Pierwsza i najważniejsza rzecz, jaką można zrobić podczas napadu paniki to głęboko oddychać. Niewątpliwie czytaliście takie porady w wielu poradnikach dotyczących radzenia sobie ze stresem. Często mówi się osobom zdenerwowanym, żeby głęboko oddychały. Mi nigdy to nie pomogło. Przypuszczam, że Tobie również nie. I nie chodzi o to, że to nieskuteczna metoda. Metoda jest dobra, ale jej wykonanie niewłaściwe. Żeby takie oddychanie przyniosło ulgę trzeba je wykonać prawidłowo. W tym poście przedstawię ćwiczenie, które uczy, jak oddychać głęboko w taki sposób, aby faktycznie pomóc swojemu ciału uspokoić się podczas ataku, a także podam kilka wskazówek, które mogą być pomocne w opanowywaniu tej umiejętności i zmianie nawyku oddychania.
7 największych obaw podczas napadu paniki
Zaraz umrę, to na pewno zawał, zaraz zemdleję, to na pewno jakaś poważna choroba – takie zazwyczaj myśli przychodzą nam do głowy podczas ataku paniki i wzmagają lęk. Pierwszy atak jest zawsze wstrząsem, ale każdy następny, choć nadal przeraża, staje się coraz bardziej oswojony. Najważniejszym sposobem, aby powoli zmniejszać intensywność napadów, jest zrozumienie, że żadna z naszych największych obaw nie ma prawa się spełnić. Jest to niewątpliwie trudne, bo zawsze ufaliśmy naszemu ciału, a teraz musimy to zaufanie w pewnym stopniu zawiesić.
W tym poście podaję 7 największych obaw osób, które mają napad paniki, oraz wyjaśnienia medyczne do objawów, uwzględniające to, co faktycznie dzieje się w naszym organizmie w tym czasie. Przygotował je lekarz psychiatra, Edmund J. Bourne, z ponad 20 letnią praktyką z osobami z zaburzeniami lękowymi.
Czytaj dalej „7 największych obaw podczas napadu paniki”
Jak rozwinąć uważność w nerwicy – mindfulness
Jedną z najważniejszych umiejętności, które trzeba w sobie rozwinąć, aby uporać się z nerwicą, jest uważność. Być uważnym to powstrzymując się od oceny i działania nauczyć się obserwować siebie, swoje myśli, emocje, a także somatyczne reakcje ciała. Umiejętność obserwacji siebie jest konieczna, aby dostrzec, jakie nasze życiowe postawy lub poglądy, powstałe pod wpływem różnych stresorodnych wydarzeń, wpływają na nas destrukcyjnie.
Nerwica stawia przed nami wyzwanie, zmusza do poważnego podejścia do siebie i do życia, a przede wszystkim, nie pozwala dłużej niszczyć siebie. Jest radykalna w tym względzie. A my, żeby w ogóle zrozumieć, o co w tym wszystkim co się z nami dzieje chodzi, musimy nauczyć się być uważni w każdej chwili. Tą, zaczerpniętą z buddyzmu sztukę, możemy dziś ćwiczyć dzięki Programowi Redukcji Stresu Opartego na Uważności (MBSR Mindfulness Based Stress Reduction), opracowanemu przez Jona Kabat-Zinna – profesora medycyny na Uniwersytecie Medycznym w Massachusetts.
Czytaj dalej „Jak rozwinąć uważność w nerwicy – mindfulness”
Fałszywe pojęcie grzechu
Przyczyną wielu nerwic lękowych jest represja (mechanizm wyparcia) – najczęściej popędu seksualnego bądź gniewu. A te u wielu ludzi mają korzenie w błędnie rozumianych powinnościach moralnych, które ukształtowały się pod wpływem m.in. religijnego wychowania. Niestety wiele osób pełniących funkcje wychowawców świeckich czy duchowych, sami nie będąc dojrzałymi, przekazuje dzieciom niewłaściwe spojrzenie na te kwestie. Oczywiście w kręgach religijnych wpływ ten jest mocniejszy, ponieważ autorytet duchownych jest większy, a kara wiecznego potępienia bardziej przerażająca niż lanie.
Wspominałam już, że aby powstała nerwica, konieczne jest sprzężenie wielu czynników – w tym charakteru danej osoby. Ja już od dziecka chciałam żyć w zgodzie z wszelkimi normami i nakazami, chciałam być „dobrą dziewczynką”, „dobrym dzieckiem”. To pragnienie pochodzące u dziecka z głębi serca, w połączeniu z tradycyjnym nauczaniem moralności może doprowadzić do katastrofy. I tak też stało się w moim przypadku. A szczególne miejsce w całym tym procesie zajęło jakże ważne i wielkie pojęcie – GRZECH. Czegóż każdy z nas nie mógłby powiedzieć o grzechu – że nie wolno grzeszyć, że Bozia pokaże, że grzech jest zły. Niewłaściwe rozumienie grzechu narobiło w moim życiu sporo zamieszania, postanowiłam więc przyjrzeć mu się z bliska i na nowo zrozumieć jego znaczenie.
Dzieci wyciśnięte do ostatniej kropli
Książka Alice Miller „Dramat udanego dziecka” jest doskonałą pozycją pomagającą przeżyć gniew przeciwko rodzicom osobom, które stały się tzw. „dziećmi doskonałymi”, gubiąc po drodze po drodze swoją tożsamość (albo raczej nigdy nie budując). Są to najczęściej dzieci rodziców, którzy sami w dzieciństwie nie doświadczyli szacunku i tolerancji dla swoich impulsów i uczuć. Tacy rodzice przez całe życie poszukują tego, czego nie otrzymali w domu, czyli istoty która całkowicie otworzy się na nich, w pełni ich zrozumie i będzie poważnie traktować. Ponieważ nic nie jest w stanie spełnić tej potrzeby, dorosły poszukuje środków zastępczych – do których należą także własne dzieci. Ta książka ukazuje proces „wyciskania” własnych dzieci, w którym możemy się odnaleźć sami. Niszczy to co prawda złudną iluzję jakże szczęśliwego dzieciństwa, ale jednocześnie wyzwala i umożliwia dopuszczenie do głosu gniewu wobec doznanej krzywdy, uczucia jakże obcego „dzieciom doskonałym”.