Jak zrozumieć lęk nerwicowy?

lek_FB

Jednym z podstawowych objawów w nerwicy jest lęk. Ponieważ sprawia on wiele cierpienia i w odróżnieniu od strachu nie potrafimy znaleźć jego przyczyny, próbujemy za wszelką cenę się go pozbyć. Zrozumienie jego roli w przebiegu zaburzenia nerwicowego może nam pomóc w procesie odnajdywania drogi wyjścia. Choć początkowo wzbudza nasze przerażenie i wprowadza chaos w nasze życie, z czasem, kiedy zrozumiemy jego rolę, może stać się bodźcem do prawdziwego życia. W tym poście przyjrzę się roli lęku nerwicowego.

Zanim doświadczyłam pierwszego ataku paniki śmierć wydawała mi się rzeczywistością abstrakcyjną. Wiedziałam, że kiedyś nastąpi, ale tak naprawdę nie docierało to do mojej świadomości, bo przecież do starości tak daleko. Pierwsze przeczucie bliskości śmierci było dla mnie doświadczeniem szokującym. W całej mojej istocie poczułam, że śmierć jest tak realna. Potem, kiedy moje ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa, wierzyłam, że o to właśnie wypełnia się to, co całą sobą przeczuwałam od jakiegoś czasu. Z dnia na dzień słabłam, aż rodzice zawieźli mnie do lekarza. Na piętro prowadzono mnie pod ramiona, ponieważ nie miałam siły sama iść. EKG oprócz wysokiego tętna nie wykazało jednak żadnych zaburzeń pracy serca. Podobnie inne badania. Dopiero 4-ty lekarz stwierdził, że to nerwica. Dla mnie było to jednak nie do przyjęcia. Całą sobą czułam niesamowitą rzeczywistość śmierci. Potrzebowałam pół roku, żeby uwierzyć, że objawy które mam mogą mieć inną, niż somatyczna, przyczynę, choć nadal doświadczałam bliskości śmierci.

Lęk w nerwicy jest przerażającym doświadczeniem. Na co dzień doświadczamy strachu. Strach dotyczy konkretnych rzeczy, np. złych ludzi, dzikich zwierząt, problemów finansowych i jest czynnikiem, który ma nas chronić. Strach uaktywnia się w nas podczas wypadku, kiedy nasze życie jest zagrożone i uruchamia fizjologiczne mechanizmy, dzięki którym możemy walczyć, uciekać bądź odłączyć się od przeżywania poprzez dysocjację.

W przypadku lęku, np. zaburzeniach lękowych uogólnionych, towarzyszy nam lęk, który nie ma swojego przedmiotu. To wszechogarniające poczucie zagrożenia. Nasz umysł zaczyna wariować i szuka przyczyn lęku. Wtedy zaczynamy mocno koncentrować się na doznawanych objawach, chociaż pierwotnie to nie one są przyczyną lęku. Dlatego pierwszym i trudnym, ale kluczowym krokiem w terapii nerwicy, jest zrobić podstawowe badania, a następnie jeśli wyjdą dobrze, uwierzyć, że problem tkwi głębiej i podjąć pracę nad sobą.

Za wcześnie żeby umierać

Lęk w życiu psychicznym jest tym, czym ból w życiu fizycznym. Kiedy coś złego dzieje się w naszym organizmie, a my tego nie możemy zobaczyć, odczuwamy ból. Ból jest informacją, że dzieje się coś złego w ciele i powinniśmy coś zrobić, żeby ratować nasze życie. Rozumiemy fakt, że ból, chociaż często utrudnia życia, sprzyja jednak jego ochronie. Odpowiednikiem bólu w życiu psychicznym jest wszechogarniający lęk.

Lęk w nerwicy jest dla nas informacją, że żyjemy w sposób, który nam szkodzi, że żyjemy przeciwko sobie. Że utraciliśmy siebie. Szczególny wydźwięk ma doświadczana bliskość śmierci. W świecie fizycznym doświadczają go osoby, które dowiedziały się o swojej śmiertelnej chorobie. Dopiero w obliczu takiego doświadczenia ludzie zaczynają przewartościowywać życie i odważają się robić to, na co nie mieli wcześniej odwagi. W przypadku nerwicy ten szczególny lęk pełni podobną rolę. Wskazuje przede wszystkim na fakt, że nie żyje się naprawdę, autentycznie, w zgodzie ze sobą. Że jest za wcześnie, żeby umierać, bo nie zdążyliśmy jeszcze doświadczyć prawdziwego życia. Dla wielu osób fakt ten długo był nie do przyjęcia, także dla mnie samej. Uważałam, że wszystko w moim życiu jest ok., oprócz działania mojego ciała. Jakże się myliłam.

Elizabeth Kubler-Ross, psycholog, która przeprowadziła wiele rozmów z umierającymi osobami, zauważyła, że bez lęku i ze spokojem umierają tylko te osoby (bez względu na to, czy były wierzące, czy nie), które żyły w pełni, autentycznie, które realizowały siebie, które żyły odważnie.

Przed chorobą celem mojego życia było założyć rodzinę i dożyć emerytury. W wyniku procesu, który we mnie zaszedł cel mojego życia się zmienił. Moim najważniejszym celem jest życie w żywej i bliskiej relacji z Bogiem, ale w wymiarze czysto ziemskim celem stało się poznanie i pokochanie siebie i życie w zgodzie ze sobą, życie odważne. Z tej pozycji dopiero pojawia się prawdziwa miłość do innych. Celem mojej pracy dzisiaj nie jest już zbieranie na emeryturę (taki miałam cel przez lata), ale wyrażanie siebie, tego co mam w sercu.

Narysować własną mapę życia

Lęk nerwicowy pokazuje, że żyjemy w ogromnej negacji siebie. Przede wszystkim funkcjonujemy poprzez „muszę”. Rodzice, kiedy nas wychowywali, dali nam „mapę życia”. Na tej mapie znajduje się ich obraz świata (np. „nie ufaj ludziom, bo zawsze cię oszukają”, „życie jest ciężkie”, „tylko awans ma w życiu znaczenie”, „musisz stać się kimś, żeby być wartościowym”). Na tej mapie znajdują się też metody na szczęśliwe życie, które pochodzą ze świadomości naszych rodziców np. „musisz zostać prawnikiem bo byłem nim ja i dziadek”. W dzieciństwie ta mapa pozwalała na żyć. Ale w dorosłości życie według tej mapy może prowadzić na nas na manowce, w tym do nerwicy. Niektórzy rodzice narysowali nam mapę pełną gór. I potem my doświadczamy życia jako codziennej wspinaczki i trudu.

W procesie wychodzenia z nerwicy trzeba narysować własną mapę, na której znajdziemy się my. Dzieje się to poprzez odszukanie siebie: na czym mi właściwie zależy, czego pragnę, co jest dla mnie dobre, czego potrzebuję? Jakiego życia chcieli dla mnie rodzice, a jakiego życia pragnę ja? Te studia zapewnią mi zarobek, ale czy to jest naprawdę to, co chciałabym robić? Czy wszystko co wiem o świecie i o sobie jest prawdziwie? A może to tylko obraz świata moich rodziców? Kluczem jest tu wyjście od myślenia: „być może to, w jaki sposób patrzę na świat, nie jest prawdziwe”? Być może świat jest inny? A jaka jestem ja? Czego ja właściwie chcę?

To są pytania zmieniające życie. To są pytania, które prowadzą nas do siebie. Dopiero kiedy narysujemy własną mapę, możemy rozstać się z mapą rodziców. Dopiero, kiedy naprawdę będziemy wiedzieli sami, czego chcemy, co jest dla nas ważne, będziemy mieli siłę, aby wartości czy przekonania naszych rodziców nie miały na nas tak dużego wpływu.

Nerwicowy lęk przed śmiercią jest bólem naszej najgłębszej istoty, czerwonym światłem. Mówi, że nie żyjemy właściwie, że robimy sobie krzywdę. I chociaż na początku osobom, dla których psychologia i wewnętrzne rozważania są abstrakcją, jest to trudne do przyjęcia, to jednak jest to jedna z ważniejszych życiowych lekcji, klucz do autentycznego życia.

Reklamy
Następny wpis
Dodaj komentarz

4 komentarze

  1. ela lund

     /  Kwiecień 5, 2016

    Dopiero, kiedy naprawdę będziemy wiedzieli sami, czego chcemy, co jest dla nas ważne, będziemy mieli siłę, aby wartości czy przekonania naszych rodziców nie miały na nas tak dużego wpływu.
    I tu problem
    czas!

  2. Minia

     /  Kwiecień 12, 2016

    Z nerwica lekowa walcze od roku czyli od momentu kiedy zaczelam pracowac w szpitalu (pracuje na recepcji przy rezonansie I tomografii komputerowej),wtedy, kiedy zauwazylam,ze zachorowalnosc na nowotwory jest tak czesta jak na grype. Widzialam osoby ,ktore walczyly dzielnie i ich wyniki byly zadowalajace, widzialam tych takze, ktorzy nikli w oczach I dla ktorych nie bylo ratunku,bo rak co chwile przerzucal sie na inne czesci ciala. Doswiadczylam strachu o zycie wlasne I moich bliskich. Dostalam szoku, czulam sie jakby ktos zniszczyl moje kolorowe zycie I pokazal jego prawdziwe oblicze. Dostep do skierowan i raportow lekarzem okazal sie moim koszmarem,bo przeciez wiedzialam jaki pacjent przyjdzie,co mu dolega I dlaczego tu jest. Z poczatku zaczelam sie slabiej czuc, miec szybszy puls. Pozniej doszly zawroty ,ktore wyleczylam akupuntura. Niestety zawroty powrocily, do tego klucie serca I bole klatki piersiowej.
    Staram sie nie nakrecac, nie wmawiac sobie rzeczy I zyc chwila. W twoim tekscie powyzej jest wszystko czego doswiadczam ja. Panicznie boje sie smierci I chorob,a kazde gorsze samopoczucie powoduje,ze nachodza mnie akcje paniki.
    Wczoraj mialam przyjemnosc przeczytania twojego sposobu medytowania ,czyli po prostu rozluznienia miesni. Bede stosowac,a przy okazji staram sie zmienic prace, bo wykancza mnie psychicznie I fizycznie.
    Z nadzieja patrze na przyszlosc. Wierze,ze uda mi sie nerwice przezwyciezyc,kiedy odetne sie od jej glownego powodu ,ktorym jest trudne miejsce pracy.
    Dziekuje I pozdrawiam!

  3. Kasia

     /  Październik 8, 2016

    Moi rodzice zgodnie ze swoją wiarą i wiarą swoich rodziców wymagali ode mnie bezwzględnego posłuszeństwa. Nie miałam prawa sprzeciwu, nie miałam prawa do swojego zdania. W zasadzie nie miałam żadnych praw, tylko obowiązki. A ślepe posłuszeństwo jakie na mnie wymuszono, spowodowało, że byłam posłuszna wszystkim kogo uważałam za autorytet (mąż, szef). To kosztowało mnie 40 lat spędzonych na byciu czyimś podnóżkiem i człowiekiem drugiej kategorii. Ale najważniejsze to się obudzić i spojrzeć z dystansu na to jak nas traktowano i prawidłowo to ocenić. Bo może istnieje jeszcze inna rzeczywistość niż ta którą „pokazali” nam rodzice. Pozdrawiam gorąco!

  4. Bardzo dobrze ujelas temat… dla mnie osobiscie bardzo znajomy na szczescie po wielu latach zycia odnalazlam wlasna droge do mojego serca i karmie go tylko miloscia.
    Pozdrawiam cieplo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: