Co robić gdy mam napad paniki?

Co zrobić jeśli już dopadnie nas atak paniki..

Napad paniki zawsze jest nieprzyjemnym doświadczeniem. Niewątpliwie najbardziej przeraża w pierwszych razach, potem jest fatalny do zniesienia, ale przynajmniej jest to coś bardziej znanego. Napad paniki daje całą serię objawów, ale zawsze ustępuje – najsilniejszy po kilku, kilkunastu minutach.

Wysiądź jeśli to możliwe

Przede wszystkim jeśli możesz to wysiądź z autobusu, metra (jeśli to możliwe),  jeśli idziesz zatrzymaj się i znajdź miejsce spokojne np. ławka gdzieś z boku, ale nie zupełnie odludne. Raczej takie, gdzie nie ma tłumu ludzi i gdzie będzie trochę spokoju.

Jeśli jesteś w pomieszczeniu, z którego trudno się wydostać (kino, hipermarket, wysoki budynek) to nie próbuj wychodzić na powietrze za wszelką cenę. Znajdź miejsce spokojne, gdzie będziesz mógł usiąść. Dobrze jeśli będziesz mógł otworzyć sobie trochę okno.

Usiądź

Jeśli masz taką możliwość to usiądź: na ławce, na murku (tylko podłóż coś pod pupę). Siedzenie zminimalizuje nieprzyjemne odczucie osłabienia i uginania się nóg. Zminimalizuje także odczucie zawrotów głowy, nie będziesz się wtedy bać, że się przewrócisz. Usiądź tak, żeby mieć nogi blisko brzucha (skul się). Czasami taka postawa uspokaja (postawa embrionalna).

Oddychaj przeponą

Twoje serce prawdopodobnie będzie biło bardzo szybko lub nawet nieregularnie. Może mieć dodatkowe skurcze i w efekcie dawać wrażenie zatrzymania na chwilę. Zacznij więc brać głęboki oddech (ale nie za głęboki) wpuszczając powietrze do samego dołu brzucha (możesz położyć rękę na brzuchu, żeby kontrolować, że brzuch przy oddechu się podnosi). Po wzięciu wdechu wstrzymaj oddech na chwilę i powoli zacznij wypuszczać powietrze. Staraj się nie wysilać w tym procesie oddychania, a raczej robić to z pewną swobodą. Nie nadwyrężaj swoich płuc. Wykonując oddechy licz każdy oddech od 10 do 1.

Może Ci towarzyszyć trudność w nabraniu powietrza – wtedy też staraj się zastosować technikę oddechową.

Wyjmij karteczki

Pojawią się w Twojej głowie zdania pogłębiające Twój lęk: „Zaraz umrę”, „Zaraz zemdleję”, „Zaraz się uduszę”, „Zaraz zwariuję/oszaleję”. Noś więc przy sobie i wyjmuj w momencie napadu karteczki wyjaśniające objawy fizyczne (karteczki przygotuj sobie w domu – opis jak je przygotować wkrótce pojawi się na stronie). Staraj się używać skrótowych opisów, żebyś nie musiał wysilać głowy podczas ataku. Karteczki możesz stworzyć na bazie wyjaśnień w „Czego mogę się spodziewać”. Np. Szybko bijące serce – normalny skok adrenaliny, serce podczas seksu bije z podobną prędkością i nie jest dla niego szkodliwe.

Jak nie zwymiotować

Podczas ataku może Ci się zrobić bardzo niedobrze – możesz mieć nudności. Jeśli chcesz uniknąć wymiotowania, staraj się nie ruszać dużo, przełykaj często ślinę i nabieraj powietrze przez usta.

Nie walcz

Staraj się nie zmniejszać objawów, spróbuj nie walczyć z napadem paniki. Spróbuj nie uciekać od objawów. Mów do siebie „Wielu ludzi to przechodzi, ale nikt jeszcze od tego nie zwariował. To za chwilę minie. Niech moje ciało wyzwoli nadmiar napięcia. To się zaraz skończy. Znam to i to się zdarza.”

Twoje ręce będą drżeć – pozwól na to, niech się trzęsą – to jeden ze sposobów, za pomocą którego nasze ciało pozbywa się nadmiernego napięcia. Połóż ręce na brzuchu i staraj się oddychać przeponą. Nie obserwuj drżących rąk, bo to będzie Cię dodatkowo przerażać.

Rozbierz się

Prawdopodobnie zrobi Ci się bardzo gorąco. Jeśli jesteś w pomieszczeniu zdejmij sweter, rozluźnij kołnierz. Na dworze nie zdejmuj kurtki. Skoncentruj się na świeżym powietrzu.

Zaakceptuj dziwne wrażenia

Możesz mieć wrażenie, że kolory mają ostrzejsze barwy, ściany się wyginają, budynki są ogromne i Cię otaczają, a ludzi dziwnie słychać. To wszystko może się wydarzyć, ale staraj się skoncentrować na oddechu. Nie próbuj nic czytać (podczas napadu możesz mieć problem ze zrozumieniem najprostszych komunikatów np. rozkładu jazdy).

Zadzwoń

Możesz także zadzwonić do kogoś bliskiego, kto wie o Twoich napadach. Z doświadczenia jednak wiem, że w tym momencie raczej chce człowiek jakoś sam to wszystko przejść. Ja unikałam ludzi, bo gdyby ktoś nachylił się nade mną i spytał co mi jest, to wpadłabym w jeszcze większy lęk. Dla mnie to oznaczało, że naprawdę źle wyglądam i to widać, dlatego ktoś się pochylił.

Napad wkrótce powinien minąć, chociaż dla Ciebie to będą wieki. Napadem paniki rządzi pewna zasada: on mija zawsze i nigdy nie zaszkodzi Twojemu ciału ani psychice, choć jest nieprzyjemny,

 

About these ads
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

228 komentarzy

  1. onnnnaaa

     /  Kwiecień 27, 2012

    Cała prawda o naerwicy lękowej !! Jest to straszne ! właśnie tu weszłam bo dostałam napadu ! i chciałam zobaczyć jak się uspokoić . ! Jest to straszna choroba naprawdę !!

  2. anuk

     /  Lipiec 4, 2012

    ja też szukałam w necie sposobu na pozbycie się napadu, bo właśnie dostałam. To jest koszmar. Dzięki za pomoc, nieco mnie uspokoił twój opis:)

  3. Anna.....

     /  Wrzesień 10, 2012

    Z nerwica lekowa zmagam sie od kilkunastu lat czesto jestem na tabletkach uspokajajacych.Nie zazywam ich kazdego dnia ale w chwili kiedy czuje ze zacznie sie atak.Najgorsze w tym wszystki jest to ze moi bliscy nie potrafia(a moze nie chca)zrozumiec mojego problemu.Kwituja mnie jednym zdaniem „to tylko Twoja fanaberia”.Dobrze wiedziec ze jednak to nie fanaberia a choroba z ktora trzeba jakos zyc choc jest to brdzo trudne.

  4. Anno, niestety w nerwicy na zrozumienie nie można liczyć. Wielu ludzi (i nas samych, ale my nie mamy wyboru) to przerasta. Jednakże nie jest to choroba, z KTÓRĄ TRZEBA JAKOŚ ŻYĆ. Jeśli trwa, oznacza to, że w naszym życiu, myśleniu, postawach jest coś, co nas niszczy. A także ciało za wiele lat było spięte. Nauczyliśmy się reagować na stres napięciem. Za jakiś czas będę pisała o pewnej technice zmniejszania napięcia – bardzo naturalnej. Jest to forma medytacji, ale bez konotacji religijnych. Nie trzeba też w niej siedzieć w trudnej pozycji ze skrzyżowanymi nogami. Potrzebuję trochę czasu, żeby przygotować się do tych artykułów. Osobiście stosuję to już od 3 miesięcy – i pomaga mi szczególnie w bólach żołądka. Potrzeba czasu, żeby ogólne napięcie w ciele się zmniejszyło. Zajrzyj na bloga za jakiś czas. Jeśli chcesz, napisz też do mnie na maila: kontakt@nerwicalekowa.com. Trzymaj się!

  5. mały potworek

     /  Październik 14, 2012

    DOKŁADNIE TAK SAMO WESZŁAM TUTAJ BO MIAŁAM ATAK. W ZASADZIE TO OD OSTATNIEGO CZASU ZMAGAM SIĘ W TYM CODZIENNIE. NIE MOGĘ PRZESTAĆ O TYM MYŚLEĆ. W ZASADZIE ZACZĘŁO SIĘ TO JAKIEŚ 7,8 LAT TEMU KIEDY PRZEPROWADZIŁAM SIĘ Z RODZICAMI Z BLOKU DO BLOKU OBOK. MIESZKAŁAM DO 20 ROKU ŻYCIA NA PARTERZE,A WTEDY WŁAŚNIE PRZEPROWADZILIŚMY SIĘ NA 3 PIĘTRO. PEWNEJ NOCY OBUDZIŁAM SIĘ NAGLE I NIE MOGŁAM ODDYCHAĆ,STRASZNIE WTEDY SPANIKOWAŁAM,POGOTOWIE WZYWAŁAYŚMY Z MAMĄ,OCZYWIŚCIE JAKIŚ ZASTRZYK USPAKAJAJĄCY DOSTAŁAM. NO I TAK BYŁO KLIKA RAZY,ŻE WZYWAŁYŚMY TO POGOTOWIE. POTEM MAMA POWIEDZIAŁA MI,ŻE TEŻ ZMAGAŁA SIĘ Z PODOBNYM OBJAWAMI W MOIM WIEKU. I JAKOŚ PRZESTAŁAM WZYWAĆ POGOTOWIE I VALIDOL BRAŁAM JAK JUŻ BYŁO NAPRAWDĘ ŹLE.AKTUALNIE MAM 27 LAT. ŻE LECZYŁA SIĘ NA NERWICE. JA TEŻ POTEM ZACZĘŁAM CHODZIĆ DO PSYCHIATRY I LEKI JAKIEŚ MI PRZEPISAŁA,RAZ NA 1,5MIESIĄCA CHYBA CHODZIŁAM DO TEJ PSYCHIATRY, ALE WSUMIE WYCISZYŁAM SIĘ NIBY PO TYCH LEKACH,NIBY BYŁO LEPIEJ. ALE NIE CHIAŁAM BRAĆ CAŁE ŻYCIE TYCH LEKÓW I POWOLI ODSTAWIAŁAM JE. WSUMIE TO NIE PAMIĘTAM CZY MOJA PSYCHIATRA W OGÓLE MNIE PYTAŁA OD CZEGO TO SIĘ U MNIE ZACZEŁO ITD TAK W OGÓLE TO ZA PRZEPROSZENIEM DO D… TO SPOTYKANIE SIĘ Z NIĄ,TYLKO RECEPTY WYSTAWIAŁA. A JA WOLAŁA BYM JAKĄŚ TERAPIĘ MIEĆ,POGADAĆ Z KIMŚ CO SIĘ DZIEJE,ŻEBY MI KTOŚ WYTŁUMACZYŁ,ŻE TO TYLKO MOJA WYOBRAŹNIA,ŻE TO JEST W MOJEJ GŁOWIE,ŻE NIC SIĘ PRZECIEŻ NIE STANIE ZŁEGO ZE MNĄ. W ZASADZIE NAJGORSZE JEST TO,ŻE PRZECZYTAŁAM KIEDYŚ ULOTKĘ TYCH LEKÓW CO BRAŁAM I ICH SKUTKI UBOCZNE I PISAŁO ,ŻE OSOBA PRZYJMUJĄCE JE W WIEKU DORASTANIA,ZNACZY NASTOLATKI MOGĄ MIEĆ PRÓBY SAMOBUJCZE. I JAKOŚ TAK PRZERAZIŁO MNIE TO I ZACZĘŁAM SIĘ BAĆ,ŻE SKOCZĘ Z OKNA I MIAŁAM OBSESJĘ BO OGÓLNIE MAM LĘK WYSOKOŚCI I STRASZNIE SIE BAŁAM,ŻE WYSKOCZĘ. POTEM JAKOŚ W MIARĘ O TYM ZAPOMNIAŁAM. OSTATNIO BYŁAM W KINIE NA „JESTEŚ BOGIEM” NO I NIESTETY OBSESJA O WYSKOCZENIU Z OKNA SIĘ NASILIŁA I SIĘ BOJĘ ZNOWU :((( DOŁA MAM,ŻYĆ SIĘ CZASEM NIE CHCE NAPRAWDĘ!!! OKROPNA CHOROBA,ZAMIENIŁAM BYM JĄ NA JAKĄS INNA PRZYSIĘGAM. ZMĘCZONA JESTEM JUŻ TYM. BO OD PARU TYGODNI NAPRAWDE ŹLE JEST. TE PSYCHOTERAPIE TEŻ KOSZTUJĄ, W DODATKU STUDIUJĘ RESOCJALIZACJĘ I CIĄGLE MAM O ZABURZENIACH EMOCJONALNYCH,ALKOHOLIŹMIE,JAKIŚ LĘKACH CZY W OGOŁE SAMOOKALECZNIA JAKIEŚ I JAK MAM NIE MYŚLEĆ O SWOJEJ CHOROBIE?!?! POMOCY!!!

  6. Anonim

     /  Październik 21, 2012

    http://www.szaffer.pl/ goraco polecam

  7. Anonim

     /  Październik 26, 2012

    Witam, bardzo się cieszę, że trafiłam na tego bloga – wzbudza zaufanie i wiarygodność. Moja nerwica lękowa nie jest jeszcze zdiagnozowana przez specjalistę lecz prawdopodobnie ją mam. Cała historia zaczęła się od licznych problemów zdrowotnych. Co rok to coś nowego, plus ciąże (piękne dzieci) ale sam stan bycia w ciąży dość jak dla mnie stresujący. Takim chorobowym stanem który jest tutaj kluczowy jest moje nadciśnienie i tachykardia (przyśpieszona akcja serca). Skutecznie leczone u kardiologa, (taką mam nadzieję) regularne wizyty, odpowiednie badania. Na początku myślałam, iż te odczucia nerwicowe, lękowe są właśnie związane z problemami kardiologicznymi. Niestety mimo leczenia, napady lęku, przyśpieszonego bicia serca, potwornego niepokoju, nerwowego wybudzania się przed samym zaśnięciem utrzymywały się i czasami się na moment pojawiają, do czasu otrzymania od Pani kardiolog tabletek Tranxene, Biorę je już od dwóch tygodni i jest przyznam znacznie lepiej, jednakże tak jak napisałam wcześniej lęki dopadają mnie czasami na krótką chwilę. Jako, że akcja serca się uregulowała poprzez stosowanie tabletek kardiologicznych i tych jak sądzę psychotropowych, mam powoli odstawiać uspokajacz. I tego się trochę obawiam, bo wiem, że wszystko wróci a leki typu Tranxene mnie nie wyleczą. W dalszym ciągu boję się, że to może to serce chociaż lekarz twierdzi, że sytuacja jest opanowana – i to jest najgorsze w napadach lęku, bo w głowie sie kotłuje zaraz sece mi wysiądzie itd.. I co tu robić, gdzie się udać aby potwierdzić lub wykluczyć tą nieszczęsną nerwicę?
    Pozdrawiam serdecznie

  8. Megiii4

     /  Październik 27, 2012

    również cierpię na nerwicę. pojawia się rzadko, ale jak już się pojawi to daje mi popalić. Wczoraj znów miałam „gorszy dzień” a dziś jak weszłam na tego bloga to czytając artykuł zdałam sobie sprawę jak dużo osób walczy z tym paskudztwem. u mnie najgorsze podczas ataku jest wrażenie, że zaraz oszaleję, że stracę kontrolę nad sobą, zawroty głowy i ogólne poczucie bezsensu,,, No cóż, jakieś kilka dni po, kiedy już jest ok, zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje.
    mimo, że moja lekarka przepisała mi afobam, to jakoś boję się go zażywać i staram się przetrwać ataki bez leków.

  9. Someone – napisałam trochę o tym jakie badania trzeba wykonać w dziale „Czy mam nerwicę”. Jeśli jednak jesteś przebadana – nie ma innej opcji. Moim pierwszym lękiem też była właśnie obawa o serce z powodu tachykardii i zaburzeń rytmu (dodatkowe skurcze, które odczuwałam jako chwilowe zatrzymanie serca, co mnie potwornie przerażało). Jeśli serce zdrowe, jeśli hormony i elektrolity w normie, to po prostu układ nerwowy wymięka. Spróbuj sobie ćwiczenia z odpoczynku psychicznego. Powinnaś po nich zacząć czuć się spokojniej. Wtedy będziesz miała dowód. Chociaż w nerwicy długo nie chce się uwierzyć w psychiczne powody zaburzeń. Objawy, o których piszesz, są bardzo typowe dla zaburzeń lękowych. Miałam dokładnie to samo. Przez pierwsze trzy tygodnie brałam głównie leki na zwolnienie pracy serca.

  10. Póki jesteś w stanie – to, że walczysz z braniem leków jest cenne. Nie dziw się, że tak się czujesz podczas ataku. Jeśli pomyślisz, że Twój mózg jest atakowany milionami impulsów, z którymi sobie nie radzi, to nie dziwne, że Ty w ciele odczuwasz to jako „bliskie szaleństwu”. Chociaż jest to paskudnie nieprzyjemny stan, to jednak NIGDY, NIGDY w tym stanie nie oszalejesz i trzeba to brać na wiarę. Zawsze będziesz się tego bała, ale zobaczysz, że po każdym ataku wrócisz do siebie – jak my wszyscy. Ja miałam podczas ataku nawet zniekształcenie odbioru rzeczywistości – kolory były zbyt jaskrawe, odgłosy były jak z tunelu, ściany falowały – ale to po prostu nasz mózg nie dawał rady. Atak ZAWSZE przechodzi.

  11. Ewa

     /  Listopad 15, 2012

    Witam,mój chłopak Łukasz ma 28 lat.Miesiąc temu miał pierwszy atak nerwicy,od tego czasu były dwa następne.Występują one tylko w nocy.Wzywałam dwa razy pogotowie,lekarz przepisał bellergot,hydroksyzyne i magnez.Niebardzo wiem jak się zachowywać podczas tych ataków,jak mu pomóc,coś okropnego.Drętwieją mu nogi i ręce,ciężki oddech,uczucie niepokoju,lęku,czasem uczucie jakby miał zwymiotować,i co mnie przeraża najbardziej słyszy głośne dzwięki,których tak naprawde niesłychać bo przeciez jest środek nocy.Kiedy sie już uspokoi po 15 minutach znowu wraca atak.Jestem przerażona,boje sie zostawać z nim sama(mieszkamy razem)niewiem co mam w takich sytuacjach robić.

  12. Aneta

     /  Listopad 17, 2012

    A czy ten atak ze wszystkimi wyżej wymienionymi dolegliwościami może trwać kilka godzin?-n.p. 7,8 raz z mniejsza siła ,a raz większa….przychodzi atak,trzyma przez jakiś czas,później na chwilę odpuszcza,ale samopoczucie jest dalej złe i tak w kółko przez kilka godzin…
    Pozdrawiam i życzę zdrówka

  13. BiBi

     /  Grudzień 5, 2012

    Kocham Cię za tego bloga :)) Z napadami paniki zmagam się od jakichś 11 lat. Po kilku napadach wybrałam się do psychiatry, który przepisał mi jakieś tam leki. Po kilku dniach ich brania zemdlałam w autobusie, co oczywiście przypisałam tym lekom i dałam sobie z nimi spokój :) To bylo dawno i sądziłam, że wyleczę się sama…No cóż- nie udało się:) Dziś napady mam praktycznie codziennie i są KOSZMAREM! Mam taki odruch, że gdy czuję, że lęk narasta klękam i kładę głowę na podłodze (opieram) i czekam :))) 1.serducho 2. Napięcie mięśniowe takie,że aż mnie wygina, o bólu związanym z tym napięciem już nie wspomnę 3. zero powietrza do oddychania 4 „jaskrawy świat” , 5. biegunka i wymioty- wymaga to ode mnie straszliwego wysiłku, gdyż muszę się podnieść z podłogi i biec (zgięta wpół) do wc. Krzyczę jakieś słowo przypadkowe milion razy i uderzam ręką w podłogę, chyba że by mieć poczucie realności..? WARIUJĘ!!! To jest tragedia, myślałam ostatnio, że jeśli tak ma wyglądać moje życie, to ja podziękuję. Nie chciałam brać leków, bo boję się przełykać, gdyz mogę przecież źle przełknąć i zapadnę w śpiączke. Cały czas myślałam o nawrocie paniki. ALE………wybrałam się ponownie do psychiatry, przypisał mi Zomiren, który pokochałam! Przynajmniej w momencie napadu mam coś pod ręką. Mam też Xetanor, ale ( niepotrzebnie) przeczytałam ulotkę i strasznie się boję go brać, a za 4 dni powinnam :/ Zapiszę się również na terapię. Mam nadzieję , że uda mi się KIEDYŚ z tego wyjść i zacząć żyć normalnie. MUSI, bo przecież fajna jestem ;))))

  14. szalonaona.

     /  Grudzień 7, 2012

    mam 18 lat i też mam nerwice lekowa.. cierpie juz na nią 7 lat i dalej nie umie sobie z nią poradzić.. codziennie biore velafax rano i wieczorem po jednej tabletce a jak jest juz naprawde źle wtedy bire afobam.. najgorsze w tej chorobie jest to ze ma sie czasem takie stany nierealnosci.. to mnie wykancza..

  15. Aga

     /  Grudzień 14, 2012

    Witam serdecznie wszystkich nerwusków, natknęłam się na to forum i ucieszyłam się, że jest ktoś kto tak naprawdę rozumie, przez co przechodzę…bo dla mnie ta kwestia jest najtrudniejsza. Chciałam zapytać o technikę zmniejszania napięcia, o której wcześniej wspomniano, gdyż dokuczają mi bóle żołądkowe… i jest to dla mnie największa zmora.

  16. Anonim

     /  Grudzień 20, 2012

    witam ja mam nerwice od wrzesnia,wykancza mnie juz ona.nie mam sil,plakac mi sie chce.na dzien biore nexpram a na noc deprexolet

  17. Lucyna

     /  Grudzień 20, 2012

    ten anonim wyzej to ja Lucyna.dzis mam zly dzien,mimo ze wzielam rano tabletke to czuje lekkie leki,ciezka glowe no i ten strach.modle sie aby to w koncu mi przeszlo,moim marzeniem jest sie znowu dobrze czuc…mam 26lat i juz takie problemy.boje sie ze na cos jestem chora i ze umre.czytajac Wasze posty wiem ze nie jestem sama,dodaje mi to jakos otuchy,nikomu tego nie zycze,ta choroba jest okropna!!

  18. Ja nie obawiam się śmierci, jedynie tego, że ‚zaraz zemdleję’. Mam swój sposób przy napadzie, nawet taki zapobiegawczy – zawsze mam przy sobie cukierka,czekoladę, i wtedy go jem, długo trzymam w ustach, bo czuję się przez to ‚chroniona’ ;) Myślę sobie, że właśnie uzupełniam poziom cukru i będzie mi lepiej. I jest. Odciągam wtedy myśli, zajmuję się czymś. Jeśli ktoś ma jeszcze sposób, niech poda :)

  19. Gabi

     /  Styczeń 8, 2013

    Witam jak tak czytam te wasze objawy to z jednej strony sie uspakajam a z drugiej strony mam lęk choruje na mysli natretne od 8 lat i napady niby to nerwica lękowa ale jakos sie boje ze to jakas choroba psychiczna mam takie objawy ze zaczyna mi sie robic goraca mysli mam okrutne ze zaraz cos sie stanie ze zwariuje mam takie silne impulsy mysle sobie zeby mnie tylko odwiezli do psychiatryka a z drugiej strony mysle ze nikt juz mi nie pomoze ze zachorowalam psychicznie czuje wtedy okropna wrogosc zlosc agresje boje sie byc z kims obcym sama ze moge mu cos zrobic ze nie wytrzymie tego.przy takich atakach myi czasem takie by sie zabic by juz nie cierpiec.mam male dzieci pozniej mam cholerne wyrzuty sumienia a tak bardzo ich kocham a gdy mam ten atak to czuje sie jakas znieczulica.ludzie pomozcie maial ktos tak czy to jest napewno nerwica lękowa.?

