięcie mięśni żołądka. Podczas trzech lat silnych bóli trzykrotnie wykonywałam gastroskopię. Raz tylko miałam stwierdzony lekki stan zapalny śluzówki. Do dziś nie wiem jak to możliwe, że żołądek może wytrzymać taki ból.

Drżenie rąk i nóg. Drżenia będą występować często. Ręce będą się Wam trząść, podobnie nogi. Chociaż to nieprzyjemne doznanie, jest ono bardzo pomocne, to ciało próbuje pozbyć się nadmiaru pobudzenia. Nie starajcie się tego pozbyć. Wiem, że to jest bardzo wstydliwe i nie chcemy, żeby inni ludzie widzieli nas w takim stanie. Jednakże to drżenie ma Wam pomóc rozładować napięcie. W serwisie będę pisała więcej o tym, że są ćwiczenia, które celowo będą prowadziły do uzyskania efektu drżenia, aby zmniejszyć napięcie w ciele.

Objawy psychiczne:

Drażliwość i nerwowość. Nie będziecie mieli cierpliwości. Będą Was drażniły dźwięki, światło, czyjeś słowa. Łatwo będziecie wpadać w złość i będziecie mieli poczucie, że nawet najmniejszy bodziec będzie Was wyprowadzał z równowagi. Nie będziecie mogli oglądać nawet lekko stresujących filmów. Małe napięcie będzie u Was powodować całą serię reakcji.

Płaczliwość. Będziecie płakać bez powodu i bardzo łatwo się wzruszać. Czasem będziecie płakać bardzo długo. Możecie doświadczać bardzo silnego płaczu, tzw. Brzusznego. Są jednak ludzie, którzy mogą nie móc płakać. Tacy, którzy mają bardzo mocno zablokowany płacz.

Nie możność koncentracji. Trudność skupienia myśli, bądź samo skupienie (np. szukając książki na półce) będzie u Was podowować ostre reakcje, np. biegunkę, pocenie się.

Zbyt silne reakcje na jakikolwiek stres. Zarówno radość jak i smutek są pewnego rodzaju stresem dla naszego ciała. W nerwicy te pobudzenia będą szybko prowadzić to silnych reakcji ciała, spotykanych normalnie jedynie w ekstremalnych sytuacjach. Nawet mały stres, mała radość będzie u Was uruchamiać bardzo silne reakcje nerwowe, biegunki, ból żołądka.

Agorafobia. Agorafobia to lęk przed dużymi przestrzeniami zamkniętymi takimi jak teatr, hipermarket. W takich miejscach będziecie doświadczać napadów paniki częściej niż w innych, co poskutkuje omijaniem tych miejsc. Nie upierajcie się na siłę, żeby tam chodzić. Ja przez długi czas nie byłam w stanie chodzić ani do kina, ani do teatru, ani do hipermarketu. Chociaż wielu terapeutów stara się stosować techniki desynsetyzacji (powolne wchodzenie w sytuację), jednak ja wychodzę z założenia, że jeśli ciało się wzmocni, w sposób naturalny będziecie mogli tam wrócić. Ja bez problemu chodzę dziś do teatru i do kina, a także do marketów, ponieważ nic takiego nie bierze mnie w tych miejscach. Osobiście uważam, że nasze ciało będzie w stanie przebywać tam, jeśli tylko wzmocni się nasz układ nerwowy. Starajcie się raczej rozwinąć postawę zrozumienia i współczucia dla siebie i tych czasowych ograniczeń Waszego ciała.

Fobia społeczna. Możecie odczuwać duży lęk przed kompromitacją. Możecie unikać ludzi. To wszystko wynika z faktu, że coś jest nie tak, że droga Waszego życia się zaplątała. Ostatecznie uczucia te będą maleć, wraz z podjętą pracą nad sobą. Ja długo potrzebowałam samotności. Bądźcie dla siebie wyrozumiali. Starajcie się podtrzymywać najważniejsze dla Was relacje, ale miejcie też zrozumienie dla potrzeby izolacji. To jest czas, żebyście okazali sobie zrozumienie.

Depresja.

Depresja często towarzyszy nerwicy. Codzienne zmaganie się z bólem i lękiem, poczucie bezradności wobec objawów i zmęczenie psychiczne są wystarczającymi powodami, aby odechciało się żyć. Przy nerwicy depresja ma często wtórny charakter, dlatego kiedy zmniejsza się natężenie objawów i pojawia się nadzieja na wyleczenie, depresja ustępuje.

Reklamy
%d blogerów lubi to: