Wściekli na kościół i co dalej?

O ile jeszcze pokolenie naszych rodziców pokornie chodzi do kościoła, a na wsi nawet da się pokroić za księdza, o tyle młodzi to już nieźle wkurzeni ludzie, których stopa często progu kościoła nie przekracza. Ci ludzie mają po dziurki w nosie przede wszystkim jednej, śmiertelnej dla ducha, choroby – hipokryzji oraz bezmyślnego religijnego zachowania. To jest post dla tych wszystkich, którzy się bardzo rozczarowali, którzy na samo słowo „Bóg” reagują alergicznie, którzy doświadczyli cierpienia ze strony kościoła, a może i nawet razem z kąpielą wylali Boga ze swojego życia.

(więcej…)

Jak żyć z nerwicą podczas epidemii?

woman-wearing-mask-on-train-3962264_gotowy
Photo by Anna Shvets on Pexels.com

Drodzy, wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych działań – takich jak powrót do bloga, po kilku latach. Chcę, żebyście wiedzieli, że jestem, pamiętam i myślę o tych, którzy na co dzień się boją, a teraz może nawet boją się bardziej. Zastanawiałam się, co mogę napisać, czym się podzielić, czego możecie potrzebować w tym czasie. Jak wiecie, nie ma łatwych rozwiązań trudnych problemów, ale są takie, których wdrożenie może nam pomóc żyć. I takich kilka pomocnych wskazówek chciałam Wam zamieścić.

(więcej…)

Moja historia

Moja historia
Mam 36 lat. Przez 16 lat borykałam się z nerwicą lękową. Lęk był główną treścią mojego życia, chociaż póki nie eksplodował, nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. Choroba wiele mi odebrała, ale też zmusiła mnie do walki o życie i o siebie. Teraz zbieram owoce w postaci bliskich relacji i odwagi do życia. Wiele zawdzięczam psychologii. Ostatecznie jednak ze szponów śmierci wyrwało mnie osobiste spotkanie z Bogiem. Od tego momentu moje życie zaczęło podlegać dalszej transformacji w sposób, jakiego się nie spodziewałam. Był to jednak proces pracy, nie wydarzyło się to jednego dnia.

Aby skuteczniej pomagać innym przekwalifikowałam się. W 2015 roku zostałam psychologiem w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. W 2016 chcę ruszyłam z programem warsztatów dla osób, które borykają się z lękiem i objawami nerwicowymi.

(więcej…)

Złudzenia – doskonała nienawiść do siebie

Nikt nie powiedział mi wcześniej, że życia trzeba się nauczyć. Podobnie miłości – tej też musimy się nauczyć, także miłości do samych siebie. Nie urodziliśmy się z wiedzą na ten temat. Coś tam przekazali nam rodzice, ale tak naprawdę wymaga to od nas prawdziwej edukacji i pracy nad sobą. Jest jednak pewna wiedza, którą opanowaliśmy w trakcie życia w sposób doskonały – to nienawiść do siebie, kryjąca się często za zasłoną społecznie pożądanych i akceptowanych postaw jak perfekcjonizm lub ofiarniczość – poświęcanie się dla innych. Ten post będzie dotyczył tych często niezauważalnych sposobów nienawiści do siebie – przede wszystkim złudzeń, czyli kłamstw, za pomocą których codziennie niszczymy sami siebie.

(więcej…)

Kiedy duchowość wzmaga lęk

Od dziecka chodziłam do Kościoła. Przeszłam przez wszystkie etapy wychowania religijnego – w domu, u babci i w Kościele. Przez pierwsze lata nerwicy szukałam pomocy u Boga. Bardzo dużo się modliłam, wyłam do Boga aktami strzelistymi i często chodziłam do Kościoła. W tamtym okresie było mi to potrzebne. Jednocześnie narastał mój lęk przed potępieniem. Podczas jednego z najsilniejszych napadów lękowych utraciłam kontakt z rzeczywistością i poczułam, że umarłam. Miałam krótką wizję, która była jak sen, że kiedy umarłam, zostałam wystrzelona w kosmos – w nicość. Było ciemno i nie było tam nikogo, ani Boga, ani ludzi. W mojej nerwicy ten lęk przewijał się wielokrotnie. Za każdym razem podczas napadu paniki ogarniało mnie właśnie to samo przerażenie, przed nicością.

Tymczasem w wielu książkach pisano, że to właśnie wiara może dać siłę, która przeciwstawi się największym życiowym lękom. Że właśnie w walce ze stresem ogromną rolę odgrywa umiejętność oddania życia większej od nas sile, której się wierzy. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego moja wiara jest tak przepełniona lękiem? Jak mam powierzyć moje życie komuś, komu tak nie ufam? I co zrobić, żeby ufać?

(więcej…)