  20. Anonim

     /  Styczeń 10, 2013

    Maja
    do Gabi mam to samo natrętne myśli i tez mam 2 małych dzieci. Ale mam juz na te objawy sposób. Jak chcesz to możemy się jakoś zdzwonoć

  21. CZS

     /  Styczeń 10, 2013

    Ja też mam to samo Dziewczyny..od jakiś 9 miesięcy;/chcę poznać Twój sposó na ten syf..

  22. Gabi

     /  Styczeń 11, 2013

    Do Maja czy masz moze gg to moglibysmy popisac?

  23. eryk

     /  Styczeń 11, 2013

    Borykam się z nerwica lekowa od paru lat.przyjmuje raz dziennie efectin er75. Pomagał mi. Od tygodnia mam nawrót choroby. Zawroty głowy, brak apetytu skurcze dodatkowe serca tzw kolatanie dzwiekowstret i swiatlowstret
    Koszmar. Doraźnie biorę cloranxen. Mam nnadzieję że się uwolnie. Dobrze że jest to forum.dziękuję

  24. Gabi

     /  Styczeń 17, 2013

    Witam ponownie bylam u lekarza i stwierdzil ze mam napady lEkow i przy tym sa te natrectwa i impulsy do dzialania,jest to specyficzny rodzaj leku bo zazwyczaj ludzie maja ze umieraja a ja ze nie wytrzymie i cos sie stanie.to straszne chyba bym wolala to drugie a najlepiej nic a jedno co chce was pocieszyc ze ja sie wyleczylam z mysli natretnych ktore kiedys mialam codziennie cokolwiek robilam gdziekolwiek wychodzilam mysli mialam ze kogos ide zabic teraz juz tak nie mam rzadko jakies takie mysli mam tylko przy tych atakach leku ,ale kiedys myslalam ze to jest niemozliwe zeby z tego wyjs a jednak sie da wiec glowa do gory.teraz mam straszne lęki boje sie zostawac w domu z dziecmi.lekarz mi przepisal na te ataki i tylko doraznie clazopam nigdy tego nie mialam i jakos tak boje sie tego leku czy ktos go mial??

  25. effka

     /  Luty 18, 2013

    ja tez tak mam boje sie wogole wychodzic i nie chce miec kontaktu z ludzmi obcymi a do sklepu to zapomnij zebym poszla bo sie boje ze cos sie stanie,ze umre albo cos …………..widze ze jest wiele osob ktore maja podobne problemy i cieszy mnie to poniekad ze nie jestem sama w tej chorobie,lekow nie biore a ataki mam prawie codziennie

  26. magdalena

     /  Luty 19, 2013

    witam! Mam nerwice (oraz depresje) od pół roku. Napady na samym poczatku straszne…drętwienie całego ciała, zawroty głowy, duszność, wysypka, podwójne widzenie, uczucie ciała obcego w gardle(cały czas) itp. od samego początku mam koszmary. Na początku pomagał atarax. Przesypiałam cała noc. Teraz biore asertin i afobam. Choc ten pierwszy nie chetnie bo ma skutki uboczne bardzo uciazliwe. Afobam rewelacja.
    Od stycznia jeden tylko atak. Powinnam sie cieszy ale nie potrafie. Jestem bardzo przygnebiona. Jestem z tym sama. Nikt mnie nie rozumie. Ciagle slysze „nie wkrecaj sobie”. Zycie traci dla mnie sens.

  27. magdalena

     /  Luty 19, 2013

    Panicznie boje sie ciemnosci i smierci. Kilka razy dziennie sprawdzam swoj puls…czy jest miarowy.

  28. Anonim

     /  Luty 19, 2013

    Dziękuję Ci za tę stronę, to piękne że pomagasz innym i zechciałaś opisać wszystko. Cztery lata walczę i próbowałam to zdusić w sobie, teraz twoje rady mi pomogą!

  29. Renia

     /  Luty 23, 2013

    witam ja też mam podobne objawy. Umie zaczęło się dawno ale czasami miałam napady wtedy myślałam że to zmęczenie,przeszłam w życiu dużo od kilku tygodni atak był tak silny że myślałam że umieram, było rano na piżamę założylam spodnie dresowe i kurtkę poleciałam do lekarza zbadali serce ok trochę przyśpieszone tętno ciśnienie w normie i stwierdził że depresja dała magnez z vit b6. Nie mogłam i tak sobie poradzić z tym co mi siedziało w głowie czyli dlaczego pomyślałam ze umieram pewnie tak się zaraz stanie,nie mogłam na niczym innym się skupić,dziwne uczucie w głowie osłabienie uczucie jak bym za chwilę miała odlecieć trzęsłam się jak galareta,poszłam do psychiatry powiedział ze depresja i nerwica lękowa dostałam leki PAROXINOR pół tabletki rano i SYMPRAMOL 2X 1 tabletce w południe i wieczorem jest minimalna poprawa ale jeszcze czuje się zle .dzieki tej stronie wiem ile osób zmaga się z to chorobo pozdrawiam wszystkich.Renia

  30. Mariusz

     /  Luty 25, 2013

    Także z tym walczę od kilku lat a chodź mam dopiero 27 i z czasem zauważyłem,że mam raz gorzej raz lepiej,i zastanaiwa mnie to czy do konca życia z tym mogę sie zmagać??? Mi pomaga siłownia,ogólnie sport.Ja dostaje atak to sam sobie wmawiam,że to minie nie wpadam w panikę bo to jeszcze gorzej….I nie wiem czy wybrać sie do jakiegoś specjalisty czy męczyć sie z tym ciągle :( mnie to wykańcza i moje życie :(

  31. Renia

     /  Luty 25, 2013

    Ja myślę że lepiej wybrać się do specjalistów i polecam prywatnie lepiej jest niż NFZ ja odrazu od psychiatrii :;) narazie leki biorę od tygodnia i ataki mam nadal ale jakoś lepiej je znoszę pozdrawiam ;)

  32. DA

     /  Luty 25, 2013

    Mam 30 lat. Zapewne łatwiej by było poinformować cały świat o naszych problemach, wtedy czulibyśmy się bezpieczniej :-) ja mam stwierdzoną nerwicę lękową od 8 lat (trwa oczywiście dłużej). Zaczęło się już od podstawówki, kiedy wysiadając z autobusu późną porą sama wybierałam sobie ofiarę która potencjalnie mnie skrzywdzi. Tego typu lęki minęły podczas studiów (powroty z imprez i studenckie życie). Co jakiś czas wmawiam sobie jakąś chorobę z milionów powodów: mam przecież kłopoty z pamięcią, koncentracją :-) (nie będę pisać o jakich chorobach myślę, miałam nawet badanie głowy) najgorszy jest moment kiedy przypominasz sobie że …zapominasz!
    zawroty głowy, utrata równowagi – coś pięknego mieć lęk przed lękiem, że jak zaraz wejdziesz do sklepu to zawiruje cały świat :-) gula w gardle- standard. Chudnę tyję, chudnę tyję – sporadyczny lęk przed wymiotowaniem. Jeśli się nie boję o siebie to boję się o bliskich – być może wynika to troszkę z egoizmu bym nie została sama! z perspektywy czasu muszę przyznać że lęki się nasiliły i pojawiają się w różnych kompletnie nieskomplikowanych sytuacjach. Bardzo nie lubię spać sama, potrafię się budzić z przerażeniem, wówczas zapalam światło, włączam radio i czasami do kogoś dzwonię (raz skutecznie a raz nie, osoba nie pojmująca przechodzonego przeze mnie lęku ale to mnie nie odstręcza, ważne żeby gadać!). Jakby to określić cały czas coś. Jadę bez leków bo nie chciałam ale czasami żałuję że nie biorę, od 1,5 roku psychoterapia, raz lepiej raz gorzej ale nie żałuję! Dużo by pisać….idę spać, mam nadzieję spokojnie:-)

  33. Ewa

     /  Luty 26, 2013

    Ewa
    Od 14 miesięcy cierpię na nerwicę lękową. Zaczęło sie w styczniu ubiegłego roku i związane było z chorobą męża. Po miesiącu poszłam do psychiatry i dostałam konkretne leki. Było bardzo źle.Nie spałam, bałam się wszystkiego, co chwilę ogarniało mnie przerażenie, duszność,kołatanie serca, ból żołądka. Nie mogę usiedzieć na miejscu, ciągle muszę biegać po mieszkaniu. Jest koszmarnie. Leki nie pomagają. Co prawda nie wiem jak by było bez nich. Tracę nadzieje, że kiedyś z tego wyjdę. Boję się wychodzić z domu, boję się ludzi. Proszę o jakieś wskazówki jak sobie pomóc. Czy znajdzie się ktoś kto z tego wyszedł. Niewielkie problemy urastają do ogromnych.
    Pozdrawiam.

  34. Kazik

     /  Marzec 3, 2013

    Nikt nie zrozumie chorego na nerwicę jeśli tego nie posmakował we własnym cierpieniu.
    Najgorsze jest to że w walce z tym draństwem zostajemy sami.Więcej ,kiedy to zaczęło się przynajmniej widzę dla kogo coś przedstawiam dla kogo nic.
    Życzę wszystkim walczącym wiele wytrwałości.Nasze życie nie jest łatwe ale wyciągnijmy z tej choroby to co dobre co nam otworzy oczy.Nawet w nerwicy jest odrobina czegoś co mozemy obrócić na dobre

  35. meeeg

     /  Marzec 8, 2013

    Luudzie glowa do góry,ja mam lęki od 1,5 roku w tym pol roku leczenia farmakologicznego i 4 m-c terapii. Przy braniu tabletek swiat byl piekny ale co z tego jak nic nie czulam wszystko mialam gdzies to do d… z takim czyms. Co pare dni mam atak lęku, cholernie mnie to wykancza i ma wplyw na kilka nastepnych dni.Zawsze mi sie wydaje ,ze zwariuje ale g… prawda.Jak przez półtora roku nie zwariowalam do na pewno nie zwariuje:) to po prostu zdarza sie to trzeba to zaakceptowac , przeciezx to trwa doslowanie sekundy wiec da sie wytrzymac:)

  36. MONIKA

     /  Marzec 13, 2013

    Witam mam 22 lata Nie mam stwierdzonej jeszcze nerwicy lekowej ale moje objawy sa doslownie takie same to wszystko zaczelo sie 5 lat temu przez ten okres objawy nie byly tak silne jak sa teraz 4 miesiace temu maz mial ciezki wypadek i teraz moje objawy sa taak silne ze poprostu sama sobie z nimi nie radze czasem chyba wolala bym umrzec niz sie meczyc.
    Nie mam wsparcia u meza czasem dobija mnie jeszcze bardziej fajnie by bylo gdy by mozna bylo z kims pogadac o chorobie na priv jesli ktos byl by zainteresowany to czekam na emaile mstoos@interia.pl Dzieki i pozdrawiam

  37. REGINA KASZUBOWSKA

     /  Marzec 15, 2013

    CZEŚĆ MAM TEN SAM PROBLEM OD KILKU LAT TEZ BOJE SIĘ WSZYSTKIEGO ATAKI POJAWIAJĄ SIĘ CZĘSTO BEZ PRZYCZYNY PANICZNIE SIĘ SIĘ BOJĘ ŻE ZEMDLEJE NIE WIEM CO DALEJ .MAM 33 LAT 4 DZIECI I ZERO WSPARCIA U MĘŻA UWAŻA ŻE UDAJE

  38. Dorota31

     /  Marzec 15, 2013

    Witam. Od 4 miesięcy zaczęły mi się zawroty głowy były delikatne ale zaczęłam się denerwować że może coś robi mi się w głowie tym bardziej że 8 lat temu moja mama przeszła operacje głowy bo miała tętniaka. Zawroty zaczęły się w grudniu po 2 ważnych sytuacjach jakie przytrafiły się mi i mojej rodzinie.Doszły bóle głowy, 2 wizyty na pogotowiu ,wizyty u specjalistów, którzy twierdzą że jestem zdrowa aż trafiłam któregoś razu do neurologa który stwierdził u mnie nerwice lękową, choć było dla mnie to śmieszne stwierdzenie bo oczywiście ja nie czułam się znerwicowana uważałam że to coś mi się w głowie robi i nie chcą mi zrobić rezonansu głowy . Zaczęłam odczuwać kołatania serca drętwienie rąk nóg doszły słabości i paniczny strach że mogę umrzeć że może mnie sparaliżować okropne uczucie jak nogi robią się giętkie i robi się słabo. zaczęłam czytać na temat nerwicy i okazuję się faktycznie że te objawy można przepisać do nerwicy.Mam 2 synów i nie chce zwariować idę do psychiatry chce sobie pomóc chce żyć normalnie bez tych objawów … Jestem osobą zaradną i nigdy bym nie pomyślała że mogę mieć chorobę którą ma moja mama, jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze mamy nad wszystkim kontrolę….Ja to już wiem…

  39. MONIKA

     /  Marzec 18, 2013

    Witam ja dzisiaj teZ ide do lekarza po skierowanie na badania i musze cos zaczac z tym robic poniewaz sobie nie radze. mam do was pytanie czy wy tez bardzo szybko sie meczycie ?

  40. Gosia

     /  Marzec 19, 2013

    Witam,mam35 lat i to,co cała reszta.A przyznam,że duuzo NAS tu.Więc też od roku mam te obiawy,a zaczęło się,że 3-letni synek trochę chorował.Kilka pobytów w szpitalu i odbiło się na moim zdrowiu.Niby starałam się nie przejmować,ale organizm sam odreagowywał stres.Właśnie napadami lęku.Staram sobie radzić,ale za 2dni idę do psychiatry bo tyle to trwa i mnie już męczy.Ale mam swoje sposoby na radzenie sobie z napadami.1-mierzę palcami tentno na nadgarstku.Pomimo,że „zaraz umrę” tentno jest w normie.Więc nie umrę. 2-pozytywne myslenie pomomo wszystko.Więc myślę-A jak to zawał? To ktoś wezwie karetkę i Ci pomoże(prowadzę rozmowę sama z sobą) A jak umrę? Kiedyś trzeba,wola Boga,ale po co się wariatko tak nakręcasz.Przecież jak masz umrzeć,to nic na to nie poradzisz,ale skoro nie nadszedł twój czas ,to po co się zadręczasz.
    I tak do następnego razu,jakieś 2 razy na tydzień.Mam kołatania serca i jak mi nie tak zabije,to już stoję na baczność,bo pewnie zawał.To jest straszna choroba,bo nie widać jej gołym okiem i zdrowy człowiek nigdy tego nie pojmie.Mój mąż i 15-letni syn wiedzą,że zmagam się z tym i jesli proszę by posiedzieli ze mną,bo zle się czuję,to nie odmawiają.I pod tym względem mam wsparcie z ich strony.

  41. Gosia

     /  Marzec 23, 2013

    Byłam u psychiatry.Gdy opowiedziałam o tej wizycie kuzynce,ona skwitowała to tak-idąc do psychiatry trzeba wziąść sznurek,a po wyjściu z gabinetu powiesiś się mu na klamce! Miałam z tego ubaw dwa dni. Ale śmiechu nie ma.Najpierw pan psychiatra przeprowadził wywiad-matka żyje? ojciec żyje? dzieci ile? były ciąże usunięte? mąż dobry? chce się paani zabić? uczyła sie pani dobrze? Po wywiadzie pyta-ma pali TE lęki? To trzeba coś przepisać-patrzy w broszurkę(Facet ok.60lat,więc staż spory i kontakt z chorobą TAK POWSZECHNĄ!!!!! chyba jakiś jest?)ale patrzy w broszurkę.Mówię,że nic co mnie otępi.A pan mi na to,że wszystko co chemiczne ma skutki uboczne.Ale ja twardo! Nic co mnie otępi.Dobra,przeisał coś po czym mdlości przez tydzień.Nie wykupiłam i raczej nie wykupię.Na samą myśl,że mogloby się coś dziać po połknięciu tabletki mam stres.SZukam psychologa.Jestem rozczarowana tą wizytą.Oczekiwałam jakiejś rozmowy,wytłumaczenia,że nie jest zle,że damy radę.Nie mam depresji,kocham życie.Tylko te lęki mi dokuczają.Nawet nie zaproponował jakiejś psychoterapii.Odrazu leki,kopa i za miesiąc do kontroli.Może pecha miałam.I taki SPECJALISTA mi się trafił.

  42. ula 29

     /  Marzec 23, 2013

    witam. ja rowniez wzmagam sie z tym cholerstwem. mozna powiedziec juz od 4 lat raz jest lepiej a raz gorzej, ja wlasnie w tym teraz czasie gdzie lek mnie opuszcza tylko wtedy kiedy spie. symptomow mam tysiace a ataki paniki mam czasem codziennie. nie wiem co mam robic poniewaz chodze do szkoly i nie chce jej przerwac a po za tym slyszalam ze jak zrezygnuje to tak jak bym sie poddala.regularnie chodze do psychologa biore antydepresanty ale to nic mi nie pomaga. mam do tego 5 letnia coreczke dla ktorej musze byc silna ale nie potrafie. napiszcie mi jak wy funkcjonujecie jak radzicie sobie w pracy?

  43. Anonim

     /  Marzec 24, 2013

    Witajcie..Właśnie siedzę i nie mogę zasnąć z powodu lęku, i natknęlam sie na ten blog. Podzielę sie tez swoim doświadczeniem. Mam 39 lat , na napady leku choruję od 10lat. Po terapi i lekach dokładnie boixetin przeszło na 6 lat. Teraz ponownie sie pojawiło , tylko w znacznie silniejszej formie. Oprócz zawrotów głowy , bólu w klatce, szybkiego bicia serca, zwiekszonego ciśnienia, dostałam przykurczów rąk, nóg, skretu w żołądku i zdretwienia miesni twarzy, tak że nie moglam za bardzo mówic. To było jakies 1,5 miesiąca temu. Pomimo leków do ktorych wróciłam, lęki pojawiaja sie dość często, tylko juz nie doprowadzam aż do takiego stanu. Mam przy sobie rózne leki uspokające, które pomagaja mi się wyciszyć, i ćwiczę oddychanie przeponą i w koncu przechodzi. Dzisiaj troche to długo trwa, bo chyba nie dalam mu się do konca rozwinąć…Moja psycholog powiedziała, że terapia widocznie tak napradę sie nie zakończyła, że musiało cos się stać w moim życiu, w dzieciństwie co spowodowało taki lęk, tylko moj organizm to wymazał..nie wiem czy mam sile do tego wszystkiego wracać, nie wiem co lepsze, ..ale chyba trzeba bedzie , bo juz za bardzo te lęki dezorganizują mi życie. Pozdrawiam wszystkich

  44. ula 29

     /  Marzec 24, 2013

    potrzebuje z kims o tej chorobie pogadac, kto ja przeszedl allbo przechodzi. Prosze o kontakt moj email: ullaw@onet.eu

  45. Anonim

     /  Marzec 31, 2013

    Cześć wszystkim,
    Również mam ataki nerwicy ,jest mi duszno,gorąco i najgorsze to jest to ,że mam potworne drżenie rąk, a mam taki zawód,który wymaga dużej precyzji ,ludzie to widzą i już zaczynają szeptać za moimi plecami ,nie wiem co mam robić ,codziennie budzę się rano z potwornym strachem.
    Mam ogólnie poczucie niższej wartości,nie mam rodziny,dzieci ,jestem po rozwodzie to wszystko mnie powoli wykańcza…
    Oprócz tego mam chorą mamę,i ojca alkoholika na którego zawsze kiedyś mogłam liczyć a teraz to wrak człowieka…
    Nie chce mi się żyć .

  46. Anonim

     /  Kwiecień 3, 2013

    tez mam nerwice od lat….było juz dobrze i wrócila…boje się

  47. Kajcia

     /  Kwiecień 3, 2013

    Czy to jest nerwica? co ok. dwa miesiące dostaje ataku : zaczyna sie np. gdy oglądam w spokoju telewizje nagłe uczucie gorąca na twarzy potem myśle ze zemdleje bo zaczyna mi sie kręcic w głowie i zaczyna mi bic szybciej serce.. czy z takiej nerwicy da sie wyleczyc ?? prosze o odpowiedz ! z góry dziękuje ..

  48. mala

     /  Kwiecień 5, 2013

    hej- mam 34 lata wlasnie mam lekki atak ,spac nie moge -poczytalam noi troche lepiej.Jak ja sobie radze : mowie to minie ,to dobrze ze teraz mam atak-nie wiem dlaczego tak sobie mowie.ale jak sobie wmawiam ze to dobrze to mi lepiej i serce tak nie wali. chodze do psychologa i odstawilam leki rok temu trevilor. Pomaga mi czasem jak sie z czegos zaczne smiac -taki naturalny rozluzniacz ,ale nie zawsze .teraz przeczytalam o tym wieszaniu na klamce u psychiatry i …hihihihihi.

  49. mala

     /  Kwiecień 5, 2013

    u mnie sie to zaczelo po poodzie synka , bylam sama w domu i mialam straszny atak ,wezwalam pogotowie i mnie zabrali ,przebadali i wyslali do domu z diagnoza Ataki Paniki . poszlam z tym do lekarza aon mi leki dal.Biorac leki mialam straszne ataki w nocy i poszlam do psychiatry -dal inne po nich bylo duuzo lepiej i tak przez prawie 2 lata .potem odstawilam i wrocila kolezanka i wierny nieprzyjaciel -PANIKA.

  50. rrroksana

     /  Kwiecień 8, 2013

    Rzeczywiscie choroba ta jest straszna…. Do tego tej objaw uczucia obcosci, nierealnosci czasami dobija. Depersonalizacja jest ikropna. To najbardziej beznadziejny stan w jakim mozna sie znalesc. Czasem mam ochote stanac gdzies w centrum i krzyczec bo nie daje sobie juz rady. Pociesza mnie jednak mysl ze z tego sie wychodzi. Nigdy sie nie poddam :)

  51. klaudia

     /  Kwiecień 9, 2013

    witam, mam 23 lata, choruję od lat trzech, przeszłam już jedną kurację farmakologiczną, niby wszystko wróciło do normy, objawy nerwicy stały się słabe, prawie ich nie odczuwałam, jednak po sześciu miesiącach wszystko wróciło. nie wiem, czy sama sobie poradzę, bez leków, wyprowadziłam się z domu na studia i jestem tutaj zupełnie sama, dlatego jeszcze raz idę do psychiatry po leki. nie mogę jeść, nie mogę jeździć autobusami, wejście do jakiegokolwiek sklepu, nieważne czy mały osiedlowy, czy hipermarket, sprawia, że czuję się tak, jakbym miała zemdleć albo zwymiotować. walczę z tym jak mogę, ale czasami po prostu mam wrażenie, że już więcej nie zniosę. gdy czuję, że nadchodzi atak paniki, biorę doraźnie zomiren, czasami nawet ledwo popiję wodą i jeszcze nie zacznie działać, a już czuję się spokojniejsza, placebo działa. pomagają mi też właśnie telefony do osób, które wiedzą, co mi dolega, skoncentruję się na rozmowie i nie myślę o tym, że nie mogę oddychać albo że zaraz zwymiotuję. gdy jestem rozdrażniona przed snem piję melisę, to też takie moje placebo, wiem, że po niej będę spała całą noc. a żeby szybko usnąć stosuję trening autogenny Schultza, u mnie to naprawdę działa bardzo szybko. zauważyłam, że gdy się wyśpię to następny dzień jest dużo lepszy niż ten po nieprzespanej nocy.
    bardzo Ci dziękuję, że prowadzisz tego bloga, bardzo mi pomaga czytanie o tym, jak inni radzą sobie z objawami. wiem, że można sobie z tym poradzić, dlatego nie tracę nadziei.
    pozdrawiam i życzę wszystkim wytrwałości!

  52. alice

     /  Kwiecień 9, 2013

    Świetny blog! Wszystkie porady bardzo pomocne- dodałabym jeszcze jeden (bardzo skuteczny w moim przypadku), mianowicie oddychanie przez torebkę foliową w przypadku hiperwentylacji (na pewno wielu z Was odczuwa ją podczas napadu lęku: drętwieją ręce, twarz itp, pojawiają sie problemy z oddychaniem). Staram się mieć torebkę zawsze ze sobą, oddychanie przez nią znacznie skraca moje napady (jeśli nie mamy torebki, można użyć rękawa kurtki, bluzki itp).

    Moja nerwica lękowa zaczęła się 3 lata temu, dość niewinnie (troszke szybsze bicie serca w autobusie i innych miejscach, z których trudno wyjść), bardziej się we znaki dawało ZOK i z tego powodu leczyłam się farmakologicznie+ terapia. Po roku wszystko wydawało się ok, odstawiłam leki i przez 2 lata cieszyłam się spokojem.
    Rok temu choroba uderzyła ze zdwojoną siłą- tym razem nie ZOK (większość obsesyjnych myśli zniknęło), a właśnie nerwica lękowa. Pierwszy atak w pociągu- nie wiedziałam co jest, byłam pewna, że umieram. Ktoś podpowiedział, że to napady lęków i faktycznie wszystko się zgadzało. Od tego czasu ataki mam średnio raz do 3 w miesiącu. Póki co próbuję sama z tym walczyć, a nie pchać się w ramiona psychiatry i leków znów. Nie wiem czy mi się uda, coraz częściej w to wątpie. Pozdrawiam wszystkich zmagających się! :)

  53. gosciu

     /  Kwiecień 14, 2013

    hej…mam to samo :/ Straszna cholera z tej nerwicy mam 34 lata …Czasami sobie nie daje rady . Duzy ze mnie facet i przystojny:))) skromny itd:) a tu takie gowno mi sie przytrafilo. U mnie nerwica wydaje sie przyszla na moje zyczenie.Duzo rozmyslalem o smierci ,chorobach..Duzy stres spowodowal nastepne objawy. Teraz staram sie uprawiac sport i troche pomaga . Nie bylem u lekarza jeszcze…sam nie wiem czuje ze powinienem ,ale cos mi mowi walcz SAM,narazie sam.hmm Prawie dwa lata SAM i co??Slabe te efekty. Co do objawow. Wali serce i jakby staje na moment to jest koszmar ,zawroty , mrowienia na glowie jakby opaska na czole . Cisnie mnie cos na nosie ,ciagly niepokoj:/ kucie w lewym boku jakby jelito..Wmawialem sobie juz rozne choroby..Echo serca zrobilem wszystko ok niby . Serce bilo mnie za szybko ,ale nic wiecej. Isc do tego doktorka od glowy?? Sam nie wiem

  54. Fakt – straszna cholera z tej nerwicy. Dobrze, że jest strona, taka jak ta tutaj. Właśnie przeczytałam jeden z ww komentarzy:””nerwica może oznaczać, że nasze ciało zbyt wiele lat było napięte” i zdałam sobie sprawę, że to prawda w moim przypadku. Co najmniej 10 ostatnich lat w moim przypadku to ciągły stres, który teraz zbiera żniwo..
    Narazie nie biorę tabletek, jedynie ziołowe. Ale najgorsze są te niespodziewane kłucia w boku, które chwytają mnie nawet gdy się śmieję, gdy jestem wyluzowana w towarzystwie. Nikomu o tym nie mówiłam, bo nie wiem, czy by mnie nie wyśmiali za słabość i małą odporność psychiczną, więc cieszę się, że mogę się tutaj „wygadać”..

  55. UlaBydgoszcz

     /  Kwiecień 25, 2013

    Witam,moj problem zaczal sie juz od dziecka,panicznie balam sie wymiotowac i potrzebowalam zapewnienia kogos bliskiego ze nie bede,ten lęk zwiazany byl nie z samym wymiotowaniem ale z tym ze bedzie to trwalo dlugo czyli np kilkanascie razy,albo na ulicy ze ktos zwymiotuje,dlatego nigdy nie jezdzilam na wycieczki klasowe,ale to nie byly jeszcze uciazliwe mocno objawy,pilam neospazmine i jakos sobie z tym radzilam,problem zaczal sie z 4 lata temu,teraz mam 31 lat,cialgle mnie mdli,polykam sline,obgryzam skorki w srodku w buzi,nie moge isc nieraz na impreze ze znajomymi bo musze zaraz z niej wyjsc,nawet wyjscie do marketu jest dla mnie problemem,a najgorsza jest jazda autobusem do pracy,masakra,w autobusie zbiera mi sie slina,ciagle przelykam,drza mi rece,boli mnie brzuch i jak ktos juz wczesniej opisywal czesto kuje mnie w boku,wtedt fsktycznie troszke pomaga jak gadule do siebie,biore juz nawet leki na zoladek takie jak kontroloc bo mialam straszna nadkwasote albo jak tylko zle sie poczuje lykam ranigast,to jest straszne teraz to naprawde juz czekam kiedy zwymiotuje w tym autobusie bo dzis mnie tak zlapalo ze myslalam ze zwariuje, 2 lata temu poszlam do psychiatry i przpisal mi pramolan,po pol roku brania bylo duzo lepiej ale masakrycznie chcialo mi sie spac,a to podobno najslapszy psychotrop,tak twierdzi lekarz,poczulam sie lepiej po jakims czasie i odstawilam bylo super kilka miesiecy,teraz niestety wrocilo ze zdwojona sila do tego panicznie boje sie grypy zoladkowej,w zeszlym roku mialam w licu i wydaje mi sie ze dlatego objawy ustapily na jakis czas bo wiedzialam ze mam spokoj od brzydgo mowiac: zygania. Kiedys sobie radzilam tak ze sluchalam muzyki na mp3 w autobusie ale teraz to mi juz nie pomoga,wrecz denerwuje,do tego czesto mi duszno,ciagle musze brac glebokie wdechy i mam uczucie ciaglego niepokoju,natomiast nie mam raczej problemow ze snem,chyba ze wybudzi mnie atak,mam dosc czeste bole glowy i nie mam juz sily z tym walczyc,dzisiaj chcialam isc na zakupy ale niestety atak mi na to nie pozwolil,robie kurs na prawo jazdy kat.B i czesto przekladam jazdy bo wiem ze moge niedojechac i juz 10 min przed koncem pracy zaczynam zle sie czuc,czasami zastanawiam sie i boje i wtedy nakrecam jeszcze bardziej,czy mam problemy z zoladkiem z nerwow czy boli mnie zoladek bo mam np.chory i dlatego sie deneruje ze cos mi bedzie np.choroba wrzodowa lub cos z jelitami…jak ktos jest z Bydgoszczy i ma takie problemy jak ja moze ma jakiegos leszego specjaliste niz ja to prosze o kontak mailowy…czuje ze bede musiala znowu zaczac brac leki bo sama sobie z tym nie poradze….sorki za bledzy ale pisze szybko zeby wszystko opisac…pozdrawiam Wszystkich serdecznie,ciesze sie ze nie jestem SAMA

  56. Kozlowska Wioletta

     /  Maj 16, 2013

    Jako dziecko przezylam wiele przykrych sytuacji ktore maja teraz wplyw na moje ataki paniki.U mnie na dzien dzisiejszy wyglada to tak,ze bez afobamu i kogos bliskiego nie wychodze z domu.jak juz probuje sama wyjsc,to zaczyna sie szybkie biciw serca,nogi z waty,mysl ze zwariuje itd.ciezko mi z tym zyc.ale walcze,probuje sama wychodzic z domu.Nie wiem skad u mnie ten strach.boze,chcialabym zyc,jak przed paroma laty.Beztrosko wyjsc samej na kawe,na zakupy,bez ataku paniki.Pomozcie mi.Prosze…….

  57. Wioletta

     /  Maj 16, 2013

    Sama nie jestem w stanie wyjsc z domu.jak jest ktos kolo mnie jest wszystko w porzadku Zadnych atakow paniki..Skad to sie bierze?.Kto mi moze to wyjasnic?

  58. ggosia

     /  Maj 28, 2013

    Ja od kilku miesięcy borykam się z atakami paniki. Dziś, teraz właśnie mija kolejny. Już powoli wymiękam, czasami mam wrażenie, że nic już nie jest w stanie mi pomóc. Po pierwszy ataku (wzywałam pogotowie) udałam się do lekarza rodzinnego, 4 miesiące robili masę wyników i okazało się, że serce, płuca tarczyca ok. Zapisałam się do psychiatry, który wyznaczył mi wizytę na wrzesień – masakra! A do września co??? U mnie wygląda to tak: serce przyspiesza prawie do 200 uderzeń na minutę, nie mogę zaczerpnąć powietrza, nogi mam jak z waty, bóle w klatce piersiowej, świat dokoła jest rozmazany i niewyraźny, boję się,że umieram. Mam dwójkę maleńkich dzieci i jestem przerażona bo poziom na jakim teraz funkcjonuję jest nie do przyjęcia. Kardiolog przepisał mi betaloc na zwolnienie serca a lekarz rodzinny hydroksyzynę na ataki. Ale to nie pomaga! Nie wiem jak dotrwam do wizyty u psychiatry, a jeśli i on nie pomoże? Gdzie szukać pomocy?

  59. Me

     /  Czerwiec 1, 2013

    Ggosia, bardzo ci współczuję! Ja mam ataki paniki o podobnych objawach, chociaż nie aż tak duże przyspieszenie akcji serca, jak twoje. Powodem są problemy z pracą: umowę mam przedłużaną co pół roku i nigdy nie wiadomo, czy dostanę następną – a innej pracy nie mogę znaleźć. Tak już ciągnę od prawie trzech lat. Właśnie skończyła mi się ostatnia umowa i w poniedziałek do szefa na rozmowę. Zastanawiam się, jak długo tak jeszcze wytrzymam to ciągłe napięcie i brak perspektyw. Nie mam rodziny, na którą mogę liczyć ze wsparciem finansowym, nikt nie zapłaci mi za chleb ani mieszkanie. Nie powinnam chyba pisać o tym tutaj, ale właśnie mam atak paniki i czuję, że jak tego z siebie nie wyrzucę, to pęknę.

  60. emi1

     /  Czerwiec 6, 2013

    Ja też borykam się z tą chorobą już przez 2,5 roku wiem dokładnie co przeżywacie jest to straszne.Brałam Asentre i po niej było naprawdę super napady lęku ustały zupełnie inne życie.

  61. Ania

     /  Czerwiec 10, 2013

    Hej od 4 lat borykam się z nerwicą lekową,agorafobią i wszystkimi innymi strachami, które uniemożliwiają mi życie.. nie wiem już jak sobie radzić czwarty raz podchodzę do psychoterapii, rezultaty- średnie. Jeśli ktoś chce pogadać na ten temat to bardzo proszę piszcie na gg. 10677611
    Spokojnego wieczoru ;)

  62. hej ,nerwicę mam od 8 lat, 31 mam mieć operację na guzy tarczycy i…… czy po niej będe czuła sie lepiej myślicie ,boje si,e jej ,operacji i czy udzwigne stan rekonwalescencji ,pomocy ,szaleje

  63. Ania

     /  Czerwiec 12, 2013

    Agnieszka, wiem co przeżywasz..Ja cierpię na nerwicę od 4 latach ostatnio każdy kolejny dzień jest coraz gorszy, mimo to walczę. Co do Twojej operacji to kilka lat temu moja mama miała usuwane pół tarczycy. Myślę, że początkowo po operacji będziesz mogła czuć się źle, to normalne, natomiast co do rekonwalescencji musisz zmienić myślenie, wmawiać sobie, że ta operacja jest dla Twojego zdrowia, że musisz się jej poddać po to aby dłużej żyć i próbować jak najszybciej stanąć na nogi. Kiedy Twój stan zdrowia się poprawi musisz małymi kroczkami próbować wracać do normalnego życia, aby nie zaszyć się w domu bo ucieczka od strachu to dla nerwicy najlepsze pożywienie…Trzymaj się cieplutko

  64. dziekuję Aniu ,zawsze stąpam jak mi żle małymi kroczkami ,nigdy w tył nawet jak jest ciężko ,pozdrawiam cieplutko :)

  65. Edek

     /  Czerwiec 16, 2013

    Edek
    mam sposob na atak!!!!!!!!*
    Autodiagnoza i pomoc internautow – Wasza :)
    cierpie na natretne mysli od podstawowki (30lat mam), nauczylem sie je ignorowac i zyc wzglednie normalnie bez strachu… choc zycie stresu mi nie oszczedzalo – nic mnie nie zabilo! czuje sie mocniej psycha dzis, ale…… dwa razy w przeciagu roku zdarzylo mi sie konkretnie chlac przez kilka ladnych dni, do tego stres w pracy (bar) kilka nieprzychylnych akcji ze strony zycia/ludzi i ATAK! siedzialem z kolega, ktory najwidoczniej nie zdawal sobie sprawy z powagi moich prosb – zostawil mnie samego w domu mimo blagan, by mnie przypiplnowal dopoki sie nie uspokoje – poglebilo to atak do maximum! bylo to 13h temu pierwszy w tym roku (rok wczesniej pierwszy i myslalem jedyny taki odpal)- teraz trwa drugi, juz lagodniejszy… przy pierwszym ataku w zyciu skurcze rak, dretwienie twarzy zebow, kolatanie serca, panika i co jakis czas uczucie odplywania – najbardziej przykry z objawow. przy drugim cale to %^&@# oprocz skurczu – Bogu dzieki chociaz za to. cierpie w dodatku na niedomykalnosc zastawki aortalnej oraz migreny i za kazdym razem, gdy czuje ze serce ‚przestaje bic’ podczas ataku – mysle – nerwicy zaczynam sie panicznie bac, ze nie ruszy spowrotem, ze to zawal-kaplica :|

    *i sposob:

    w takich sytuacjach gdy na prawde juz ciezko jest zapanowac nad oddechem wyobrazam sobie ze jestem zupelnie w innym miejscu np. np w filmie, we snie – jest adrenalina, 3ba uciekac i nagle wpadamy do bezpiecznego miejsca zamykam ciezko chodzacy zamek wrot bunkru w ostatniej chwili i oddech typu ‚kamien z serca’ jak nie pomoglo to drugi, pozniej gdy nie pomoglo wyobrazilem sobie ze sie smiejemy z tego, ze w koncu jestesmy bezpieczni i po prostu odegralem w glowie z pelna wyobraznia role smiejac sie, pozniej wdech i udalo sie odczuwac TO o wiele lzej – na tyle znosniej by moc sie odezwac – problem z oddechem..

    tak wiec podzielilem sie w tym nieladzie wrazeniami oraz moim jednorazowo sprawdzonym sposobem. mam nadzieje, ze pomoze to komus okielznac ten stan, ktory tak ciezko jest zniesc, albo chociaz pomoze zlagodzic cholerstwo..

    powiedzcie mi tylko, czy mozna tak: rozrozniac mysli zdrowe od natretnych i nawet nawet je kontrolowac przez lata a tu nagle dobra impreza i pyk! ATAK przez 4h i drugi prawie 3h (drugi, bo znow dzis stres ehhh)?! zdarzyla sie gruba impreza, druga, trzecia, atak pierwszy, drugi i trzeci… troche sie boje ze moga wystapic w przyszlosci nawet bez imprezy..

    ktos pomoze?

  66. nigra66

     /  Czerwiec 21, 2013

    O Rety. Też dziś nie śpię. Od ok dwóch tyg. Biorę pramolan i właściwie niewiele mi pomaga. Ciągle chce mi sie płakać, spać albo jestem rozdrażniona i wyciągnięta z rzeczywistości. Chyba to ostatnie jest u mnie najbardziej stresujące. Miło poczytać, ze nerwica nie prowadzi do „oszalenia”, którego tak sie boję. Od wrzesnia do stycznia bralam Nexpram i clonazepan, przez jakiś czas. Osiagnelam stan równowagi i potrafilam śmiać sie, że miałam w ogóle jakieś lęki. Odstawilam po trochu tablety bez wiedzy pani p. I zylam sobie aż do dwóch tygodni temu, kiedy znoszę zmęczenia i stresu związanego z dyplomem dostałam ataku. Wydał mi sie mocniejszy niz wszystkie poprzednie, choc być może wcale tak nie jest bo szczęśliwie nasze mózgi lubią troche woalowac zdarzenia z przeszłości. Od dwoch tyg. Jestem jedną kupką nieszczescia. Tata mnie rozumie ale reszta nie bardzo. Chłopak oświadczył, zebyk na niego nie liczyła bo nie wie jak mi pomoc i żebym poszła do lekarza i wzięła sie w garść. Aha-ciekawe, mógłby pokazac naocznie na swoim przykładzie jak takie wziecie sie w garść wyglada bo jestem ciekawa. Boję ie właściwie wszystkiego. nawet dziś oglądałam Pszczolke Make z bratanica i byłam w strachu. Nie czaje co ludzi cieszy na ulicy ,choć z zewnatrz ponoć nic po mnie nie widac, schudlam już chyba że 4kg i nic mi nie smakuje. Kocham życie i bardzo mocno chce odzyskać nad nim kontrole ale sa momenty, że już sama nie wiem co mam zrobić. W głowie pustka totalna. Zwykle dobrze sypiam i to będzie chyba pierwsza nie przespana noc. Kiedy zasypialam zaczely mi dretwiec nogi i ręce i pomyślałam, ze to na bank od tych tablet. Rano idę do pana p. Niech powie mi coś mądrego. Moze wrócę do nexpramu u clona? Czasem tak zazdroszczę ludziom , którzy są tak dobrze do tego świata przystosowani. Nie widzą problemów i krzywdy innych, tłumaczą sobie wszystko „a bo tak” albo „co mnie to obchodzi”. Nerwica to chyba poprostu choroba ludzi nadwrażliwych i logicznych, dla których ta nasza cywilizacja ma pewne luki w sensie, które sa nie do przeskoczenia. Chyba jednak wolę sie dostosowac niż przechodzic to piekło. Albo znaleźć dobre myślenie alternatywne :) w każdym razie strona jest super. A tym czasem pozostaly 3h na sen…. :) i burfzy mi w brzuchu.

  67. Ania

     /  Czerwiec 21, 2013

    Witaj Nigra66 dokładnie wiem jak się czujesz, ja również od dłuższego czasu zmagam się z tym cholerstwem, tyle, że ja na razie radzę sobie bez leków.. Chociaż ostatnio już ledwo daję radę, zawroty głowy, panika, miękkie nogi, to codzienność, jednak najgorsza jest derealizacja (odnoszę wrażenie jakbym była za szybą jakaś, jakby świat wydawał mi się obcy i nierealny ) to okropne tak ciężko się z tym żyje. Jedyne co można zrobić aby to uczucie minęło to po prostu to zaakceptować, wiem,że to wydaję się nie możliwe, jednak to jedyne wyjście.. olać to cholerstwo i powtarzać sobię, że to tylko stan przejściowy i tak naprawdę jestem zdrowym człowiekiem przy zdrowych zmysłach, a to co teraz przechodzę to tylko efekt mojego stresu i mój mózg w ten sposób to odreagowuje. Nerwica jest taka, że im bardziej się na niej skupiasz i nią przejmujesz, tym dłużej będzie Cię meczyła, Jak zaczniesz podchodzić na luzie do swoich objawów i zaczniesz się z nich śmiać to podświadomie przestaniesz się ich bać i Twoja reakcja na te objawy nie będzie już taka silna. Wiem to po sobie, ostatnio miewałam okropne bóle głowy wywołane stresem i lękami. Mój chłopak chcąc mi pomóc, non stop pytał jak się czuję i czy głowa już mnie boli czy może już przestała, lekko się z tego śmiał, co wprawiało mnie w złośc, jednak gdy popatrzyłam na siebie z boku i na moje bóle, które sama wywoływałam, również wydało mi się to śmieszne, i po tygodniu takiego „gadania” bóle same minęły. To najlepszy przykład, że sami jestesmy swoim problemem… dopóki nie olejemy nerwicy nic nie wróci do normalności.
    Jeśli chciałabyś pogadać to jestem chętna o każdej porze ;) Trzymaj się cieplutko :))

  68. Dorota

     /  Czerwiec 23, 2013

    Ja choruje na nerwice około 3 lat. Moje objawy to na początku były zawroty głowy i skoki ciśnienia, później doszło mi drżenie rąk, wrażenie że umre albo zemdleje, ogromny strach i panika, do tego uczucie nudności i parcia na stolec, kołatanie serducha, wysoki puls tak z 120-140, ciśnienie skakało nawet 200/130- potrafiło spaść w ciągu 10 min na 140/90 gdzie lekarz z pogotowia był po prostu w szoku, najbardziej zawsze z pogotowia pomagali mi podając hydroksyzynę w zastrzyku. Chodzę do lekarza psychiatry i brałam różne już leki takie jak asentre(przy której miałam ataki),fluxemed(przy którym miałam skok najwyższego ciśnienia wtedy 200/130),fuanxol+parogen(ten zestaw leków był najlepszy,nie skakało mi ciśnienie ani nic, tylko doktor mi je odstawiła bo przytyłam po nich 9 kg, bardzo dobra kombinacja leków na nerwice-całkowicie ustąpiły mi objawy),po odstawieniu tego zestawu przepisała mi teraz faxolet er 75 rano i 150 wieczorem do tego biore w razie ataku captopril 25mg i hydroksyzynę 25mg i chodze na psychoterapie chyba już z pół roku która nic nie daje-tak mi się wydaje:(((((( właśnie dzisiaj miałam atak:((((((((ciśnienie mi skoczyło 160/100,szybko ratowałam się captoprilem i hydroksyzyną. Mam cholernie dość tej mojej przyjaciółki nerwicy, jest to straszna choroba, najlepiej rozumieją mnie ludzie którzy jej doświadczyli, kiedy znajdą lekarstwo takie że będzie typowym lekiem na nerwice…Moja psychiatra zawsze mi mówi że lepiej jest leczyć depresje jak nerwice bo nerwica to bardzo podstępna choroba która daje objawy innych chorób a tak naprawdę niektórzy ludzie myślą że mają chore serce a tak naprawdę zmagają się z nerwicą serca:(((((((((((życzę wszystkim nam Kochani dużo zdrówka i wytrwałości w tej chorobie, zobaczcie ile nas jest …….Dorota

  69. Ania

     /  Czerwiec 23, 2013

    Dorotko Jak już wcześniej pisałam od 5 lat choruję na nerwicę i równiez nie jest mi łatwo do psychoterapii podchodzę teraz 4 raz i chyba zdecyduje się na wizytę prywatną, ponieważ na NFZ jedna wizyta w miesiącu to zdecydowanie za mało.. OD tygodnia prkatycznie nie wychodzę z domu, ponieważ zawładnęło mną odrealnienie tzw. derealizacja. okropne uczucie widzę świat jakby zza szyby.. Jednak zaszywanie się w domu to nie wyjście wszyscy mi to tłumaczą..do tego dochodzi depresja i myśli, że lepiej nie życ wcale niż tak się męczyć, ale pamiętaj, że po najgorszym zawsze przychodzi lepsze i to, że dziś miałaś atak nie oznacza, że tak będzie już do końca Twego życia. Najgorszym co możemy robić to bać się swoich objawów.. bo zobacz to błędne koło..STRACH -> Atak PANIKI ( ZŁE SAMOPOCZUCIE) -> BOISZ SIĘ DOSTAĆ ATAKU–> DOSTAJESZ ATAKU PRZEZ STRACH wywołany strachem aby go nie dostać…brzmi głupio to błędne koło , ale to prawda same sobie szkodzimy..Wiem, że łatwo się mówi a sama nie mogę sobie tego wytłumaczyć, ale chociaż próbujmy..im więcej zrobimy dla siebie a przeciw nerwicy…tym bardziej nasze lęki się zmniejszą….Jeśli masz ochotę porozmawiać częściej to podaj email albo jakiś kontakt..
    Pozdrawiam nie poddawaj się :)

  70. Dorota

     /  Czerwiec 25, 2013

    Aniu podaje moje gg——-45241476

  71. arleta

     /  Czerwiec 25, 2013

    witajcie ja tez mam ataki zawroty glowy miekkie nogi jak bym miala zaraz zemdlec do tego skoki cisnienia ,przyspieszone bicie serca,a najgorsze to sa dla mnie dusznosci czuje ze sie dusze.Mam juz dosc takiego zycia masakra.na duchu podtrzymuje mnie moja córka i oczywiscie wy ktorzy sie wypowiadacie na ten temat dzieki….

  72. pscoła

     /  Czerwiec 27, 2013

    Cierpię na nerwicę od około 10 lat. Początki były straszne. Chodziłam od lekarza do lekarza i żaden nie wytłumaczył mi co się ze mną dzieje. Moje przerażenie narastało, a ataki paniki pojawiały się kilkadziesiąt razy na dobę. Doszło do tego, że przez 4 dni leżałam nie jedząc, nie myjąc się, nie obchodziło mnie co się dzieje wokoło.Przebywałam wiecznie na zwolnieniach lekarskich, bo w pracy również miałam ataki. Nie będę już dokładnie rozpisywała się co się działo między czasie, ale najważniejsze co chcę Wam napisać to to, że z tego gówna da się wyjść. Pomogło mi w tym czytanie pozytywnych informacji o atakach paniki, psychoterapia behawioralno-poznawcza, tabletki ziołowe firmy Labofarm, słuchanie codzienne (zaznaczam codzienne treningu relaksacyjnego Jacobsona i Schultza,), doraźnie brałam Atarax (bardzo rzadko, właściwie bardziej pomagała mi świadomość, że mam go w torebce), czytałam opowieść o mojej nerwicy Pana Grzegorza Szaffera i przede wszystkim uwierzyłam w to, że nerwica nie jest groźna tylko męcząca, że to siedzi w mojej głowie, że nawet w swoim największym nasileniu lęk nie może mi wyrządzić krzywdy, że lęk to emocja, która mija sama z siebie i na to się nie umiera, że lęk trzeba ignorować, zaakceptować to zawsze pomaga. Uwierzcie, że to możliwe, bo jestem tego przykładem. Tak jak Wam było mi bardzo, bardzo ciężko i dlatego wiem, że każdemu z Was może się udać. Trzymam za Was kciuki.

  73. Magda

     /  Czerwiec 28, 2013

    Hej, mam 30 lat, choruje na nerwice lękową z napadami paniki od 10ciu lat, od 4 lat męczy mnie agorafobia kiedy to dostałam napadu lękowego jadąc metrem. od tamtej pory przez 3 lata nie wsiadłam do metra.
    Chodziłam od roku na prywatną terapię behawioralno- poznawczą, 110zł za godz 1raz w tygodniu. po 6ciu miesiącach terapi byłąm w stanie wsiaść w metro i jechać sama do centrum warszawy. po roku terapi byłam w stanie wsiąść w busa i jechać do domu 180km stad. Lekko nie było ale dałam rade.
    Niestety, początki mojej nerwicy kilka lat temu były tak silne ze bez lekarstw się nie obyło. testowałam różne leki, również benzodiazepiny, pomagaly doraźnie ale uzaleźniają więc razem z lekarzem je odstawiliśmy. od 7 lat jestem na Efectin Er75mg 1xdziennie i mogę jakoś funkcjonować. Lek jest dobry, nie daje u mnie praktycznie zadnych skutków ubocznych tylko nie wolno pić alkoholu (ale przez swoje lęki i tak nie pije bo sie boje)
    W czasie terapi udało mi sie zejść z dawki do 1/3 dawki początkowej i normalnie w miarę funkcjonować. niestety, miesiac silnego stresu, rozstanie z jednym facetem, problemy z nowym i jadąc metrem znowu dostałam napadu lękowego. od tego czasu tendencja spadkowa w tak zastraszającym tempie że 3 tygodnie od napadu nie byłam w stanie siedzieć sama w domu ani wyjsc gdzieś dalej niż 500m od domu o jeździe metrem nie mówiąc.W tym czasie przez 2 miesiace nie chodziłam na terapię bo nie mogłąm się zebrać.

    Ale nie poddaje sie, staram sie chodzić coraz dalej, idzie mi troche łatwiej niż za pierwszym razem.
    Polecam wam terapie gdyż może nie uleczy ona z lęków ale pomaga z nimi żyć i sobie radzić.
    Najważniejsze to podczas napadu lękowego NIE UCIEKAĆ!!!
    Bo jak uciekniemy to już na pewno nie wrócimy do tego miejsca gdzie nas atak spotkał i rozwija się agorafobia, na którą zreszta cierpię.
    Albo jak się dostało gdzieś ataku paniki to trzeba zaraz następnego dnia isć w to samo miejsce, na początku z kimś bliskim a następnie samemu.

  74. Magda

     /  Czerwiec 28, 2013

    Pscoła, a masz jakieś namiary na te techniki relaksacyjne o których piszesz?

  75. pscoła

     /  Lipiec 2, 2013

    Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale nie było mnie w domu i nie miałam dostępu do komputera. Techniki relaksacyjne o których wspominałam można kupić przez internet. Przysyłają obydwie płyty, tzn. Jacobsona i Schultza oraz książeczkę w tym temacie. Niestety nie pamiętam gdzie je zamawiałam, bo było to dawno. Wpisałam na szybko w wyszukiwarke i znalazłam komplet płyt za 97 złotych (jest tam jeszcze jakiś dodatek). Moje płyty kosztowały około 40 zł. Życzę Ci powodzenia i pamiętaj, że lęk nie zabija, trzeba nauczyć się go akceptować i przestanie z nami być (to tak jak ten ludek z reklamy danio). Pozdrawiam i służę pomocą.

  76. snowlyjam

     /  Lipiec 8, 2013

    hello

  77. aga

     /  Lipiec 10, 2013

    Witam
    Mam 37 lat i na nerwice cierpie jak sie okazuje od dziecka nie bede tu wymieniac calej palety moich objawow bo napewno je znacie chcialabym polecic metode EFT ktora poznalam dzieki przewspanialej pani psyczolog z ktora mialam przyjemnosc pracowac.Moim problemem bylo to ze mieszkam za granica i o polskiego psychologa bylo bardzo ciezko a ze moje ataki leku paniki ogolnie nerwica byly juz tak nasilone postanowilam walczyc znalazlam Pania kasie psycholog dla poloni za granica polecam po stokroc terapie u niej z EFT Mimo to ze moja nerwica nie odeszla na zawsze bo jest towarzyszy mi ale nauczylam sie ze to ja sama sobie ta nerwice kreuje dowiedzialam sie duzo o sobie pozbylam sie wielu traum z przeszlosci ktore jak sie okazywalo wywolywaly we mnie te potworne ataki paniki a ponad to pozbylam sie piekielnych zawrotow glowy ktore mialam od conajmniej 15 lat powiem wam ze na poczatku nie wiezylam ze ktos jest mi wstanie pomoc ale udalo sie . Miewam gorsze dni ale nie poddam sie poprostu traktuje nerwice jako taka moja przypadlosc i akceptuje ja jej objawy
    Pozdrawiam wszystkich super ze jest to forum jak by ktos chcial pogadac to moj mail agagugula@onet.eu

  78. Żab@M

     /  Lipiec 10, 2013

    Witam wszystkich!
    Ja też mam objawy nerwicy lękowej Do dziś myślałam że jestem z tym sama… Od dziś wiem że nie jestem jednak sama i gdzieś tam podświadomie będę o was wszystkich myśleć i jednoczyć się z wami myślami w chwili ataku nerwicy lękowej… Jest mi ciężko żyć z tą chorobą ale tak jak „arleta” wiem że muszę żyć dalej dla swojego synka i męża Pozdrawiam i Dziękuję za wasze porady w sprawie tej choroby.

  79. ewa

     /  Lipiec 15, 2013

    I mnie też tu przygnało…Ja mam nerwicę od 2 lat i nic lepiej.No moze trochę bo wyszłam z łózka i jakos egzystuję. Nic mnie nie cieszy, wszystko robię z musu.Czy ktos z Was bierze coaxil i doxepinę na nerwicę?

  80. lusia

     /  Lipiec 17, 2013

    Witam,
    również cierpię na nerwicę lękową od ponad roku. Zdarzały mi się wcześniej napady ale nie byłam świadoma co to jest (może to i lepiej bo się na tym nie skupiałam). Teraz jest tragedia, jak mam atak to zaczynam płakać, boję się, że zaraz umrę i tylko tą myśl mam w głowie, że zaraz upadnę, umrę a ja tak bardzo chce jeszcze życ i ten strach mnie paraliżuje. Od razu wypijam nervosol i biorę hydroxyzynę, kładę się i modle, aby się skończyło, Czasami jak atak jest naprawde sily, nie potrafie zostać w domu, wsiadam w auto i jade do najbliższego lekarza, płacząc, że zaraz umrę, bada mnie, mówi, że jest wszystko dobrze, daje jeszcze coś na uspokojenie i do domu. Czasami nawet to mi pomaga, bo wiem, że lekarz powiedział mi, że nie umrę za chwilę. Często jeździłam aby tylko to usłyszeć. Biorę codziennie rano jedną tabletkę xetanoru, na początku dużo lepiej działała.
    Najgorsze, że teraz okres wakacyjny i jak pomyślę o moim urlopie gdzieś zagranicą i o tym, że mogę mieć atak to od razu odechciewa się nakiegokolwiek wyjazdu.
    Niestety ale atak jest i teraz, stłumiony tabletką plus staram się zająć tą stroną.

  81. Anonim

     /  Sierpień 5, 2013

    Witam was wszystkich ja mam nerwicę od dzieciństwa, lękową. 4 lata brałam leki -aurex. Normalnie funkcjonowałam, byłam aktywna zawodowo. Po roku czasu od zakończenia brania leków wróciła. I znowu jestem bezbronna jak dziecko i znowu jest to samo. Najgorsze jest serce. Proszę pocieszcie, dodajcie otuchy!

  82. Anonim

     /  Sierpień 9, 2013

    W regulacji oddechu i tętna przy atakach osobiście pomaga mi WYDMUCHIWANIE NOSA – nawet chodźby niebył zatkany, to próbować mimo wszystko „wypchać” nawet najmniejszy pyłek który się w nim znajduje. Pozdrawiam.

  83. Witam wszystkich właśnie znalazłam tego bloga dziękuje bardzo za rady na pewno się przydadzą mam na imię Dorota mam 27lat z nerwicą zmagam się od ponad dwóch lat;(coś strasznego sypiam po 4godziny prawie nic nie jem bo mam wrazenie że jak zjem za dużo to ciężko mi się oddycha;(ciągle muszę brać glęboki oddech bo jak nie to też się uduszę jeszcze to wrażenie jakbym miała coś w przełyku,bóle żołądka ciągle zadaje sobie to pytanie dlaczego ja???:(kiedyś wesoła dziewczyna która mogła góry przenosić a teraz kobieta która siedzi tylko w domu i skupia się na swoim oddechu:(nie wiem jak dalej żyć i po co ataki mam kilka razy w ciągu dnia:(i tak d listopada 2010 roku do dziś…..

  84. Anonim

     /  Sierpień 15, 2013

    Loj dziekuje slicznie mam 16 lat tez mnie to lapie w sklepach i wgl bylem rok temu w szpitalu powiedzieli mi ze jestem zdrowy ale wyszlem i nadal mialem napady nie wiedzialem wkoncu co to jest ale czytalem czytalem i sam na to wpadlem a zawsze sie balem jak mialem te ataki teraz sie tak uspokoilem naprawde dziekuje

  85. Macie nerwicę lekową i ja też. Od lekarza dowiedziałam się,że tego nie można wyleczyć, jedynie podleczyć. Ja dwa razy z powodu nasilonych napadów lęku byłam w szpitalu, za każdym razem przez miesiąc czasu, akurat tyle że w pełni zaczynał działać nowo podany lek antydepresyjny i pacjent zaczynał odczuwać poprawę. Po wyjściu ze szpitala jeszcze nie czułam się pewnie, lecz nasilonych ataków lęku już nie miałam. Wiele antydepresantów działających przeciwlękowo powoduje bezsenność u pacjentów, stąd na noc żeby zasnąć brałam tabletkę hydroksyzyny. Po trzech latach od wyjścia ze szpitala lęk powracał i znowu do lekarza.

  86. Waldi

     /  Sierpień 26, 2013

    Hej , witam, czy ktoś morze ma takie objawy jak ja , bo oprócz panicznego lęku mam niekiedy takie uderzenie do głowy i skurcze w okolicy wątroby wtedy robi mi się słabo i kręci się w głowie . Pozdrawiam.

  87. Black thoughts

     /  Wrzesień 1, 2013

    Witam..
    Moje ataki zaczęły się jakieś 8 lat temu.. Na początku myślałam, że mam coś z sercem, bo głównie serce dokuczało. Łomotało i jakby nagle znajdowało się w gardle.. często też miałam ból w klatce.. Ale po kilku wizytach pogotowia zrobiono mi badania i okazało się, że serce jest w porządku.. Lekarz zalecił mi by zbadał mnie psychiatra, bo to moze być na tle nerwowym.. I tak też zrobiłam. Odwiedziłam PANIĄ doktor. Dostałam leki.. Rano, wieczór i doraźne. Po jakimś czasie odżyłam. Ataki minęły. Mój strach przed wychodzeniem z domu też. Bo wtedy sama myśl, o wyjściu już wywoływała panike.. Od 3 tygodni znów mam ataki.. ale teraz są codzienną ‚atrakcją’ :(. Nie ma żadnych przyczyn, które mogą je wywoływać. Jestem zła sama na siebie, że nawet zwykły spacer z dzieckiem mnie napawa lękiem :(.

  88. Anonim

     /  Wrzesień 2, 2013

    cześć, mam 12 lat, a już mam z tym problem od 3 lat, u mnie najgorsze jest uczucie odrealnienia, czasem ból żołądka… na lekcjach, nie mogę wytrzymać… słabo mi… .. nie chodziłam raz do szkoły przez pół, roku.. rodzice na mnie strasznie krzyczeli. ;( teraz postaram się jakoś z tym żyć ..

  89. Black thoughts

     /  Wrzesień 2, 2013

    Często miewasz ataki? Ja dzisiaj miałam juz jeden :(.. i wciąż boję się że zaraz złapie mnie kolejny..

  90. enyyone

     /  Wrzesień 3, 2013

    Witajcie..od 6 lat cierpię na nerwice. .staram się akceptować swoje objawy, to podobno najlepszy lek. Jednak ostatnio mam np głośne ddzwonienie w uchu. Miał ktoś moze tak?

  91. Teresa

     /  Wrzesień 9, 2013

    Witam wszystkich nerwusków. Od 12 lat zmagam się z tym diabelstwem. Przechodziłam 2 razy psychoterapię, leki i trochę pomoglo. Dwa lata był spokój. Niestety od dwóch tygodni wróciło, znalazłam się na SOR-rze, zbadali serce, ponieważ miałam wysokie ciśnienie i drętwienie lewej ręki, wyniki OK, a więc dalsza walka z nerwicą, byłam u psychiatry, dostałam leki i czekam na poprawę. Najgorsze są ranki, tak do południa, Dobrze, ze znalazłam ten blog, czytając troche uspokajam się.

  92. Black thoughts

     /  Wrzesień 9, 2013

    Ja od czwartku zażywam REXETIN. Miał ktoś moze ten lek? Mam straszne zawroty głowy i takie uczucie jakby ściskania… Czy to normalne?

  93. Black thoughts

     /  Wrzesień 9, 2013

    Do ENYYONE: Tak, ja miewam takie dzwonienie.. Albo uczucie zatkanego ucha..

  94. żyje z nią od dawna, dostałam w prezencie od rodziców DDA ale daje rade codziennie pije Antinerwinium doskonały bardzo mocny syrop ,pomoga ,a jak sie zbliża atak to spiewam i i staram się śmiać bardzo często atak odchodzi ,wiem ze to żle, bo napiecie nie schodzi ale są miejsca w których nie chciałabym dostać ataku, jeszcze Validol jest dobry zawsze mam w torebce .Pamietajcie od tego sie nie umiera ,a po latach widze ze trzeba ja olewać .Trzymajcie sie szczególnie teraz na jesień

  95. chruścińska

     /  Wrzesień 16, 2013

    Też choruję na tą chorobę.nie przyjemne są jej objawy.a najbardziej nie mogę sobie wbić do głowy że przy ataku lęku lub paniki nic mi się nie stanie a choruje już na nią 4.5 roku nie życzę nikomu takiej choroby bo jednak czlowiek cierpi….

  96. malzydka

     /  Wrzesień 17, 2013

    Witam,chciałam przeczytać wszystkie komentarze ale chyba by mi życia brakło :D ja choruje na nerwicę od paru msc, od 2 tyg jestem na lekach SEDAMIE I DOXEPINIE szczerze powiem że słabo sobi radze … atak lęku bierze mnie nawet na lekach, mam dwoje małych dzieci …. ciągle się martwię ze cos mi się stanie ze akurat będę sama z dziecmi w domu ze nikt mi nie pomoze….jestem przerażona,wiem że jest dużo ludz miedzy wami którzy chorują na te chorobę już kilka kilkanaście lat….potrzebuję pomocy naprawdę,chodze do psychiatry dostaje leki ,lekarka twierdzi ze to jest do wyleczenia ale ja się z tym swinstwem czuje coraz gozej,ciagle przybieram na wadze bo boje się ruszyc myslac ze serce mi z klaty wyskoczy, boje się wychodzić z domu chociaż jeszcze 3 msc temu byłam całkiem zdrowa..błagam o pomoc może ktoś wie coś o czymś jak jeszcze mogę sobie pomoc mój nr 797 191 112 pomóżcie mi wrócić do życia PROSZĘĘ !!!

  97. Black thoughts

     /  Wrzesień 18, 2013

    malzydka: Wiem jak się czujesz.. Mam dziecko 3 letniego synka. W tym roku poszedł do przedszkola.. Gdy go odprowadzałam badż odbierałam, za każdym razem miałam atak.. Im barzdiej wmawiałam sobie, że przecież to nic takiego, podejść do sali, odebrać dziecko i wyjść, tym większe ataki dostawałam. Od2 tygodni jestem na nowym innym leku. Pierwszy tydzień leżałam, bo głowa mnie strasznie bolała, było mi niedobrze, zasypiałam na siedząco a ataki były jeszcze silniejsze. Teraz troche się polepszyło.. Ale boję się wyjść z domu :(. Mało kto z otoczenia mnie rozumie…

  98. malzydka

     /  Wrzesień 18, 2013

    na jakich lekach jesteś teraz?

  99. malzydka

     /  Wrzesień 18, 2013

    to jest podobno całkowicie do wyleczenia,tak twierdzi mój psychiatra…

  100. Black thoughts

     /  Wrzesień 18, 2013

    Nie wierze w całkowite wyleczenie… W tej chwili mam rano:Rexetin, dorażnie w razie ataku Zomiren i na noc Promolan.

  101. Black thoughts

     /  Wrzesień 18, 2013

    malzydka, pisz jeśli będziesz chciała pogadać na mmonis@onet.pl. I głowa do góry :)!!

  102. malzydka

     /  Wrzesień 18, 2013

    teraz już nie jest tak zle….nie mam ataków jest tylko lęk…boję się tylko o to że wkoncu zostane lekomanką heheehe

  103. Black thoughts

     /  Wrzesień 18, 2013

    Też kiedyś miałam te obawy.. Ale wychodzę z założenia, że skoro prowadzi mnie lekarz to chyba wie co robi :). Czyli przed paroma miesiącami dostałaś pierwszego ataku? Bo ja chorowałam wcześniej. z kilka lat temu się zaczęło. Też byłam na psychotropach. Brałam je długi czas i w sumie przestałam wierzyć, że bez nich będę w stanie funkcjonować normalnie. Aż do czasu, gdy zaczęły się podejrzenia o ciąże.. Znajomy lekarz kazał mi jak najszybciej odstawić. i tak też zrobiłam. Po ok. 2 mies. po odstawieniu okazało się, że jestem w ciąży. I to było moje najlepsze lekarstwo na nerwice :). Miałam spokój aż do.. 15 sierpnia tego roku.. Spadło na mnie jak grom. Bo przecież tyle czasu się dobrze czułam. Zapomniałam zupełnie o chorobie. Teraz znów nazbierało się kilka rzeczy, które nie wpłyneły na mnie dobrze.. no i się zaczęło.. Ale liczę na to, że po lekach, gdy już zaczną na dobre działać bedzie kolorowo!!

  104. malzydka

     /  Wrzesień 19, 2013

    mnie moja pani psychiatra powiedziała ze po pół roku brania leków zapomnę na co je brałam,dokładnie tak to stwierdziła. ja biore na razie 3 tyg, od trzech tygodni niemam ataków ale mam lęki,dziś to jest normalnie masakra nie wiem czy ciśnienie tez tak na mnie wpływa….jestem na lekach a ciagle się boję czegoś sama nie wiem czego,serce mam zdrowe a mam orzeczucie ze dostane za chwile zawału no mówie,te lęki to coś strasznego……mnie się wszystko zaczęło jakies 3 msc temu ale długo byłam diagnozowana….teraz wszyscy lekarze jak jede twierdzą że ja nie umrę i najgorsze co mogę zrobić to wmówić sobie że jestem obłożnie chora,to jest bardzo nieprzyjemne życie i uczucie ciągłego lęku i strachu ale wierze ze ja z tego wyjdę prędzej czy później…..

  105. malzydka

     /  Wrzesień 19, 2013

    mnie się też wydaje że siła psychiczna i tryb życia jaki się przeżywa też robią swoje,czytałam dużo o ludziach którzy zamknęli się w sobie boją się wychodzić z domu bo mysla ze cos im się stanie…zamykają się w czterech scianach i czekaja na atak….ja nie mogę sobie na coś takiego pozwolić,mam 2 dzieci małych w tym jedno niepełnosprawne z którym często jeżdże na różnego rodzaju turnusy rehabilitacyjne trwające 2 ,3 tygodnie z racji ze mój mąż pracuje jade z obojgiem dzieci …i musze się zmuszać do tego żeby atak nie doprowadził do tego ze ja się poddam walcząc o zdrowie syna…..zmuszam się po prostu do życia normalnie…n ale wiecie sami,czasami się nie da :)

  106. enyyone

     /  Wrzesień 19, 2013

    Pisze tylko krótkiego posta bo nie mam teraz czasu. Wieczorem Wam wszystko opowiem. Ale jak narazie przeczytajcie książkę ..pokonac leki i fobie mozna znaleźć za darmo na chomikuj.pl prosze przeczytajcie bardzo pomocna!!!

  107. Black thoughts

     /  Wrzesień 19, 2013

    Dzisiaj to chyba ciśnienie jakieś takie niesprzyjające :/ . 3 tygodnie zażywasz leki? To już tylko może być lepiej :). JA też muszę się jakoś zbierać w sobie, bo w poniedziałek mój synek wraca do przedszkola po chorobie.. i ktoś go musi odprowadzić… Eh.. to bedzie istny sprawdzian dla mnie po tak długim czasie siedzenia w czterech ścianach..

  108. malzydka

     /  Wrzesień 19, 2013

    u mnie dzień 2 września to była czysta tragedia…ledwo otworzyłam oczy rano już czułam ze cos mi się robi ,nikogo nie ma w domu ja musze wstać obudzić dzieci zawieźć do przedszkola….a tu umieram chyba…tabletki ,gdzie te cholerne tabletki,ale nie…tak na pusty żołądek tabletki ? jeszcze 3 ? dobra pół kromki chleba,prawie cała weszła do dziuba i teraz szybko tabletki zanim umrę….hahahaaaa to była masakra jakaś…..ale tak jak mówie mnie się :COŚ: robi tylko do południa później jak ręką odjął…a umieram to ciągle i to na serce ,ciągle mam wrażenie ze za chwile serce mi przestanie bić ,tak po prostu…….teraz mi się chce z tego śmiać ale tak naprawdę to jest tak straszne że aż tragiczne …!!!

  109. Black thoughts

     /  Wrzesień 20, 2013

    Po południu nie masz w ogóle lęków? Mnie potrafi dopaść, np. wieczorem, siedzę oglądam telewizje, cisza spokój a ja nagle czuje taki lęk i strach, serce wyskakuje z klaty wtedy biegne po tabletke doraźną i po jakimś czasie mija.. okropność..

  110. EnyyOne

     /  Wrzesień 20, 2013

    Witam
    nareszcie mam więcej czasu więc opowiem Wam w skrócie moją historię:
    Od jakiś 5 lat cierpię na nerwicę lękową początkowo zaczeło się niewinnie od dziwnego samopoczucia w marketach i innych zatłoczonych miejscach, po jakimś czasie zorientowałam się, że może to być na tle nerwowym. W związku z tym udałam się na terapię pomogło na jakieś pół roku- rok i wróciło. Znowu skorzystałam z pomocy psychologa również był rok spokoju. W czerwcu tego roku, nerwica pogłębiła się niesamowicie, w związku z tym postanowiłam skorzystać z pomocy psychiatry. Jednak na leki się nie zdecydowałam, walczę z całych sił aby pokonać to cholerstwo bez pomocy leków. Nie jest idealnie, bo codziennie czuję jakieś objawy- zawroty głowy lub dzwonienie w uszach, drgawki, uczucie zimna itd. sami dobrze wiecie. Ale są to prawie zawsze TYLKO OBJAWY, bez lęków i myśli nakręcających, powodujących atak. To zawdzięczam książce, która otworzyła mi troche oczy na moje samopoczucie. Poniżej wstawiam linka do pobrania tej oto książki całkowicie za darmo. http://chomikuj.pl/RAZEM_PRZEZ_ZYCIE/Zagro*c5*bcenia/L*c4*99ki+i+fobie/Judith+Bemis+Amr+Barrada+-+Oswoi*c4*87+L*c4*99k,224408318.doc

    Nie wiem czy to do w porządku z tym linkiem, ale chciałabym, żeby Wam również pomogła uporać się z nerwicą, i żebyście nauczyli się akceptować swoje samopoczucie, bo innego lekarstwa na to nie ma, jeżeli sami nie zrozumiemy, żę nasze samopoczucie to nic innego jak odreagowanie stresów, bądź nakręcanie się.

    Gdyby ktoś chciał porozmawiać o sposobach radzenia sobie z nerwicą lub po prostu podzielić się swoimi doświadczeniami np na gg to proszę zostawcie komentarz i podam Wam swój nr gg
    Pozdrawiam serdecznie,

  111. Liliana

     /  Wrzesień 21, 2013

    Witam! Chcę opowiedzieć trochę o sobie i o tym co się ze mną dzieje. Sama już sobie z tym nie radzę i nie wiem co robić.

    (dzień wcześniej wylądowałam w szpitalu, z powodu choroby i złego samopoczucia podczas lądowania samolotu. Badania TK głowy, płuc, morfologia, ciśnienie- wszystko idealne)

    leżę w łóżku z laptopem i nagle pojawia się silny napad gorąca, uczucie że się zaraz zemdleję, zaczyna się duże parcie na pęcherz, szybkie bicie serca, ogólny paniczny niepokój, nie wiedza co się dzieje z ciałem i umysłem, urojone całkiem myśli, że zaraz coś się mi stanie, że ktoś mi coś zrobi- a jestem w domu, bezpieczna. Zaczyna się drżenie rąk i mięśni w całym ciele, wrażenie jakby się słyszało każdy najmniejszy szelest, który cię przeraża. Wzrok nagle staje się również wyraźniejszy, wrażenie jakby ktoś obok Ciebie był a nikogo nie ma, szybkie kręcenie głową żeby się upewnić, że na pewno jest się samym w pokoju. Po paru minutach trwania takiego stanu nagle uświadamiam sobie i wmawiam że wszystko jest dobrze, że jestem w domu- bezpieczna, nic mi się nie dzieje, uspokajanie się i odtrącanie wszystkich dziwnych i przerażających myśli. Po parunastu minutach zaczyna wszystko wracać do normy, natomiast przez cały dzień o tym myślę i już to ode mnie nie odchodzi. Ciągle jestem niespokojna po takim napadzie i boję się, że zaraz dostanę następny, przez co jestem załamana, smutna, siedzę na łóżku i nie chcę się zwlec żeby coś zacząć robić, chociaż wiem, że mam pełno do zrobienia. Ogarnia mnie uczucie bezradności i nadal co jakiś czas pojawia się lekkie drżenie mięśni i dziwne myśli. Całkowicie takie uczucie mija dopiero jak faktycznie ktoś mnie wyciągnie z łóżka i karze coś robić/ rozmawiać, jak gdzieś wychodzę i zapominam o tym wszystkim.

    Nie wiem co robić a taki stan towarzyszy mi już od ok miesiąca i dzieję się tak (raz lżejszy napad a raz większy). Kiedyś jak byłam młodsza- teraz mam 21 lat, w podstawówce również coś takiego przechodziłam i lekarz rodzinny dał mi jakiś lek na depresje, który brałam przez miesiąc i niby ustąpiło. Od tego czasu co najmniej 2razy w roku miewałam taki dzień/dwa z napadem i ogromnym lękiem ale zawsze ustępował i zaczynało się normalnie żyć.

    Teraz tak jak już wcześniej pisałam mam napady częściej czasami nawet 2 razy dziennie i tak już około miesiąca. Byłam w tym czasie na wakacjach i tam co prawda nie miałam takiego napadu ale również samopoczucie nie było idealne, nadal miałam obawy, że zaraz coś się stanie ze mną z moją psychiką, że znów przyjdą te myśli typu że może moje ciało zadecyduje „idź wyskocz z okna” a psychika i umysł nie dadzą temu rady:( co prawda takie myśli bardzo rzadko dopuszczam do głowy, ale jak już parę dni siedzę z takimi napadami to już i umysł generuje takie myśli:(

    Chcę również wspomnieć, że w życiu nie brakuje mi stresu i codziennie go mam- większy lub mniejszy albo i taki całkowicie ogromny. Jest to głównie związane z rodziną i problemami ojca, bo jest okropnie znerwicowany i potrafi wybuchnąć w każdej chwili z najmniej oczekiwanego powodu a nawet bez powodu! sam też nie raz straszył, że już sobie nie radzi z problemami i idzie się zabić… więc z takimi rzeczami mam do czynienia na co dzień.

    Nie wiem co robić, czy iść do specjalisty czy może to wcale nie napady lękowe a wszystko jest spowodowane jakąś chorobą? nie dawno dowiedziałam się, że mam chorą tarczycę i prawdopodobnie chorobę Hashimoto tarczycy (po mamusi). Biorę euthyrox właśnie od miesiąca i od tego czasu też mam te napady. Biorę też leki antykoncepcyjne, ale to już dłużej ok 3 lata z przerwami.

    Co sądzicie? potrzebuję rad! już sama sobie nie radzę, a bliscy sobie temu pobłażają, żartują ze mnie i nie wierzą że takie coś mnie dopada, co utwierdza mnie w smutku i cierpieniu, że nie mam się do kogo zwrócić.

    Czekam niecierpliwie na jakąś odpowiedź, również pod mailem: lily50@op.pl

  112. Paulinaaa

     /  Wrzesień 21, 2013

    Witam. Od jakiegoś czasu mam napady paniki.. Mam 22 lata a objawy od około pół roku. Dziś poszłam z chłopakiem do centrum handlowego i dostałam napadu, za dużo ludzi i hałasu. Centrum jest ogromne i trudno z niego wyjść, do tego nowo otwarte i nie wiem gdzie wyjścia.. dlatego przestraszyłam się, że zaraz dostanę paniki,nie zdążę z niego wyjść i zaraz zemdleję.. I tak się stało, musiałam biec jak najszybciej do auta i jechać do domu .. Serce mi waliło strasznie, co jakiś czas zatrzymywało się bicie .. nogi zdrętwiały i były lodowate przy czym głowa gorąca… Szyja mi jakby puchnie i mam uczucie, że się duszę … Jest mi strasznie zimno a później gorąco .. Nie czuję ciała.. Oczy łzawią i pieką.. Mrowienie ciała.. Trudność z oddychaniem.. Jest mi bardzo słabo i mam wrażenie , że zaraz zemdleję albo dostanę zawału. Czasem myślę już o tym by jechać na pogotowie.. Nie rozumiem słów gdy ktoś do mnie mówi .. Trwa to około 20 min i przechodzi. Chłopak myśli, że wymyślam i przypisuję sobie jakieś choroby bo naczytałam się czegoś w internecie .. a ja się tak bardzo boję ! Mieszkamy razem a on mnie nie rozumie .. Mam napady w nocy lub przy zasypianiu, przebudzam się przestraszona , że zaraz umrę …. Miałam dużo stresu w ostatnim czasie, może dlatego ta choroba.. Spotkanie z ojcem, którego odnalazłam za granicą.. Zostawił nas gdy miałam 2 lata i nigdy nie odezwał. Chłopak był hazardzistą i ma 100 tys. długu. Chłopak mamy, która wychowała mnie i brata samotnie zdradził ją i zostawił z dziećmi. Nowotwór bardzo bliskiej mi osoby. A do tego jadłam jakieś tabletki na odchudzanie , które okazały się narkotykiem ….. I teraz mam. :(

  113. Black thoughts

     /  Wrzesień 22, 2013

    Wiecie.. Zastanawiam się, dlaczego osoby, ktore są nam najbardziej bliskie, nie rozumieją tego jak my się czujemy.. Potrafią zrozumieć ból głowy, brzucha itp, a jak dotyka nas to wszystko na raz i gdy temu towarzyszy mnóstwo okropnych dolegliwości, twierdzą, ze ‚wymyślamy’…

  114. malzydka

     /  Wrzesień 22, 2013

    Black thoughts
    tak ja mam atak a teraz na lekach lęki tylko do południa i to jest dziwne…..:P dziwię się nie którym z Was ze nie chcecie brać leków męczycie się , a i tak po dłuższym czasie branie leków będzie nie uniknione…..to nie jest tak ze nerwica sama przyszła sama pójdzie, ja tak sądzę….to się bez leczenia pogłębia..ja jestem na lekach i ani raz nie miałam ataku ,owszem mam lęki codziennie ,co rano…..ale moje leczenie trwa jeszcze bardzo krótko ,ja wierzę ze pokonam to cholerstwo….wy też dacie radę chociaż to cholernie trudne zadanie !!!

  115. Black thoughts

     /  Wrzesień 22, 2013

    malzydka
    Ja na przykład nie wierzę w to, że bez leków sobie sama poradze.. Biore ponad 2 tygodnie.. Ale dziś np. czuje taki dziwny niepokój.. Być może jest to związane z jutrem.. Bo już obawiam się jak to będzie, gdy pójde rano z małym do przedszkola (siedzieliśmy razem w domu 2 tygodnie, bo chorował) :(. Na samą myśl, łomocze mi serce i coś rośnie w gardle… :(. Wmawiam sobie, że dam rade.. ale boję się..

  116. malzydka

     /  Wrzesień 22, 2013

    właśnie ja też tak mam mój lęk jakby się jeszcze nasilił ale to i tak pikuś w porównaniu do moich ataków, ja wychodzę problemom na przekór bo no jak nie patrzeć muszę….musze zawieźć synka do przedszkola , zrobić zakupy …. ale zauważyłam też że jak coś się dzieje , gdzies jestem coś robię to nic mi się nie dzieję …te lęki nasilają się z rana może dlatego ze jestem sama z dziećmi i ciągle o nich mysle….a jak gdzies jestem coś robie ,gdy jest gwar nie wiem…..może coś w tym jest !! ale nie wyobrażam sobie walczyć z tym bez leków !!!

  117. malzydka

     /  Wrzesień 22, 2013

    Black thoughts
    wszystko będzie dobrze,zaprowadzisz małego i będziesz sama z siebie dumna :D ten niepokój tej nie jest przyjemny ja wiem…..ale tak naprawdę to wszystko mamy poprzewracane w głowach….i musimy wszystko sobie poukładać ,każda na swój sposób :)

  118. malzydka

     /  Wrzesień 22, 2013

    Paulinaaa
    to może być nerwica jak najbardziej ,ale najpierw musisz wykluczyć wszystkie inne choroby,zanim zgłosisz się do lekarza od „nerwic ” nie masz lekkiego życia i Twoje nerwy muszą gdzieś wyjść,nie masz wyboru -nie możesz tego zlekceważyć ale musisz też zbadać wszystko inne co mogło by wywołać takie objawy :) pozdrawiam :D

  119. Black thoughts

     /  Wrzesień 23, 2013

    Paulinaaa
    Ja też podpisuję się pod tym, co radzi malzydka :). Mądra kobieta z niej :). Najpierw badania, potem wizyta u konkretnego lekarza od nerwic..

  120. Black thoughts

     /  Wrzesień 23, 2013

    malzydka
    Tak więc, calą noc nie spałam. Rano wstałam ledwo żywa. I już łomotanie serce i świadomość,że dostane ataku. Zanim ruszyłam do przedszkola, mały się rozpłakał, bo nie chciał iść (w sumie mu sięnie dziwię, bo 2 tygodnie w domu i odzwyczaił się). Więc siegnęłam po tabletke doraźną, bo myślałam, że mnie ten korek w gardle i łomotanie serca wykończy… Wróciłam do domu… gdy przyszedł czas jechać po niego.. w głowie myśl.. znów dostane ataku, przecież tam tyle rodziców czeka na dzieci.. i dostałam :(.
    Nie chce już tak :(. Niech te prochy zaczną działać!! Chce żeby moje dziecko miało ‚normalną’ matke…

  121. malzydka

     /  Wrzesień 23, 2013

    Black thoughts
    a może po prostu nie bierz „:doraźnie ” leków tylko wprowadz je na stałe lub je zmień.Dopasowanie leków do rodzaju nerwicy nie jest łatwe ale jeśli Twój stan jest na tyle poważny żadne „doraźne ” srodki tylko KONKRETNE LEKI NA DŁUŻSZY CZAS!!! porozmawiaj z lekarzem niech ci je zmieni albo chciaż zmieni dawkowanie …nie możesz się męczyć to bez sensu!!

  122. natalia

     /  Wrzesień 24, 2013

    mam 18 lat , nerwice mam od kwietnia tego roku to straszne . boje sie ze strace przytomność. najgorzej jest w szkole zaden sposob nie działa na mnie . serce wali mi jak mlot. masakra . nie moge ustać w sklepie gdzie jest kolejka zaraz mam uczucie ze padne jak mucha . nie wiem co mam robic :(

  123. malzydka

     /  Wrzesień 24, 2013

    natalia
    jedno jest pewne,nic ci nie grozi nie umrzesz ani nic złego ci się nie stanie,ale najważniejsze to DO LEKARZA!! sama nie dasz sobie rady, pozdrawiam,.

  124. malzydka

     /  Wrzesień 25, 2013

    Black thoughts
    co jest zaczynam się martwić ze cie tak długo niema ,mam nadzieję że wszystko w porządku :)

  125. Black thoughts

     /  Wrzesień 25, 2013

    malzydka!!
    Wczoraj spróbowałam zawieźć i odebrać małego bez doraźnych.. Wmówiłam sobie, że dam rade.. i dałam !! Dziś też udało mi się bez! Chyba zaczynają te podstawowe działać!! Doktorka kazała zwiększyć dawke. Dziękuje za rady!! Wczoraj nawet wybrałam się z mężem i synkiem do lasu! Ale później gdy stałam w kolejce w sklepie nagle panika.. Odsuwałam od siebie, pomyślałam, przecież nie zniszcze tak wspaniałego dnia!

  126. malzydka

     /  Wrzesień 25, 2013

    noooo to super widzisz , bardzo się cieszę ,najlepiej wychodzić temu cholerstwu na przeciw a się temu nie poddawać !!! jestem z Ciebie bardzo dumna hahhaa

  127. Black thoughts

     /  Wrzesień 25, 2013

    malzydka,
    Hihi. dziękuję :). A u CIEBIE jak tam :)?

  128. malzydka

     /  Wrzesień 25, 2013

    no nie jest ciekawie,codziennie mam atak paniki,lęku ale nie poddaje się !!! wychodzę gdzieś wtedy z dziećmi albo nie wiem……dzwonie do kogos żeby tylko się nie poddać atakowi!! nie jest lekko , póki mam siły walcze !! Was staram się podbudować a sama ledwo daję radę ale co tam………ważne że jest się z kim tym wszystkim podzielić !! :)

  129. Black thoughts

     /  Wrzesień 26, 2013

    malzydka,
    No, ale Ty bierzesz jakieś leki, prawda? Nie pomagają?

  130. malzydka

     /  Wrzesień 26, 2013

    biorę ,biorę ….teraz jest 4 tydzień jak jestem na sedamie połówce i dexopinie 3xdz ale jakos mam wrażenie że na początku leczenia było mi lepiej niż teraz. nie wiem po jakim czasie te leki zaczynają działać , zaczęly bolęc mnie piersi odkąd biorę te leki też nie wiem czy to ma coś z tym wspólnego….mam wrażenie że moje lęki i panika się pogłębiły ale ataków niemam, nie wiem….może za krótko się leczę a może leki za słabe a może ja jestem do d….. od wczoraj mam chyba jeszcze depresje!! jakoś żyć mi się odechciało , brakuje mi życia zdrowej dziewczyny jaką jeszcze niedawno byłam …. a teraz? tyje w oczach na tych prochach….zle się czuję….nic mi się niechce ale czekam aż LEKI ZACZNĄ DZIAŁAĆ za 3 tyg. ide do psychiatry na kontrolę jak dożyję to może znowu czegoś mądrego się dowiem !!!

  131. Black thoughts

     /  Wrzesień 26, 2013

    Tyjesz po lekach? Ja jak chorowałam kilka lat temu, to brałam seronil i Mianserin, po tym drugim, to normalnie mnie napompowało! I nijak nie mogłam tego zrzucić. A na tych co teraz pije, też niby jest napisane, ze mogą zwiększyć mase ciała. A ja raczej zauważyłam, że spadam na wadze. Ale to pewnie też temu, że przez 2 pierwsze tygodnie leczenia nic nie dałam rady przełknąć, bo wymiotowałam od razu.. Malzydka, a z jakiego TY regionu jesteś, jeśli można wiedzieć? Bo o wiek, nie pytam, bo ponoć kobiet nie wypada pytać ;).

  132. malzydka

     /  Wrzesień 26, 2013

    ze śląskiego kasiazwyboru@onet.pl mój mail gdybyś chciała pogadać….a lat mam 28 ,młoda :) tylko od środka jakoś staro się czuję :/

  133. piotr985

     /  Październik 5, 2013

    ja pierwszy atak miałem w 2010 jakieś trzy lata temu, akurat przeprowadziłem się do nowego mieszkania, które dzieliłem z trzema osobami, dwóch niemców i ruski (mieszkam na stałe w Niemczech) .Los chciał, że ów ruski też przeżywał kiedyś ataki, jednak jego lekarz zamiast leczyć u niego depresje dał mu silne tabletki na serce. Ten brał ponad rok pigułki bez jakiejkolwiek poprawy, wręcz przeciwnie, stał się hipochondrykiem. Cały dzień latał z aparatem na ciśnienie i czekał kiedy ma wziąć następną tabletkę, aż zaczął szukać rozwiązania na własną rękę. Kiedy zrozumiał, że objawy są wywołane przez samego siebie, zaczął je lekceważyć, wiedząc że nic mu się nie może stać. W Rosji jest szeroki wybór literatury z tym związanej, metody leczenia odbywają się jednak głównie bez lekarstw jedną z książek też mi przetłumaczył. Jednak książka pozwala tylko zrozumieć, że to nie jest nic grożnego, te ataki. Ważny jest sport, zdrowe odżywianie się, sposób aby czerpać ze świata który nas otacza nie tylko to co jest złe, ale czerpać pozytywną energie z każdej wygranej. Najlepiej nie wymagać od siebie zbyt wiele gdyż w miara podniesienia poprzeczki wzrasta ryzyko porażki a porażki są nam nie potrzebne, co zarazem nie oznacza żeby nie robić nic, tylko mierzyć siły na zamiary. Ja dzięki niemu poradziłem sobie z tym, lecz czułem i czuje że to siedzi gdzieś we mnie. Wczoraj 4.10.13 znów mnie trafiło, pierwszy raz od jakichś dwóch lat z taką siłą przed oczami czarno, brak powietrza, na kibelek, kołatanie serca, zimno, ciepło, dreszcze strach przed światem. Ja jestem osobą która chciałaby wszystko na raz, najlepiej już wczoraj, mam tysiąc pomysłów na minute, jestem osobą bardzo chętnie pomagającą innym i nie wiem kiedy powiedzieć stop, dlatego wypalam się od środka. Znów długo nie uprawiałem sportu, nie robiłem (oprócz seksu) nic co by mi sprawiało przyjemność.Cały czas tylko podejmowałem nowe wyzwania, które to, gdy nie zostały sfinalizowne tak jak ja tego chciałem, po kawałku wypalały mnie od środka. piotrm985@googlemail.com

  134. Stefan12

     /  Październik 14, 2013

    Witam mam 23lata, wszystkie objawy mam takie jak podajecie, zimne poty, duszności, kołatania serca, ciemność przed oczami, lek o to ze za jakiś czas umrę. Stało sie tak po śmierci mojego taty. Wcześniej prowadziłem beztroski tryb życia z duża ilością sportu, alkohol tyle co student bez innych używek. Cieżko mi jest i nic mi sie nie chce…

  135. Karolina

     /  Październik 14, 2013

    witam , również choruje na nerwice lekową od około roku. Ataki paniki są, mocne bicie serca również strasznie ciężko z tym żyć. Nie wiem jak u was ale ja powoli tracę chęć do życia. Boję się wyjść z domu gdzieś dalej żeby nie złapał mnie lęk..bo zapewne zaraz zemdleje, nikogo nie będzie i znajdą mnie dopiero po kilku dniach…koszmar.
    Melisa 3 razy dziennie obowiązkowo, czasem Hydroksyzyna lub Oxezepam.
    Ale mam pytanie…jak złapie mnie lęk wezmę tabletkę i już po 5 min cudownie działa, przecież nawet nie zdąży zadziałać…też tak macie?
    pozdrawiam wszystkich nerwicowców:)

  136. Black thoughts

     /  Październik 14, 2013

    Witaj KArolina, Z reguły tabletki doraźne działają bardzo szybko. A bierzesz jakieś takie, które masz brać codziennie?

  137. Karolina

     /  Październik 17, 2013

    powiem szczerze, leczę się sama, nie byłam u psychologa ( jeszcze) dużo czytam na ten temat, a nie biorę żadnych tabletek regularnie, jak wstaję czuję się nie najlepiej…wtedy decyduje się na tabletki, najgorsze w tym wszystkim jest to że bardzo szybko się nakręcam a jak już się nakręcę to nie mogę o tym przestać myśleć..jak nie dam rady sama na pewno pójdę do psychologa

  138. Black thoughts

     /  Październik 17, 2013

    Karolina, więc nie masz zdiagnozowanej nerwicy lękowej??

  139. Anonim

     /  Październik 20, 2013

    Ja mialam nerwice lekowa,napady paniki,agorafobie,bicie serca, i balam sie wyjsc z domu,pomogla mi medytacja,oraz ksiazka ktora przeczytalam. A mialam ich pelno a w kazdej bylo tylko opisane co to jest nerwica i pare suchych rad by sie uspokoic.eh co za pisma nie konkretne.Ale ta jedyna jedna ktora mam do dzisiaj pomogla mi zrozimiec o wiele wiecej niz to co wiem o moim umysle. Wiem po doswiadczeniach iz kazde poczatki sa wyzwaniem,niechecia,brakiem sily.Omijaj zle mysli,wiem ze to walka,ale musisz ja zwyciezyc .Ja zwyciezylam .Juz sie nie boje tlumu lidzi,wiem jak kontrolowac emocje.Odprez swoje cialo,swoj umysl,gdy o czym myslicie nie myslcie o wszstkim na raz,nie „biegajcie w umysle w rozne strony”Pomalu,spokojnie,.musisz przyzwyczaic emocje do nowego trybu,ale tego spokojnego.Medytuj,poswiec 25 do pol godziny medytacji wlacz bardzo relaksujaca muzyke polecam Zen,lub jakas swoja ulibiona ktora daje wam poczucie radosci,wlacz na cd trening autohenny,wizualizacje plaza deszcz. pamietaj zeby nie zapominac kontynuowdac te techniki relaksacji,kazdego dnia. co jeszcze…ddychaj spokojnie,kontroluj sie.A gdy czujesz ze cie zlapie napad pomys sobie” i po co? Co mi to da?:) mam wiele wiecej rad gdy ktos bedzie mnie potrzebowal to go wesprze mnie tez kiedys serce tak mocno bilo ze az sie zrzeslam. Nie bralam i nie biore zadnych lekow .Pije herbate z dziurawca systematycznie.Lub herbate z melissy.To sa mocne i uspakajajace herbatki.Okay glowa do gory jak ja dalam rade to wy tez! Serdecznie pozdrawaim Was

  140. Witam…Mam 22 lata, nerwica pojawiła się u mnie 1,5 miesiąca temu…przez nią jestem zupełnie inną dziewczyną, co w ogóle mi się nie podoba. Zero pewności siebie, uczucie że wszyscy mnie obserwują, boję się wyjść, że zaraz zemdleje, zawroty głowy,,,mam wszystkie objawy nerwicy lękowej. Nie chcę tak życ…Rok temu zostałam napadnięta i myślę że to na mnie zadziałało negatywnie. Cały czas mam wrażenie, że ktoś się za mną skrada i wtedy dostaję ataku…w dodatku mój związek daje mi zbyt dużo stresu…nie potrafię sobie poradziać Poszłam do psychiatry, zapisałam się na terapię, żadnych leków nie chcę brać…Czy to się kiedyś skończy? ;( czuje się taka samotna przez brak wsparcia mojego chłopaka…Staram się robić coś w tym kierunku, wychodzić do ludzi ale wiem że to mnie nie wyleczy…NAwet piwa się boję napic. Chciałabym z kimś pogadać na ten mój problem, gdy będę czuła że nie jestem sama, szybciej to zwalczę. Myślę że to dobry sposób. Wołam o pomoc! paulis307@wp.pl

  141. Mika

     /  Listopad 18, 2013

    Skąd ja to wszystko znam… maskara… można z tym żyć, ale bywa ciężko. Najgorzej kiedy są „nawroty” i na nowo trzeba to wszystko w sobie „przerabiać”. Wydaje nam się, że wszystko jest w miarę OK, że panujemy na tym… i nagle wraca i to jeszcze mocniej w nas uderza. Nerwicę mam praktycznie od dziecka. Masa chorób, kłopoty w rodzinie i inne sprawy doprowadziły do tego, że mój organizm, w tych najgorszych fazach, na najmniejszy stres reagował / uje dużym napięciem. Trzeba to sobie jakoś tłumaczyć, że nic mi nie jest, że to tylko atak. Odciągać myśli i nie dawać się ponosić emocjom. Jednak łatwiej powiedzieć, a dużooo trudniej zrobić. Czasem mam takie wrażenie, że mój organizm zbyt mocno „odbiera” świat. Jest jak gąbka, która nie potrafi tego odrzucić i wchłania wszystko bez zastanowienia. Nadwrażliwość – też nie pomaga w walce z tą chorobą. Ciekawa jestem czy komuś udało się z tego wyjść? tak całkowicie? Wgl czy jest to możliwe? Jeśli ktoś chce pogadać to mój e-mail: malta66@op.pl

  142. jae

     /  Listopad 28, 2013

    Mam 13 lat dostałem napadu że zaraz umrę lub zemdleje ale dzięki tobie się usokoijłem. Sory za błędy nie mogę się skupić jak coś

  143. Mam to samo. Ciezko z tym cholerstwem sie zyje ale jakos trzeba. Na poczatku bylam przerazona teraz stosuje taka sama zasade jaka jest opisana i to zawsze pomaga. Oprocz spokojnego oddychania jesli mam mozliwosc pije powoli zimna wode malymi lyczkami to takze pomaga :).

  144. Anonim

     /  Grudzień 6, 2013

    witam borykam sie 12 lat od studiow biore obecnie effectin od 3 miesiecy jak ktos by chcial pogadac to jakr28@wp.pl michał

  145. Anonim

     /  Grudzień 8, 2013

    Weszlam na te strone bo moj syn zmaga sie z napadami paniki….i chcialam mu pomoc pokazujac te strone jak ma sobie radzic z tym. Dziekuje za pomoc.

  146. Majka

     /  Grudzień 8, 2013

    Mnie niestety nie uspokoił ten artykuł. Ja potrzebuję czegoś takiego naprawdę, a nie wskazówek nie do wykonania. Napady lęku mam w sytuacjach stresowych przy ludziach! Jak mam sobie wtedy usiąść w odludnym miejscu ? Ja muszę sobie poradzić w konkretnym momencie wśród ludzi. Napady paniki mam w pracy. W środku drżę jak osika, ręce spocone, panika, a na zewnątrz muszę udawac luz….. to jest koszmar!!!! Jak z tym sobie poradzić ???

  147. Pani P.

     /  Grudzień 8, 2013

    Tak naprawdę nie ma leku na tą chorobę, ona przejdzie sama, tak samo jak się pojawiła, ale i powróci. Ataki wśród ludzi…skąd ja to znam…doskonale to rozumiem…chce znaleść pracę a się boję, że dostanę ataku na rozmowię a co dopiero w nowej pracy i jeszcze zrobią ze mnie jakiegoś dziwoląga…Ataki trwają chwilę, ale jest to czas w którym czujemy się mega fatalnie…Nie ma na to sposobu. po prostu nie ma. a jeśli ktoś zna, SPRAWDZONY to bardzo prosze o kontakt. paulis307@wp.pl

  148. Ela

     /  Grudzień 27, 2013

    Witam. Od jakiegoś czasu obserwuje i czytam te strone bo jest ona dla mnie wybawieniem cierpie na to paskudztwo juz 7 lat . Na poczatku bardzo sie wstydzilam balam wymyslalam różne choroby których oczywiście nie było. Między czasie urodziłam dwujke wspaniałych dzieci dzięki ktorym chcę mi się żyć i walczyc z tym chorubskiem. Najśmieszniejsze jest to ze w okresie ciąży mialam z nią spokuj ale już mi to wytlumaczono fachowo ze w tym czasie nasz organizm wydziela masę endorfin chamujacych objawy
    Znow od 3 moesiecy mam ataki
    Obrzydliwe to jest ta niemoc strach i uczucie zbliżającej sie smietci. Najgorzej jak dochodzi to paskudne drrzenie miesni nóg i rąk glosu i ta niemożności powstrzymania tego okripienstwa . Mam juz dość nie mam siły. Potrzebuje rozmowy z kims kto tez to przechodzi. To moj mail elzbieta.dziubinska25@onet.pl jezeli ktos by chcial pogadać wesprzeć się
    Wzajemnie to piszcie. Pozdrawiam i zycze Powodzenia.

  149. yoda75

     /  Grudzień 29, 2013

    Witam,od 10 lat próbuje z tego wyjść ale bez skutecznie:(
    czy macie również bóle i zawroty głowy,macie wrażenie jakbyście mieli zaraz się przewrócić?
    cierpię również na nadciśnienie przez to dziadostwo i nie wiem czy zawroty i bóle spowodowane są ciśnieniem czy takie objawy mam przez te leki?
    może ktoś ma większa wiedze ode mnie na ten temat?
    pozdrawiam

  150. Anonim

     /  Styczeń 4, 2014

    pisalam wczesniej czyli 20 pazdziernika,dodam ze ksiazka ktora przeczytalam nazywa sie WYCISZ STRACH AUTORKI PAULINE MCKINNON mi pomogla a mialam ekstremalne napady paniki,nie bylo do pomyslenia bym sama weszla do sklepu stala w kolejce,a dzisiaj wchodze do sklepow sama,jezdze busem,autem,lece samolotem. Prosze poczytajcie dokladnie co autorak wam w tej ksiazce chce przekazac. Oczywiscie ze to wymaga czasu by organizm i mysli przyzwyczaic na spokoj,na pozytywne emocje…itd.Gdy czujesz ze cie zlapie taki atak pomysl sobie od razu o spokoju,o tym ze tego strachu i tak nie widac wiec to zaden przypalktos tu napisal ze jak sobie ma znalezc miejsce gdy cie zlapie,nie unikaj sytuacji a gdy naprawde juz bedziesz musial to wejdz do jakiejs kawiarni,idz do toalety,lub usiadz sobie na wogole przy stoliku i sie wycisz.Musicie znalezc swoj sposob przeciez i tak atak taki minie wiec powoedz to do siebie spokojnie. Nic sie nie stanie jestes bezpieczny,myslisz ze nawet gdys jakas pania poprosila by ci pomogla to by odmowila? Zawsze nawet tak mysl pomaga czoc sie bezpiecznie ze przeciesz nie jestes sam. Mam nadzieje ze wizualna medytacja i to codzienna i czy w busie czy w sklepie przyniesie rezultat. Sprobujcie ,nie biezdzie lekarstw to bezsens. Rob to co cie cieszy,mysl o milym nie jestes odpowiedzialny za problemy innych wiec nie biez wszystkiego do siebie. Mysle ze napad paniki,lub nerwica jest podpowiedzia ze cos robimy nie tsk w swoim zyciu,chodz wydaje sie nam ze wszystko robimy dobrze,nerwica to wskazowka by byc lepszym,empatycznym,by zycie nabralo sensu musisz miec cele,zajecie czyms… A nawet gdy je masz to moze nie lubisz tego i sie od srodka buntujesz co powoduje ze sie denerwujemy. Moze byc wiele i roznych sposobow kazdy ma swoj inny powod ale problem z nerwica,napadami oaniki,lekami,jeste zawsze ten sam.Ja go zwalczylam po 4 miesiacach widzialm rezultaty. Nasz mozg jest tak skonstuowany ze uczy sie ,i tego stracha by go wypedzic musisz nauczyc sie od nowa swoj mozg,mysli zaprogramowac tym razem pozytywnie,wszystko codziennie powinno byc dla ciebie z usmiechem,z checia,z pozytywnymi myslami i bez napiecia,zobacz jak jpmasz barki napiete gdy idziesz miastem lub siedzisz w szkole czy w pracy,a oddech? Czy jest spokojny? Nie ,no wlasnie kontroluj to wszystko by sie odprezyla kazda twoja czesc ciala i umyslu. Zobaczysz uda Ci sie ja wiem o tym! Bardzo wam zycze powodzenia.Arora83

  151. Anonim

     /  Styczeń 4, 2014

    do Yoda75 … Moja odp. brzmi,tak takie symptomy dopadaly mnie i inne jak uczucie dlawienia,nie moglam przelknac wlasnej sliny,w nocy sie budzilam bo mialam napad dusznosci,a gdy mialam napad to moje cialo sie czeslo jak galaretka i nie moglam sie opanowac dopiero mysli ,serce mi bilo z taka predkoscia ze wcale to nie bylo mile uczucie,ale to mija,i nic sie nie stanie widzisz mi sie nic nie stalo a mialam pare lat nerwice z napadami i agorafobia. Z lekami trzeba zagrac „szach mat” wiem ze to trudne moje poczatki wyciszenia tez byly trudne ale sie nie poddawalam,sama wyznaczalam cele,i kiedy cnp.gdy jechalm w busie to czulam ze lek nadchodzi,bylam nerwowa,bylo mi duszno goraca wrecz,ale pomyslalam,przeciez mnie tu nikt nie trzyma jak bede chciala wyjsc to wyjde nastepna stacje usiade na murku wyciagne jakas ksiazke,telefon izajme mysli czyms innym,jak mi przejdzie pojade nastepnym busem a hdy sie udalo to sie cieszylam jak dziecko,glupie wiem…ale tak niestety bylo,ale zwalczylam agorafobie.Lek,Strach to iluzja nic innego jak iluzja .Kiedys jak bylo wszystko dobrze to tez raz w roku mnie napad zlapal bylam blisko apteki,weszlam tam i powiedzialm do aptekarki ze usiade na chwilke bo mam napad paniki ale on mi przejdzie,usmichnela sie i powiedziala rozumie.dostalam wode i sama siedzialam przy stoliku 10 minut i mi przeszlo,potem caly dzien byl poekny i beznerwow.A wtym dniu gdy to dostalam sama wiem dlaczego,nie dospalam bylam wczesniej wpodrozy z wloch do polski i z polski do wloch z powrotem i to w 3 dni,i praca. tego moje nerwy nie wytrzymaly;))) ale nie szkodzi nie ugielam sie szlam dalej,ignoruje leka i panike nie am tego precz z tym;) aurora83

  152. Anonim

     /  Styczeń 4, 2014

    Dodam tez ze pilam codziennie 2razy dziennie silne i dobrze zapazone herbaty DZIURAWCA !medytacja,muzyka,promienie slonca. opisuje to tylko co mi pomagalo moje dziele sie z moimi doswiadczeniami i przezyciami ktore ja osobiscie mialam.Jeszcze raz zycze wam wszystkiego dobrego wszytkim kotom strachoplota;;) Aurora83

  153. Anonim

     /  Styczeń 4, 2014

    Majka moja odp. Bo od swego wnetrza musisz zaczac….to je musisz uspokoic,tak kontola na poczatku bedzie cie denewowac ale potem juz nie bedziesz kontrolowac tego ,mysli same nabiora pozytwpuwnego ksztaltu. Niechce nikomu dawac rad a dziele sie ze swoja wiedza i przezyciami na moj temat. MAm nadzieje ze i ty znajdziesz swoj sposob na te symptomy.Aurora83

  154. yoda75

     /  Styczeń 5, 2014

    dziękuję bardzo za rady:) wiem,ze wszystko siedzi w głowie i sam muszę sobie z tym poradzić choć nie jest to łatwe,postaram się z tym walczyć i mam nadzieje ze mi się uda:) pozdrawiam

  155. Karolcia

     /  Styczeń 6, 2014

    witam, czytam te komentarze i widzę tu dużo ludzi z tym paskudztwem…
    Chciałam się Was zapytać jak długo (ile minut) trwa u was ten atak,lęk…i czy zawsze przechodzi? u mnie właściwie trwa.15 min i jak na razie zawsze przechodzi…a czy wraz z chorobą może trwać dłużej?

  156. Anonim

     /  Styczeń 6, 2014

    witam, zabrzmi to głupio, ale jak dobrze poczytać o tym, że inni wiedzą co czuję. Z nerwicą zmagam się już rok, napady lęku są straszne. Nie trwają dług, ale przychodzą w najmniej odpowiednich momentach. Czasami mam tego wszystkiego dość :(. Najgorsze jest to, że kiedy już myślę, że pokonałem chorobę (bo czuje się dobrze prze 4-5 dni) ona atakuje i to ze zdwojoną siłą. Dzięki wam i waszym komentarzom wiem, że nie jestem sam i to daje mi siły. Trzeba pokonać to draństwo za wszelka cenę, życie jest jedno i szkoda go na lęki i głupie paranoje!!!

  157. Anonim

     /  Styczeń 7, 2014

    Napady paniki kazdy odczowa na swoj sposob czasami sa to intensywne epizody ktore trwaja dluzej a czasami sa to krotkie epizody.Wazne jest by po takim epizodzie nie zniechecac sie,nie poglebiac sie w smutek,i nie rozmyslac o tym ze nie dasz rady,oczywiscie ze dasz rade! Ignoruj to ze mialas napad paniki,bylo ci zle,ale potem juz jest dobrze ,juz jest spokojnie,nie poddawaj sie.Przeciez nic ci nie jest ani nic sie nie stanie,chiciaz symptomy sa takie „niewygodne i niemile” dasz rade. Medytacja nie jest tylko slowem,kto wie i potrafi lub stara sie odprezyc swoje cialo,i mysli wygra z lekiem.Ja na poczatku nie moglam sie odprezyc i nic we mnie sie nie dzialo ale po 5 dniach zrozumialam i poznalam sens jaki daje wyciszenie i opanowanie,spokojny oddech. Potem tak samo praktykowalam to gdy np.bylam po mniedzy ludzmi,staralam sie bardzo spokojnie zachowywac gdziekolwiek bym byla. Oczywiscie ze czasami powracaly napady ale juz nie byly tak intensywne i tak straszne jak mi sie kiedys to wydawalo.Kiedys sama sobie stawialm wyzwania,wuchodzilam z domu orzeszlam sie 100 metrow i juz musialam wracac bo czolam ze serce mi bije szybko i chce byc w bezpiecznym miejscu,ale przeciez w tym miejscu bylam i bylo bezpieczne,dziwne bylo to dla mnie to wszystko zrozumiec dlaczego tak sie dzialo.Ale ja sie nie podawalam,czytalam rozne strony internetowe,nic nie oomagalo,czytalam ksiazki w ktorych wszedzie to samo bylo opisane o teorii a nie o tym jak zwalczyc panike,a gdy bylo opisane to krotko i dalej cala ksiazka teorii. Gdy dostalam wskazowke ze ksiazka Pauline Mckinnon moze byc interesujaca dla mnie kupilam ja myslalam ze i ta bedzie nie to czego szukam,a jednak czytalam ja i czolam to jest to czego ja szukam.Ja tez nie rozumialam dlaczego pojawialy sie u mnie takie epizody przeciez wczesniej bylam wesola,pelna zycia,kochalam wychodzic ,strachu i leku nie znalam i nigdy nie wiedzialm ze wogole cos takiegi instnieje,a jednak i ja to odczolam w swoim zyciu ale sama sobie pomoglam,wiedza,doswiadczeniami. Dzisiaj czyli od 3 lat nie mam napadow a mialam je 3 lata dopuki nie wpadla mi w rece ksiazka i samodyscypina.Wiem tylko ze to przechodzi zobaczysz jak bedziesz szczesliwy.Pozdrawiam was kochani i trzymam z Wami. Aurora 83

  158. Kaśka

     /  Styczeń 8, 2014

    Miałam kolejny napad paniki, nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Jestem nastolatką, mam 16 lat i niestety nie mogę liczyć na niczyją pomoc. Bardzo się cieszę, że znalazłam tą stronę. :)

  159. Pani P,

     /  Styczeń 10, 2014

    Ja od kiedy zaczełam zarzywac maglek B6, regularnie jedna tabetka dziennie i DEPRESANUM ziołowe dwie tabletki dziennie czuje sie zdrowa!! niedobór magnezu ma indentyczne objawy jak NERWICA. Przy stresie i piciu kawy tracimy magnez, jest on bardzo potrzebny bo prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego! a depresanum to ziołowe tableteczki które działają po ok miesiącu, pomagają wyrzucić myśli z głowy ktore nie dają nam spokoju i krążą mimo naszej woli. Ja np spać przez takie myśliciele nie mogłam. Ogólnie dziala pozywtywnie na samopoczucie. Uwierzcie w siebie! ja przez 4 mies mialam 3 groźne napady. ostatni był prawie 2 mies temu! od kiedy zarzywam magnez i depresanum nic sie nie dzieje. Dziwne?

  160. Pani P,

     /  Styczeń 10, 2014

    PIsać! pogadam z kimś o tym problemie. Nie jesteśmy sami! paulis307@wp.pl

  161. Pani P,

     /  Styczeń 10, 2014

    Dodam jeszcze że pisałam tu 31 października jako paula. Wtedy byłam na skraju załamania i miałam nawet myśli samobójcze. Dziś jestem inna dziewczyna!

  162. Black thoughts

     /  Styczeń 10, 2014

    Do KAśka:
    Dokładnie, tak jak pisze Pani P. Dobrze jest pogadać z kimś PODOBNYM. Wiesz coś o tym :)

  163. Black thoughts

     /  Styczeń 10, 2014

    *wiem coś o tym.

  164. Anonim

     /  Styczeń 10, 2014

    Podziekowania do” Aurora 83″ ,bardzo mnie zmotywowalas I pobudzilas do podniesienia sie z dolku. Czytalam Twoj post chyba z 3 razy……..nie jestem sama

  165. Wioletta masz zakodowane w głowie ze jak idziesz z kims to będzie okej ale to nie prawda nic sie nie stanie

  166. loboziak

     /  Styczeń 14, 2014

    na sama mysl ze znowu doznam leku zaczynam sie denerwowac i sie zaczyna ..:(ech mam tego dosc!!!

  167. I blog quite often and I genuinely appreciate your
    information. Your article has truly peaked my interest.
    I’m going to book mark your website and keep checking for
    new details about once per week. I subscribed to your RSS feed too.

  168. Kaczka

     /  Styczeń 20, 2014

    Jest nas miliony!!!

  169. Dorota

     /  Styczeń 22, 2014

    witajcie, bardzo prosze was o rade czy to moze byc nerwica, mam 25 lat i trudna sytuacje w domu, dodatkowo pewne traumatyczne zdarzenia w moim zyciu mnie przerosły.. od ponad roku odczuwałm przyspieszone bicie serca,dretwienie konczyn, ogromny smutek, wczoraj jednak nastapił atak,którymnie całkowicie zaniepokoił,otóz serce mi strasznie waliło, brak powietrza, rece mi drzały, ogólnie był to stan jak przy zasłabnieciu, po kilkunastu minutach doszłam powoli do siebie.to było straszne tak jak bymza chwile miałaumrzec, bardzo prosze o rade. pozdrawiam

  170. aaa

     /  Styczeń 22, 2014

    Hej.U mnie pierwszy atak w wieku 20 lat, teraz mam 38 a on 26 roku na tabletkach.Najgorsze jest to, że to powraca:-(

  171. Pani P,

     /  Styczeń 23, 2014

    Do Dorota; To na sto procent nerwica. Za każdym razem gdy czujesz tego typu dolegliwości, musisz zdać sobie sprawę że nie umierasz, tylko masz atak. Musisz się mu poddac, broń Bożę nie walcz z nim. Usiadź wtedy i czekaj aż przejdzie. Ja zazwyczaj jak miałam ataki to po nich czułam się o wiele lepiej. Jakby cały stres ze mnie wypłynął. Ogólnie polecam też reguralne zażywanie Magnezu, bo niedobór powoduje też powstawanie nerwicy. Maglek B6. pozdrawiam i życzę optymizmu, bo to naprawdę pomaga. ;)

  172. Dorota

     /  Styczeń 23, 2014

    dziekuje…
    czy jest szansa na to ze atak pojawi sie tylko raz i juz nie powróci, czy to dopiero poczatek?

  173. Dorota

     /  Styczeń 23, 2014
  174. tynka

     /  Styczeń 24, 2014

    Witam Was wszystkich.Mam 22 lata..Miałam praktykę jako kucharka-przeszłam tam katusze,nie spałam po nocach,stresowałam sie okropnie przed każdym dniem pracy-jakoś zleciało,nie umiałam sobie z tym poradzić wszystko tłumiłam w sobie.Otóż z czasem dopadały mnie lekkie skurcze serca lecz to bagatelizowałam,z czasem zaczęłam miewać kołatania serca,natrętne myśli,strach,duszności w zaciemnionych i ciasnych miejscach,strach i stres przed wizytą u lekarza czy nawet u fryzjera.Po wypiciu kawy serce zaczęlo mnie sciskać i ręce drżały.Mino,ze nie pije kawy,herbaty nie pale nie pije alkoholu czasem przy wysiłku lub stresie dopada mnie silny skurcz serca,po którym odechciewa mi się wszystkiego,mam napady gorąca,cała drże i boję się kolejnego ataku.W nocy się budzę nie mogę spać,boję sie burzy -stresuje mnie szczekanie spa a zwłaszcze glosne dźwięki np.karetki czy straży zaraz rozmyślam co się komuś stało i zas zalewa mnie krew,ręce drżą i panika.Leczyłam się u psychiatry piłam doxepin teva jednak przy silnych skurczach serca lekarz dyżurny przepisał mi beto 25,pomogło na tydzien i znów te niemiłe skurcze aż muszę zakaszleć wtedy wydaje mi się,że juz po.Za 2 tyg mam wizytę u kardiologa jednak boję się,ze coś mi się stanie z tym sercem do tego czasu…miał ktoś takie skurcze?przechodzicie przez to co ja?nie mam juz siły na to wszystko

  175. aaa

     /  Styczeń 24, 2014

    Witaj tynka.Oczywiście lepiej zdiagnozować serce, żeby mieć spokojny umysł, a potem można już układać w głowie, że nic Ci nie jest i jesteś zdrowa.Stań przed lustrem i powtarzaj jak mantrę…jestem zdrowa, nic mi nie jest.Pozdrawiam

  176. tynka

     /  Styczeń 25, 2014

    Ale wiecie co zauważyłam,że dużo gorzej się czuję jesienią i zimą albo na zmianę pogody ,potrafię wyczuć deszcz a nawet gdy mam silne ataki nerwicy na wiatr i sprawdza się. Juz sama nie wiem co ze sobą zrobić…

  177. tynka

     /  Styczeń 25, 2014

    A i od dziś zaczynam pić zioła na uspokojenie -kupiłam w sklepie zielarskim mieszankę z 8 rodz. ziół ,mam pić 3x dziennie ,zobaczymy mam nadzieję,ze coś pomogą- na pewno lepsze niż ciągłe picie hydroksyzyny

  178. Pani P.

     /  Styczeń 25, 2014

    Możesz mieć zwyczajną chandre pogodową. Ja zdecydowanie lepiej się czuje na wiosne i lato. Jesień i zima działa na mnie strasznie źle. I polecam picie melisy

  179. Pani P.

     /  Styczeń 25, 2014

    A hydroksyzyna jest niezdrowa więc unikać jej

  180. Black thoughts

     /  Styczeń 26, 2014

    Do DOROTA:
    Ataki nerwicy mają to do siebie, że budzą w nas strach, że to się powtórzy.. Wtedy tylko czekamy kiedy nas „złapie” a tym samym już czujemy lęk.. JA lecze się drugi raz na nerwice.
    Gdy czytam TWÓJ wpis i to w jaki sposób opisujesz atak.. dokładnie jakbym czytała o swoim stanie..
    Trzymaj się i zainwestuj na początek w melise i magnez. Bedzie dobrze.. musi :).

  181. malzydka

     /  Styczeń 27, 2014

    Black thoughts słuchajcie jej rad Ona wie co mówi . To cudowna dziewczyna na którą ZAWSZE można lczyć

  182. Karol

     /  Styczeń 29, 2014

    Objawy:

    1.Serce zaczyna mi bić szybciej
    2.Czasem wydaje mi sie że sie udusze
    3.Szybkie bicie serca i przerażający strach przed smięrcią potrafi ustąpić jak wejde w bezpieczne miejsce (naprzykład w jakieś zaciszone miejsce)
    4. gdy to sie zaczyna to na głowie czuje jakby mi ktoś ją sciskał
    5.Atak trwa 30 do 45 minut (45 minut rzadko)
    6.Strach przed dostaniem ataku.
    7.Ręce mi sie robią zimne
    8.Bardziej sie poce na ciele
    9.czasem trzęsą mi sie ręce ale żadko
    10.Szczęka mi sie sie zaciska i czasem mam problem z połykaniem sliny.

    Moje myśli:
    1.zaraz dostane zawału
    2.zaraz sie udusze
    3.dostane wylewu przez ucisk w głowie
    4.nie moge sie nigdzie schować żeby to ustało

    Co robiłem:
    1.nieraz podczas ataku zabierała mnie karetka do szpitala robili mi ekg serca badali cisnienie i nawet zbadali krew i co dziwo raz zrobili prześwietlenie płuc ale wszystko wyszło ok.

    Kiedy najszcześciej mnie to łapie:
    1.jak sie pokłóce z żoną lub z kims innym wtedy nie moge opanować napięcia w sobie i bum atak gwarantowany.
    2.gdy w domu jest nieprzyjemna przygnębiająca atmosfera
    3.czasem jak siedze nie denerwuje sie niczym przychodzi sam z siebie i sie musze męczyć przez 30 do 45 minut.
    4.gdy jade autobusem i mijam miejsca gdzie mnie to złapało
    5.gdy mam nie przespaną noc i jestem przemęczony.
    6.jak slysze że ktoś umarł na atak serca wylew itp.
    7.gdy ktoś gada o smierci bliskich.

    **8.Tutaj uwaga z tych wszystkich objawów kiedy mnie to łapie to gdy jestem przygnębiony i coś jest nie tak w moim życiu osobistym.
    9.Gdy za bardzo sie czyms ekscytuje naprzykład chodz żadko może mi sie to przytrafić po stosunku z żoną.

    Jak długo trwa:
    Zaczeło sie w 2005 roku i od tamtej pory mam takie dolegliwości przez dwa lata było lepiej ataki mniej łapały ale od 2013 roku od grudnia znowu sie zaczeło że łapią mnie 2-4 razy w tygodniu.

    Co powiecie na moje objawy czy to jest normalna nerwica lękowa czy znowu zrobić jakieś badania dodatkowe.

  183. Bożena

     /  Styczeń 30, 2014

    Dopiero po przeczytaniu książki o agorafobii dowiedziałam się , że to co mnie gnębi od wielu lat to agorafobia. Boje się sama wychodzić z domu i jeździć środkami komunikacji. Wychodzę tylko z rodzina, najczęściej z mężem. jeżdżę tylko samochodem. Jak idę do sklepu – hipermarket, do kościoła czy gdziekolwiek mam straszne lęki, samochód musi być blisko na parkingu. Jeszcze przed wyjściem kombinuję jakieś wymówki , żeby tylko nie iść, a jak już idę to serce mi wali , jest mi słabo i po prostu cały czas się boję. Mam książkę Wycisz strach, chcę spróbować tej metody jaka autorka podaje, ale chciałaby brać udział w jakiejś terapii. Czy możecie mi cos polecić w Gdańsku.

  184. Pani P.

     /  Styczeń 31, 2014

    Karol. Proponuje Magnez dobrze przyswajalny p Maglek B6, do tego melisę raz dziennie lub nawet dwa. I ziołowe nieuzależniające tabletki Depresanum 2 dziennie. Ja się tym wyleczyłam. W listopadzie chciałam się nawet zabić. te Trzy 3 tablety sprawiły że dziś funkcjonuje zajebiście. Plus radziłabym Ci, jeśli masz taką potrzebę skontaktować się z jakimś psychistrą. Choć oni tylko leki przeciwdepresyjne potrafią zapisywać. Po co się truć skoro są zdrowsze sposobY? pozdrawiam

  185. tynka

     /  Luty 1, 2014

    A i polecam zrobić morfologię plus rozmaz,bo anemia ma obj.jak nerwica.

  186. Karol

     /  Luty 1, 2014

    Kupiłem ten magnez i zaczynam go brać a melise pić trzy razy dziennie rano w południe i na wieczór czuje mniejsze napiecie szczególnie po melisie.

    Krew miałem badaną wiem ze to nie anemia wage mam dobrą odżywiam sie też dobrze (trzy dobre posiłki dziennie dużo ważyw owoców witamin).

    Psychiatra daje tylko silne leki przeciwlękowe i antydepresyjne które otumaniają i nic wiecej szkoda sie truć. a przeciwdepresyjnych mi nie trzeba nie mam zamiaru sie zabijac i nigdy o tym nie mysle.

    Prawdopodobnie od grudnia mam wieksze napiecia w domu i pracy co wywołało te czeste ataki ale powoli zauważam że już je zwalczam i występują z 4 tygodniowo na 2 tygodniowo i szybciej mijają.

    Poprostu nerwica lękowa potrafi dac nam odpocząc ale po jakims czasie znowu sie odzywa i dokucza i tak wkoło macieju.

    Prawde mówiąc nie wiem jakim cudem i trafem na nią zapadłem to jest jak grom z nieba ciach atak i od 9 lat powtórka z rozrywki.

    Każdy z nas się meczy bo te ataki są jak tortury a gdy jak minie atak to osłabienie.

    Pozdrawiam wszystkich i dziękuje za pomoc jak sie bedzie cos jeszcze działo to napisze.

  187. tynka

     /  Luty 1, 2014

    Ja piję od tyg.zioła-w tamtym roku bardzo mi pomogły.Liść melisy, korzeń kozłka, korzeń arcydzięgla, kwiatostan głogu, ziele krwawnika, liść podbiału, koszyczek rumianku, ziele pięciornika gęsiego, ziele dziurawca, szyszki chmielu w różnych proporcjach.Wszystkie zioła wymieszać ze sobą dokładnie. Powstałą mieszankę wsypać do papierowej torby. 3 łyżki stołowe mieszanki zalać 3 szklankami wrzącej wody. Zostawić pod przykryciem na ok. 50 minut. Podzielić powstały napar na trzy części. Pić 3 razy dziennie 20 minut przed jedzeniem.POLECAM

  188. Anna 37

     /  Luty 4, 2014

    Witam Was wspaniały blog kupa cennych porad dzięki Wam się zdiagnozowałam . Mam wszystko plus lęk przed kierowaniem auta (jestem czynnym kierowcą od 19 lat ) Wszystkie badania rewelacja serce jak dzwon może teraz przestanę się bać żę zemdleję . Czekam na wizytę u psychiatry wiem że sama z tym nie poradzę Fajnie że jesteście i nie zostawiacie się zdanymi sami na siebie dołączam do grona nerwusków

  189. JA

     /  Luty 4, 2014

    Witam…
    W KAŻDYM KOMENTARZU KTÓRY PRZECZYTAŁAM ZNALAZŁAM CZĄSTKĘ SIEBIE
    JA JUŻ ZUPEŁNIE NIE RADZĘ SOBIE Z TĄ CHOROBĄ.OD PEWNEGO CZASU MAM MOCNE NAPADY LĘKU TERAZ JUŻ NAWET NIE POTRAFIĘ SAMA WYJŚĆ Z DOMU WYDAJE MI SIĘ ŻE ZARAZ COŚ MI SIĘ STANIE ORAZ CZUJĘ PANIKĘ KIEDY JAKIEŚ OBCE OSOBY SĄ WOKÓŁ MNIE.MIESZKAM Z CHŁOPAKIEM ON MNIE NIE ROZUMI I WCALE SIĘ MU NIE DZIWIE.OBECNIE SZUKAM PRACY I BOJĘ SIĘ ŻE JAK DOSTANE JAKĄŚ TO NIE DAM RADY ŻEBY DO NIEJ CHODZIĆ A WSZYSCY WOKÓŁ MNIE UWAŻAJĄ ŻE NIE PRACUJĘ Z LENISTWA TO MNIE BARDZIEJ PRZYGNĘBIA.NIE WIEM CO ROBIĆ SZUKAM POMOCY WSZĘDZIE I MAM NADZIEJĘ ŻE CHOCIAŻ TROCHĘ MI TO CHOROBA POFOLGUJĘ BO JESTEM JUŻ STRASZNIE ZMĘCZONA

  190. tynka

     /  Luty 4, 2014

    Tez tak mam,w pracy czasem mam też napad paniki i lęku ale mam przy sobie w kieszeni walidol i pomaga.A z drugiej strony mam zajęcie i nie myślę bo gdyby nie praca i miałabym siedziec cały dzień w domu to bym oszalała a tak nie mam czasu na natrętne myśli

  191. Andy

     /  Luty 9, 2014

    Hejka…Też Cierpie na to cholerstwo… Jutro mam iść na zakupy i zrobić opłaty już od kilku dni jak o tym pomyślę mam napady paniki w dodatku dusi mnie w gardle aż mam odruchy wymiotne czasem nawet wymioty i boje się że mnie to chwyci w kolejce lub w autobusie… nie nawidzę tego uczucia

  192. tynka

     /  Luty 10, 2014

    kup sobie validol kosztuje 5zł ,spróbuj możne akurat Ci pomoże

  193. Black thoughts

     /  Luty 10, 2014

    Do: JA.
    Wiem jak się czujesz.. ja też chciałabym iść do pracy, ale boję się, ze nawet gdyby ktoś się odezwał i zaprosił mnie na rozmowę to lęk by mnie udusił.. Wtedy przestaję być sobą..I dokładnie tak większość myśli.. nie pracuje, bo jej się nie chce.. a to wcale nie jest tak..

  194. Doti

     /  Luty 24, 2014

    Moi mili!
    Dajcie rady dla zon/mezow osob, ktore maja ataki.
    Moj maz ma 30 lat i przechodzi ataki raz na kilka miesiecy. I z tego, co czytam, to chyba ma szczescie (jesli mozna to tak nazwac), bo niektorzy z was przechodza przez te tortury ciala i umyslu znacznie czesciej.
    Ja jestem inna ososba od meza. Jak jestem zla, to daje wypust emocjom i przechodzi. Potrafie sie na meza wydrzec. I mysle sobie teraz, ze moze ja sie jakos przyczyniam do tych jego atakow? Ale jak tu sama siebie zmienic???
    Plus, po kilku „spokojnych” miesiacach latwiej jest zapomniec, jaki moj maz jest teraz wrazliwy i delikatny (bez zadnych podteksow. Doslownie jest wrazliwy i delikatny).
    Z postow przeczytanych wiem, ze myslicie, ze nikt was nie rozumie, kto sam przez to pieklo nie przeszedl. I sie z tym zgadzam. Ale bagatelizowanie osob, ktore chca zrozumiec/pomoc tez nie jest zbytnio mile.
    Wiem, ze maz obwinia siebie za te ataki, choc mu tlumacze, ze to nie jest w zaden sposob jego wina. Tak mi jest go strasznie szkoda, ze sie musi tak meczyc. Moj maz jest dla mnie wszystkim, i boje sie, ze moze miec w pewnym momencie jakies „czarne” mysli, i sie tym ze mna nie podzieli, zeby mnie nie marwic.
    I to mnie wlasnie martwi najbardziej.

    Dziekuje z gory za przeczytanie/komentarze do postu.
    Pozdrawiam was wszystkich.

  195. tynka

     /  Luty 24, 2014

    Doti -Ty przynajmniej jesteś wsparciem dla męża a to już dużo,bo mnie mój mąż kompletnie nie rozumie,twierdzi,ze wymyślam…. a to mnie dołuje jeszcze bardziej,A Twój mąż się leczy?chodzi mi o psychiatrę?

  196. Doti

     /  Luty 24, 2014

    Moj maz mial wizyty z psychoterapeuta i mial przepisane tabletki, ktore na poczatku pomaly, a potem zaczely stawac sie uzaleznieniem. Maz w koncu zdecydowal zaprzestania tabletek, co zajelo okolo miesiaca. I ja nigdy takich skutkow ubocznych wczesniej nie
    widzialam. Podejrzewam, ze podobne objawy maja ci, ktorzy probuja zaprzestania narkotykow.
    Nie chce nikogo tu straszyc, nie taki mam cel, ale prawda jest, ze to tez byl ciezki proces.
    Obecnie nic nie bierze ani nie widuje sie z terapeuta. Wydaje mi sie, ze sam chcial uwierzyc i sie oszukiwal, ze ma to za soba.

    Jedyne, co moge poradzic, to sprobowac zachecic meza do poczytania o napadach paniki. Sama na poczatku mialam inne nastawienie. Nie moglam uwierzyc, ze moj maz nie mogl sam sobie wytlumaczyc, ze nie ma sie czego bac. Nie mialam pojecia, ze to taka trauma. Douczylam sie i duzo rozmawialam z mezem.
    Teraz najbardziej zachecam go do cwiczen fizycznych, gdzie wierze, ze stres ma swoj upust. I do znalezienia hobby, na ktorym mogly sie mocno skupic.

  197. Witam
    Niestety mnie też dręczą napady paniki lęku i mój mąż jest dla mnie totalną ostoją, kiedy już zapowiada się że atak nadejdzie a jest to częste zjawisko nie mam obaw przed powiedzeniem mu o moim stanie. Niestety przedłużający się stres trudne dzieciństwo, totalne migreny które miałam do 15 roku życia dziś owocują tym, ze samej jest mi trudno funkcjonować. Na zewnątrz nie widać tego co dzieje się w środku, jestem matka trójki dzieci, żoną, szefową a w środku kłębkiem złych emocji z którymi sobie radzę średnio. Kilka lat temu w supermarkecie (teraz już wiem, że to atak paniki) myślałam że mam zawał, umieram! ból w klatce piersiowej, zawroty głowy itp. sugerowały, że odchodzę jednak w szpitalu kazali mi zbadać tarczycę i zrobić morfologię okazało się, że to nerwica wszystkie somatyczne objawy jakie miałam wskazywały na zespół lękowy na podłożu nerwicowym. Teraz unikam miejsc w których dochodziło do ataków choć to błędne koło bo zawsze lubiłam zakupy, domy handlowe, miejsca pełne ludzi a teraz zamykam się w domu i wierzę, że jestem bezpieczna…… Wiec wspieraj męża i uwierz, że z tym z czym się mierzy wygrać jest trudno. Jeśli ktoś ma receptę na radzenie sobie z tematem czekam na info. Pozdrawiam

  198. A.

     /  Marzec 5, 2014

    Dzisiaj także dostałam pierwszego w swoim życiu napadu lęku panicznego, niesamowicie dziwne uczucie..

  199. Anonim

     /  Marzec 9, 2014

    Tez od czasu do czasu mam ataki paniki. Mowie, Wam to jest zakodowane gdzies w glowie. Jezeli pierwszy raz dostalam atak w autobusie to nastepnym razem znowu mialam strach , ze to sie powtorzy , no i sie powtorzylo. Ostrzegam ,ze czeste zazywanie tabletek uspakajajacych uzaleznia. Nawet lezalam w szpitalu bo bez Relanium nie moglam zyc. To byla wtedy tragedia. Ta choroba trwa latami , najlepiej pojsc do psychoterapojty , ktory zna sposoby , zeby umiec sie rozluznic w sytuacji kiedy dopada Cie strach. Unikac stresu i wmawiam sobie po obudzeniu , „jestem zdrowa , niczego sie nie boje , jestem ladna , madra i dzsiejszy dzien bedzie udany”. Nie wiem czy wiecie , ale ta choroba dotyka ludzi , niedowartosciowanych po przezyciach. Mnie umarly blizniaki po porodzie i do dzisiaj nie mam dzieci. Dlatego bol pozostal i dolegliwosci. Ale czasami umiem sobie juz pomoc bo wiem , nie umre i to przejdzie. Dobry jest tez sport . Zycze wszystkim zdrowia.

  200. malzydka

     /  Marzec 10, 2014

    Witam Was moi kochani piszę do Was z nadzieją że ktoś z Was mi pomoże …..mam stwierdzoną nerwicę lękową napadową .Leczę sie od zeszłego roku od sierpnia. mialam 4 razy zmieniane leki bo nic mi nie pomagało aż wkońcu od grudnia biore sedam 3×0.5 tabl. anafranil 2×0.5 tabl. lerivon 0.5 tabl na noc . Wszystko było super ale od 2 tyg boli mnie ciągle głowa jestem ciagle osłabiona spiaca mam zawroty głowy problemy z równowagą zaburzenia widzenia…….błagam Was powiedzcie mi czy to mogą byc skutkk uboczne leczena które występuja po długim czasie stosowania ? robiłam badania krwi wszystko ok niewem juz czy to nerwica czy mam isc do neurologa niewiem co robic mam dwoje małych dzieci a czuje ze zyć mi sie już nie chce

  201. Black thoughts

     /  Marzec 10, 2014

    MAlzydka..
    Twój Anioł mówi.. idź do neurologa..

  202. tynka

     /  Marzec 10, 2014

    moja szwagierka miała tak samo,była na badaniach w szpitalu wyszło,ze ma niedotlenienie oraz nerwicę,ja również proponuję wizytę u neurologa-zrobisz tomografie lub inne badania będziesz mieć wszystko czarno na białym …

  203. Anonim

     /  Marzec 16, 2014

    Witam cieszę się że można tu z kimś o tym pisać.Mam 33 lata i jak na swój wiek miałam już sporo operacji niektóre kosmetyczne ( np. pieprzyki bo miałam w takim miejscu gdzie groził mi nowotwór) dwie cesarki żylaki bo odziedziczyłam je po babci a zaczęły mi pękać i to groziło zatorowością , no i w zeszłym roku nie mając żadnych wcześniejszych dolegliwości w ostatniej chwili wylądowałam na stole operacyjnym na woreczek żółciowy ( odwiedziłam 2 szpitale i przychodnie gdzie stwierdzali że to wzdęcie,kolka nerkowa ,dwunastnica a ja 3 dni już nic nie jadłam , aż w końcu ktoś trafił w sedno co dawali mi jeszcze kilka godzin w takim stanie).Do 25 roku życia nie chorowałam potem okazało się że mam astmę co za młodych lat byłam sportowcem ,przewlekłe zapalenie zatok a teraz mam problemy z nogami lekarz sam już nie wie co to może być bo kolano mi puchnie i mnie boli oczywiście seria zastrzyków i to nie tanich bo jeden go on kosztuje w aptece 170 zł. i wciąż boli mnie kolano ale nie o to mi chodzi .napisałam to wszystko żeby można mnie było zrozumieć dlaczego ja mam napady lęku . Zawsze pojawiają się wieczorem wtedy myślę może to zator płucny bo okropnie wtedy boli mnie klatka piersiowa ,że rano się już nie obudzę i nie zobaczę swoich dzieci a w tym roku mam komunię u synka . A jak rano wstanę to często sie pocieszam jak nie dziś to kiedy indziej i cały dzień o tym myśle kiedy mnie znowu łapnie czy zdążę sie pożegnać czy będę sama, czy w nocy to się stanie śpiąc koło męża , też w tych atakach śpiewam sobie Barkę i wtedy zasypiam ale to tylko chwilowe . Nie wiem do kogo mam sie zwrócić bo na moją rodzinę nie mogę liczyć tylko nabijają się że latam po lekarzach, wiem że to moja psychika nawala i przez to może tak choruję , ale mam już tego dość .Proszę pomóżcie. Jestem u kresu wytrzymałości.

  204. rzabcia11

     /  Marzec 21, 2014

    Witam was bardzo mocno…..Ja cierpię na napady paniki od września 2013 r Zaczęło się od podejrzenia półpaśca i o powikłaniach jakie za sobą niesie ta choroba.Mam bardzo dobrego lekarza internistę i on od razu poznał się na mojej chorobie,dostałam Xanax o,25 mg.Brałam tylko jedno opakowanie,ponieważ po konsultacji z Panią psycholog odstawiłam ten lek.Obecnie jestem na propranololu 10 mg.3×1 tabletka i jest ok.Oczywiście są gorsze dni i lepsze ale jakoś idzie.Pani psycholog dała mi jeszcze leki ziołowe Szafraceum i można powiedzieć że nawet jest dobrze.Codzienne obowiązki,mam córkę,która ma bardzo złożoną wadę serca i ma nauczanie w domu więc muszę codziennie wstać i posprzątać.Ale bardzo się cieszę że jesteście i można poczytać o problemach i można naprawdę poczuć że nie jest się samemu w tych naszych sprawach.Moja córka ma w środę wycieczkę do Warszawy i muszę z nią jechać i trochę się obawiam jak to będzie ale nie dopuszczam myśli że będzie źle bo musi być dobrze.jeśli ktoś ma ochotę pogadać to mój adres mailowy werka421@interia.pl

  205. milkamilka

     /  Marzec 21, 2014

    wraca co jakiś czas i mnie doprowadza do szału.tak.do szału.im bardziej go nie chce tym bardziej sie wzmaga a jak go wszelkimi siłami zlewam oddychajac przeponą, wdychając olejek lawendowy i robiąc trening autogenny szultza lub jacobsona to nawet nawet.w dzien polecam cwiczyć i nie rozdrazniac tego g…papierosami.

  206. milkamilka

     /  Marzec 21, 2014

    Pierwszy atak mialam w 2011roku.myślę że kluczem jest przełamanie tego lęku, wychodzenie powoli i ostrożnie w miejsca gdzie on się zdarzył -do łożka, do centrum handlowego, pociągu itd itd Moja rada:nie dać się mu zaszczuć-to go leczy.skupiać się na czymś, cwiczyć,odstawić kawe i inne używki, ŻYĆ!żyć całym sercem naprawdę.myślę może mnie tu uznacie za głupią, że to dar-dar który wygląda jak przekleństwo-a on tak naprawdę leczy psychikę -tymi napadami-mówi hejjj nie tedy droga!dość biegania w kółko, zamartwiania się, robienia z siebie wielkiego altruisty-on woła -spójrz na siebie!bądz sobą!tak płacisz za swój brak własciwego kursu w życiu!.w taki sposób wyleczyłam się w wiekszosci z tego bez farmakoterapii i takich takich.takie były moje przemyślenia.i jeszcze jedno z nich może być inspirujące:”kto się boi życia,ten się boi śmierci”.motamy się wszyscy między własnym „ja”a resztą ludzi którzy mają wobec nas różne oczekiwania i ich najpierw spełniamy, może czujemy się samotni w pewnych rzeczach, moze coś nie wychodzi, może gapimy się ciągle w przeszłość i nie umiemy od puścić pewnych rzeczy, robimy to żle bo nie będziemy tak szczęśliwi i wtedy to zbieramy zamiast z siebie ten stres wyrzucać a ta nerwica nam przypomina ze robimy nie wlasciwie.czasami może warto to z kimś omówić , może z psychologiem, to stan psychiki która spina nasze ciało, nie ciało spina psychikę to my się tylko krępujemy.nie ma na to farmakologii ani magicznych tabletek, to tylko srodek pomocniczy i dorazny nie leczy przyczyny, .tą leczy dobry psycholog i wasza praca nad sobą.

  207. Witajcie kochani! Tego nam trzeba-takiego miejsca gdzie wiesz,że nie jesteś sam ze swoim cierpieniem. Często naszym towarzyszem jest złota klatka-czyli nasz dom. Z jednej strony bez niego ani rusz,z drugiej strony stał się więzieniem. Ludzie,nie bierzcie psychotropów. Tochwilowa pozorna ulga! I nałóg. Będzie wam mogło wody braknąć ale tabletka będzie musiała być. Nie chcę być na waszym miejscu gdy zapomnisz tabletki i to skojarzysz! Jesteś w tzw ciemnej d! Atak paniki to niewinne igraszki przy tym co was czeka! Wiem co mówię. Wyszłam z xanaxu. 6 lat! W ciągu których doszłam do 6tabl dziennie! Myślicie,że pomogło!? Nic. Trochę z początku, dlatego zwiększałam dawki. Dziś jestem bez nich już 9lat. I nic się nie zmieniło! Nie pozbyłam się nerwicy! Brałam inne. Tylko otumaniały. Polecam metodę EFT,choć próboałam wszystkigo. Mogę książkę napisać o swojej chorobie. Jeśli ktoś chce pogadać, wyżalić się, wyrzucić swoje słabości i klęski, chce pochwalić się swoim sukcesem w tej okrutnej walce-zapraszam bogusia1972@interia.pl ja też czuję się samotnie… łzy to moje jedyne koleżanki

  208. Na nerwicę lekowa choruje 23 lata.
    Byłam 3 razy w szpitalu, gdy już nie miałam siły do życia. Rewelacji po szpitalu nie było. Z mojego doświadczenia, mogę powiedzieć, że z nerwicy się nie wychodzi. Błędem jest
    również wiara w psychotropy, gdyż przy nerwicy szybko się organizm uzależnia.
    Pomocne są psychoterapie , zdrowe odżywianie i pozytywne myślenie nawet wymuszane. Lecz nie ma co liczyć na cud, po prostu trzeba ją
    zaakceptować jako chorobę przewlekłą,
    Życzę wszystkim cierpiącym na to paskudztwo, dużo wiary w siebie , pozytywnego myślenia i szczęścia w życiu !!. Pozdrawiam serdecznie !.

  209. Basia

     /  Kwiecień 2, 2014

    Witam wszystkich. Od kilku dni nie moge dac sobie rady. Noce sa dla mnie koszmarem. Niby chce mi sie spac a jak tylko dobrze sie uloze koniec. Na poczatki smialam sie , ze moge robic na trzeci etat jako stroz nocny. Po czterech nieprzespanych nocach juz mi do smiechu nie bylo. Oczywiscie chodzilam po lekarzach i nikt nic nie diagnozowal. Dostawalam tylko tabletki nasenne.Dzis praktycznie bez tabletki nie zasne a moze boje sie . W koncu poszlam do psychiatry. Opowiedzialam, ze nie spie, mam kolatania serca, obsesyjnie mysle co zrobie jak bede chora itd. Mieszkam sama. Maz nie zyje, corka daleko, brat z rodzina tez. Rodzice juz nie zyja. Pan doktor stwierdzil, ze moja choroba to zaqburzenia snu. Zapisal nastepna chemie / Miansek i Ivomane. / no i kazal sobie znalezc „meskie skarpetki” to moje klopoty sie skoncza.. Nie wiedzialam czy sie smiac czy plakac.Teraz od kilku dni mam ataki leku, bole w klatce piersiowej, plecow, kolatania, cisnienie lata gora – dol.i strach. za trzy dni ide na terapie do psychologa. pierwszy raz.Mam nadzieje, ze pomoga . Jestem emerytka, ale aktywna zawodowo Moze chaotyczne to wszystko co napisalam. ale jestem cala rozdygotana.

  210. Pani P.

     /  Kwiecień 5, 2014

    Chcesz pogadac? napisz paulis307@wp.pl . od września do grudnia praktycznie miałam objawy, od stycznia czuje się zdrowa i jeszcze lepiej niż przed nerwicą. Podobno ona wraca, ale coś czuje że jestem silniejsza od niej a to pozwala wygrać walką z tą suką :)) sami kierujcie mózgiem bo to on wytwarza wasz stres. ja nauczyłam się nim kierować i niczego się juz nie obawiam. Pozdrawiam i życzę uśmiechu na twarzyczce, uwierzcie w siebie a będziecie zdrowi!!

  211. paulkas

     /  Kwiecień 24, 2014

    kiedy napiszesz coś wieciej o „karteczka w trakcie napadu” :) chyba ze mi umknęło to poporoszę o linka :)

  212. mrzygłód

     /  Kwiecień 25, 2014

    Witam wszystkich,

    zmagam się z chorobą od 12 lat, psychiatra przepisał mi Efectin er 75 mg zaczynałam od całej też biorę pół, przez ostatnie 7 lat stanęłam na nogi choroba ustąpiła atak paniki pojawia się góra raz na rok, normalnie funkcjonuję, chodzę do pracy, sklepów, kościoła,wreszcie czuję że żyje ale wiem dokładnie co przechodzicie ja miałam takie ataki paniki że prawie mdlałam, uczucie ze zaraz umrę albo dostanę zawału , gorąco w klatce, drżenie ciała no i najgorsze ze zaraz zwariuje,wizyty na pogotowiach,lekarzach badania ,tomografie wszystkie ok a ja nie mogłam wyjść z domu, nie życzę nikomu tej strasznej choroby i pewnie nikt kto na nią nie chorował nie wie co przechodzimy .Niestety żeby wjść z tego chorubska potrzebny jest dobry psychiatra i leki. Wspomnę że leki biorę do dziś i na efekt ich działania trzeba poczekać nawet i rok albo i dłużej ale naprawdę warto jestem tego przykładem. Jeśli ktoś chciałby porozmawiać podaję email basutka@wp.pl

  213. lękliwa :)

     /  Kwiecień 25, 2014

    Dzien dobry wszystkim, ja również zmagam sie z tym paskudztwem ok 10 lat ,również biore Efectin er ale całą tabletkę, równie bardzo mi pomogły wróciłam na studia ( które przerwałam przez tą chorobę nie wychodziłam nawet do sklepu który mam 50 m od domu) wróciła chęć życia ale dzisiaj dostałam atak zrobiło mi się nagle słabo miałam wrażenie że zaraz padnę jak długa oczywiście od razu lęk zę coś mi się dziej (miała wielkie przeżycia i stres w ostatnim czasie) my ślę że to jest powodem , doraźnie przyjmuje alprox działa natychmiast ustępują wszystkie objawy jedynym minusem jest to że przez pierwszą godzine od przyjęcia otumaniają i robie się bardzo śpiąca ale po godzinie jest już wszystko ok jak nowo narodzona nie martwcie się da się oponawć tą chorobę dobry lekarz i leki to podstawa sami raczej nic nie zdziałamy.

  214. witam mam podobne objawy! najgorsze są zawroty głowy, do tego nie pokój kołatania serca lęk że coś może mi się stać. najgorzej jest w pracy tam atak łapie mnie prawie codziennie pracuję w supermarkecie na sklepie jakoś sobie jeszcze z tym radzę ale na kasie jest po prostu dramat! poszłam do psychiatry biorę sympramol ale mam wrażenie czasem że nic nie pomaga! za tydzień mam drugą wizytę może coś z tego będzie! jestem nastawiona że w końcu się z tego wyrwę. we wrześniu wychodzę za mąż i chcę ten dzień przeżyć bez lęku także ludziska bierzmy się za siebie nie bójmy się tego świństwa!

  215. Nikusia

     /  Maj 6, 2014

    Ja tez cierpię od niedawna na nerwicę lękową. Dostałam napadu lęku w pracy, czułam,że zaraz zemdleję, albo,że za chwilę umrę. Jest to straszne uczucie, ale trzeba nauczyć się to opanować a lęk powoli sam przejdzie. Niestety jest to strasznie trudne;(

  216. Anonim

     /  Maj 8, 2014

    Mam 33 lata . Na nerwice lękową choruje od 17 lat. Nauczyłam się z nią żyć .Wypracowałam sobie swoje sposoby jak nie doprowadzać do ataku i jak szybko z tego ataku wychodzić (jeżeli nas dopadnie) zeby móc funkcjonować normalnie przez resztę dnia.
    Ja uważam , ze z nerwicy lekowej nie da się wyleczyć , można ją zaleczać , ale kiedy organizm jest zbyt przeciążony stresem , ataki powracają. Od ataku nie można uciekać , trzeba się z nim zmierzyć , tak jak z problemami.
    Nie polecam leków chyba , ze ziołowe , fajnie działa melisa. Leki nie leczą przyczyny tylko skutki. Dobra za to jest psychoterapia grupowa lub indywidualna ( zalezy co preferujecie )najlepiej nie jedna.
    Moje sposoby jak nie dopuścić do ataku.
    Unikanie stresu , tak wiem , niemożliwe ;), nie te czasy ;).
    Jeśli ktoś może ,proponuje przeprowadzkę z dużego miasta na wieś zabitą dechami, z dala od ludzi, stresującej pracy.Ja niestety nie mogę sobie na to pozwolić.
    Dla miastowych mam takie propozycje .
    Należy pozbywać się regularnie stresu , który powoduje życie w nieustannym napięciu , co w rezultacie prowadzi do ataków.
    Sport, sport,i jeszcze raz sport , ale broń Boże w mieszkaniu , domu czy na siłowni. To ma byc sport na świeżym powietrzu. Co kto lubi. Minimum 1godzina dziennie.
    Jak nie macie domu z ogrodem , to proponuje działkę rekreacyjna, ale nie do poleżenia , tylko do ciężkiej fizycznej pracy , tu przekopać, tam przesadzić tu wypielić , tam skosić itp.
    Nawet nie macie pojecia jak taka fizyczna praca na działce wśród zieleni odstresowuje. U mnie ataki po nabyciu działki spadły o 60 % . Właściwie w okresie wiosenno -letnim ich nie miewam.
    Przygarnąć kota lub psa , a najlepiej jedno i drugie .Kot powinien być miziakiem , odruch głaskania jest bardzo uspokajający. Pies, zmusza nas do częstych spacerów, odstresowania się .
    Odstawienia komputera i internetu , a najlepiej ograniczenie.

    A teraz co działa na mnie podczas ataku.
    Nie panikować !, to nakręca atak i przede wszystkim objawy.
    Należy usiąść i zwinąć się .
    Powtarzanie wielokrotne przez osobę towarzyszącą z pełnym przekonaniem , ze nic nam nie jest , ze to tylko atak i zaraz przejdzie.( jeśli nie jesteśmy sami w domu )
    Otworzenie okna.
    Dla osob z wadą wzroku , założenie okularów. Wyostrza nam się wtedy obraz i czujemy sie bezpieczniej, pewniej.
    Picie wody małymi łykami ( chodzi o odruch przełykania ) , jest to niezwykle uspokajające. Picie wody jest dobre dla osób , które mają wrażenie, ze się duszą, z bólami w klatce, przy bardzo szybkim biciu serca.
    Powtarzanie sobie na głos lub w myślach , ze to tylko atak i zaraz przejdzie, ze nic nam nie jest , ze juz to przechodziliśmy.
    Po ataku, kiedy on juz osłabnie robimy wszystko , zeby zająć czymś umysł . Najlepiej wyjść z domu i pójść do sklepu , z rodziną na spacer , porobić coś w ogrodku , zająć się pracą.
    Starajmy się nie rozpamiętywać tego ataku, starajmy nie bać się następnego, olejmy go po prostu ,na zasadzie było minęło.

    Moje ataki są ciężkie.Kończyły się rownież szpitalem. Pocieszające jest to , ze im człowiek z tym dłużej żyje , tym lepiej sobie z nerwicą lękową radzi.
    U mnie ataki trwają obecnie krótko, dzięki wypracowanym metodom. Jesli moje metody na was nie będą działać , to nie przyjmujcie się . Każdy sam musi wypracować sobie swoje własne metody. Na każdego może działać co innego. Nie oczekujcie , ze rodzina was zrozumie , nie zrozumie , bo nigdy tego nie doświadczyła. Jeśli oczekujcie pomocy od rodziny , to tylko podczas ataku , zeby upewniała was w przekonaniu , ze nic strasznego się nie dzieje i jest przy was. .Wyrabia się wtedy poczucie bezpieczeństwa i myśl , ze zawsze w razie czego możecie na najbliższych polegać.

  217. Aga

     /  Maj 11, 2014

    Witam. Też mam podobne objawy do opisywanej przez Was nerwicy – kołatanie serca, ogólny lęk, dygotanie, ucisk na nos, najbardziej jednak niepokoją mnie zawroty głowy. Sama już nie wiem, co jest skutkiem, a co przyczyną – czy wpadam w panikę i wali mi serducho, bo kręci mi się w głowie i sobie wyobrażam, że coś się tam dzieje, czy to faktycznie całokształt napadu paniki. 5 maja miałam taki napad paniki, że poleciałam do lekarza rodzinnego. Kazał się wyciszyć, mierzyć ciśnienie, zrobił też EKG- ale ciężko było, bo cała dygotałam. W piątek poszłam na kolejną wizytę, stwierdził, że jeśli ciśnienie się unormowało to ok, utrzymał lek uspakajający i tyle. Poprosiłam o morfologię, bo naprawdę martwię się, że dzieje się coś bardzo złego. Jutro mam wyniki. Parę minut temu skończył mi się kolejny atak. To koszmar. Nie wiem, jak z tym żyć. Wczoraj było w miarę, ale noc i dziś strasznie mi się dają we znaki. Poczytałam wypowiedzi na forum i trochę mi lepiej – nie brzmi to może dobrze, ale nie chodzi o to że cieszę się, że ktoś też to przechodzi, ale przynajmniej dostałam nadzieję, że nie wariuję.

  218. loboziak

     /  Maj 11, 2014

    nie martw się Aga ja mam 34 lata i od stycznia mam lęki obecnie zazywam citabax 10 i jest ok ataki mineły ale w styczniu miałam biegunki na tle nerwowym kołatania serca uczucie ze zaraz zemdleje oggulnie masakra badania wszystkie w normie dobry psychiatra stwierdził ze nerwica lekowa i przez ok.rok mam zazywac citabax i w razie ataku zazyc kloranksen ..zaczełam jezdzic na rowerze wiecej zajec zeby o tym nie myslec i przede wszystkim ograniczyc stres!wiem ze to nie łatwe ale długotrwały stres napina ciało a to poteguje nerwice..byc blizej natury wyciszyc sie i powtazac ze nic ci nie jest i od tego nie umrzesz;)w razie potrzeby podaje moj meil martula67@interia.eu.

  219. Imbus

     /  Maj 31, 2014

    Potworne uczucie właśnie miałem atak 2 raz w życiu :-(

  220. luki

     /  Czerwiec 9, 2014

    Cześć. Mam to samo, ale są takie dni – że da się przeżyć, a i są takie, że najchętniej zapadłbym się pod ziemię… Masakra… Poradziłem sobie kilka lat temu z lękami – ale dzisiaj powrót. Za dużo spraw na głowie, za dużo stresu, wszyscy coś ode mnie chcę, problemy, problemy, problemy, w końcu mózg zapycha się myśleniem o tych problemach i efekt jest taki że nie pamiętam co robiłem 5 minut temu. Ktoś coś do mnie mówi, obok mnie przechodzi, a ja się pytam – skąd się tutaj wziąłeś ?….Kretynizm. Mam dość. Widzę że częściej chorują kobiety – albo facetowi wstyd się przyznać. Jesteśmy tak samo słabi jak Wy – albo jeszcze bardziej. A może to ja jestem jakiś felerny. Facet po 30stce – a tu nerwica lękowa ? ja sobie nie wyobrażam abym dożył 50siątki…. z takim nastawieniem do świata i do siebie samego – nie ma szans. Tak to już jest. Człowiekowi nic nie dolega – a tu jakaś wydaje się że błaha „nerwica”. Inni ludzie żyją bez rąk, bez nóg, niewidomi, upośledzeni itp itd. To są problemy – a nas tu jakaś zas*rana nerwica wykańcza. Płakać i śmiać się chcę za razem…

  221. luki

     /  Czerwiec 9, 2014

    Zapomniałem dodać – oczywiście też robiłem wszystkie badania, EKG, itp. itd.. nawet po kilka razy. Jestem w okolicy już chyba w każdym szpitalu znany….. dwukrotnie była karetka, itp, itd…..

    Pamiętajcie kochani – nie jesteście sami. Może jakoś się uda to pokonać…

  222. celina

     /  Czerwiec 12, 2014

    cila mam 42 lata i choruje na nerwice lękową od 4 lat jest to najgorsza rzecz która mnie spotkała

  223. celina

     /  Czerwiec 12, 2014

    maże o ty aby się czuć jak przed chorobą,zawsze byłam aktywna a teraz troche wysiłku i już mi słabo i boje sie że zaraz zemdleje,jak z tym walczyć to jest straszne

  224. matka i żona

     /  Czerwiec 20, 2014

    pierwszy rzut 10lat temu.tabletki ziołowe 3 razy dziennie po dwie sztuki.tak przez dwa i pół roku.niemoc,aż doszło do obojętności.nie wiem kiedy sobie ‚to’ poszło?trzymało mnie przez pięć lat.raz mocniej,raz słabiej.ale czułam oddech tego paskudztwa na plecach.wiedziałam praktycznie co to jest od samego początku.[pracowałam z ludżmi z zaburzeniami]kto by pomyślał-pomyślałam ja.wytargało mną przez większość jednostek chorobowych.od zawału po różne nowotwory.[teraz mam carcinofobię]aż przyszedł dzień[ nie wiem dokładnie jaki,ani daty nie pamiętam,ani pory roku]kiedy znów zaczęłam normalnie żyć.zaczęłam się normalnie śmiać,płakać,spotykać ze znajomymi ,jeżdzić autobusami,pociągami,stać w kolejce po coś tam i ziemia nie usuwała mi się z pod nóg.no po prostu normalność taka o której już przestałam nawet marzyć….przyszedł grudzień,przed świętami-kołatanie serca zerwało mnie w nocy z łóżka,okropnie zaczęło mnie trząść jakieś sztuczne zimno .panika.umieram.nagle w tym ataku jakieś resztki rozsądku przypomniały mi,że już kiedyś też tak umierałam.myślę no nie ta cholera wróciła!!!i tak znowu ze mną jest.niestety o ziołowych tabletkach nawet nie pomyślałam.pobiegłam do lekarza po coś farmakologicznego..mam pracę z adrenaliną i dzięki niej jakoś ciągnę.bo najgorsze to cisza i spokój.wtedy mnie łapie najcześciej..no i wtedy gdy jestem sama w domu.znowu marzę o dniu kiedy mnie to opuści.mnie jeśli można tak powiedzieć było łatwiej,bo od razu uwierzyłam,że to nerwica lękowa.i znajoma psychiatra powiedziała mi,że połowa sukcesu to ta kiedy zdamy sobie sprawę,że to to.nie doszukujemy się za wszelka cenę tysiąca innych chorób.macie rację ciężko z tym żyć,trudno tłumaczyć nawet najbliższym.nikt nas nie zrozumie bo tej choroby poprostu nie widać.może to i dobrze?bo nie wszyscy chcą zrozumieć.a nikt za nas tego nie przechoruje.pozdrawiam.trzymam kciuki za was i za siebie.

  225. Anonim

     /  Czerwiec 30, 2014

    Podczas ataku paniki trzeba pooddychac w papierowa torebke,naprawde pomaga,nawet z pogotowia udzielaja tak pierwszej pomocy.

  226. Anonim

     /  Lipiec 1, 2014

    Ja właśnie dzisiaj doznałem tego posranego odczucia. Jestem realistą ale w mojej głowie ciężko to było wytłumaczyć co się ze mną dzieje… Z największym trudem się udało opanować, choć myślałem, że oprócz widoku śmierci na wojnie nic mnie nie przerazi. Przeraziłem się sam siebie, a chodziło o … chuj wie o co chodziło. Nie wiem o co. Ale w wojsku mi powiedzieli, że tak może być po tym wszystkim co przeżyłem. I jakoś się opanowałem. Mam dzieci i bez tej wiedzy z armii, „że tak może być” to bym raczej do domu nie wrócił. Przejebane. Jutro wyłączam myślenie i po prostu od piątej zapie***lam. Cholera, niczego w życiu się nie bałem a tu nagle jeb! Jestem z Wami.

  227. Wiola

     /  Sierpień 8, 2014

    to prawda nerwica lękowa to straszna choroba u mnie zaczęła się 1 rok temu siedziałam przy laptopie i się zaczęło lęk uczucie że zaraz zemdleję odrazu zaczęłam krzyczeć po 3 godzinach objawy się uspokoiły ale nie do końca a teraz mam napad i się staram uspokoić jak coś to żeby napad paniki przeszedł to najlepiej pić herbatę na dobre samopoczucie oraz jak macie neospazminę ale najlepiej poprostu usiądź i pomyśleć że nie to tylko lęk i parę głębokich wdechów i wydechów i polecam oglądać sobie o 24 na nickelodeon rodzinę zastępczą mnie to troche uspokaja trzymajcie się.

  228. Asiab

     /  Sierpień 14, 2014

    Witam
    Kilka lat temu ZNALAZŁAM LEKARSTWO na to paskudztwo. Przez duże obciążenie psychiczne nabawiłam się silnej nerwicy lękowej. Doszło do tego że schudłam 10 kg w przeciągu kilku tygodni. Wyglądałam okropnie jakby przybyło mi 10 lat. Zasypianie było koszmarem, bo wiedziałam że za moment i tak się obudzę zlana potem i z tym potwornym lękiem. Za namową koleżanki wybrałam się do psychiatry z takim skutkiem że przez cały ten czas (rozmowy z psychiatrą) zastanawiałam się co ja tam robię? Wróciłam do domu i uklękłam przed figurką Matki Boskiej i zostawiłam jej wszystkie moje problemy. No i zaczęłam się wysypiać. Pierwsza noc 4 godziny przespane w jednym ciągu (pamiętam -bardzo się z tych godzin cieszyłam:) , po kilku dniach moje spanie wróciło do normy i od tego czasu nigdy więcej się to nie pojawiło. Za to modlę się codziennie:) Polecam także uzupełnić sobie braki witaminowe, magnez, potas, bo przy nerwicy bardzo szybko się wypłukują z organizmu.
    Pozdrawiam i zwycięstwa życzę :)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 112 other followers

%d bloggers like this: