Logoterapia – zaawansowany poziom terapii

Logoterapia ujęła mnie niezwykłym podejściem do człowieka. Oto, po wielu latach widzenia siebie jako jednostkę reagującą na nieświadome popędy i instynkty, spotkałam się z teorią, która przywraca człowiekowi jego godność i wielkość. O to, pojawiła się teoria człowieka mówiąca o wyższych wartościach, sensie życia, duchowości, wolności wyboru. I w zasadzie wszystko byłoby pięknie – gdyby…

no właśnie..

Zacznę może od początku.

Logoterapię stworzył Viktor Frankl, austriacki psychiatra i psychoterapeuta. Ukończył medycynę w Wiedniu i początkowo pozostawał pod dużym wpływem Freuda. Tuż przed II wojną światową stworzył podwaliny logo terapii, w której ostatecznie odciął się od freudowskiego spojrzenia na człowieka. Swoje przemyślenia dotyczące człowieka skonfrontował z doświadczeniami obozów koncentracyjnych w Teresinie, Auschwitz i Dachau. Do dzisiaj pozostaje jednym z czołowych psychologów reprezentujących nurt egzystencjalny. Niewątpliwie człowiek ten poprzez swoje doświadczenia osiągnął wysoki poziom świadomości, wysoki poziom człowieczeństwa. Skonfrontowanie się z tak ekstremalnymi doświadczeniami nie pozostało bez wpływu na myślenie o życiu i o człowieku. Będąc w obozie był on zarówno świadkiem ludzkiej degradacji, jak i wielkich, heroicznych czynów. Myślę, że teoria logoterapii jest niejako hołdem złożonym wszystkim tym niezwykłym ludziom, których Frankl spotkał na swojej drodze. Tym ludziom, którzy mieli siłę i odwagę przeciwstawić się swojemu lękowi, swojemu głodowi, niewygodzie, cierpieniu i bólowi.

Za każdym razem, kiedy czytałam wspomnienia obozowe, poruszała mnie ta odwaga. Osobiście obawiam się, że nie było by mnie na nią stać, że nie miałabym w sobie tyle siły, aby przeciwstawić się chociażby banalnemu głodowi. I właśnie taka postawa, postawa, u której podstawy leży walka o przetrwanie, walka o jedzenie, walka o życie za wszelką cenę – taka postawa też nie jest nam obca. Zarówno w obozach byli ludzie, którzy zdradzali, czy zabijali innych, aby chronić siebie, ale dziś także w naszych miejscach pracy są ludzie, którzy kierują się niższymi popędami. I o tym obliczu naszego człowieczeństwa nie chcę zapominać.

Wierzę w dobroć ludzi, ale rozumiem i widzę też naszą słabość.

Frankl wiele wysiłku poświęcił na polemikę ze swoimi wielkimi braćmi naukowymi – czy człowiek, jak uważał Freud, jest popychany przez swoje popędy i dąży do przyjemności, czy jak uważał Adler, dąży do rekompensaty niskiego poczucia wartości poprzez doświadczanie mocy? Frankl przede wszystkim uważał, że główną motywacją człowieka jest ogromne pragnienie realizowania sensu swojego życia, tzw. Wola sensu. I z tego punktu widzenia patrzył na człowieka.

Logoterapia, lub – jak niektórzy ją nazywają – trzecia wiedeńska szkoła psychoterapii, skupia się na sensie ludzkiej egzystencji, jak również na poszukiwaniu owego sensu przez człowieka. Zgodnie z logo terapią, dążenie do znalezienia w życiu sensu jest u człowieka najpotężniejszą siłą motywującą.

Serce nerwicy bije w piwnicy

Jak jednak zastosować to podejście na początkowym etapie terapii, kiedy człowiek w rzeczy samej nie jest świadom tego, co się z nim dzieje, często nie jest świadom swoich przeżyć, ma za to uporczywe ataki paniki, napady lęku, bóle żołądka, albo nawet, jak w przypadku nerwicy histerycznej, jego ciało odmawia posłuszeństwa doświadczając nawet częściowego paraliżu? Jak w sytuacji nerwicy, której serce bije w otchłani nieświadomości, kiedy ciało nie pracuje jak trzeba, rozmawiać o sensie życia? Jak negować dokonania Freuda – kiedy nerwica powstaje na bazie ratujących ludzką psychikę mechanizmów obronnych właśnie w podświadomości, kiedy człowiek nie jest świadom swoich prawdziwych pragnień, potrzeb i uczuć..

W przypadku nerwic człowiek tak naprawdę potrzebuje skorzystać z dorobku każdej z tych wielkich osób, z tym, że każdy etap jego pracy i rozwoju będzie zakładał inne cele. Dlatego tak bliskie jest mi podejście eklektyczne, czerpiące z doświadczeń wielu szkół terapeutycznych.

Freudowskie podejście sprawdza się na początku drogi terapeutycznej – skupia się właśnie na piwnicy, na odkryciu tego co nieświadome, na poznaniu ciemnej strony człowieczeństwa, na zidentyfikowaniu dość prymitywnych, mimo wszystko, mechanizmów obronnych, na skonfrontowaniu się z prawdziwymi uczuciami, a także odzyskaniu kontaktu ze sobą. Ten proces niewątpliwie wymaga pochylenia się nad przeszłością – nad dzieciństwem, nad charakterystyką życia rodzinnego, nad traumami, niewyrażonymi żalami. I niewątpliwie ważne jest na tym etapie przyjrzenie się seksualności – która choć ma na celu służyć wzniosłym sprawom, ma swoje źródło w zwierzęcych instynktach oraz sile leżącej w ewolucyjnym dążeniu natury do przedłużenia gatunku.

Nie oznacza to jednak, że jestem zwolenniczką myślenia, że wszystkie nasze problemy psychiczne mają źródło w seksualności. Raczej chcę unikać wszelkiej generalizacji, jeśli myślę o człowieku, ponieważ jesteśmy zbyt skomplikowanymi jednostkami, a generalizacja zbyt uproszczonym patrzeniem na człowieka.

Kiedy człowiek odzyska świadomość siebie – na nowo skontaktuje się ze swoimi uczuciami i zacznie, już jako dorosły człowiek, odzyskiwać siebie, budować w końcu swoją tożsamość, a odrzuci często mu narzuconą, upora się z przeszłością, kiedy człowiek mocno zakorzeni się w sobie, wtedy, według mnie, pojawia się przestrzeń na logo terapię. To jest moment, kiedy już nie trzeba więcej obracać się wstecz, na przeszłość, ale można spojrzeć na motywacje, na sens życia.

Przekraczanie siebie

Twierdząc, że człowiek jest istotą odpowiedzialną i zobowiązaną stale urzeczywistniać sens potencjalnie zawarty w każdej życiowej sytuacji, pragnę jednocześnie podkreślić, że prawdziwy sens życia odnajdziemy raczej w świecie zewnętrznym niż w sobie samym, jako że nie jest prawdą twierdzenie, iż człowiek stanowi system zamknięty. Nazwałem ową konstytutywną cechę samo przekraczaniem ludzkiej egzystencji. Należy przez to rozumieć, że człowiek zawsze kieruje się oraz kierowany w stronę czegoś lub kogoś innego niż on sam. (..) Im bardziej zapominamy o sobie – oddając się sprawie, której pragniemy służyć, bądź też osobie, którą pragniemy kochać – tym głębsze jest nasze człowieczeństwo i  tym bardziej urzeczywistniamy swój potencjał.

To zapomnienie o sobie, aby było zdrowe, i faktycznie służyło realizacji pełni człowieczeństwa, musi być poprzedzone ugruntowaniem w sobie. Według mnie, nerwice są właśnie objawem zapomnienia o sobie i oddalenia się od siebie. Także dopiero po „odzyskaniu siebie” człowiek może realizować wyższe ideały. I tego właśnie brak mi w teorii Frankla.

Odbieram logoterapię, jako terapię dla zaawansowanych, dla osób, które mają już pewien poziom samoświadomość, które odzyskały siebie i zmierzyły się ze sobą. Dopiero na takim etapie widzę jej zastosowanie. To jest właśnie czas i miejsce, a także przestrzeń, aby pochylić się nad rzeczami najważniejszymi – nad sensem własnego życia, nad przekraczaniem siebie.

Poczucie humoru oraz heroizm wiążą się w sposób niepowtarzalny w typowo ludzką zdolność samo odłączenia. Dzięki niej człowiek jest w stanie oderwać się nie tylko od danej sytuacji, ale również od samego siebie. Może wybrać postawię jaką zajmie względem samego siebie. Tym samym zajmuje stanowisko wobec własnych somatycznych i psychicznych uwarunkowań oraz determinant. Ze zrozumiałych względów jest to kluczowa kwestia z punktu widzenia psychoterapii i psychiatrii, edukacji oraz religii. Człowiek widziany z tej perspektywy dysponuje bowiem wolnością kształtowania własnego charakteru, jest też odpowiedzialny za to, kim się staje. Przestają być zatem ważne cechy charakteru, popędy czy instynkty per Se, liczy się za to postawa, jaką względem nich przyjmujemy, a umiejętność zajęcia takiej postawy jest tym, co czyni nas ludźmi.

To jest także moment, aby patrząc na swoje życie wspiąć się na wyższy poziom – wymiar duchowy:

Wymiar ten można by zdefiniować również jako wymiar duchowy. Jednak, jako że w języku angielskim przymiotnik duchowy kojarzy się z religią, należałoby go za wszelką cenę unikać. Wymiar noologiczny powinien być raczej rozumiany jako wymiar antropologiczny, a nie teologiczny. To samo dotyczy cząstki „logos” w kontekście terminu logo terapia; poza sensem „logos” oznacza tutaj jeszcze „ducha”, lecz również bez konotacji głównie religijnych.

Weźmy na przykład dwa fenomeny, które chyba najpełniej oddają nasze człowieczeństwo, a mianowicie miłość i sumienie. Stanowią one najwyższe przejawy innej, wyłącznie ludzkiej zdolności, jaką jest zdolność do samo transcendencji.

Sens życia można odnaleźć poprzez twórczą pracę lub działanie, doświadczenie dobroci, prawdy oraz piękna, poprzez bezpośredni kontakt z przyrodą lub kulturą, a także nie mniej ważne zbliżenie z innym człowiekiem, którego wyjatkowości możemy doświadczyć poprzez miłość. Jednakże najpełniej przeżywają ów sens ci, którzy – pozbawieni możliwości odnalezienia sensu w działaniu, pracy czy miłości – przyjmują postawę pozwalającą im się wznieść ponad swoje położenie i przekroczyć samego siebie.

Bibliografia:
Człowiek w poszukiwaniu sensu, Viktor Frankl, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2011
Wola sensu. Założenia i zastosowanie logoterapii., Viktor Frankl, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2010
Reklamy
Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: