Objawy nerwicy

Czego możesz się spodziewać mając nerwicę?

Pierwszy raz doświadczyłam tego dziwnego lęku, kiedy wracałam do domu podczas sporej burzy. Pioruny waliły wszędzie dookoła, aż w pewnej chwili ogarnęło mnie silne przeczucie, że zaraz jeden z nich uderzy we mnie. W tym przeczuciu była niezwykła pewność. Nigdy wcześniej nie czułam się tak blisko śmierci i nie stała się ona tak realna, jak w tej chwili.

Gdy dotarłam do domu, trzęsąc się, miałam wrażenie, jakbym umknęła losowi, jakby udało mi się umknąć śmierci. Uspokoiłam się, jednak oddech śmierci od tego momentu wciąż mi towarzyszył. Potem był miesiąc spokoju. Aż pewnego dnia wracając z miasta do domu zrobiło mi się bardzo słabo, serce mocno i szybko biło, zrobiło mi się gorąco i odczułam silne nudności. Przy takich objawach nie trudno się przestraszyć. Położyłam się na ławce i po godzinie wszystko ustąpiło, chociaż we mnie narastał lęk, że coś dzieje się z moim ciałem. Po kilku dniach doświadczyłam bardzo silnej słabości ciała, znów szybkie bicie serca, silne nudności, ale przede wszystkim osłabienie. Nie byłam w stanie po schodach o własnych siłach. I w tym wszystkim taki silny lęk, że jest ze mną źle i że umrę. Rodzice zawieźli mnie do szpitala. Zrobiono mi EKG, które nie wykazało zaburzeń pracy serca, z wyjątkiem tachykardii, zbyt szybkiego bicia serca. Lekarze nie wiedzieli dlaczego brak mi sił oraz dlaczego wszystko co zjem wymiotuję. A we mnie wciąż brzmiało „umrzesz”.

W to, że będę żyć, nie wierzyłam nawet wtedy, kiedy usłyszałam diagnozę. Nerwica lękowa to było puste hasło, nic nie znaczące. Tym bardziej, że nie uważałam się za osobę z problemami. W nocy nie spałam, serce wciąż szalało, i ten zupełny brak sił. Czasami nie byłam w stanie przejść nawet do drugiego pokoju. Walczyłam ze sobą podpierając ściany. Całe moje ciało potwierdzało mój lęk – oto umieram. W ciągu tych kilku dni zrozumiałam, że nie przeżyję tego co planowałam, że nie będzie już czasu ani na założenie rodziny, ani na skończenie studiów. Wewnątrz żegnałam się z życiem.

Czego więc możecie się spodziewać w pierwszych miesiącach nerwicy lękowej?

Objawy fizyczne

Przede wszystkim lęku i silnego przekonania o zbliżającej się śmierci. Żadne Wasze wcześniejsze doświadczenie nie da się porównać z tym. W każdej chwili będziecie czuli, że śmierć stoi za Wami. Dlatego w wielu sytuacjach będziecie znajdywali potwierdzenie Waszego lęku. Ja w metrze czułam swąd, miałam przeczucie, że metro się zaraz zapali. Czasem wydawało mi się, że ktoś trzyma nóż i mnie dźgnie.

Zaburzeń pracy serca. Serce będzie biło szybko, kiedy będziecie w stanie spoczynku. Nawet 160 uderzeń na minutę (normą jest 80 uderzeń). Możecie także odczuwać zatrzymanie pracy serca na chwilę, nierówne bicie.

Możecie odczuwać kłucie w klatce piersiowej, które nasila się przy nabieraniu powietrza. Kłucie to może być zlokalizowane po lewej lub prawej stronie pod piersiami, może być także zlokalizowane na środku, na wysokości serca. W rzeczywistości ból ten pochodzi z mięśni międzyżebrowych i nie jest niebezpieczny, chociaż daje nieprzyjemne objawy. Czasem może on trwać kilka dni.

Nudności i wymioty oraz biegunki. Możecie mieć problemy z jedzeniem. Moje nudności były bardzo silne przez okres jednego roku. Podobnie z biegunkami, możecie często biegać do toalety. Kiedy pojawiają się skurcze brzucha możecie mieć też problemy z załatwianiem się śluzem. Śluz powstaje w jelitach przy skurczach nerwowych, które często trwają całą noc. Nie bójcie się załatwiać śluzem. Starajcie się całkowicie go za przeproszeniem wysrać.

Skurcze brzucha i żołądka. Skurcze te możecie odczuwać szczególnie w nocy i nad ranem. Czasem na zatrzymanie tych skurczy pomaga położenie się na brzuchu. Przy silnych skurczach może to prowadzić do zwymiotowania bądź biegunki i śluzu w kale. Jest to bardzo nieprzyjemny stan, ale nie grozi Waszemu życiu ani zdrowiu.

Poczucie gorąca, szczególnie na twarzy. Wielokrotnie będziecie czuli, że jest Wam duszno i gorąco. Zimą będziecie się rozbierać i otwierać okna, żeby zaczerpnąć powietrza. Będziecie się także mocno pocić. Nawet do tego stopnia, że cała bluzka wokół pach będzie mokra, co z kolei będzie nasilać uczucie zmarznięcia, zwłaszcza zimą. Starajcie się przebierać często. Gorąc będzie odczuwalny szczególnie na twarzy, która może Was piec. Z czasem możecie stawać się czerwoni i mieć widoczną rozpaloną twarz. Nie jest to objaw gorączki, a jedynie silnego napływu krwi do twarzy. U mnie po wielu latach naczynka na twarzy zaczęły pękać, rozwinął się trądzik różowaty, który był przyczyną dodatkowych zmartwień. Na mojej twarzy stale występował rumień, a poczucie gorąca towarzyszyło mi dość długo. Jednak kiedy zaczęłam stosować medytacje oraz relaksacje, rumień zaczął się zmniejszać.

Nadmierna potliwość. Co to znaczy to pewnie każdy trochę wie, a jak nie wie, to po mokrych ubraniach szybko rozpozna.

Nacisk na pęcherz, częste oddawanie moczu. Wielokrotnie podczas napadów paniki lub nawet bez napadów, ale przy nasilonym lęku będziecie odczuwać duży nacisk na pęcherz. Będziecie musieli szukać szybko toalety, bo cały Wasz pęcherz będzie wypełniony moczem, chociaż nie piliście dużo. To także zupełnie częsty i typowy objaw.

Silne osłabienie, stan omdleniowy. Często będzie się Wam robiło słabo, zwłaszcza w czasie napadów paniki. Poszukajcie wtedy miejsca, żeby usiąść, wyjdźcie z autobusu, metra na świeże powietrze. Starajcie się nie prosić ludzi o pomoc, bo wtedy ich przerażenie może nasilić Wasz lęk. Usiądźcie i starajcie się zastosować techniki oddechowe. Przeczekajcie to. Jeśli boicie się zemdleć (ja się zawsze bałam), będziecie w stanie kontrolować ten stan na tyle, aby to się nie stało. Będziecie to odczuwać jako wyczerpującą walkę z ciałem, ale ostatecznie nie zemdlejecie. Jeśli nie boicie się zemdleć, możecie odpuścić, ale niewielu ludzi potrafi odpuścić podczas napadu lękowego.

Zaburzenia odbioru zmysłowego. Podczas napadów paniki, ale także bez, możecie często odczuwać zaburzenia postrzegania. Kolory mogą się Wam wydawać bardziej jaskrawej, ściany budynków mogą się wydłużać, zginać, mogą Was przygniatać. Odgłosy ludzi mogą się oddalać, możecie mieć wrażanie, jakby wydobywały się z tunelu. Możecie mieć problem ze zrozumieniem rozkładu jazdy, a nawet mieć zaburzenia orientacji i nie wiedzieć jak wrócić do własnego domu będąc na własnym osiedlu. Na uczelni czy w pracy możecie nie wiedzieć gdzie jest wyjście, właśnie wtedy, kiedy będziecie czuli potrzebę zaczerpnięcia świeżego powietrza. Tak, tego wszystkiego możecie doświadczać. Może się także zdarzyć, że podczas napadu paniki stracicie kontakt ze światem, a będziecie mieli jakieś lękowe wyobrażenie, np. że umarliście, że jesteście w nicości. To wszystko może się wydarzyć, ale zawsze się skończy. Jest to wynik przeciążenia mózgu bodźcami nerwowymi.

Strach przed obłędem. Różnorodność i zupełnie nowe doświadczenia, jakim są niewątpliwie nieprzyjemne doznania, często będzie prowadzić do lęku przed szaleństwem. Mimo, że lęk ten będzie bardzo silny, doznania zawsze będą się kończyć i uspokajać, a Wy będziecie wracać do rzeczywistości. Póki boicie się szaleństwa jest to najlepszy dowód na to, że ono Wam nie grozi.

Ból żołądka. Ból żołądka może się pojawić dość szybko. Razem z tym wiążą się zaburzenia takie jak cofanie się treści pokarmowej, zgaga. Przyczyną tych zaburzeń w nerwicy jest najczęściej ściśnięcie mięśni żołądka. Podczas trzech lat silnych bóli trzykrotnie wykonywałam gastroskopię. Raz tylko miałam stwierdzony lekki stan zapalny śluzówki. Do dziś nie wiem jak to możliwe, że żołądek może wytrzymać taki ból.

Drżenie rąk i nóg. Drżenia będą występować często. Ręce będą się Wam trząść, podobnie nogi. Chociaż to nieprzyjemne doznanie, jest ono bardzo pomocne, to ciało próbuje pozbyć się nadmiaru pobudzenia. Nie starajcie się tego pozbyć. Wiem, że to jest bardzo wstydliwe i nie chcemy, żeby inni ludzie widzieli nas w takim stanie. Jednakże to drżenie ma Wam pomóc rozładować napięcie. W serwisie będę pisała więcej o tym, że są ćwiczenia, które celowo będą prowadziły do uzyskania efektu drżenia, aby zmniejszyć napięcie w ciele.

Objawy psychiczne:

Drażliwość i nerwowość. Nie będziecie mieli cierpliwości. Będą Was drażniły dźwięki, światło, czyjeś słowa. Łatwo będziecie wpadać w złość i będziecie mieli poczucie, że nawet najmniejszy bodziec będzie Was wyprowadzał z równowagi. Nie będziecie mogli oglądać nawet lekko stresujących filmów. Małe napięcie będzie u Was powodować całą serię reakcji.

Płaczliwość. Będziecie płakać bez powodu i bardzo łatwo się wzruszać. Czasem będziecie płakać bardzo długo. Możecie doświadczać bardzo silnego płaczu, tzw. Brzusznego. Są jednak ludzie, którzy mogą nie móc płakać. Tacy, którzy mają bardzo mocno zablokowany płacz.

Nie możność koncentracji. Trudność skupienia myśli, bądź samo skupienie (np. szukając książki na półce) będzie u Was podowować ostre reakcje, np. biegunkę, pocenie się.

Zbyt silne reakcje na jakikolwiek stres. Zarówno radość jak i smutek są pewnego rodzaju stresem dla naszego ciała. W nerwicy te pobudzenia będą szybko prowadzić to silnych reakcji ciała, spotykanych normalnie jedynie w ekstremalnych sytuacjach. Nawet mały stres, mała radość będzie u Was uruchamiać bardzo silne reakcje nerwowe, biegunki, ból żołądka.

Agorafobia. Agorafobia to lęk przed dużymi przestrzeniami zamkniętymi takimi jak teatr, hipermarket. W takich miejscach będziecie doświadczać napadów paniki częściej niż w innych, co poskutkuje omijaniem tych miejsc. Nie upierajcie się na siłę, żeby tam chodzić. Ja przez długi czas nie byłam w stanie chodzić ani do kina, ani do teatru, ani do hipermarketu. Chociaż wielu terapeutów stara się stosować techniki desynsetyzacji (powolne wchodzenie w sytuację), jednak ja wychodzę z założenia, że jeśli ciało się wzmocni, w sposób naturalny będziecie mogli tam wrócić. Ja bez problemu chodzę dziś do teatru i do kina, a także do marketów, ponieważ nic takiego nie bierze mnie w tych miejscach. Osobiście uważam, że nasze ciało będzie w stanie przebywać tam, jeśli tylko wzmocni się nasz układ nerwowy. Starajcie się raczej rozwinąć postawę zrozumienia i współczucia dla siebie i tych czasowych ograniczeń Waszego ciała.

Fobia społeczna. Możecie odczuwać duży lęk przed kompromitacją. Możecie unikać ludzi. To wszystko wynika z faktu, że coś jest nie tak, że droga Waszego życia się zaplątała. Ostatecznie uczucia te będą maleć, wraz z podjętą pracą nad sobą. Ja długo potrzebowałam samotności. Bądźcie dla siebie wyrozumiali. Starajcie się podtrzymywać najważniejsze dla Was relacje, ale miejcie też zrozumienie dla potrzeby izolacji. To jest czas, żebyście okazali sobie zrozumienie.

Depresja.

About these ads
Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

222 komentarzy

  1. Anonim

     /  Lipiec 31, 2012

    dziekuje za ten artykul

  2. karen657

     /  Lipiec 31, 2012

    Jeśli masz podobne problemy – napisz do mnie. Organizujemy grupę wsparcia dla osób z nerwicą lękową w Warszawie. Nie jestem psychologiem. Jestem kobietą, która od 10 lat zmaga się z lękami. Chcę podzielić się swoim doświadczeniem i nauczyć się od innych, jak sobie z tym radzą. Piszcie proszę :) e-mail: natalia657@yahoo.de

  3. Anonim

     /  Listopad 25, 2012

    Chce grupę wsparcia założyć w Katowicach szukam chętnych itp. zwillinge70@wp.pl
    Alex

  4. Marcelina

     /  Grudzień 1, 2012

    Nerwica zaczęła mi się objawiać miesiąc temu. Na razie mam wrażenie, ze psychicznie nie daje rady. Dziękuje za ten artykuł, już wie, że nie jestem z tym sama.

  5. Anka

     /  Grudzień 3, 2012

    Moja nerwica (cudownie połączona z arytmią) to już cztery lata mojej walki, prób akceptacji, terapi i szukania dróg przejścia i wyjścia. Psychterapia, leki, biofeedback, spirale badań, tony mądrych książek i czasem się czuję jak w punckie wyjścia, chciaż ataki nie są już tak spektakularne jak na wstępie. Cóż wygląda na to, że nawet potwór z czasem bywa mniej straszny, zależy od dnia i sytuacji.
    Dużo prawdy, doświadczenia i mądrości przemawia przez Autorkę bloga. Oprócz jazd gastrycznych, tu niespodzianka – tego nie mam – przerabiałam i nierzadko nadal przerabiam dokładnie wszystkie opisane cuda. Podobno najskuteczniejsza metoda to zwolnienie, przyzwolenie na ataki, akceptacja i przepuszczenie lęku przez siebie, no ale to nie zawsze jest wykonalne, choć niekiedy naprawdę pomaga. Dobrze, że coraz więcej o tym temacie się mówi i pisze, bo najtrudniej zostać z tym piekłem samemu, a wyrozumiałości u osób nawet bliskich, niekiedy trudno szukać, hasła że wszystko jest w głowie albo że to jakieś wymysły niebywale „podnoszą na duchu”.

  6. mmm

     /  Grudzień 6, 2012

    Nerwica jest straszna. Wydaje mi się, że ja już nie mogę żyć normalnie, jak kiedyś. Nie pasuję do tego świata i ludzi. Kiedyś wesoła, wiecznie uśmiechnięta dziewczyna mająca wielu znajomych, dziś – zagubiona, strachliwa, bojąca się nocy i jutra, odizolowana od ludzi. Nie wiem co się dzieje ze mną, ale wszystkiego się boję. Nawet idąc ulicą i widząc psa – wydaje mi się, że na pewno zaraz mnie ugryzie. Co do objawów – chyba najgorsze są dodatkowe skurcze serca. Powodują totalną panikę i lęk. Nie mogę się uspokoić, mimo tego, że lekarze twierdzą, iż z moim sercem wszystko ok. Na ten moment wiele czytam na ten temat…. staram się panować nad lękiem. Udało mi się powstrzymać nocne ataki paniki. Codziennie wybudzałam się ok 3 w nocy z walącym ok 160 razy na minutę sercem. Myślałam, że umieram… Nigdy nawet nie zemdlałam. Dziś uspokajam się w kilka minut. Wtedy zajmowało mi to kilka godzin… To pocieszające. Gdyby mi się jeszcze udało pozbyć tych skurczy… Rozumiem już, że to że się trzęsę, oblewam potem itd… to wynika z nerwów. Jednak jeszcze nie mogę zrozumieć tych skurczy serca, które czasem aż bolą. Nie potrafię przestać o nich myśleć. Może kiedyś mi się uda. Życie byłoby o wiele łatwiejsze. Jeśli ktoś chciałby popisać – chętnie nawiążę kontakt, bo wiem, że wiele osób ma podobny problem. Nerwica lękowa to choroba XXI wieku. Mój mail: la7@wp.pl

  7. Karola

     /  Grudzień 13, 2012

    Witam serdecznie znerwicowanych ;) ja takze borykam sie z moja przyjaciolka nerwica lekowa …. mialam juz 3 epizody z czego kazdy wyglada troszke inaczej chociaz skutek jest ten sam…epizod nr.1 (mial miejsce 9 lat temu) – nawet nie bylam swiadoma co to jest …. objawy :scisk w klatce piersiowej gdy tylko zostawalam sama w domu i mysl ze zaraz sie udusze, ciagle uczucie zmeczenia,brak zainteresowan,zawroty glowy przy wychodzeniu z domu,dziwne uczucie odrealnienia na wiekszej przestrzeni,mysli samobojcze oczywiscie skutkowalo to zamknieciem sie w domu na jakies 3 miesiace…. pokonalam sama dzieki moim znajomym ktorzy na sile wyciagali mnie z domu…epizod nr.2 ( 5 lat temu) – objawy : zle samopoczucie w sklepie przy kasie co bylo napadem paniki, ( o czym oczywiscie nie mialam wtedy pojecia) silne bicie serca,strzch przed omdleniem co strasznie mnie wystraszylo,zawroty glowy przez 24h doslownie dzien i noc !!,uczucie zmeczenia,obawa ze zemdleje na ulicy a wszyscy beda sie na mnie patrzec…udalam sie do psychiatry stwierdzil nerwice lekowa z mala agorafobia i lekiem napadowym zalecil leki i pojechalismy z leczeniem,uwierzylam w moc lekow chociaz moj psychiatra mowil mi ze to tylko narzedzie ja musze wykonac cala prace…ale ja nic nie robilam i po 6 miesiacach zaczelam wychodzic sama z domu.Terapia lekami trwala w sumie 4 lata….epizod nr.3 (2 miesiace temu) objawy : uczucie zimna,wycienczenie,niewyraznie widzenie,ataki paniki ktore mialy miejsce w domu,a przy nich wystepowalo silne drzenie rak i nog oraz lek ze za chwile oszaleje,poranne i wieczorne uczucie silnego niepokoju jak by za chwile mialo sie cos stac, lek przed znajomymi ze jak przyjda lub ja gdzies pojde i zaczne sie trzesc lub dostene ataku paniki beda sie na mnie patrzec jak na wariata,ataki paniki w metrze,przy ktorych towazyszylo silne bicie serca i uczucie ze zaraz zemdleje,strach przed wyjsciem z domu,wybudzanie sie w nocy z silnym lekiem i drzeniem konczyn,problemy ze snem,podejzewanie ze mam schizofrenie ….wzielam wolne w pracy bo wydaje mi sie ze bede miala atak paniki,albo ze zaczne sie trzesc i moj szef pomysli ze jestem nienormalna….wrocilam do lekow,ale tym razem chodze tez na psychoterapie …chetnie porozmawiam z kims kto czuje podobnie :) moj e-mail karolinagluzkowska@wp.pl ………pozdrawiam was serdecznie :*

  8. Anonim

     /  Grudzień 15, 2012

    Świetny artykuł, dokładnie opisane bez niepotrzebnych bajań objawy, miałem/mam dokładnie wszystkie wyżej opisane objawy, chyba tylko oprócz płaczu, ale to może być kwestia płci. Ja już swoją diagnozę mam, ale na pewno przyda się osobom które nie wiedzą co się z nimi dzieje i szukają w internecie.

  9. Natalia

     /  Grudzień 30, 2012

    Rok temu byłam w szpitalu, bardzo często źle się czułam fizycznie i myślałam że mogę być chora. Zrobiono mi badania, byłam także u psychologa. Wszystkie badania wyszły w porządku, stwierdzono że omdlenia które wtedy mi się zdarzyły kilka razy były tylko i wyłącznie na tle nerwowym, psycholog potwierdziła nerwicę i zaleciła wizyty. Ja wtedy nie rozumiałam zupełnie co mi jest (miałam 15 lat) i nie przeraziło mnie to, nie byłam po prostu świadoma tego wszystkiego. Nie pamiętam dokładnie kiedy pojawiła się u mnie nerwica, ale jest już tak bardzo długo. Oprócz tego że źle się czułam fizycznie, to można powiedzieć, że odizolowałam się od ludzi, większość czasu spędzałam w samotności bo wydawało mi się że tak będzie lepiej a przez to czułam się jeszcze gorzej. Byłam 2 czy 3 razy u psychologa, rozmawiałam z tą panią, ale nic mi nie pomogło. Później przestałam tam chodzić, właściwie nie pamiętam dlaczego (jeśli się nie mylę to w kwietniu byłam tam ostatni raz). Doszło nawet do samo okaleczania się. Pamiętam, że raz pocięłam swoje uda w tylu miejscach, że cały czas wypływała krew i tak mnie to bolało,że ledwo chodziłam. Wydawało mi się, że w ten sposób nie będę czuła bólu psychicznego, tylko fizyczny, nienawidziłam siebie, świata, wiele razy chciałam umrzeć i myślałam o samobójstwie. Teraz z perspektywy czasu uważam to za głupotę, nie zrobiłabym tego teraz. W tym roku udało mi się trochę rzeczy zmienić w swoim życiu m.in poznałam fajnych ludzi, co mi bardzo pomogło, stałam się bardziej weselsza i uśmiechnięta, dostrzegłam kolorowe barwy życia ;), mogę też powiedzieć że lubię samą siebie. Tylko niestety często jest tak, że zupełnie nie rozumiem siebie, smucę się, jak jest w miarę dobrze, to i tak czymś się martwię. I napady lęku, które są straszne. Płaczę wtedy bardzo mocno i długo, czuję ogromny strach, pustkę, bezsilność, boję się (chociaż nie potrafię powiedzieć dokładnie czego), nie mogę zasnąć (noce są najgorsze). Bardzo często czuję, że serce mi bardzo mocno i szybko bije, nawet teraz to czuję, czasami pocą mi się ręce ze strachu i ogólnie czuję się okropnie fizycznie. Chciałabym mieć takie można powiedzieć normalne życie jak każdy w moim wieku (16 lat), korzystać z życia tak jak się da, mieć mnóstwo przyjaciół, chłopaka itd. Ale tak już chyba nigdy nie będzie i to jest najgorsze. Brak mi wiary w siebie, mam wrażenie że marnuję swoje życie. :( Od kilku dni przeglądam różne artykuły w internecie o nerwicy, cieszę się że trafiłam na tego bloga, szczerze mówiąc nie spodziewałam się że jest tyle osób którzy także męczą się z tą chorobą. Myślałam, że jestem z tym sama i nikt mnie nigdy nie zrozumie. Więc jeśli ktoś chciałby ewentualnie porozmawiać o tym, to podaję e-mail: riotgirl78@wp.pl ;) Zastanawiam się czy wybrać się do psychologa lub psychiatry?, liczę na to że pokonam tą chorobę i będę wreszcie zupełnie szczęśliwa. No cóż, rozpisałam się trochę… Pozdrawiam wszystkich! :)

  10. Ewa

     /  Styczeń 11, 2013

    czy tylko ja nie widzę nic pod wpisem depresja?
    mam wątpliwości czy brać antydepresanty zalecone przez psychiatrę, czy ktoś móglby się wypowiedzieć na ten temat? lekarka stwierdziła depresję i nerwicę, ale ja jestem pewna, że choruję „jedynie” na nerwicę i jakoś nie mam przekonania do antydepresantów

  11. natalia

     /  Luty 8, 2013

    Bardzo, bardzo dziękuję za artykuł, który w dniu dzisiejszym postawił mnie na nogi.
    A już wymyślałam dla siebie kolejną chorobę i już byłam bliska poddania się, zatem wielkie dzięki.

  12. Anonim

     /  Luty 12, 2013

    Witam wszystkich :) natalia nie wymyślasz sobie choroby. Ja też tak myślałam.
    U mnie wszystko zaczęło się ok 4 lata temu. Pierwszy atak napadu lękowego był straszny. Stałam w sklepie i momentalnie zakręciło mi się w głowie, zrobiło mi się gorąco i myślałam, że zemdleję. Potem zdarzało mi się to jeszcze kilka razy. Poszłam z tym do lekarza rodzinnego, zrobiła mi badania krwi, EKG. I wszystko było w porządku. Miałam 25 lat. Usłyszałam od niej, że „MŁODZI LUDZIE TAK MAJĄ”. Więc skoro ta mają, musiałam z tym żyć. Jak czułam, że nadchodzi taki atak, starałam się go stłumić. I jakoś z tym żyłam. Potem zaszłam w ciążę, urodziłam synka. I znowu zaczęły się te napady, ale stały się większe i częstsze. Doszło do tego, że bałam się wychodzić z domu, na spacery z dzieckiem, do sklepu. Bałam, że się przewrócę, zemdleję.
    W marcu wracam do pracy i musiałam zacząć działać.
    Na początku grudnia 2012 roku poszłam pierwszy raz do psychiatry. Siedziałam u mniej pół godziny, wysłuchała mnie i od razu postawiła diagnozę – nerwica lękowa. Byłam szczęśliwa, że nie zwariowałam i to naprawdę choroba, którą trzeba leczyć. Dostałam leki antydepresyjne i skierowała mnie do psychologa. I co miesiąc się umawiam na wizytę. Już jest lepiej. Chociaż wiem, że całkowite wyleczenie nie nastąpi tak szybko.
    Żałuję, że wcześniej nie poszłam do psychiatry. Może to choróbsko nie rozwinęło by się tak bardzo. Mam nadzieję, że pokonam tą chorobę.
    Cieplutko pozdrawiam.

  13. Anonim

     /  Luty 25, 2013

    Ja również dziękuję za ten artykuł,bardzo mi pomógł.Pozdrawiam

  14. Zośka

     /  Marzec 3, 2013

    Te stany lękowe są okropne. Myśli samobójcze, które prześladowały mnie przez długi czas. Bałam się, że nie wytrzymam i któregoś dnia to zrobię. Do dziś trzymam w szufladzie przeterminowane lekarstwa które przepisała mi psychiatra. Teraz dzięki córce ponieważ wiem, że jej byłoby bardzo ciężko gdyby mi się coś stało wyleczyłam się z tego. Ani mój mąż ani syn i mama nie byli osobami dla których chciałam żyć. Stwierdziłam, że oni sobie poradzą. Także, żyję dzięki córce :) no i pani doktor która dała mi zwolnienie lekarskie i nie musiałam chodzić do pracy. Bałam się wieczorem zasypiać, bo wiedziałam, że rano muszę iść do pracy. Także nie spałam pół nocy a rano musiałam iść do pracy :(. W pracy bóle głowy, zaburzenia widzenia, mdłości, brak apetytu itd. Gdy byłam na zwolnieniu lekarskim, leżałam w łóżku do 15.00. Nie interesował mnie dom i rodzina. Nie dałam wyciągnąć się na zakupy. Najlepiej czułam się w domu i chodziłam na spacery z psem niedaleko domu. Trwało to ok. pół roku. Moi rodzina poradziła mi żebym zwolniła się z pracy i tak też zrobiłam. Złożyłam wypowiedzenie z pracy i powoli wróciłam do równowagi. Pomogła mi rodzina i przyjaciele. Niestety są takie momenty, że trudne chwile wracają …
    Pozdrawiam wszystkich.

  15. Ola

     /  Marzec 25, 2013

    Po przeczytaniu wszystkich komentarzy, dochodzę do wniosku, że mam to samo. Zaczęło się od zwykłych nerwów, później doszedł ból brzucha. Skierowano mnie na wszystkie badania, okazało się, że to lamblie a oprócz tego zapalenie pęcherza. W sumie cieszyłam się, że będzie to szybka kuracja lekami i po problemie, jednak ból brzucha nadal pozostawał. Po całej terapii lekami czuje, że główną przyczyną złego samopoczucia nie były lamblie, a nerwy. Schudłam 7-8 kg,nie mam apetytu, a jak już zjem nawet jedna kanapkę to czuje się tak pełna, że żałuje tego że to zjadłam, nie mam na nic siły, codziennie płacze, chociaż nie ma konkretnego powodu, odizolowuje się od ludzi, udaje że jest wszystko w porządku a tak naprawdę boję się gdziekolwiek wyjść, bo od razu czuje ucisk w klatce piersiowej, chociaż i tak mam tachykardię od 6 lat. Od kilku dni mam dziwne myśli, jestem po prostu wykończona tym wszystkim, ale wiem, że mam obok siebie rodzinę, chłopaka, przyjaciół.Teraz czekam na wizytę u psychologa, mam nadzieję, że szybko stanę na nogach, za dużo mam planów, żeby je ot tak przekreślić.
    Pozdrawiam wszystkich cieplutko i czekam na jakiekolwiek rady.

  16. marta31

     /  Marzec 26, 2013

    Dziękuję Ci za tego bloga..

  17. sophistic8ed

     /  Marzec 26, 2013

    Super blog, stawia na nogi.
    Ja choruję już piąty rok i żałuję że wcześniej nie mialam takiej wiedzy o swojej chorobie i pozadnie nie wzielam sie za jej leczenie.
    Od jakiegos czasu bardziej staram sie aby pokonac moja chorobe: duzo czytam o nerwicy, bylam u psychiatry, mam skierowanie na psychoterapie i jutro ide sie na nia zapisac, chodzę na zajecia choreoterapi i trafilam na genialną książke, ktora bardzo mi pomaga w mojej autoterapii i chcialam polecić ją rowniez Wam i mam nadzieje ze dzięki niej bedzie Wam moze troche łatwiej tytuł : „oswoić lęk” judith bemis i amr barrada, polecam i serdecznie pozdrawiam.
    jezeli ktos ma pytania podaję maila sophistic8ed@o2.pl ;)

  18. Doda

     /  Marzec 30, 2013

    Witam. Cieszę się ze znalazłam ten blog.:) . CZytając to wszystko naprawde można lepiej sie poczuć. Mój problem zaczoł sie ok. miesiąc temu. Męczyłam sie z bezsennością jakieś 2 tygodnie. męczyłam sie co noc, aż w końcu zaczęłam sie bać tych wieczorów. Pewnej niedzieli gdy położyłam się by oglądać TV(martwiąc się już że nie bede mogła spać) źle się poczułam. Miałam uczucie że serce przestaje mi bić, szybko się podniosłam odkaszlnełam i się zaczeło szybkie bicie serca. Chodziłam przy szeroko oknie otwartym, miałam duszności i uczucie że zaraz zemdleje. Długo mi to nie przechodziło, aż w koncu obudziłam mojego chłopaka i pojechaliśmy do szpitala. Tam zrobili mi EKG w którym wyszło że mam rytm zatokowy… i podali mi tabletkę na zwolnienie bicia serca. Odczekaliśmy tam jeszcze z jakąś godzinke, ponieważ bałam sie ze coś mi sie jeszcze stanie , ale było wszystko okej , uspokoiłam sie i jechalismy do domu. Potem od tego wydarzenia przez jakieś 3 tygodnie zdarzały mi sie takie zawroty głowy i duszność starałam sie wtedy uspokoić i przechodziło. Lecz jednej soboty znowu do szpitala pojechałam bo bałam sie o swoje serducho tam zrobili mi usg serca i ekg i znowu wszystko ok . podali mi kroplówkę na uspokojenie i do domku.
    Wspomne jeszcze ze przez ten czas chodziłam jeszcze do lekarza kardiologa , który też kierował mnie chyba z 5 razy na ekg. i mówił kobito wszystko jest dobrze to sie dzieje tylko jak sie denerwujesz. Masz jakieś problemy pyta? mówie ze tak ze mysle o tym ze coś mi jest…. ze rak ze zawał ze jakiś guz mózgu itp. i powiedziała dziewczyno idz do psychiatry bo w depresje wpadniesz. No i zgłosiłam sie prywatnie do psychiatry ponoć bardzo dobrej „w Gdyni” która stwierdziła u mnie nerwice lękową…. Zapisała mi lek Cital 20mg. i Hydroxyzynium 25mg by brac doraźnie gdybym czuła że coś zaczyna się dziać.
    Cital pierwszy raz wziełam dziś, bałam sie rano że coś po tym mi się stanie, bo przeczytałam ulotkę ; ////// . nie potrzebnie. pisało że nie stosować gdy się ma problemy ze sercem. a ja się właśnie o to cały czas martwię . Cital będzie działać dopiero po 2 tygodniach. jestem bardzo ciekawa rezultatów. Serdecznie POZDRAWIAM

  19. Doda

     /  Marzec 30, 2013

    dodam jeszcze, że mam różne skojarzenia :( gdy słyszę pogotowie na sygnale, myśle ze jadą do mnie , albo gdy słyszę w telewizji o smierci lub pogrzebie odczuwam że to są jakieś znaki kierowane do mnie, że mam sie na to przygotować. Bezpiecznie się czuje jak mój chłopak jest przy mnie , bo wiem ze gdyby cos sie działa zaraz mogę z nim pojechać do szpitala. Codzienniie nie mogę sie doczekac kiedy wróci z pracy, a już wgl jestem szczęśliwa jak ma wolne, np tak jak dziś i jutro i jeszcze dodatkowo poniedziałek. Kilka razy dziennie mówię mu że go bardzo kocham, bo boje sie że nie zdąże się z nim pożegnać :( .
    Jest to wszystko straszne… Chciałabym juz wrócić do normalnego życia.
    Życzę wszystkim ZDROWYCH i BEZ LĘKÓW Świąt Wielkanocnych.

  20. Doda, nawzajem Tobie zdrowych i spokojnych swiat.
    Fajnie ze dosyc szybko odkrylas swoja chorobe i nie miala ona czasu aby sie bardzo rozwinac. Tabletki napewno pomoga, tez bralam Cital i po 2-3 tygodniach lęki nie byly juz tak silne. Z ‚doswiadczenia’ radzilabym Ci oprocz tabletek wziac sie za jakas terapie u psychologa. Oczywiscie tabletki moga Ci pomoc i zupelnie wyleczyc z lęków jednak ze swoich przezyc i wielu historii innych osob wiem ze czasmi pomagają one jedynie na okres ich brania. Polecam wizyty u psychologa i jako autoterapię ksiazke „oswoić lęk” judith bemis i amr barrada ;)

  21. jarek

     /  Kwiecień 3, 2013

    Witam.Dziekuje za ten artykul.Czytajac go zaczelo mi byc lepiej.Chyba to rzeczywiscie nerwica.Procz opisanych objawów mam czeste bole w skroniach i ucisk w gardle.Czy komus jeszcze sie yo przytrafia?pozdrawiam Jarek

  22. cześć Jarku, bóle w skroniach i ucisk w gardle to też objawy nerwicy, zwłaszcza jeżeli nasilają się podczas ataków lęku. niestety wiele jest różnych objawów ale wszystko da się zniwelować, pozdrawiam ;)

  23. jarek

     /  Kwiecień 4, 2013

    Serdecznie dziekuje.Bede sledzil forum.Pozdrawiam

  24. Monia

     /  Kwiecień 10, 2013

    Witam wszystkich nerwicowców. Niestety widze, ze jest nas coraz więcej. Na szczęście istnieje internet i fora takie jak to gdzie możemy się nawzajem wspierać. Moja nerwica zaczela się kilka miesięcy po śmierci bliskiej mi osoby. Zaczelo się od choroby tarczycy a potem już szlo po kolei. Budzilam się w nocy i czułam ze dretwieje mi cale ciało, serce zaczyna walic jak oszalale i nie mogę zlapac tchu.wzywalam pogotowie a Ci twierdzili ze skoro choruje na tarczyce to na pewno jest to spadek wapnia i szprycowali mnie dożylnie wapnem potem kazali pic codziennie az po zrobieniu badan okazało się ze mam go o wiele za dużo. potem doszly problemy z oddychanie, drgawki całego ciala, zaburzenia mowy, szybkie bicie serca, skoki ciśnienia, wieczne leki, przed choroba, przed smiercia przed wszystkim.balam się zostać sama w domu, sama zasypiać w pokoju. uspokajam się w nocy tylko wtedy kiedy spie u swojego chłopaka. Od kilku dni mam ciagly ucisk i bol w klatce piersiowej i jakby podskawkiwanie serca, może to arytmia a może tylko moja wyobraznia. sama już nie wiem. mysle sobie ze te bole mogą być od kregoslupa bo mam stwierdzona duza wade kregoslupa szyjnego. ale obstawiam raczej ze nerwica. jedno jest pewne, wmawiałam sobie już chyba wszystkie choroby swiata. no i ciagle mam stan podgorączkowy co wskazuje ewidentnie na to ze organizm jest w ciaglej gotowości nerwicowej :) pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i wierze ze wszystkim uda się nam z tego wyjść. Jestesmy silniejsi od nerwicy, pamiętajcie!!! podaje swojego mejla gdyby ktoś chciał pogadać, może wtedy będzie nam lzej: monis900@o2.pl

  25. Anonim

     /  Kwiecień 12, 2013

    witajce ja na nerwice lekowa cierpie bardzo dlugo bo z roznymi okresami nawrotow okolo 20 lat objawow mam tyle ze trudno je opisac obecnie oslabieni drzenie miesi bole miesni szczegolnie nog o dusznosciach zawrotach glowy oslabieniu , lęku nawet przy robieniu zakupow nie wspomne zycie dla mnie stalo sie barzo ciezkie obecny tak silny nawrot choroby mam po smierci mojej mamy i babci mam kochajacego meza corke z ktore jestem dumna ale ta choroba jest silniejsza odemnię wiem ze chce zyc ze musze sobie ztym poradzic neurolog stwierdzil nerwice obecnie biore trzeci dzien lexotan pomagal mi wczesniej imam nadzieje ze teraz tez mi pomoze nie biore go dlugo pozniej zmniejszam dawki i spokojnie z tego schodze dla mnie jest dobry bo szybko dziala na lęk i objawy powoli ustepuja widze ze wiele osób cierpi tak jak ja wiec trzymajcie sie i nie mozemy sie poddac

  26. Diana

     /  Kwiecień 17, 2013

    Witam. Ja także od ok 6 lat zmagam sie z nerwica lękową . miałam porobione wiele badan eeg, ekg ,rezonans glowy, usg , morfologie i inne badania z krwi oczywiscie wszystko dobrze wychodzilo Moje stany byly bardzo rozne z przerwami ostatnio od miesiaca znow zaczelam sie złe czuc. dokuczaja mi bole w klatce piersiowej, bole glowy ,nudnosci zaawroty glowy zaburzenia rownowagi, uderzenia goraca przyspieszny puls wrazenie ze sie udusze ze sie udławie ze zemdleje i umre .boje sie wychodzic z domu bo wtedy moje objawy sie poglebiaja mam takie lęki przed wyjsciem ze wydaje mi sie ze jesli wyjde to cos mi sie stanie.Ciagle czuje niepokoj w ciele i w klatce.nie potrafie normalnie myslec ciagle wymyslam sobie choroby ze to nie nerwica tylko pewnie jakis rak albo sm itp od 4 tyg biore nowy lek Andepin ale jak narazie nie widze poprawy .

  27. wiolator36

     /  Kwiecień 19, 2013

    Witaj Diano powiem ci jakbym siebie słyszała takie same objawy od 12 lat cierpie na to świństwo które niszczy mnie od środka u mnie jeszcze mam straszne napieęcie w żołądku i brzuchu mam takie po bokach dwie twarde gólki tak jakby mi się ściągnęły mięśnie to jest straszne uczucie nie mogę oddychać zresztą całe moje ciało jest napięte jak struna . Taki niestety nasz los widzę że jest bardzo wiele osób na to cierpiące ale tylko w komputerze na codzień nie ma wokół mnie takich ludzi więc czuję się samotna .Jeżeli ktoś chciałby popisać sobie to mój e-mail rogwiol@wp.pl

  28. Justi.

     /  Kwiecień 21, 2013

    Witam nerwuskow…mam 53 lata, od 27 roku zycia walcze z nerwica lekowa. W moim przypadku prawdopodobnie spowodowala ten stan tarczyca , albo genetyczne obciazenia (odkad pamietam juz jako dziecko bylam lekliwa). Moje zycie to ciagla walka z lekiem…a wlasciwie trudno nazwac to z y c i e m…to namiastka tego co powinno sie czerpac zniego..To co powinno cieszyc wywoluje leki..
    Objawow nie bede pisac, bo to tylko powielanie tego co Wy wczesniej opisaliscie. Mam prosbe, moze ktos z podobnym stazem napisze do mnie justina1960@interia.pl

  29. iwa-maria

     /  Kwiecień 25, 2013

    Witam serdecznie, ja już od kilkunastu lat ma nerwice lękową, od 17 lat-co kilka dni biorę jedną tabletke Tranxene – 5 mg i to mi starcza. Co kilka lat mój stan się bardzo pogarsza, muszę iść do lekarza psychiatry, ja wtedy biorę przez około 3 do 6 miesięcy lek o nazwie CIPRAMIL 20 mg- jedną tabletkę dziennie. Tabletki są dość drogie, jedno opakowanie ( 28 tabl.) kosztyje około 120 zł. Dla mnie ten lek jest rewelacyjny, brałam inne środki, ale żadne nie były tak pomocne!!!
    Bardzo dziękuję autorce za ten wpis – jest doskonały, dokładnie opisuje wszystkie objawy nerwicy lękowej.
    Teraz znowu mam gorszy okres w moim życiu, półtora roku temu w ciągu trzech miesięcy pochowałam ojca i męża, trudno mi z tym się pogodzić. Myślę, że do końca swoich dni z tą chorobą będę walczyć, nie wierzę, że kiedyś zupełnie wyzdrowieję!!!!
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

  30. Kasia

     /  Kwiecień 25, 2013

    Ja choruje 4 rok,od miesiąca mam nawrót eh Mam już dość,boję się sama zostawać w domu a o wyjściu na zakupy to mogą tylko pomarzyć.Na okrągło robi mi się słabo,i mam zawroty głowy.Uderzenia gorąca,mrowienie dłoni masę innych objawów.Jak ktoś ma ochotę popisać na ten temat to zapraszam serdecznie steysy2@wp.pl albo nr tel 889-887-939.Pozdrawiam wszystkich borykających się z tym cholerstwem

  31. Milenka

     /  Maj 2, 2013

    Witam wszystkich borykających się z tym dziadostwem . Na nerwicę choruję od 13 lat, .zaczęło się jak miałam iść na zabieg bardzo się bałam .Po zabiegu miałam trudności w oddychaniu i strach przed szpitalem .Wróciłam do domu nie ustępowało bałam się zostać sama bo myślałam ze zaraz umrę. Poszłam do psychiatry dostałam miansarin ale niestety nie pomógł przestałam go brać dawałam rade sama .Od 4 lat wzięło mnie mocniej bałam sie zostawać w domu sama, nie lubiłam jak ktoś przychodził jak miałam wyjść na dwór to myślałam ze zaraz się przewrócę zawroty ,brak powietrza i taka roztrzęsiona szybsze bicie serca i strach że mam raka Boję się lekarzy zaraz mnie dusi jak nie myślę o tej chorobie jest ok ale tylko pomyślę zaraz mi brak powietrza i czuję taki niepokój . biorę teraz Asertin 50 ale czuję że już mi nie pomaga bo to dziadostwo wraca i trzeba będzie iść do lekarza może zwiększy dawkę serdecznie wszystkich pozdrawiam

  32. ludzie

     /  Maj 10, 2013

    jakie leki jak leczyc

  33. Anonim

     /  Maj 14, 2013

    Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za ten wpis.
    Podniósł mnie na duchu…

  34. derebess

     /  Czerwiec 3, 2013

    O, to już mam prawie 100% pewność, że mam nerwicę. Najgorsza jest fobia społeczna, przez to jestem samotnikiem. Kurde, męczę się z tym od 6 lat i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Byłem jakiś czas na terapii u psychologa, ale zrezygnowałem bo nic nie pomagało, a skończyła mi się cierpliwość. Od kilku lat zbieram się zeby znaleźć jakąś pomoc, bo czuję, że już mi psychika wysiada. Czy orientuje się ktoś gdzie w kielcach jest jakiś tani specjalista w tej dziedzinie? Albo jakby ktoś mógłby mi napisać jak się zabrać za leczenie tego gówna, bo mam 20 lat z czego 6 ostatnich lat to masakra, może jest jakaś nadzieja
    derebess@gmail.com

  35. witam wszystkich:)
    Moja nerwica zaczela sie jak mialal 21lat teraz mam 28 ,to bylo ok godz 22
    wrocilam z zakupów z kolezanka chciałąm sie połozyc ale cos nie dawało mi zasnąc jak zamykałam oczy to cały czas widziałam błyskające białe światełka natomiast chwile pozniej zrobiło mi sie strasznie nie dobrze i wymiotowalam cala noc do tego drzenie rak ogólnie to cala sie trzesłam bałam sie sama nie wiem czego i straszne nie mogłam utrzymac rownowagi .Rano pojechalam do szpitala oczywiscie szybko mnie zbyli ,dostalam cos na uspokojenie i BETASERC lek na te zawroty do domu,pozniej meczylam sie bardzo długo cały czas szpital lekarze badania oczywiscie wszystkie byly dobre eeg,ekg,tomografia cały czas bylam przekonana zee napewno mam cos w głowie jakiegos góza albo cos innego ,bralam duzo roznych leków raz czulam sie lepiej raz gorzej dopiero kiedy trafiłam do szpitala na oddzial psycho -somatyczny tam po dłuzszym leczeniu objawy ustapiły dostawalam taki lek PERNAZINIUM,oprocz tych zaburzen rownowagi bo odkad sie pojawily tak sa ze mna przez 7 lat ale nie zawsze sa silne da sie wytrzymac, no i te nie miarowe bicie serca co tez dało sie ogarnac bo przechodziły po zwyklych ziolowych kropelkach Cardiol C (polecam tylko troche usypiaja).I tak to wlasnie sie zaczeło ,myslałam ze to juz nie wroci ale niestety wrociła i to z podwójna siła.Od 24 kwietnia 2013 podjelam prace jako przedstawiciel handlowy ,na poczatku bardzo mnie cieszyła ta praca az tu nagle po 3 tygodniach jadac w trase poczulam straszny lęk taki od srodka ,pozniej kolatanie serca ,zgłosialm sie do lekarza przepisal mi propranolol 3 razy dziennie i pramolan i własnie po tym pramolanie dostałam ataku paniki nie wiem dlaczego podobno nie mozna tych lekow laczyc ze soba.Pozniej to juz było tylko gorzej musiałam wziac wolne bo po nocy spedzonej w szpitalu(to bylo w piatek) nie mogłam usiasc za kierownice ,nie chcialam stracic tej pracy wiec w poniedziałek z zacisnietymi zebami pojechalam w trase ale dalej to samo podjechałam pod 1 punkt i po porostu organizm odmawial mi posłuszeństwa nie mogłam wysiasc z samochodu czułam straszny lek ,strach,i takie dziwne uczucie ciezko to opisac jakby nie realne postrzeganie rzeczywistosci ,wrocialm do domu ale było jeszcze gorzej strach przed jutrem co bedzie jak sie bede czula jedna wielka masakra, jak sie budziłam rano to juz czułam ze jest mi niedobrze od zoładka ,i niestety zrezygnowalam z pracy .Ale to nic nie dało na nastepny dzien znowu pogotowie i te straszne objawy ze umieram ,slabo dziwnie duszno i wszystko wokol mnie takie dziwne jakby nie realne, zabrali mnie do szpitala dostalam relanium troche bylam oszolomiona spiaca ale lęk ustapil tylko lęk i strach dostalam lek do domu NEXPRAM 10 mg zazyłam rano i ok godziny 10:00 (to było dzisiaj 07.06.20013) dostalam nastepny atak słabo dziwne zimne mrowienie rak uczucie ze umieram krzyczałam zeby ktos mnie ratowal przytulałam siostre tak mocno ze nioe mogła bidulka oddychac ,moja siostra i mama byly tak przerazone ze same potrzebowały lekarza masakra ,pogotowie zabrało mnie do szpitala tam przyszła do mnie pani doktor bardzo mila przynajmniej wysłuchala mnie co mam do powiedzenia i stwierdziła ze to nerwica lekowa dostałam dodatkowo AFOBAM 10mg w razie ataku no i leczenie w poradni bo stwierdziła ze na oddzial sie nie nadaje ,poniewaz tam sa bardzo ciezkie przypadki i moj stan mogłby sie pogorszyc .Teraz siedze sobie w domku sama bo wszyscy w pracy dziwne wogole ze nie chce mi sie spac po tym zastrzyku z relanium ale najwazniejsze ze jestem w miare spokojna i postanowiłam cos poszukac tutaj i widze ze nie jestem sama :)Powiem jeszcze ze jak ktos tego nie przezyl to nie uwierzy ze az tak nerwica moze wykonczyc .Bardzo serdecznie pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia,jesli ktos by chcial sie podzielic swoimi objawami itd to bardzo chetnie popisze marzena25-1985@tlen.pl

  36. Anonim

     /  Czerwiec 9, 2013

    z winy lekarza ktory przepisał mi lek stereidowy -zastrzyki-na bol gardła doznałam nerwicy lekowej ;mowiłam ze choruje na serce ale doktor mowił ze nic nie bedzie po tym leku ;wiec poprosiłam sama pielegniarke o zmiejszenie dawki zastrzyku i tak zrobiła ,ale nie chciała. po paru godzinach ,musialam wzywac pogotowie tętno miałam bardzo wysokie, przy podaniu mi leków zyły na rekach mi pekały krew tryskała, myslałam ze serce wyskoczy mi gardłem . nigdy nie miałam nerwicy lekowej od tego czasu boje sie nawrotu tego co mnie spotkało po tym zastrzyku który miał mi pomuc wyleczyc gardło czy ten lekarz powinien za to poniesc jakąs kare walcze zchoroba od czterech miesięcy, ewa

  37. Renee

     /  Czerwiec 23, 2013

    Ja mam to samo co wszyscy tu piszą plus piski,dzwonki, jazdę w głowie……Wszystko można pokonać, przyzwyczaić się ale trzeba czasu….Teraz odstawiam psychotropy i mam nadzieję, że to ku….stwo pozwoli mi jako tako żyć…Dodam, że jak uciskam skórę głowy to piszczenie, dzwonienie słyszę o 3 tony głośniej….A jak ktoś nie może sobie tego wyobrazić to te doznania w głowie są jak piszczący pasek klinowy w aucie i tak 24 ha na dobę i tak od lutego 2012r……Jazda na maxa i nie zwariowałam!!!!Przy okazji szczypie mnie skóra na rękach.Fajnie-przynajmniej wiem że żyję:)

  38. Anonim

     /  Czerwiec 27, 2013

    Witam mam na imie Martyna mam wszystkie obiawy ktore opisujecie chce isc do psychiatry ale wstydze sie i boje gdy jestem w publicznych miejscach strasznie drzy mi cialo z tego powodu zwolnilam sie z pracy jestem pewna ze jak pojde do lekarza bede sie trzasc wiec chcialam sie dowiedziec jak wy sobie poradziliscie z pierwsza wizyta u psychiatry. Dodam ze obiawy mam od kilku lat ale jakies 3 miesiace temu na pogrzebie dziadka sie naslilily moj narzeczony musial mnie trzymac bo mialam uczucie ze zemdleje cale cialo mi drzalo i przyspieszone bicie serca nie moglam sie uspokoic przez 2 godziny od tamtej pory mam tak codziemnie juz nie wychodze sama z domu tylko w towarzystwie. Wczesniej mi to az tak nie przeszkadzalo bo obiawy nie byly widoczne dla innych ale odkad drzy mi cialo wstydze sie ze inni to zobacza. Prosze o jakakolwiek rade tina0609@wp.pl Pozdrawiam wszystkich :)

  39. wanessa

     /  Lipiec 7, 2013

    po prostu pomocy i nic więcej. ta choroba już całkiem mnie zabija.

  40. Judson

     /  Lipiec 27, 2013

    Nerwicę już mam od jakiegoś czasu, czasami aż nie wiem co mi się dzieje w głowie. Miliony myśli tylko te takie przerażające na sekundę. Boję się ludzi, boję się do nich odezwać, nawet do własnej połowki. Najgorsze to, że poszłam do pracy, właśnie do sklepu,pełno nowych twarzy, na ich widok aż serce mi wyskakuje z klatki.. A tu trzeba pracować.. Udawać, że wszystko gra.. Ręce mam tak spocone… Wiem, że tam nie mogę pracować, bo jeszcze trochę, a naprawdę zwariuję.. Wychodząc z domu jestem pełna obaw czy jakiegoś sąsiada nie spotkam, by nie móc się wysilić powiedzieć ” Dzień dobry”.. Ona naprawdę mnie zabije..

  41. MsPrevail

     /  Lipiec 28, 2013

    Witam. Około 3:30 obudził mnie atak paniki. Ból brzucha, nudności, trzęsące się nogi i to okropne uczucie duszności. Przestraszyłam się, bo już dawno nie miałam napadów. Z nerwicą lękową borykam sie od jakiś 5 lat. Oczywiście napad minął, ale boję sie już zasnąć :( Bardzo cenny blog, cieszę się, że tu trafiłam.

  42. Hanka

     /  Sierpień 6, 2013

    Witam dołączam do Was wszystkich :) Objawy mam prawie wszystkie o ktorych czytałąm , byłam u psychiatry ale nic mi nie zapisała kazała iść do psychologa i poszłam ale od m-ca czuje sie żle mam ciagłe uczucie pływania jak na statku.Jutro ide do innego psychiatry .Pozdrawiam

  43. Wojtek

     /  Sierpień 7, 2013

    Przed chwilą miałem kolejny atak przez co na śniadanie dzisiaj mam przede wszystkim hydroksyzynę :) Epizody trafiają się średnio kilka razy na miesiąc. Dwa najgorsze, kiedy lądowałem w szpitalu na jakieś kroplówki, mam nadzieję, że mam już za sobą i nigdy nie wrócą. Polecam uprawianie sportu, najlepiej takiego z nutką rywalizacji oraz posiadanie jakiejś pasji. Pozdrawiam i trzymam za wszystkich kciuki.

  44. Hanka

     /  Sierpień 7, 2013

    Witam wszystkich :)

  45. Hanka

     /  Sierpień 7, 2013

    tez dostałąm dzisiaj hydroksyzyne 25mg mam brac 2x dziennie ale ja zasne w dzien po niej jak mam pracowac:(

  46. Hanka

     /  Sierpień 8, 2013

    witam;) Ta hydroksyztna jest nie dla mnie wcale mnie nie uspokaja jestem tylko taka otepiala i zawroty mam jeszcze gorsze wtedy, w poniedzaiałek mam wrocic do pracy po urlopie nie jestem wstanie nie wiem co mam robic z soba? :(

  47. Anonim

     /  Sierpień 21, 2013

    praca pomaga w nerwicy
    Iza

  48. Madziulek

     /  Wrzesień 1, 2013

    Witam ja od paru lat walcze z nerwicą i z roku na rok objawy są gorsze dziś pojechałam z moim narzeczonym i 9cio miesięcznym synkiem do miasta poszłam do fryzjera żeby obciąć włosy pani fryzjerka zdążyła mi umyć głowe po cieniować włosy i na tym sie skończyła ponieważ mój strach ,lęk szybkie bicie serca i zawroty głowy nie pozwoliły na dalszą przyjemność często się boje a jak mam gdzieś wyjść to aż ogarnia mnie strach a jak już gdzieś wychodzimy to mam wrażenie że się dusze ręce mi sie poca a do tego szybkie bicie seraca nie wiem co robić jak sobie z tym poradzić jak dalej żyć pozdrawiam wszystkich

  49. Nikagrl

     /  Wrzesień 2, 2013

    W objawach dodałabym jeszcze myśli o chorobach, uczucie, że na pewno mam raka, guza mózgu itp. Dodatkowo jest jeszcze rozsadzający ból głowy, jakby czaszka miała eksplodować od środka a mózg wyjść uszami, no i u mnie najgorszy objaw duszności. Dodatkowo drętwienie rąk, tak jakby nie miało się kontroli nad daną częścią ciała, muszę spojrzeć na np rękę i sprawdzić czy mogę nią porusyzć. Byłam już przebadana na wszystkie sposoby i wiem, że jestem zdrowa, jednak lęk jest silniejszy. Próbowałam już wszystkich rodzai leków długoterminowych, ale po 3 miesiącach tak jakby przestawały działać i znowu pojawiają się ataki i to dużo gorsze niż przed lekami. Jedyne co mi osobiście pomaga „na krótką metę” to cloranxen (polecam :)) Z nerwicą walczę od 5 lat i nikomu nie życzę przeżycia nawet jednego takiego ataku. Z leków zrezygnowałam, bo i tak nie pomagają. Teraz siedzę w domu i nawet tutaj jest ciężko, a na zewnątrz to jest nawet nie do opisania. Stale poszukuję nowych rozwiązań jak się wyleczyć. Pozdrawiam i życzę minimalnej ilości ataków :)

  50. Agnieszka

     /  Wrzesień 5, 2013

    Właśnie zdałam sobie sprawę, że dołączyłam do grona nerwicowców. Na szczęście objawy mam od niedawna (około rok) i nie są takie straszne jak u was. Moja nerwica dotyczy chorób. Praktycznie przed każdą wizytą u lekarza lub badaniami kontrolnymi ogarnia mnie paniczny lęk, że wykryją u mnie raka. Na wiele dni przed ciągle o tym myślę i nie jestem w stanie skupić się, nie chce mi się nic robić, trzęsą mi się ręce, płonie mi twarz. Jestem jakby nieobecna co bardzo utrudnia życie mnie i mojej rodzinie. W chwili obecnej mam fobię na temat tężca. Tydzień temu starłam sobie nogę do krwi będąc na wsi. Przeczytałam w necie wszystko na temat tężca i oczywiście jest jeszcze gorzej. Cały czas wypatruję objawów i zdaje mi się, że je mam. Wczoraj miałam nawet podwyższoną temperaturę (37,5), a w nocy obudziło mnie łomotanie serca, trzęsły mi się wszystkie mięśnie co oczywiście zakwalifikowałam jako kolejne objawy tężca. Najgorsze, że nie ma na to żadnego testu (mnie pozytywne wyniki badań uspokajają) i muszę czekać jeszcze tydzień lub dwa. Prawdziwa udręka. Mogę sobie tłumaczyć jak długo chcę, że prawdopodobieństwo jest minimalne, a i tak się panicznie boję. Myślicie że psychoterapia coś by tu dała?

  51. Nikagrl

     /  Wrzesień 5, 2013

    U mnie osobiście terapia nic nie dała, ale zawsze warto skonsultować się z psychologiem i jeśli jest potrzeba z psychiatrą. Też mam podobne myśli jak ty i nawet logiczne wytłumaczenia nic niestety nie dają. Często myśląc o jakiejś chorobie potrafię wywołać u siebie „niezbędne” objawy, gorączka i inne podobne są normalką. Może jak już upewnisz się, że nie masz tężca objawy się złagodzą. Życzę powodzenia :)

  52. Agnieszka

     /  Wrzesień 5, 2013

    Dzięki za podtrzymanie na duchu. Ja właśnie też często mam „niezbędne” objawy, które cudownie ustępują po pozytywnych wynikach badań. Nie mogę się nadziwić, że nagle tak się zmieniłam, bo kiedyś byłam niepoprawną optymistką, a nadal jestem osobą bardzo pragmatyczną.

  53. Nikagrl

     /  Wrzesień 5, 2013

    Ja stale staram się wynaleźć jakiś sposób aby radzić sobie z napadami natrętnych myśli i objawów. Często odwrócenie uwagi np sprzątaniem, gotowaniem (zwłaszcza dekorowanie ciast, rodzinę już całą podtuczyłam) , lub prasowaniem pomaga. Ważne aby skupić się na czymś innym. Najgorsze objawy związane z chorobami miałam po oglądaniu dr.housa. Miałam wszystko co pokazywali w serialu hehe wariactwo :)

  54. Ewa

     /  Wrzesień 5, 2013

    Odwracanie uwagi nic nie daje, a właściwie wzmaga napięcie. Trzeba sobie odpuścić, przyzwolić na lęk, złe samopoczucie.
    Polecam książkę Judith Bemis Amr Barrada
    OSWOIĆ LĘK
    Jak radzić sobie z niepokojem i napadami paniki?

  55. Nikagrl

     /  Wrzesień 5, 2013

    Gdybyś potrzebowała pogadać na priv mój email dominikamichalska@onet.eu, inne osoby też zachęcam do pisania. Pozdrawiam

  56. Nikagrl

     /  Wrzesień 5, 2013

    Gdybym sobie pozwoliła na lęk to już pewnie bym 2 metry pod ziemią leżała…

  57. Ewa

     /  Wrzesień 5, 2013

    No i dlatego polecam przeczytanie tej książki:) Wiem z czym się zmagasz, bo sama mam nerwicę lękową. Ale od tego się nie umiera, mimo, że człowiek ma wrażenie, że to już koniec. To są po prostu emocje wynikające z napięcia, z wewnętrznych konfliktów, często nieuświadomionych.
    Nie musisz mi wierzyć, szukaj dalej sposób na odwrócenie uwagi…

  58. Agnieszka

     /  Wrzesień 11, 2013

    Dziś 14 dzień to niby największe zagrożenie tężcem mija, ale ta noga mnie mrowi i ciągle tak strasznie się boję. Byłam nawet u neurologa, który powiedział, że na 99,9% nie mam tężca ale to mnie wcale nie uspokoiło. Jak walczyć z tym lękiem?

  59. Paula

     /  Wrzesień 18, 2013

    witam wszystkim o nerwicy lękowej dowiedziałam się w wieku 17 lat gdy bedac u neurologa zauważył u mnie czerwone plamy na klatce piersiowej i tak się zmagam z tą chorobą 10 lat. najpierw nieprzespane noce panika że nie mogę usnąć ,bałam się kolejnych nocy.. zaczęły się wizyty u neudologa kardiologa ( z nadciśnieniem) różne badania eeg,ekg w normie miałam przez to problemy w szkole bałąm się tam chodzić bo wiedziałam że tam będę się stresować zaczęłam chodzić do psychologa szkolnego . skończyłam szkołe ale problemów nie brakowało ( ojciec alkoholik ,ucieczki z domu życie w strachu od małego dziecka..) nie radziłam sobie z niczym depresja która trwa do dziś. poszłam do psychiatry rozmowy trochę mi pomogły ale nie na długo ,ulgę przynosiło cięcię sobie nadgarstków nożem, szkłem cockolwiek aby tylko widzieć krew i aby bolało,,, nadal czuję dziwny lęk że coś się stanie spadnie coś na podłogę ,stuknie puknie jak jest cisza a mnie stawia na równe nogi z szybszym biciem serca. najgorsze sa ataki gdy się czymś bardzo denerwuję nie mogę się opanować płaczę krzyczę całe ciało mi drży wygłada jak bym miała padaczkę trzeba mnie trzymać oczywiście wysokie ciśnienie i wzywanie pogotowia. nie imiem sobie poradzić nawet teraz pisząc czuje się przerażona „niczym” mam cudownego chłopaka przy którym czuje się bezpieczna i powinno się niby pomału wszystko poprawiać ale tak nie jest jestem ciagle smutna nie chce mi się z nikim rozmawiać dochodzi do tego ze czasem nie umiem zdan dobrze wymawiać plataja mi się siedziałabym tylko w ciemnym pokoju kilka razy myslalam nawet o samobójstwie,,proszę pomóżcie w jaki sposób chodz na chwile sobie pomóc. jeżeli ktoś ma podobnie jak ja albo po prostu chce się wygadać tak jak jest w moim przypadku proszę pisać na maila paulinkag@onet.pl

  60. AngeloS

     /  Październik 11, 2013

    Bardzo dobry artykuł !!!! ♥
    Witam , nerwica dopadła mnie półtora roku niespodziewanie dwa dni po wyjezdzie brata a wyglądało to tak :
    była sobota , szłam na kawę do siostry i mamy na podworku i w penym momencie poczułam dziwny ból brzucha ktory zmusił mnie do skorzystania z toalety ale zaraz po wyjściu z niej zupełnie zwaliło mnie z nóg dosłownie .Dostałam takiego ataku że chodziłam na czworaka po trawie , siostra szybko rozpuścila mi multiwitamine z żeńszeniem ale bylo jeszcze gorzej.Myslac ze to byc moze jakies 3dniowe problemu żoładkowe udałam się do lekarza ktory zbadal i przypisal leki ktore jak sie okazalo nie pomagaly bo biegunka nie ustapila , a ja przez kolejne dni czułam jakbym umierała wciaz od nowa , w ciągu dnia kilkakrotnie .Wciąż to trwało wiec poszlam do lekrza ktory skierowal mnie na badania , ktore wyszly dobrze i pozniej wypisal lek uspokajajacy ktory delikatnie tylko zalagodzil wszystkie paskudne objawy nerwicowe , a troche ich jest .
    Siostra pokierwala mnie do dobrego specjalisty , gdzie otrzymlam leki i wsparcie i po jakims czasie zaczelo ustepowac , ale wciaz jest tylko ucze sie z tym zyc.Bardzo ważne jes dobre , pozytywne myslenie( choc wiem ze to nie łatwe jednak nauczylam sie tego ).Poznalam tez wpsaniala dziewczyne ktora miala objawy zblizone do moich i wsparła mnie wtedy , kiedy bylo mi najtrudniej ze sobą ( moj owczesny partner stwerdzil ze musze wiedziec co mi jest , ze to jakies glupoty sa i zebym sie ogranela bo inaczej w ciagu odejdzie – oczywiste jest to ze odeszlam od niego, po 10latach zwiazku nie chcialam sie pograzac czujac ze nie masz szacunku do mnie , o miłości nie wspomne…
    Mój Ojciec był alkoholikiem w domu panował rygor i dyscyplina ( lanie i ćwiczenie nas bylo na porzadku dziennym)
    Uwazam ze bardzo wazne jest poztywne myslenie , wypelnianie sie dobrem .
    Negatywne , złe nakręcają nasz organizm ktory odbija to na naszych narzadach i samopoczuciu , wiem to sama po sobie , a to błedne koło .Trzeba włożyć dużo pracy w siebie b mogło być lepiej.Ponadto staram sie czytac i wiedzieć o nerwicy jak najwięcej. to tyle chyba
    Pozdrawiam wszystkich Nerwicowców , ony nerwica wszystkim odpuściła

  61. Anonim

     /  Październik 23, 2013

    witam, też od kilku lat leczę się na nerwicę, efekty nie szczególne. Najgorzej jest gdy boli mnie w klatce piesiowej , uciska czasami kłuje, wtedy zawsze dopada mnie myśl, ze to zawał, którego napewno nie przeżyję. Już kilka może klikanaście razy miałam robione EKG i badania z krwi, które nie potwerdziły moich obaw. Jednak wczoraj znów dość silny ból, tym razem prawa strona na przeciewko serce i na przestrzał plecy. Również z bólami po środku klatki piersiowej i w okolicy serca. Czy to również , naperno objawy nerwicy ? czasami mam też tak, że dopada mnie uczucie, że zaraz zemdleję (jeszcze się to nie zdażyło), albo że cos mi się robi z oczami (nie wiem co), lub że drętwieje mi język, uczucie jakby bujania, jak chodzę lub, że zaraz zwariuję itp. Biorę leki obecnie parogen i xanax (na noc). Nie wiem co robić dalej, jestem już zmęczona, codziennie mam jakieś dolegliwości. Jak żyć i pracować?

  62. Agnieszka

     /  Październik 23, 2013

    Nie poddawaj się. Spróbuj zastosować techniki relaksacyjne. To naprawdę pomaga. Czasem gdy gnębią mnie natrętne myśli o chorobie powtarzam sobie w kółko w myślach „jestem zdrowa” – trochę pomaga, Jeśli badania wielokrotnie wyszły ci dobrze to bóle w klatce piersiowej na pewno są nerwicowe. Trzymaj się.

  63. Nerwus

     /  Listopad 9, 2013

    Witajcie nerwuski , mnie to kure… tez morduje od ponad roku . Zaczęło mi się w kościele , śpiewając pieśń podczas mszy na stojąco poczułem że trzęsą mi się nogi i ręce , usiadłem bo myślałem że upadnę , po chwili wstałem ale nie było lepiej i wyszedłem z kościółka i pojechałem do domu . Wypiłem potas z magnezem i słoik soku i położyłem się na wyrku .Za kilka godzin przyjechała rodzina , bo to były moje imieniny i zawieźli mnie do szpitala .Opowiedziałem co mi jest i co robiłem dzień wcześniej , porobili badania były dobre , a że powiedziałem im że wczoraj wypiłem kilka piw i na dodatek że lubię się napić browara to mi kazali się oduczać picia . wlali we mnie kilka kroplówek poczułem się lepiej ale czułem że mi raczki się telepią , pani doktor dala mi zastrzyk w du… i kazała się leczyć z alkoholizmu . 3 dni miałem spokój aż tu sobie idę a tu znów mnie roztelepało , pojechałem do lekarza 1 kontaktu , dal mi jakieś dziadostwo , męczyłem się tydzień , pojechałem jeszcze raz do niego dal mi hydroksyzynę , trochę mi pomogło ale nie wiele .Za tydzień pojechałem do psychiatry kazał mi jeść hydroksyzynę bo ona potrzebuje czasu i powiedział że jemu też na uzależnienie pasuje , ale mnie wcale do picia nie ciągło .Odwiedziłem jeszcze kilku psychiatrów i wypróbowałem kilka antydepresantów i nic lepiej nie było . Byłem nawet w ośrodku uzależnień , opowiedziałem mu calą historię i powiedział że mam przepity mózg , kazał jeść potas i magnes i powiedział że 2 % się udaje . Od tego ataku nie pije wcale i mnie nie ciągnie do picia wcale .Już w moje uzależnienie psychiatrzy nie wierzą , a caly rok się męczyłem bo mnie tak zdiagnozowali . w końcu pojechałem do jeszcze jednego psychiatry , dal mi antydepresanty ale mi wcale nie pomagaly , jedynie co mi dal i mi pomaga to relanium 2x 5 i powiedział że antydepresanty pomagają jak są niedobory substancji w mózgu . Wiem że benzo uzależnia ale się nie ma co mordować może to niewielkie dawki i jak się nauczę olewać stres to odstawię

  64. Kamila W

     /  Listopad 14, 2013

    Witam piszę do was kochani,bo mam to samo jest godzina 1 w nocy a ja myślę,że jak się położę to znów nastanie :( Kołatania serca,uczucie we śnie,że zaraz umrę,że nie bije mi serce,drętwienie nóg,rak,ból w klatce piersiowej szcegolnie z lewej strony… Jak mnie wybudza kołatanie ze snu,czuję się taka pobudzona…że boję się,że zaraz umrę…. :( Byam 2 razy w przychodni na ekg i nic nie wykazało,nawet którejs nocy byłam w szpitalu i też nic ekg nie wykazało dostałam aspargin trochę mi to pomaga,ale kołatania i lęki nadal są :( choć może w mniejszym stopniu,dodatkowo biorę lek na nerwicę lękową zapisany od internisty hydroxizinum,trwa to już póltora miesiąca… Sama nie wiem co o tym myśleć,faktycznie przez ostatnio 3lata przeszłam ciężką traumę,ale nie czas teraz by to opisywać,ogólnie bałam się pewnych osób nawet. Teraz nawet gdy tutaj piszę mam suchość w gardle i jest mi słabo,całe dnie czuję się tak samo :( W nocy siedzę i myśle o tym,a w dzien potrafie odsypiać … Dziwi mnie to,że tylko w nocy się to bierze,w dzień jestem jedynie osłabiona i nerwowa. Nie wiem gdzie się udać,żeby z kimś porozmawiać na ten temat,mój chłopak uważa chyba,że symulluję,a ja czasem mam dość tak życ… Jestem przerażona :( Dlatego piszę do was,aby się podzielić tym co czuję…Może ktoś ma podobną sytuację i jak to się mówi razem raźniej . Pozdrawiam wszystkich nerwicowców i życzę powrotu do zdrowia. :*

  65. Ja czuje że nie dam już rady każdy mnie opuścił 2 lata chodzenia do psychiatry na marne teraz już nie mam nic nie wiem co zrobię ale nie mam już nadziei moje życie się skończyło

  66. Agnieszka

     /  Listopad 19, 2013

    Nie wygłupiaj się Magda. Zawsze jest jakieś wyjście tylko trzeba wierzyć! Trzymaj się!

  67. kamil

     /  Listopad 27, 2013

    Dziękuje za pomoc teraz wiem, że pora wybrać się do lekarza.

  68. magosa

     /  Listopad 29, 2013

    Witam was wszystkich..
    U mnie zaczęło się od tego, że pewnego dnia bardzo szybko zaczęło mi bić serce, a siedziałam w domu na kanapie..Biło tak mocno i szybko, że myślałam, że to zawał. Na szczęście miałam w domu leki zwalniające tętno, które kiedyś brałam z powodu nadczynności tarczycy, obecnie przeszła w niedoczynność. Przed tym pamiętam z 3 razy się zdarzyło podczas zakupów w sklepie, że poczułam się słabo, tak jakbym miała zemdleć. Musiałam szybko wyjść ze sklepu, ale tłumaczyłam to sobie tym, że byłam przed okresem, a wtedy się takie rzeczy zdarzają. Więc nie przywiązałam do tego zbyt wielkiej wagi. Całkiem niedawno temu jechałam pociągiem 3 godziny już jak wsiadłam do niego czułam się strasznie przemęczona, powieki same mi się zamykały, tętno słabe, bardzo „dziwacznie się poczułam”.., musiałam nawet poprosić kobietę która siedziała obok mnie by poszła mi kupić kawę, nie dałam rady dojść do warsu.. I poczułam ten lęk, że umrę, że nie wiem co się ze mną dzieje, że jestem daleko od domu, nie wiedziałam czy mam wysiąść, czy jechać aż do wrocławia, czułam się bezsilna i zagubiona- beznadziejne uczucie.. kupiła mi tą kawę, ale po niej nie było żadnej poprawy.
    We Wrocławiu, w którym zazwyczaj podróżuje autobusem, zmuszona byłam wziąć taksówkę, bo czułam, że nie dojadę, w taksówce to już w ogóle poczułam się tragicznie, pewnie nieco podkręcona lękiem, i to straszne uczucie zmęczenia- kosmicznego(nigdy nie byłam taka zmęczona- nawet jak spałam 3 h).. Taksówkarz zawiózł mnie do przychodnii, tam ekg, hydrxyzyna, i byłam chyba z 3 razy sikać.. wypuścili mnie, ale siadłam na korytarzu by chwilę odpocząć a tam to już w ogóle poczułam, że zaraz zemdleje, mroczki przed oczyma.. wezwali karetkę, szpital, badania, przepisano na serce propanolol. Ktoś po mnie przyjechał z wrocławia.. w domu jakies takie dziwne uczucie odrealnienia, senność.. słabo mi było i mnie mdliło…za 2 tygodnie miałam mieć obronę.. bardzo ciężko mi było do niej się przygotować.. 70 zagadnień do opanowania, a mnie caly czas mdliło, było słabo, uczucie jakbym miała zemdleć, do tego byłam sama w mieszkaniu do 15, i wielki strach o to, że się przewrócę, nikogo nie będzie.. nikt mi nie pomoże.(objawy wam znane), Po tym zaczęłam się w nocy wybudzać z 3 razy z walącym sercem, z rękami jak z waty, i nogi także słabe.. zaczęłam pic melise.. z dwóch torebek, trochę pomogło mi w nocy, bo nie chciałam w nocy brac propanololu, po którym zresztą strasznie spada mi ciśnienie i chodzę taka przymulona.. i tak biore tego bardzo mało ..doraźnie..zdarzyło się też, że zdrętwiały mi nogi tak, że nie umiałam chodzić.. Nic dziwnego, że po tym wszystkim człowiek boi się wyjść sam z domu.. po obronie siedzę już 2 tydzień w domu, jest trochę lepiej, czasem wychodzę, ale nie sama.. 11 grudnia mam wizyte u psychiatry, jest fajna, nie przepisuje od razu leków, ale te dużo rozmawia.. cały czas myślę, że to samo minie. I powtarzam sobie, że to głowy, z nerwów, ze zmęczenia.. czytałam książke te na ten temat jak sobie z tym radzić.. trochę mi to pomogło..

    ale jestem już tym zmęczona. Ciało kontroluje mnie, a powinno być na odwrót.. ciągle mam przy sobie propanolol. aha i zauważyłam, ze zwykła rozmowa która wcześniej nigdy mnie az tak nie stresowała powoduje przyspieszenie tętna, że go słyszę, że się boję.. i nie mogę się wówczas skupic na rozmowie, a mysle o tym, że zaraz wezme propanolol, a jak nie to wyjde.. na nóżkach z waty..

    bardzo wam współczuje tego, że te się z tym zmagacie.. podejrzewam, że co druga osoba którą mijamy na ulicy na nerwicę, i albo o tym nie wie, albo już wie i się leczy..

    wytrwałości w dążeniu do powrotu do równowagi wam i sobie życzę..pozdrawiam

  69. Kamila W

     /  Listopad 29, 2013

    Myślicie,że to co opisałam,to nerwica? Skoro Ekg nic nie wykazało i przez jakiś czas było dobrze?

  70. Kamila W

     /  Listopad 29, 2013

    Bo przychodzi noc i czasem to tak dopada,że naprawdę odechciewa mi się żyć… Ale jakoś trzeba. Jestem jeszcze młodą osobą mam 25 lat,chcę mieć dzieci,rodzinę..Nie czas na śmierć.Chciałabym się z tego wyleczyć. Tylko jak? Skoro nikt Ci nie wierzy,nie wspiera :( Dlatego napisałam na tym forum,bo widzę,że jest mnóstwo takich osób jak ja. Nie jesteśmy sami chociaż z tym problemem.
    Życzę Wam wszystkim,żeby to chorubsko odeszło raz na zawsze. Pozdrawiam.

  71. magosa

     /  Listopad 30, 2013

    kamila, ja myślę, że to może być nerwica. Ale zbadaj sobie na wszelki wypadek tarczycę.. badania TSH.. może coś z tarczycą, ona też daje takie objawy..

  72. magosa

     /  Listopad 30, 2013

    jeszcze potas i magnez i sód..braki tych pierwiastków też mogą dawać takie objawy jak drętwienie, z sercem itd..

  73. magosa

     /  Grudzień 1, 2013

    a macie też czasem takie poczucie, jakby wszystko działo się zza mgłą?.. ciężko to opisać.. dziś mam taki dzień.. beznadziejne to jest uczucie

  74. Kamila W

     /  Grudzień 2, 2013

    Dziękuję bardzo Magosa za odpowiedz. Obecnie chodzę do ginekologa,bo nie mogę zajść w ciąże. Wyniki tsh w normie,natomiast nie mam owulacji i dostałam skierowanie do Endokrynologa na 19 grudnia mam termin,zobaczymy co i jak. Niby TSH w normie,a jednak gin podejrzewa,że to może być niedoczynnosć tarczycy. Ja czytałam w necie,że przy nadczynnosci mogą wystąpić takie objawy podobne do moich. Zresztą moja mama też ma nadczynnosć i pytałam jej i faktycznie miała takie objawy,ale tak jak piszę przy nadczynnosći.:( Myślę,że to naprawdę nerwy,bo od kiedy zaczęłam brać tą hydroxyzynę , do tego pić meliskę i brać aspargin,to wszystko znacznie się zmniejszyło,natomiast czasem przychodzą takie noce,że nawet nie mam siły się podnieśc z łóżka następnego dnia. Mam nadzieję,że w końcu będę miała taką chęc do życia jak kiedyś,bo narazie,to nawet już nie mam siły walczyć o ciąże,..

  75. Kamila W

     /  Grudzień 2, 2013

    Magosa u mnie też przychodzą czasem takie dni,że czuję się jakby w innym świecie,jakbym widziałam zza mgłą,ale to następuje przy silnych napadach w nocy,a w dzień daje tego skutki osłabienie i t5o co piszesz „jakby zza mgłą” …

  76. Kamila W

     /  Grudzień 2, 2013

    Faktycznie tak jak napisałaś,nie da się tego opisac :/ Ale podejrzewam,że czujesz to samo.

  77. Kamila W

     /  Grudzień 2, 2013

    Mogłabyś podać mi tytuł tej książki co czytałaś o nerwicy? Chętnie też ją przeczytam :)

  78. Anonim

     /  Grudzień 17, 2013

    dziękuję! walczę. możesz podać tytuł jakiejś książki, która może pomóc? Pozdrawiam. J.

  79. nerwus

     /  Grudzień 21, 2013

    Witam
    chyba 1 raz przeczytałam wszystko od deski do deski. Moja historia z nerwicą lękową zaczela się po śmierci mojej kochanej Babunii (która strasznie cierpiała). Pierwszy atak dostałam 1.11.2011 na cmentarzu….całkowite odrealnienie od świata, moja rodzina musiala odprowadzić mnie do domu …wzielam hydroxyzinum -zasnęłam i jakoś przeszlo . Kolejny atak był straszny, bawiłam się z dzieckiem (konkretnie składałam klocki Lego) nagle oblał mnie przerażający zimny pot na plecach -tak jakby ktoś wylal mi kubeł zimnej wody i to masakryczne walenie serca … Zmierzyłam sobie ciśnienie puls był 145 !!! Moja Mama wezwała pogotowie, zabrali mnie do szpitala (pamiętam ze w karetce nie moglam nic powiedzieć bo miałam dziwna suchość w ustach i dretwial mi język) zrobiono mi ekg, i wszystkie podstawowe badania. Wtedy mądry lekarz powiedział ze to nerwica i musze zacząć z nią walczyć bo będzie jeszcze gorzej (miał rację!!!) olalam to … W miedzy czasie standardowo trafialam na Sor (lekarze i pielęgniarki) znali mnie już i zawsze dostawslam leki uspakajające. Schemat byl taki sam … Bardzo szybkie bicie serca,okropne duszności, najgorsze jest to (i tego nie mogę sie pozbyć to TO ze caly czas wmawiam sobie choroby) Mam realne bóle…. Jestem przebadana wzdłuż i w szerz i jest ok, ale przeszlam juz wszystkie możliwe choroby (od białaczki, raka jelita grubego do guza mózgu -nie pomijając żadnego organu w organiźmie). Na tle mojej nerwicy strasznie kloce sie z rodzina, bo przecież nikt mi nie wierzy ze jestem chora, ze naprawdę mnie boli !!!! Tak, wiem ze jestem zdrowa ale zmagam sie z nerwicą a ona potrafi uprzykrzyć życie. Przeszlsm bardzo dużo …. Porzucił mnie mąż 6 tyg po porodzie (ciaza bliźniacza), rozwód (bardzo sporny) śmierć Babci …. Zawsze bylam twarda dziewczyną…. Aż tu nagle wszystko peklo … Stalam sie wrakiem .. Od kwietnia br podjelam nową pracę… Bardzo mi pomaga kontakt z ludźmi, w lipcu mialam wypadek w pracy (rana szarpana palca) i mialam 6 tyg zwolnienia lekarskiego -od tego czasu jestem w pracy zastraszana, wysmiewana,na każdym kroku szefowa mi ubliża (np. Ty debilu, ty wariatko -niestety koboeta tak traktuje prawie wszystkich pracowników) i znowu zaczely sie jazdy z dusznosciami i potwornym kluciem serca … Nie jezdze juz na pogotowie, ale wykańczam się z dnia na dzien. Leki od psychiatry odstawilam bo mialam wszystkie możliwe skutki uboczne, psycholog nic nie pomogla….od stycznia biore sie w garść, zamierzam pojsc znowu do psychiatry i nowego psychologa – jestem mloda, mam 2 wspanialych dzieci musze stanąć na nogi bo ten koszmar trwa juz od 6 lat !!!

  80. ins

     /  Grudzień 22, 2013

    Doskonale znam ten stan, sam cierpię na nerwicę, chociaż przed napadami paniki potrafię się bronic. Za to mam uczucie ciągłego niepokoju, jestem bardzo nerwowy i wybuchowy. Do objawów somatycznych u mnie dołączyły skoki ciśnienia (wysokie, bo nawet 220/150) Po całej możliwej diagnostyce w kierunku nadciśnienia wtórnego, jestem zdrowy. Teraz skoki skutecznie blokują leki na nadciśnienie, ale to też ma swoją cenę i o ile skoków nie mam to rozkurczowe ciśnienie jest stale podniesione (90-110), co wynika ze skurczu naczyń krwionośnych, a skurcz wynika z ciągłego poddenerwowania… to naprawdę jest koszmar i mam nadzieję, że któregoś dnia do końca zapanuję nad swoimi nerwami. Pamiętajcie, że trzeba byc silnym i jak dostajecie napadu lęku to po kolei przypominajcie sobie, że jesteście po badaniach i wszystko jest ok, to tylko nerwica daje o sobie znac i z tą świadomością stłumicie jej atak. Ja w ten sposób z tym walczę. Nie unikajcie ludzi, spotykajcie się ze znajomymi, nie zamykajcie się ze swoją nerwicą przed światem, bo was zje. Powodzenia !! :)

  81. Damian

     /  Styczeń 2, 2014

    Dzieki ja mam problem z nerwica po smierci dziadka zmarl tak po 9 rano gdy wstaje o tej godzinie boje sie ze umieram przez caly dzien sprawdzam puls w ciagu tygodnia bylem 7 razy w szpitalu raz tak sie balem ze pogotowie mnie zabralo przez cisnienie 210/98/t130 i od tej pory cisnieniomirz jest moim przyjacielem bez niego nie zasne gdy np dziewczyna potrzebowala dla taty to ja do godziny 3 chodzilem na dworzu pozniej szpital mam czesto hiperwentylacje uciski obawy ze raz szybko serce bije raz bardzo wolno glupie mysli czasem blyskawicznie budze sie i staje na bacznosc pozniej wedruje 2 godziny po domu i sie boje ze szybko mi serce bije lub mam duze cisnienie i zaraz padne boje sie czasem isc wieczorem obok jakis nawalonych typow zaczely sie problemy z seksem najgorsze jest to ze zaczynam miec obsesje na tle sprawdzania pulsu i cisnienia : (((( wizyte mam dopiero 7 stycznia mam nadzieje ze wyjde kiedys z tego juz mam dosyc bardzo zmeczony jestem tym wszystkim wam tez zycze jak najszybciej wyjsc z tego chorego filmu ;/ jak ktos z Gdansk i ma to samo prosze o kontakt GG:47789092

  82. Nina

     /  Styczeń 3, 2014

    Ja miałam spokój z moją nerwicą ,przerwa trwała 2 lata do wczorajszego silnego ataku:( U mnie najgorsza jest ta słabość ,zawroty głowy i kołatanie serca ,lęk że zemdleję …. Ktoś ma na to sposób? Mam lek lexotan ale nie chcę tego brać bo to uzależnia podobno

  83. Chyba to mam pomocy
    Robsonx8@yahoo.com

  84. Tomek

     /  Styczeń 4, 2014

    Mam takie objawy jak:
    -Przechodzą mnie ciarki, oraz robi mi się nie dobrze…. Mam wrażenie że zaraz zemdleje… Czasami ogarnia mnie atak paniki, ze zaraz zemdleje i nie wiadomo co sie stanie.. Jest to stan nie do ogarnięcia… Ustepuje po jakims czasie gdy sie położę, lecz zażywam hydroksyzyne na usopkojenie… Z początku mialem bóle w klatce piersiowej, bylem u lekarza i powiedział ze nic nie ma… Ekg zrobili i wszystko w porządku… Gdy piję alkohol nic mi nie jest czuje sie wzglednie…. Ale na drugi czy trzeci dzien i dalej jest tragedia dziwne objawy przychadza najgorsze wrazenie ze zaraz zwymiotuje, slabo sie robi i panika… Nie wiem co mam dalej robic, do kogo sie udac… Czy psycholog jest od tego czy psychiatra…

  85. Nina

     /  Styczeń 4, 2014

    Ja byłam u lekarza pierwszego kontaktu i dostałam ten lek ,biorę połowę w razie ataku pomaga :)

  86. Tomek

     /  Styczeń 5, 2014

    Pomagać pomaga lecz po za życiu tej tabletki człowiek chodzi później zamulony… Dziwne jest samopoczucie… Tak nie dobrze i tak…

  87. Nina

     /  Styczeń 7, 2014

    No właśnie po lexotanie Pół tabletki tej 3 mg ustępuje u mnie atak a zamulenia nie ma wcale. Kiedyś złapało mnie przed egzaminami i musiałam wziąć szybko tabletkę bo nie byłam wstanie nawet ustać na nogach takie miałam zawroty głowy i kołatanie serducha do tego słabo mi się robiło . Wszystko zdałam pięknie atak minął i zero zamuły . Ten lek mam zawsze w torebce ale nie biorę regularnie a tylko jak czuję ,że muszę, boję się uzależnienia….. Opakowanie mam już od dawna , zostały 4 tabletki czyli na 8 razy więc będę musiała iść do lekarza poprosić o receptę :( Myślałam że nerwicę mam już z głowy 2 lata spokoju a tu znowu …

  88. nerwuska

     /  Styczeń 9, 2014

    Witam ! Czytam wszystkie komentarze i też tak się czuję : panika, strach przed śmiercią, strach przed lekarzem, wmawianie chorób i mnóstwo innych objawów. To trwa 7 miesięcy a ja nie mam siły walczyć i niewiem jak. Bez wsparcia rodziny to trudne , a zaczęło się od choroby i śmierci taty.

  89. Nie martw sie stary , to tylko w nadzyszych glowach, tak Naprawde to zycie jest pipekne Sam tak mam I walcze I jak narazie jest oka pozdro

  90. nerwuska

     /  Styczeń 9, 2014

    Biorę pramolan ale on chyba na mnie nie działa ! Ma ktoś doświadczenie z tym lekarstwem? W ciągu dnia jestem otępiala, senna i zmęczona. Cały dzień wmawiam sobie , że umieram na raka- obecnie szyi , gardła albo migdała , bo czuję jakby mnie ktoś dusił. Przedtem był to rak żebra , kolana i wątroby . Mąż się wściekł kiedy wydałam kilkaset zł na badania. I koniec wsparcia z jego strony kiedy po usg usłyszałam : i co ci tym razem maja wyciąć ? Zamknęłam się w sobie , przestałam chodzić do lekarza , chociaż endokrynolog i laryngolog pewnie by nie zaszkodził. Pramolan mi sie kończy a lekarka rodzinna już mi go nie przepisze , tylko wyśle mnie do psychiatry. Mam ostatnie 8 tabletek, 38 lat , 11 letnie dziecko a ciągle myślę o śmierci zamiast o życiu. Ciągle tez widzę umierającego na nowotwór mózgu tatę i myślę , że będę następna. Skąd mi się to bierze ? Jestem aktywna, pracuję , uczę się niemieckiego, prowadzę dom , piekę ciasta , po prostu staram się relaksować … i cokolwiek robię przez cały dzień i pół nocy to i tak wiem, że umieram. Czy ktoś wie jak się uspokoić ćwiczeniami ?

  91. białyxxx

     /  Styczeń 12, 2014

    Witam mam nerwice od 2 lat jestem bardzo młody mam 20 lat jest ona dla mnie bardzo uciazliwa cały czas odczowam jakies bole itp dotycza mnie wszystkie objawy ktre wymieniłas powyzej w swoim opisie dodam iz nerwica u mnie pijawiła sie od palenia marihuany od momentu zachorowania nie pale ale dalej nie moge sie tego pozbyc jest to za mna krok krok dzien w dzien mam wrazenie ze mam najstraszniejsza chgorobe na swiecie potrafie sobie wmowic raka aids wszystko co tylko mozliwe mimo iz robione badania wykazały zdrowy organizm …czy moze mi ktos poradzic co powinienem zrobic aby sie tego pozbyc zazywam czasami taletki jak jest mi bardzo zle typu clonazepan czy hydroksyzyna nie byłem u psycchiatry mysle ze powinienem sam dac rade poniewaz gdy byłem w 1 kl gimnazjum <13 lat miałem podobne prolemy przed lekcjami straszny stres itd ale pozniej to mineło samo ..czy jest ktos kto moze pomoc dac temu kres…???

  92. nerwuska

     /  Styczeń 13, 2014

    Ty chociaż zrobiłeś badania a ja za bardzo byłam przerażona. W środę mam wizytę u laryngologa, ale i bez tego jestem pewna , że na coś umieram ! A jeśli nie, to kolejny będzie psycholog albo psychiatra bo bez tego się nie obędzie. Nie masz racji, że powinieneś dać sobie radę sam ! Trzeba siegnąć po pomoc, żeby dać temu kres. Trzymaj się!

  93. białyxxx

     /  Styczeń 14, 2014

    Tez byłem przerazony w trakcie badan myslałem ze mi serce z ramy wyskoczy ale naszczescie jakos poszło nic sie nei martw bedziesz zdrowa :) ! propo pomocy lepiej radze porozmawiac z kims bliskim aby sie uspokoic z kims kto ma widze a te temat moze byc to psycholog ale psychiatry Ci odradzam chyba ze masz dobrego i mozesz mu ufac kazdy inny moze podejsc do Ciebie jak do kolejnego obiektu na ktorym moze zarobic przepisze Ci jakies tabletki o ktrych nie ma pojecia jak bd działac na twoj organizm a w szczegolnosci mozg moja kolezanka była kiedys chora na nerwice i własnie poszła do psychiatry przepisał jej taletki jak zaczeła je brac tak ja chcieli do psychiatryka wysłac …takze dlatego mam takie a nie inne podejscie do pomocy lekarskiej tak jak mowiłem lepiej porozmawiac z kims madryym i bliskim ! Pozdrawiam tyy rowniez sie trzymaj ! ;)

  94. białyxxx

     /  Styczeń 14, 2014

    aha i jeszcze jedno nie wkrecaj sie w czytanie o chorobach na internecie nie doszukuj sie juz wieszz co masz i postaraj to soie wic do swiadomosci nic Ci nie bedzie jesli tego nie zrobisz bedize Cie meczyło tylko bardziej :) corob jest 271449349312 mln a ty bd miała kazda pozdor meza :D

  95. nerwuska

     /  Styczeń 14, 2014

    Jest 19.00 i czuję się fatalnie. Zaraz oszaleję a noc dopiero przedemną ! Myślę, że ten laryngolog z miejsca mnie wyśle do szpitala, że da mi 3 miesiące życia itd… Niestety nie mam się w domu komu wyżalić – mama o niczym nie wie a mąż nie rozumie moich obaw. Tyle w temacie, Jeszcze 14 h i będę wiedzieć i tak myślę ,że „uspokoją” mnie nawet najgorsze wieści, bo już nie potrafię żyć dłużej w takiej niepewności!

  96. nerwuska

     /  Styczeń 14, 2014

    Masz rację w sprawie internetowych chorób , wymyśliłam sobie raka migdałka podniebiennego i kilka innych nowotworów szyi, chociaż kilka dni temu nie miałam o nich pojęcia. Gdybym mogła zacząć jeszcze raz to nigdy nie otworzyłabym żadnej strony medycznej w internecie , tylko od razu poszłabym do lekarza. A tak od miesięcy żyję na krawędzi .

  97. białyxxx

     /  Styczeń 14, 2014

    no ja Cie rozumiem tez przez to przechodziłem…tez mnie niktt nie rozumiał ja to pozaijac chciałem wszystkich w domu bo mi gderali do ucha masakra jak sobie przypomne..a tak pozatym to ja wolałem nie wiedizec co mam bo sie bałem jeszcze bardziej..dopiero pozniej sie okazało ze nic mi nie jest …pwoinnas wziiasc jakas tabletke uspokajajaco i pojsc poporstu spac nawet wez cos na sen..sen pomaga na nerwice lagodzi jej objawy jezeli masz mozliwosc to spij kiedy mozesz..i cos dla pocieszenia jestem w 1000% przekonany ze nic Ci nie jest jak widze i czytam te twoje objawy to normalnie widze siebie ..ja to miałem jaja bo flegma mi mse odrywała z płuc plułem czarno myslałem ze mam raka płuc potem krtani potem sie anczytałem o jezyku to wziołem soie kubki smakowe za chrosty ktore wygladały jak rak na internecie hehe na dodatek rosły mi zeby o czym nie widizałem i leciała mim krew wiesz co ja przechodizłem modliłem sie zeby nie umierac hehe terfaz jak na to patrze to mi sie smiac chce …nic Ci nie bedzie nie martw sie najgorsze jest to ze to sie długo leczy tym bardziej jezeli ktos jest starszy ..ja sie mecze 2 rok i czasami mi wraca i mimo ze saje cI TUTAJ RADY to sam czasami nie moge tego opanowac wiem ze nie jest łatwo ale nie przejmuj sie :)

  98. białyxxx

     /  Styczeń 14, 2014

    no to radze sie odłaczyc od internetu jezeli nie mozesz sie powstrzymac bo to tlyko pogarsza sprawe ..

  99. białyxxx

     /  Styczeń 14, 2014

    a jezeli jestes w pracy czy w ogole cos robisz to tez tak ciagle myslisz o najgorszym?

  100. nerwuska

     /  Styczeń 14, 2014

    Tak jak napisałam wcześniej zaczęło się we wrześniu , kiedy u taty zdiagnozowano nowotwór w płucu i przerzuty w mózgu. Zmarl po 7 tyg. Od tego czasu jestem wrakiem człowieka. Mimo, że pracuję , prowadzę dom, to czuję się martwa. Już nie jestem sobą. Strach zrobił swoje i nie piszę o typowo psychicznych objawach. Ciśnienie mam bardzo wysokie, różne bóle, żle wyglądam. Ukrywam ten swój stan przed znajomymi z pracy ale nikt nie jest przecież głupi. Polowa mnie unika, bo nerwy mi puszczają, mówię co myślę… A Ty naprawdę mnie pocieszasz , tak zamiast rodzinki. A na noc kupiłam wino (oczywiście nie całe) , bo tabletki nie chcą działać.

  101. nerwuska

     /  Styczeń 14, 2014

    Tak, ciągle myślę o tej szyi, bo ciągle mnie dusi, więc praktycznie bez przerwy się nakręcam. Ale jutro z tym koniec.

  102. białyxxx

     /  Styczeń 14, 2014

    Ajj to to rzeczywiscie bardzo przyykra sprawa z Twoim tatą..przykro mi ale widizsz kazdy kiedys umrze kazdego z nas to czeka musisz sie z tym pogodzic tym ardziej ze masz dla kogo zyc masz syna itd..bierz to pod uwage. Widzisz nerwica to jest takie cos co odziałowuje na kazdy poszczegolny organ człowiek przeciezz ma unerwione wszystko tak ? wszystko mozna wytłumaczyc nie koniecznie negatywnie ze umrzesz odrazu spokojnie masz cisnienie bo masz stres boli cie poniewaz myslisz o tym ze Cie boli ..ja np nie miałem wysokiego cisnienia ale za to miałem wysoki puls bo przekraczał momentami 150 rece mi mdlały w nocy budziłem sie i czułem jakbym ich nie miał tzn ich nie czułem wgl goraczka cały czas 37 i wyzej nawet wezłły chłonne mam do tej pory wyskoczyły mi ale to chyba od zebow * mi rosna teraz jestem chory chyba mam angine to tez mi wyskakuja odrazu od tamtego czasu nie wiem dlaczego tak jest ii tez sie tym stresuje..mniejsza o to a co do wygladu wazyłem przed choroba 80 kg a w trakcie jest przez 3 msc schudłem do 70 tez było po mnie iwdac ze cos ze mna nie tak mimo i jadłem normalnie i mogłem spac ..ta choroba wykancza i jesli jej nie opanujesz to w twoim wieku to juz bd miałą siwe włosy lepiej uwazaj ! ;D

  103. białyxxx

     /  Styczeń 14, 2014

    no nie mysl o szyi bo Ci bedzie jeszcze bardziej bolec .. i radze nei pic zadnych pobudzajacych rzeczy red bull kawa pepsi cola poniewaz ma kofeine alkohol tez nie jest dobrym rozwiazaniem..no ale ja uwazasz ;p

  104. nerwuska

     /  Styczeń 15, 2014

    Nie wzięłam ani alkoholu ani tabletek. Spędziłam noc w fotelu przy oknie balkonowym, gapiłam się w noc . Myślałam o tym co napisałeś. Sama prawda o życiu i śmierci. Rano pod gabinetem mało nie dostalam histerii! Musiałam się do tych moich lęków przyznać, ale lekarz był naprawdę wyrozumiały i zobaczył te moje gardło i migdały i krtań . Jestem zdrowa a ucisk w szyi to nerwy. No i namawiał mnie na psychologa i endokrynologa. Powiedzial też , że tabletki na uspokojenie od zwykłego lekarza są do niczego. Jest wieczór i po rannym optymiźmie nie pozostał ślad. Pytam dlaczego? Co ja sobie myślałam, że tyle miesięcy udręki minie po 1 wizycie? To chyba tak nie działa , bo czuję się strasznie- ból głowy i znowu te uczucie jakby mnie ktoś dusił. Beznadzieja.

  105. białyxxx

     /  Styczeń 16, 2014

    No znam te uczucie jak chodziłem na badanie tez myślałem ze zejde na zawał..swoja droga mowiłem Ci ,że bedziesz zdrowa hehe skad ja to wiedziałem :) to ze nawracają Ci sie te leki to rzecz normalna musisz sie wyciszyc znajsc soie zajecie zeby nie myslec a jesli Ci to nie pomoze powinnas isc do psychiatry to nic takiego..ja nie poszedłem bo moja ciocia tez cierpiałą na nerwice dostałem od niej clonazepan spisz po tym ale naprawde pomaga wycisza bardzo hydroksyzyna tez jest dobra no ale nie stety zeby to dostac musisz isc do lekarza nie daja tego bez recepty.. Bardzo mi Ciebie szkoda znam to wszystko i wiem ze nie ma lekko..:(

  106. nerwuska

     /  Styczeń 16, 2014

    Tak, nie jest lekko, najbardziej przeraza mnie myśl, że już nie jestem sobą sprzed kilku miesięcy i nawet jeśli się wyleczę albo podleczę to już tamte czasy nie wrócą! Widziałam i czułam rzeczy w związku z umierającym tatą , byłam przy Jego śmierci i to mnie zmieniło chyba na zawsze. Ale o tym nie chcę pisać na forum. Byłam dziś na cmentarzu i powiedziałam: tato , myliłam się nie wybieram się na razie do Ciebie. Gdziekolwiek teraz jest, bo zbyt wierząca to ja nie jestem. A co do psychiatry to na razie wybiorę skromniej, myślę że psycholog wystarczy. Od wczoraj zaczynam wierzyć , że to siedzi tylko w mojej głowie i muszę to naprawić. Czeka mnie fajna wiosna, wybieram się do siostry do Niemiec , muszę coś ze sobą zrobić. A Ty na jakim jesteś etapie zmagań?

  107. białyxxx

     /  Styczeń 16, 2014

    Masz racje sama ta choroba zmienia człowieka a juz nie mowie po takim czyms jak ty przeszłas z tatą..ja rowniez po tym jestem innym człowiekiem niby zmieniłem sie na lepsze ale czuj w sobie ze nie ciesze sie ze wszystkiego jak kiedys itd jakis bojacy sie zrobiłem o byle co mam stres…To dobrze psychiatra tez Ci pomoze bedizesz miała z kim pogadac w cztery oczy on na pewno Cie zrozumie bo osoby ktore tego nie przeszły to cieżko..Jezeli chodzi o moj etap to codziennie mam jakies dolegliwosci ale szybko przechodzą czasami tez mam schizy ze cos mi jest sciska mnie w klatce itd wszystko po troche ;) Masz racje wyjazd od rzeczywistosci dobrze Ci zrobi zajemiesz sie czyms innym pozwiedzasz i w ogole bedzie dobrze nic sie nie martw :)

  108. nerwuska

     /  Styczeń 16, 2014

    Od kilku miesięcy żylam jak w więzieniu ale nareszcie zrobiłam 1 krok i wiem , że zrobię następne. Masz rację , że po tych różnych trudnych doswiadczeniach będziemy innymi ludźmi. Może nawet lepszymi , ale innymi. Wolałam siebie dawniej, ale teraz zastanawiam się jak się rozwijać. Mój plan sprzed chwili : kupić kije do nordic walking, odnowić kontakt z biblioteką… na więcej pewnie mi nie starczy czasu. Po prostu nie chcę się bać, to odczucie mnie zabija!

  109. nerwuska

     /  Styczeń 16, 2014

    Zauważyłeś , że tylko my tutaj piszemy ?

  110. białyxxx

     /  Styczeń 16, 2014

    Wiesz co wolałbym sie jednak nie zmieniac i nie miec tej okronej choroby ona zniecheca do życia, ja tez wolałem siebie dawniej zdecydowanie było inaczej..masz racje trzeba sie czyms zajac to jest najwazniejsze i usiwadomic sobie, że jest sie zdrowym i wbijac to sobie do głowy to przejdzie mamy jeszcze duzo zycia przed soba przeciez.. ;) A no zauwżyłem moze tylko my juz chorujemy hehe :) ja to nigdy takj nie pisałem jedynie przeglądałem i teraz tak zauwazyłem Ciebie i stwierdziłem, że sprobuje Cie uspokoic :D

  111. białyxxx

     /  Styczeń 16, 2014

    Może przeniesiemy sie na emile?

  112. nerwuska

     /  Styczeń 16, 2014

    ok pisz : b.biadacz@wp.pl

  113. Agusia

     /  Styczeń 19, 2014

    Witam,
    też mam takie objawy i wydaje mi się, że u mnie ma to bezpośredni związek z tym, że jestem DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika). Chodzę na terapię w tym kierunku i staram się zrozumieć siebie, bo łagodzenie samych objawów (np. lekami) zawsze działało u mnie tylko na chwilę.

    Pozdrawiam wszystkim!

  114. Agusia

     /  Styczeń 19, 2014

    Chętnie porozmawiam, jeśli ktoś ma ochotę
    quss@wp.pl

  115. Anonim

     /  Styczeń 21, 2014

    Witam wszystkich nerwusków :) Czwarty rok mnie męczy ta panna choć jej pierwsze objawy miałem duzo wcześniej,to nie dopuszczałem ich do swojej świadomości,aż do pewnego zbiegu okoliczności :( przez ostatnie kilka dni dorzuciła nowe doznania do repertuaru.Niestety,nie mogę zbytnio się faszerować żadnymi specyfikami,ponieważ muszę jakoś żyć.Jestem już nią zmęczony,a rano muszę wstać i przejechać około 200km.Niefajnie się z nią podróżuje zwłaszcza w tak fatalnych warunkach jakie panują na drogach w mojej okolicy,ale nie mam wyjścia i pewnie niebawem mnie sponiewiera ,bo już od kilku dni odczuwam delikatny niepokój,ech.Pozdrawiam
    Jak komuś się bardzo nudzi takisobie75@o2.pl

  116. Anulka8383

     /  Styczeń 24, 2014

    Witam was serdecznie.
    Niestety ja tez walczę z ta chorobą,najgorsze jest to że mi wszystko skupia się na sercu,czasem mam wrażenie że mi staje na chwilę,kopniaki,skurcze dodatkowe,oczywiście multum badań,rezonansów,głowy,kręgosłupa ponieważ mam potężne zawroty głowy,jestem wykończona,od zeszłego roku tak się dzieję,nie wiem już co mam robić obecnie jestem cały czas na xanaxe,jestem wykónczona i i nie wiem jak sobie pomóc,30 stycznia mam psychiatrę,byłam juz u wielu psychologów ale prywatnie i nic to nie daje,pomóżcie
    aniasacharczenko@wp.pl

  117. naro

     /  Luty 10, 2014

    Witam mam takie pytanie czy w Gdansku jest jakas grupa wsparcia lub cos takiego nie chodzi mi o psychologów

  118. gene

     /  Luty 11, 2014

    Witam wszystkich dotknięych tą sytuacją. Najgorsze jest to że bez powodu najpierw pojawiają sie dolegliwości fizyczne (dziwne tąpnięcia organizmu serce itd.) a pużniej psychika potęguje te doznania i koło się zamyka, trzeba być cierpliwym i starać sie z tym nie walczyć pogodzić rozlużnić ciało i wtedy jest lepiej pozdrawiam .

  119. Variatka

     /  Luty 13, 2014

    Witam, bardzo się cieszę że trafiłam na tego bloga. Moja historia zaczyna się 7 lat temu kiedy wyjechałam do pracy za granice. Tam przytrafiła mi się operacja wyrostka robaczkowego, jakiś tydzień po wyjściu ze szpitala nagle się wszystko zaczęło. Siedziałam w pokoju i dostałam takich zawrotów głowy, robiło mi się zimno i gorąco naprzemian, nie mogłam oddychać miałam wrażenie że zaraz się uduszę, ręce i nogi mi się trzęsły, serce przeskakiwało jakby gubiło rytm, potykało się. Nie wiem jakim cudem zadzwoniłam po pogotowie. W głowie miałam tylko jedną myśl że umieram i nikt mi nie pomoże……. Wtedy nie zdawałam sobie sparwy że to był atak paniki. Myślalam że to może po tej operacji coś się dzieje w końcu organizmy różnie reagują. Zabrałi mnie do szpitala porobili badania i puścili do domu bo niby nic mi nie było. I tak się zaczęlo. Wróciłam do kraju i rajd po lekarzach, badania, badania i jeszcze raz badania. W ciągu tych 7 lat mam momenty lepsze i gorsze. Czasami jest tak że przez jakiś czas dobrze się czuję i nic mi nie jest chodzę normalnie do pracy, żyję po prostu. A czasmi czuję się tak źle że nie wiem jakim cudem doszłam do jakiegoś miejsca. Ciągle kręci mi się w głowie, czasami są to silne zwroty głowy że muszę się trzymać ścian, a czasami czuję się jakbym chodziła po łódce. Straszne migreny trwające czasami tydzień. Ogólne otępienie, rozkojarzenie, dezorientacja, wrażenie jakbym stała obok siebie. Potknięcia serca czasami pojedyncze, czasami całymi seriami serce mi trzepocze jak ptak w klatce, A czasami pojedyncze sto razy na dzień. Duszności, uczucie guli w gardle, czasami mi sie wydaje jakby mnie ktoś dusił zaciskał ręce na mojej szyi i głowie. Drżenia mięśni, drętwienia, szum w uszach, skoki ciśnienia i mogłabym jeszcze tak wymieniać….. Przerobiłam już tyle różnych objawów i ciągle wynajduję u siebie inne choroby. Zaczęłam szukać informacji w internecie i natrafiłam na jakieś informacje o nerwicy i jak zaczełam czytać to ryczałam i nie wierzyłam że to wszystko może z człowiekiem zrobić psychika a nie choroba w sensie jakiś guz. Do tej pory chyba nie wierze. Byłam u psychologa ale poryczałam się z nerwów na wizycie i więcej nie poszłam. Ale chyba będę musiała spróbować jeszcze raz iść na terapię, bo już nie daję rady. Ile można się źle czuć? Ile można cierpieć? Czasami mam już tak dosyć że sama się sobie dziwię jak ja to wytrzymuję….
    Pozdrawiam wszystkich którzy się z tym męczą.

  120. MK

     /  Luty 14, 2014

    Odpowiadam Ci „Variatko” ile można cierpieć. . . 12 lat prawie bez przerwy.

  121. bb

     /  Luty 14, 2014

    Ja się męczę od 6 miesięcy a mam wrażenie , że upłynęły lata. Już nie pamiętam co było przedtem. Jest tylko teraz…

  122. MK

     /  Luty 14, 2014

    6 miesięcy?A co ja mam powiedzieć?…Ale nic nie powiem,ponieważ nie da się tego wyrazić słowami.Umarłem w styczniu 2002 i trafiłem na samo dno piekła..tyle mogę powiedzieć.

  123. bb

     /  Luty 14, 2014

    Nie chciałam Cię urazić, tylko powiedzieć przez to ,że każdy z nas ma to swoje prywatne piekło niezależnie ile czasu już w nim spędził. Ale w nim będę za kolejne 6, 16 i pewnie 60 miesięcy. Albo pójdę po prochy i spróbuję coś naprawić.

  124. Anulka8383

     /  Luty 15, 2014

    Ja dziś umieram,boli mnie dziwnie serce.Wczoraj byliśmy w naszym domku,kupiliśmy do remontu i było fajnie czułam się dobrze grabiłam,i takie inne rzeczy,po zjedzeniu napiłam się kawy,poszłam dalej grabić i nagle zaczęło mi się robić ciemno przed oczami,dziwnie sie czułam nie umiałam kontrolować swojego ciała,poszłam do domku,mój T poprosił mnie o herbatę,jak robiłam myślałam że zejdę,ciemno przed oczami,myśle zaraz odlecę i od wczoraj czuję się paskudnie,czuję się wykończona,boli mnie w klatce piersiowej głowa dziwna dosłownie jakby ktoś ściskał mi mózg i oczywiście czuję że zaraz zemdlęję,mam straszny lek,na dodatek jestem dziś sama w domu

  125. Ania B.

     /  Luty 16, 2014

    Dziękuje bardzo, uspokoilam się czytając tego bloga, dla mnie jest jak wybawienie…wkoncu wiem ze to nie rak zoladka i ze nie umrę za godzinę…Pozdrawiam i życzę wszystkim wytrwałości w tym cholerstwie :)

  126. Anonim

     /  Luty 17, 2014

    Ja postanowiłam się jednak leczyć. Biorę lek i chodzę na terapię poznawczo-behawioralną. Jest lepiej choć do całkowitego wyleczenia daleko. Ale są już dni kiedy czuję się szczęśliwa i co najważniejsze nie myślę bez przerwy o tym, że umrę z powodu kolejnego raka czy jakiegoś innego powodu.

  127. bb

     /  Luty 17, 2014

    Napisz proszę cos więcej , cierpisz na karcinofobie?

  128. MK

     /  Luty 17, 2014

    Do „Anulka8383″ – Napisałem Ci maila 10 dni temu.Masz takie same początki tego gówna, jak ja miałem w 2002.Jeżeli pójdzie to u Ciebie takimi samymi torami jak w moim przypadku,to(oby nie,oczywiście) czeka Cię jeszcze duuużo bólu i cierpienia.
    I nie licz na to,że lekarze różnych specjalności Ci pomogą … Nie.
    Na końcu i tak człowiek zostaje z tym sam …

  129. Anonim

     /  Luty 18, 2014

    Na karcinofobię miedzy innymi. To jest raczej hipochondria, lekarz mówi na to lęk o zdrowie. Obawiam się nie tylko raka ale też zawału wylewu itd. w zależności od objawów. Nawet niewielka dolegliwość powodowała u mnie paniczny strach. Teraz uczę się z tym walczyć. Łatwo nie jest ale widzę poprawę. Wierzę że z tego wyjdę.

  130. bb

     /  Luty 18, 2014

    Ja wiem co to paniczny strach przed rakiem. Kiedy zrobiłam gastroskopię i okazało się ,że mam problem ale to nie rak, to byłam szczęśliwa przez 1 dzień. A potem demony wracają…

  131. bb

     /  Luty 18, 2014

    A to oczywiście nie pierwszy nowotwór w mojej karierze!

  132. Anonim

     /  Luty 18, 2014

    W mojej też było już wiele. Przerwy dłuższe niż jeden dzień ale i tak trudno z tym żyć.Dziś jestem zdenerwowana podwyższonym ciśnieniem. Wiem że bez sensu a nie mogę sobie z tym poradzić. Jutro idę na terapię, zawsze potem dwa trzy dni jest lepiej

  133. bb

     /  Luty 18, 2014

    zastanawiam się nad psychiatrą ale boję się leków, bo muszę jakoś pracować, a terapie są w dużych miastach, nie mam szans nigdzie dojeżdżac!

  134. bb

     /  Luty 18, 2014

    Wiesz co zrobilam w zeszlym miesiącu? wysprzatałam dom wyrzuciłam wiele ubran i osobistych rzeczy(bo przecież umieram), uporządkowałam wiele spraw, zamknęłam konto w banku(zostalo męża). Całymi nocami siedziałam w fotelu, nawet płakac nie potrafiłam.Teraz jest trochę lepiej, już się chyba zżyłam z tą myślą o umieraniu.

  135. anja

     /  Luty 18, 2014

    witam, mnie też to dopadło mimo, że rodzina uważała mnie za bardzo silną osobę , chodzę do psychologa i niestety muszę brać leki ale te naprawdę pomogły. Napiszcie do mnie będzie mi razniej bo marzę by dawny czas przed chorobą miał miejsce…..

  136. Anonim

     /  Luty 18, 2014

    dawny czas mówisz… nic już nie będzie jak przedtem. Mozna się chyba wyleczyć z tego świństwa. Ale nie chcę być taka jak przedtem, tylko silniejsza!

  137. Variatka

     /  Luty 22, 2014

    U mnie czasami są takie dni a nwet tygodnie że czuję się super nic mi nie jest żyję po prostu. Ale zawsze gdzieś z tyłu głowy czai się myśl ciekawe kiedy znowu się zacznie i co tym razem wyskoczy pierwsze, potknięcia serca, zawroty głowy czy kolejne migreny trwające tydzień…. Już sama nie wiem co gorsze…… Ehhhhh….. Jakie polecacie książki na tematy nerwicy i w ogóle z dziedziny psychologii? Czytał ktoś „Pojedynek z nerwicą”?
    Pozdrawiam wszystkich cierpiących :)

  138. Aga

     /  Luty 24, 2014

    Witam, czytam Wasze komentarze od jakiegoś czasu, bardzo mi pomagają szczególnie w chwilach kryzysowych. Po wielu różnych badaniach u różnych lekarzy psychiatra stwierdził u mnie nerwicę lękową. Dostałam dzisiaj lek Asentra 50mg , macie może jakieś doświadczenia z tym lekiem , chętnie poczytam :-) Pozdrawiam Was serdecznie

  139. KAJA83

     /  Marzec 3, 2014

    ja tez walcze 5 lat 2 lata terapi i leków-3 lata spokoju,objawy te same kołatanie ,czestoskurcze,nudnośći,drżenia,zawroty ogółem wszystko co mozliwe,teraz wszystko wróciło ataki paniki zapisałam sie na terapie (lekarz mówi ze leki to 20 %sukcesu tyllko)niw faszeruje sie lekami ale nie wychode bez lexotanu w torebce(czuje sie bezpieczniej):),pracuje nad sobą ,kazdego dnia staram sie opanować oswoić lęk,wielu pożytecznych rad i technik dała mi terapia,kazdy z nas musi starac sie znależc swój sposób na opanowanie leku,5lat temu 2-3 razu w tygodniu na izbie przyjec ,teraz po terapi sama sie ogarniam choć łatwo nie jest,mećzy mnie to bardzo ale walcze bo jest o co chce zyc bez leku,chce zyc i cieszyc sie kazym dniem POZDRAWIAM NERWUSKÓW

  140. Anulka8383

     /  Marzec 4, 2014

    Witam was nerwuski.
    Ja dziś zaczynam terapie z psychologiem,ciekawe jak to będzie,Aby było mało wykryto u mnie guza tarczycy,do tego jakieś problemy z kolanem coś jednak wyszło na rezonansie,i jak ja mam mieć uśmiech na twarzy?!.Nerwy tak dają mi popalić że szok,bez kija nie podchodź.Nie potrafie nad tym zapanować,moje serce szaleje jak chce,skacze,kopie,fikołki strzela,jakaś masakra:(

  141. Anulka8383

     /  Marzec 4, 2014

    Kaja ja mam nadzieję że terapia mi również pomoże,a zawroty to u mnie sa każdego dnia i tawają nawet cały dzień,mogę książkę napisać,to co ja przeszłam:(

  142. KAJA83

     /  Marzec 4, 2014

    anulka w moim przypadku terpia pomogła ,nie jest lekko ale ciągła praca nad sobą pomaga to wszystko ogarnąć jest cięzko ale juz nie wymyslam sobie chorób,nie jeżdze co chwila na jakies badania,lęki są ala juz takan nasza natura trzeba nauczyc sie z tym zyc ,nie panikowac ps tez mam zawroty 24 godz/:):)pozdrawiam

  143. Anonim

     /  Marzec 8, 2014

    witam wszystkich dotknietych tym stanem zwanym nerwicą też bardzo cierpie z tego powodu chciał bym was wszystkich usciskać bo doznalem tego wszystkiego o czym piszecie jeszcze sie trzymam choć trudno walczyc z czyms co ma tysiąc twarzy pozdrawiam was kochani
    ,,Artur”

  144. Anonim

     /  Marzec 17, 2014

    Ja mam 19 lat , także mam nerwicę lękową , 3 razy myślałem że mam zawał 3 razy wylądowałem na pogotowiu , 3 raz był najgorszy , jadąc samochodem czułem straszne pieczeniew klatce piersiowej jak bym się w środku palił nagle na całym ciele , nawet w kroczu mnie paliło , i jak mnie to puściło to nagłe szybkie bicie serca , myslałem że mam zawał , że umrę , wróciłem szybko do domu w domu to samo , do tego doszły mi duszności , wymioty , ból żoładka , brzucha , gardło miałem ściśnięte jak by spuchnięte , mdlałem , serce waliło jak szalone i piekło chwilowe , myslałęm , że umre płakałem i to jak male dziecko . Dalej mam lęki straszne biore tabletki chodzę do psychologa , ale to co mnie spotkało ostatnio , To było straszne , dla tego wiem co przeżywacie i również was pozdrawiam .
    Krystian

    Jeśli chcecie porozmawiać to dajcie mi znać a potam gg czy email

  145. kasima

     /  Marzec 18, 2014

    Dziękuję za artukuł i za Wasze komentarze, podnoszą na duchu. Mam 19 lat, z nerwicą od 1,5 roku. Patrząc na to ile lat niektórzy z Was się z tym męczą, jest to dopiero 1,5 roku, a ja już nie wyrabiam.

  146. Majkel

     /  Marzec 19, 2014

    Kasima a skad u Cb wzieła sie nerwica ?

  147. Witam wszystkich mam problem z nerwicą od 14 lat , kiedyś było mi lżej bo byłam młodsza miałam 19 lat , brałam leki jeżdżiłam na terapie i tak mijały lata aż do roku 2007 ego wtedy po urodzeniu córki dość duzo przytyłam , maz często zartowal sobie że bede okragla jemu wydawalo to sie smieszne ale nie dlamnie, ogladajac film zaczełam wmawiac sobie ze ta sytuacja kyora tam sie dzieje jest i umnie i ot tak zaczelam bac sie jesc malowac , bo wmowilam sobie ze we wszystkim jest trucizna i z dnia na dzien zaczelam chudnac w ciagu 6mcy 25kilo to bylo straszne zaczelam bac sie o wlasne zdrowie zaczelo bic szybciej serce jak by platalo sie robilo slabo duszno trzesly rece nogi nudnosci problemy z widzeniem jakies mroczki przed oczami zamiast pojsc od razu do lekarza psychiatry to prubowalam sama sobie poradzic teraz tego bardzo zaluje gdyz jestem w strasznym stanie psychicznym boje sie wyjsc z domu pojsc do sklepu jesc spac gdy tylko uslysze dzwonek do drzwi mam wrazenie ze dostane ataku lub zawalu serca i tak z tym lękiem mecze sie tyle lat najgorsze sa te miesiace ciągle boje sie ze umre na zawal lub atak serca że niezobacze męża i dzieci kiedys to byly sporadyczne mysli teraz sa non top dzien noc szybko sie mecze boje sie isc na spotkanie do szkoly e tam umre albo na chodniku a najgorsze ze w domu gdy jestem z najmlodszymi dziecmi ze nikt mi niezdazy pomuc a one beda plakac jesli jest ktos kto ma tak jajk ja blagam o rozmowe o mysle o smierci gdyz ten lek tak ju mnie boli ze niechcem juz tak ps. bardzo bym chciala brac leki ale nawet na nie wmowilam sobie ze sa zatrute prosze o rade pozdrawiam

  148. Anonim jestem chętna popisac mam podobnie pozdrawiam mój e-mail kala10013@wp.pl

  149. kasima

     /  Marzec 20, 2014

    Hm Majkel u mnie to nie nastąpiło po jakimś konkretnym wydarzeniu, przynajmniej nie potrafię takiego wskazać. Chyba po prostu się „nazbierało” i wybuchło w postaci okropnego napadu, dosłownie galopowania serca(uchwycono w EKG 150 uderzeń na minute) do tego stopnia że prawie zemdlałam. Oczywiście myślałam że to mój koniec. Po wezwaniu pogotowia oprócz tachykardii nic nie stwierdzono.Od tamtej pory miałam całą gamę najprzeróżniejszych, dziwnych objawów. Przeszłam wiele badań pod różnymi kątami tylko że one nic nie wykazują.

  150. KAJA83

     /  Marzec 26, 2014

    hej nerwuski ,jak u was wiosenne samopoczucie?u mnie ciężko ,zawroty głowy,drżenie miesni(ogOlnie cała sie trzęse) i ogólny niepokój masakra ,nie wpadm w panike w miare nad tym panuje ale lekko nie jest,ciagle sie musze kontrolowac 24 na dobe ,męczące to wszystko…:(

  151. Majkel

     /  Marzec 26, 2014

    kasima miałem podobnie u mnie to troszeczke długa historia ale ogolnie mecze sie z tym od 3 lat i w sumie sam sobie jestem winien ale coz ..:( ja w chwili pierwszego napadu miałem 165 tentno piekła mnie az głowa z tyłu tez myslałem ze umre…jesli chcesz mozemy pogadac na prv..pozdrawiam

  152. Anulka8383

     /  Marzec 26, 2014

    U mnie też niestety bez zmian:(ostatnio znów pogotowie,zawroty głowy mnie dobijają,mam naprawdę serdecznie dość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  153. Majkel

     /  Marzec 26, 2014

    bedzie dobrze !

  154. Lona

     /  Marzec 26, 2014

    od 15 lat męczę się z nerwicą lękową, teraz mam 17 w tym roku 18 ale to jeszcze kilka miesiecy i nadal nie czuję się najlepiej. Chodze do specjalistów, biore leki ale na terapie musze czekac do 18 lat. :(

  155. kasima

     /  Marzec 26, 2014

    hej chętnie porozmawiam to moje gg 50281424

  156. Majkel

     /  Marzec 26, 2014

    oki

  157. Anulka8383

     /  Marzec 27, 2014

    Dziś mam wizytę u psychiatry,musze poprosić o jakieś leki na wyciszenie,przecież chodzę jak bomba zegarowa!!!!wszystko mnie denerwuje jak nie wiem co….i nie mogę nad tym zapanować,dziś w nocy miałam jakieś dziwne drżenie nogi nie wiem co to było,serce dalej daje popalić,puka stuka,fikołki kopniaki jest to takie nieprzyjemne,zawroty głowy,no mam dość z miłą chęcią strzeliłabym sobie w łeb…

  158. sebol

     /  Marzec 28, 2014

    Jak czasem czytam te wasze opisy to nie wiem czy się cieszyć czy płakać!!!!!!! 8 lat z ta kur….ą …to jest jak wściekły pies który bez żadnego powodu próbuje potargać ci nogawki jak jedziesz na rowerze lub jak idziesz! CZEMU …tak juz jest ( 7 lat psychoterapi, psychotropy,wizyty u różnych specialistów, badania .szpital,pogotowie i CO i NIC …po prostu taki nasz krzyż…..Żyje w tym matrixie, bo mam dla kogo żyć,żona,dzieci,i to jest mój świat,,,,,
    Jest trudno.czasem bardzo,bo mimo ze człowiek wszystko ma to tak naprawdę czuje się SAM jak kołek na środku pola ( wyjałowiony przerażony osamotniony i taki chory..)
    Życie jest inne takie trochę na pół gwizdka , 2 generacji, mimo ze się starasz,próbujesz coś z tym zrobić, ( zapomnieć, możesz uciekać do sportu, przyjaciół, telewizji, internetu itp) nie zawsze pomaga…bądź pomorze.! Mimo tego to tylko kwestia naszego postrzegania, odbioru,kontaktu ze światem,kontaktu z ludżmi….lecz przyznam się że to długa i męcząca droga,pełno w niej cierpienia ,bólu ,i walki o kolejny dzień i braku NADZIEJI NA LEPSZE JUTRO!!!!!!!! Za każdym razem gdy mój organizm wysyła mi różne sygnały zastanawiam sie jak jeszcze długo, kiedy to się skończy ,jak długo będę wystawiany na jakąś dziwna próbę, jak długo mój organizm jest w stanie to wszystko wytrzymać…NIE WIEM tego nikt NIE WIE! Taki mamy KRZYŻ …Chce tylko dodać żę nie należy się poddawać, mimo upadków, cierpienia i krętej drogi trzeba znaleźć sens choć to bardzo trudno ale uwierzcie bo wiem i siedzę w tym długo ze się da…Nie wyszedłem jeszcze z tego ale wierze ze kiedyś to nastąpi i przyjdzie taki dzień że stanę na szczycie góry( góry nadziei radości spokoju i optymizmu…) i podziękuje temu NAJWYŻSZEMU że wytrwałem…
    Byłem już wiele razy na dnie lecz z tego dna wychodzę bo wiem że po burzy przychodzi słońce….

  159. MK

     /  Marzec 31, 2014

    „Sebol” – Ten „Najwyższy”(jak go nazywasz) Ci nie pomoże…Powiem więcej,nikt Ci nie pomoże.Piszesz o noszeniu „krzyża”?A czym ja niby sobie zasłużyłem na ten „krzyż”?Otóż niczym..Byłem zbyt dobrym człowiekiem i za bardzo przejmowałem się innymi a efekty są takie,że teraz nikt nie przejmuje się moim stanem.

  160. Anonim

     /  Marzec 31, 2014

    Zgadzam się! ja też nie wierzę w najwyższego. On nie pomaga a człowiek ufa i wpada w kolejne doły. liczę tylko na siebie bo nawet na rodzinę nie mogę. Dziwnie okazują troskę o mnie. A Sebolowi zazdroszczę poptymizmu, nadziei. Cierpi a cieszy się że trwa. Ja tylko cierpię.

  161. Anulka8383

     /  Kwiecień 1, 2014

    Ja też sie zastanawiam gdzie jest najwyższy,moje całe życie to piekło,Gdzie „był”kiedy ojciec mnie katował,kopał,bił z pięści,wyzywał i gdzie jest teraz gdy tak cierpię?Gdzie jest sprawiedliwość że inni piją,ćpają i nic im nie jest,a zwykła istota cierpi?Nie ukrywam że też się modlę,ale moje modlitwy nie są wysłuchane,wylałam już morze łez…

  162. Anonim

     /  Kwiecień 7, 2014

    BARDZO POMOCNY ARTYKUŁ DZIĘKUJĘ

  163. Tola

     /  Kwiecień 7, 2014

    Jeśli ktoś ma ochotę pogadać to zapraszam, mam nerwicę lękową i stany depresyjne od 10 lat, ostatnimi czasy jest mi coraz ciężej, mam dziwne ataki, że się uduszę jak jem albo mam wrażenie,że nie umiem połknąć jedzenia,nasila się wieczorami,ważę 46 kg 168cm, bo prawie nic nie jem, mam ataki jakbym umierała: w sklepie, w centrach handlowych-koszmar, teraz biorę lekinjako królik doświadczalny ale nic nie dają tylko nasiliły lęki, myślę o rozpoczęciu terapii ale nie mam na to sił… Mój mail: tola1980@op.pl

  164. cornelia

     /  Kwiecień 9, 2014

    Witam!
    Czytam wasze komentarze i czasami bardzo sie dziwie, ze mozna tak dlugo z ta choroba zyc i nic sie nie poprawia. Ja choruje od 4 lat ale robie kolosalne postepy i uwazam ze jestem teraz o wiele bardziej szczesliwsza osoba niz bylam przed choroba – potwierdza to tez moj maz. Trzeba czytac posty Malgosi ze zrozumieniem: nerwica to droga i wskazowka ze cos z naszym postepowaniem i mysleniem jest nie tak i szukac przyczyn. Moim zdaniem na zaburzenia lekowe choruja ludzie o pewnym typie osobowosci: bardzo emocjonalni, zatroskani, pesymistyczni, dzielacy kazdy wlos na cztery, bojacy sie konfrontacji i opini innych ludzi, zybtnio troskliwi, poswiecajacy sie dla innych, majacy rozne braki emocjonalne etc. Chodze do psychiatry, na terapie, biore dziurawiec i doraznie xanax w najminiejszych dawkach. Najbardziej pomogla mi wiara (Joyce Meyer), praca nad soba, relacjami. Nie jestem jeszcze calkowicie zdrowa ale na szczescie nie jestem juz ta osoba ktora bylam przed choroba – bo wlasnie ta osoba doprowadzila mnie do tej nerwicy. Przepraszam ze pisze bez polskich znakow ale mam tylko niemiecki komputer (jestem tlumaczem i wiekszasc zycia spedzilam w Niemczech). Jesli ktos chce chetnie porozmawiam o moich doswiadczeniach. Jesli mi pomogly pomoga tez innym: corneliamazurek@yahoo.de

  165. Do „Cornella” – Dziewczyno,jak Ty już obracasz się w stronę jakichś zielonoświątkowych(neozielonoświątkowych?) kaznodziejów,którzy robią potężne pieniądze na nieszczęśliwych ludziach w niczym im nie pomagając rzecz jasna … to z Tobą jest znacznie gorzej niż ze mną i ludźmi,którzy odwiedzają tą stronę.Jednak mnie to nie dziwi,mieszkasz przecież w Niemczech – kraju, europejskiej kolebce pseudoreligijnych ruchów a w zasadzie korporacji biznesowych bo tak należy je nazywać.

    Mam braki emocjonalne?A może Ty je masz tylko o tym nie wiesz,albo nie chcesz wiedzieć?

    Nic Ci nie pomoże,żaden lekarz, ruch,kościół,Bóg,Bogowie itp..

  166. cornelia

     /  Kwiecień 14, 2014

    Do Mk
    Oczywiscie ze mam braki i problemy emocjonalne – kazdy je ma kto cierpi na zaburzenia psychiczne, jezeli uwaza ze ich nie ma, to nigdy z tej choroby nie wyjdzie. Poprostu nie bedzie wiedzial jak nad tymi brakami i problemami pracowac. Leki i zaburzenia emocjonalne to nie jest cos co z nienacka wkrada sie do psychiki zdrowego i szczesliwego czlowieka. Jezeli ktos tak mysli to jest w wielkim bledzie. Niektorzy lykaja psychotropy, inni narkotyki a niektorzy stosuja metody hipnozy, NLP i inne sugestie. Ja kieruje sie wiara i wiem ze tylko Bog tak naprawde moze nas uleczyc – i robi to tez przez lekarzy i madrych terapeutow. Nikt nie musi czytac lub sluchac Joyce Meyer (chociaz jest to osoba ktora sama przeszla przez pieklo molostowania seksualnego i zostala uzdrowiona przez Boga), ale nie powinien tez zabraniac tego innym. Ja doswiadczam uzdrowienia i probuje zyc w prawdzie. Nie zawsze jest latwo, sa gorsze i lepsze dni, ale ide do przodu i staje sie nowym czlowiekiem – nigdy sie nie poddam! Ciekawa jestem kto Twoim zdaniem moze pomoc Tobie lub mnie jak nie Bog i lekarze lub terapeuci – myszka micky?

  167. Nawet nie chcę mi się z Tobą polemizować..po prostu szkoda mi Ciebie.Wpadłaś w pułapkę psychomanipulacji.Twierdzisz,że ta Pani Mayer „przeszla przez pieklo molestowania seksualnego i zostala uzdrowiona przez Boga”. A kto tak twierdzi?..Ona sama oczywiście..
    Bóg o ile istnieje,to na pewno uzdrowił jej pusty portfel i bankowe konta gdy zaczynała swój „business-mission”.
    Kto mi pomoże?..Nikt,ja już żadnej pomocy nie oczekuję od nikogo.Nauczyłem się z tym żyć,ponieważ nie mam innego wyjścia.Czuję się źle albo bardzo źle od przeszło 12 lat i co?Mam zacząć kupować książki i jakieś płyty od zręcznych manipulatorów?Nie bądź śmieszna dziewczyno..A propo’s według mnie Myszka Mickey ma większe walory terapeutyczne niż terapeuci,lekarze czy Bóg.

  168. MK widzę Twój ból i wściekłość. Znam go. Skieruj go na Niego, a nie na ludzi, którzy mówią, że wierzą i że ta wiara im pomaga. Chyba każdy z nas doświadczył tej rozpaczy. Rozpaczy nicości, braku pomocy od kogokolwiek. Odważ się skierować tą złość na Boga. W kwestii Boga zawsze pozostaje kwestia wiary, a nie dowodu. Jednakże nie złość się na bogu ducha winną cornelię, tylko właśnie na Niego. Bo to do Niego masz żal. W księdze Psalmów są takie psalmy, gdzie ta złość jest wyrażana. Polecam Ci też księgę Jonasza. Ale jeśli nie chcesz sięgać po Pisma, powiedz to swoimi słowami. W końcu to na Niego jesteś wściekły. Nie walcz z cornelią, tylko walcz z Bogiem. Wyrzuć mu, że Cię zostawił, porzucił, nie pomógł i że masz go dość. Że nie wierzysz. To jest szczerość. To jest prawda. Cornelię zostaw. Jej słowa tak naprawdę poruszają zupełnie inny problem, problem Twoje poczucia osamotnienia, zwątpienia, rozpaczy. Na kogo jesteś naprawdę wściekły?

  169. cornelia

     /  Kwiecień 17, 2014

    do MK
    Zapewniam ze nie napelniam kasy pani Meyer poniewaz slucham jej wykladow za darmo na jej niemieckiej stronie, a ksiazki kupuje sporadycznie.
    Nawrocilam sie gdy mialam 27 lat, ale nie mialam tak naprawde osobistej realcji z Bogiem, jakos zawsze byl mi obcy i tak daleki. Gdy zachorowalam nie moglam pojac jak to sie moglo stac, jak Bog mogl do tego dopuscic. Wiedzialam ze mialam traumatyczne przezycia w dziecinstwie, bylam uzalezniona od rodzicow, nigdy nie zylam wlasnym zyciem, nie bylam soba – ale bylam dobrym czlowiekiem, nikogo nie krzywdzilam, pomagalam, tak naprawde bylam „za dobra”. I tu nagle ta choroba jako piekny dodatek do tej calej traumatycznej przeszlosci. Myslisz ze nie bylam zla, myslisz ze ktos mi pomogl? Nikt tak naprawde nie byl w stanie. Nawet moj maz nie potrafil. Moja wiara tez mi nie pomagala. Rownia pochyla. Gdy wtedy poraz pierwszy uslyszalam wyklad Joyce Meyer (moja mama musiala mnie przez pare miesiecy do tego namawiac) przewrocilo to moj swiat i obraz Boga do gory nogami. Na poczatku nie moglam w to uwierzyc ze Bog chce abym byla szczesliwa, radosna, pelna sily …ja przez cale lata wierzylam ze jest dobrze gdy jestem smutna i chora, posluszna innym, ze to znaczy ze jestem pobozna i pokorna. Dlatego tez nie moglam zrozumiec dlaczego zachorowalam. Teraz wiem ze moj obraz Boga byl calkowicie falszywy, ze tak naprawde go nie znalam i nic dobrego od niego nie oczekiwalam.
    Nie twierdze ze masz sluchac Joyce Meyer, twierzde ze prawdziwy obraz Boga i bliska relacja z nim uzdrawia

  170. Iwa

     /  Kwiecień 21, 2014

    ja też zmagam się z nerwicą.. niestety już ponad 20 lat.Jest dużo lepiej niż kiedyś.Przerobiłam psychoterapie,leki. Na pewno moim zwycięstwem jest fakt że już wiem że to co mi dolega to nerwica, chociaż wiem że w momencie”ataku”racjonalne myślenie nie istnieje..dwadzieścia kilka lat temu kiedy doświadczyłam tego po raz pierwszy to był temat tabu, nigdzie nie można było znalezdz informacji na ten temat,nie było dostępu do literatury.. była rozpacz ,brak zrozumienia,okropne poczucie osamotnienia,inności i wstyd! Każda inna choroba była bardziej rozumiana niż ta.. Teraz jest troche lepiej.Każda droga jest dobra ,jęśli pomaga i nie krzywdzi innych. Cornelio podoba mi się Twoje podejście i optymizm.mnie też pomaga wiara ,choć jest mocno zweryfikowana w stosunku do wiary jakiej uczyli w szkole..do moich objawów nerwicy dodałabym jeszcze hipochondrię:-(( i cała reszta jak wyżej..nie tracę nadziei mimo wszystko.Pozdrawiam wszyskich

  171. dorota

     /  Maj 19, 2014

    Dziekuje serdecznie za ten opis,jest to dokładnie to co i ja mogłabym napisac o swojej nerwicy lękowej.Ja choruje już ponad 15 lat ale nie jest to ciągłe ,po prostu gdy przechodzę jakiś streś ,mocny streś ,mam problemy życiowe ,wtedy lęki wracają właśnie pod taką postacią .Nie wiem dlaczego ale zawsze jest to okres wiosny ,szczególnie właśnie maj.Potem wszystko wraca w miarę do normy,po czym jak już pisałam zaś powraca.Wiem tylko że jest to straszna walka że sobą ,swoim ciałem ,życiem.Zresztą coraz więcej osób choruje na nerwicę tej postaci ,a ja życze wszystkim ,by ten okres szybko minął i dalej powinniśmy sie cieszyć życiem ,dziękuje.

  172. anka

     /  Maj 22, 2014

    Ja tez niestety to mam,jakos trzeba z tym zyc.mojego pierwszego ataku nie zapomne nigdy,nie mialam internetu ,nie wiedziałam ze to tylko nerwica,i wpadłam w straszliwa panike ze umieram,,obdzwonilam wszystkich ze to koniec.mineło 8 lat i ataki mam prawie codziennie,a były lata ze nie miałam ani jednego.Teraz trzeba do lekarza po leki i tak to jest z nerwica lekową,Nie wspomne juz na ile chorób umierałam……………,ile badan przeszłam,ile pieniedzy na nie wydałam.od trzech lat mam non stop odbijania z zoładka,to ponoc od nerwicy,i juz tu mysle,oby tylko tak było.,a moze lekarz sie pomylil i taka petla strachu przed jakos poskudna choroba i czytanie w necie itd,Są dni kiedy sie z tego smieje,to są te piekne dni kiedy czuje sie dobrze,Jest mi łatwiej bo moja dobra kolezanka tez ma to co ja i nawzajem sobie pomagamy.Moja rada po tylu latach trzeba ten lek przyjac jak cos naturalnego,przeczekac i bedzie ok.,oswoic ,ze go mam i juz!łatwo o tym pisac jak sie dobrze czujemy,gorzej jak nas łapie,ja juz tak nie panikuje,tylko nie lubie jak gdzies wyjde ze znajomymi jest super i tu nagle nie wiadomo skad atak sie zaczyna,to mnie najbardzuej wkurza.pozdrawiam.trzymajcie sie nie jestescie z tym sami.zobaczcie ile ludzi tytaj na to choruje co 3 polak,ponoc,tylko nikt nie chce o tym mówic niestety.

  173. Agnieszka

     /  Maj 23, 2014

    Moja nerwica ma na imię Lęk o Zdrowie. Koszmar umierania na najróżniejsze choroby, badania, obłędny strach itd. Na szczęście szybko zdecydowałam się a terapię poznawczo behawioralną w połączeniu z leczeniem farmakologicznym. Naprawdę pomogło. Wiem że jeszcze nie jestem całkiem zdrowa i może nigdy nie będę ale umiem radzić sobie z lękami i redukować je prawie do zera. To bardzo dużo. Wciąż jeszcze biorę leki ale niedługo zacznę je odstawiać. Nie czekajcie ze zwróceniem się do specjalistów. Nie da się z tym wygrać samemu

  174. Aga

     /  Maj 28, 2014

    Witajcie, czytam Wasze posty jestem przerazona iloscia osob walczacych ztym swinstwem. Taka prawda ze jesli ktos nie przezyl stanu lekowego nigdy nie zrozumie co nas meczy , wykancza.
    Pierwszy atak leku mialam w listopadzie siedzialam na kanapie pisalam smesa i nagle poczulam ze cos sie ze mna dzieje mrowily mi dziasla i czulam zblizajaca sie smierc doslownie jak by miala zrobic krok i juz po mnie.Bylam sama w domu zadzwonilam do meza zeby przyjechal bo chyba umieram. Nie mieszkamy w Polsce , pokonanie drogi zajemu mu ok.olo godz.
    Wiecie co zrobilam poszlam wziac prysznic bo pomyslalam ze jak umre to ktos mnie zobaczy w brudnych wlosach ech

  175. Aga

     /  Maj 28, 2014

    Cd. Walcze z tym juz kilka m_cy najgorzej bylo zima, krotkie dni mnie wykanczaly.
    Nerwica lekowa to nic innego jak odpowiedz organizmu i naszej psychiki na problemu znajdujace sie w poswaiadomosci. My zdajemy sobie z nich sprawe ale nasz organizm je wyprzedza w postaci wyladowan. To tak jak burza z piorunami.
    Zaczelam bracsystematycznie magnez z wit B6, potas, zmienilam diete ,.odstawcie slodycze cukier powoduje dodatkowa nerwowosc.
    Kiedys mialam podobnie z sercem bilo jakby nie rowno praktycznie non stop. Probowalam nie myslec o nim tak jak o oddychaniu czy mruganiu powiekami przeciez tego sie nie kontroluje i wiecie pomoglo. Serce juz nie szaleje. Ale leki innego typu pozostaly. Piszcie jak ktos chce pogadac agnes116@amorki.pl

  176. Anka

     /  Maj 28, 2014

    Witam was wszystkich serdecznie nie bede pisala o objawach bo ma je wszystkie ktore opisujecie i wiem jak nerwica potrafi zmienic nasze zycie,ja nbralam leki 5 lat i czulam sie rewelacyjnie odstawilam 2 lata temu i nerwica wrocila sa lepsze dni ale jest stosunkowo malo teraz moja nerwica wrocila trzyma mnie juz z 2 miesiace robi mi sie slabo mam lęki serce wali nie moge oddychac jak cos mnie zaboli to zaraz panikuje i wmawiam sobie rozne chorubaska.Jesli macie ochote popisac albo dolączyc do grona moich znajomych zapraszam na FB Anna Domagalska Grudziadz jestem tez na NK gdyby byly problemy ze znalezieniem mnie na FB Obecnie mieszkam w Starogardzie Gdanskim i milo by bylo miec tu kogos znajomego z kim mozna by ylo sie spotakc i wyzalic pozdrowionka trzymajcie sie tam jakos buziaki:)

  177. ToPolska

     /  Maj 29, 2014

    Witam Was wszystkich „nerwusków”. Nawet nie pomyślałam ze tyle osób może się tym dziadostwem zmagać. Od kilku tygodni nie przespałam spokojnie ani jednej nocy – jak z zegarkiem w ręku między 00.30 a 01.30 „zjawia” sie towarzyszka – nerwica lekowa !!!.
    To jest coś okropnego, to uczucie niewiadomo czego / stado pędzących mrówek od stóp do czubka głowy , nie omijające nawet uszu / i zaczyna sie .. serce wali 100-122 uderzeń , ciśnienie 155/137 i tysiąc myśli w głowie – zawał czy wylew, zawał czy wylew .. kluska w gardle stoi, siku z 5 razy , sprawa grubsza tez się pcha … o matko kochana umieram.
    Wzywam pogotowie , przyjeżdżają , robią badania :EKG ,cukier , tętno i … wpisują w kartę
    napadowy zespół lekowy .. aplikują relanium 10mg i po 15 minutach spie.
    W dzień funkcjonuje normalnie / praca dom dzieci / a przynajmniej staram się , bo nie weim czy z t a choroba można funkcjonować normalnie .
    Mam 34 lata a chodzę po lekarzach / pulmonolog, laryngolog, psycholog, psychiatra /jak 75-latka , ciągłe badania – rtg, morfologia, tsh, usg i oczywiście mierzenie ciśnienia.
    A zaczęło się niewinnie , od jednego zdania wypowiedziane przez lekarza rodzinnego podczas wizyty z chorym gardłem cyt” nie, nie nowotwór by się tak nie zachowywał ”
    i mi wystarczyło , od tamtego dnia / kwiecień 2012 / codziennie w głowie jedna myśl.
    czy boli kolano, czy kręgosłup, czy zaswędzi w gardle nic innego nie mam w głowie tylko rak rak rak. Dodatkowo splot innych wydarzeń w rodzinie , u bliskich znajomych , nieszczęście sąsiada i cała machina wprawia się w ruch .
    Psychiatra zapisała Nexpram na dzień , hydroksyzyna na noc, a rodzinny zomiren 0,25mg – tak w razie potrzeby .Ale ja już chyba potrzebuje zmiany bo te leki mi nie pomagają .
    Nauczyłam się troszkę nad tym panować, na tyle żeby co noc nie wzywać pogotowia” i wyposażyłam się w ciśnieniomierz. Mam nadzieje ze to się jakość uspokoi bo inaczej to jeszcze męża wpędzę w stan nerwicy – ja sie boje o swoje zdrowie a on sie bedzie bał o moje . Wyżej ktoś napisał ” nie zrozumie ten, kto tego nie przeżył”

  178. Agnieszka

     /  Maj 30, 2014

    Ja na podobne dolegliwości (lęk o zdrowie) biorę Eliceę. Po 3 miesiącach terapii poznawczo behawioralnej (nie powiem sporo mnie to kosztowało) jest prawie dobrze. Lęk pojawia się tylko przed badaniami i też potrafię nad nim zapanować. Przede wszystkim przestałam czytać o chorobach i ich objawach bo to strasznie nakręca.

  179. Mariusz

     /  Czerwiec 1, 2014

    wtam wszystkich. czytam o waszych problemach to az widze powage w tej chorobie. dawniej myslalem ze ta choroba nie jest w stanie mnie pokonać. myliłem się. przegrałem ta walke i obecnie nie umiem normalnie funkcjonować. przechodziłem tyle badan bo nie wiezylem ze to może być działanie nerwicy. teraz po latach już wieze w jej sile. tego co się czuje nie darady opisac. to nie zycie to bardziej jak wegetacja. wyniszcza caly organizm. atakuje coraz więcej nazadow. jestem młody bo mam dopiero 27 lat a nie umiem się już niczym cieszyc. zero wsparcia zrozumienia i pomocy. chętnie z kims porozmawiam. bo tylko osoby które to przechodzą mogą zrozumieć mariusz.shadow@gmail.com

  180. ewelinka

     /  Czerwiec 16, 2014

    ja rowniez mam to co Pani opisala wszystkie dokladnie objawy

  181. Karola

     /  Czerwiec 24, 2014

    Witam!Moja nerwica zaczela się objawiać rok temu w sierpniu,zaczęło się od tego że miałam wyjechać z mężem i dziećmi nad może ale nie wyjechaliśmy bo nie dostał urlopu zdenerwowalam się nagle dostałam kołatania serca bałam się zasnąć,po paru dniach wylądowałam u lekarza rodzinnego bo nie mogłam nic jeść nie mogłam wstać z łóżka było mi nie dobrze nie wiedziałam co się ze mną dzieje bałam się że umrę,lekarze zrobili mi elektrolity,magnez,potas skierowali mnie do kardiologa zrobił mi usg serca ekg bylo wszystko ok,po tym jak usłyszałam że jest wszystko ok na parę dni miałam spokój,ale później było tylko gorzej doszły lęki i niepokoje bałam się wszystkiego nie wychodziłam z domu,wkoncu zdecydowałam się pójść do psychiatry,poszłam prywatnie trafiłam na fajnego psychiatrę siedziałam u niego z 40 min opowiedziałam mu wszystko co się dzieje po wysłuchaniu powiedział że mam nerwicę z lękiem napadowym zapisał mi citopram po tyg poczułam sięddobrze i tak było przez 1,5 miesiąca jak dowiedziałam się że z bratem jest źle !po godz czasu przeszły mnie takie prądy przez ciało i straciłam przytomność trafiłam do szpitala tam zrobili mi morfologie,potas,magnez wapno glukoze i ob i tarczyce bylo wszystko ok pojechałam do domu!Ale na drugi dzień znowu te straszne kłucia całego ciała i skok ciśnienia było mi nie dobrze kręciło się w głowie,zadzwoniłam do swojego psychiatry powiedziałam mu co się dzieje zwiększył mi dawkę tabletki z 1,5 na 2 powiedział że poprawa będzie po 2 tyg mija 2 tydz a dzisiaj znowu miałam tę dziwne kłucia całego ciała jak by mnie prąd pokonał, wzięłam hydrokzyzyne i po 30 min przeszło!Proszę was napiszcie mi czy to mi się dzieje przez nerwicę?bo czasami myślę że coś mi jest poważnego i chcę jeszcze zrobić usg brzucha bo codziennie rano męczy mnie biegunka,napiszcie czy też tak macie!Pozdrawiam

  182. Iwona

     /  Czerwiec 24, 2014

    Hej Karola
    tak jak piszesz są takie objawy a nawet gorsze jak uczucie zatrzymania się serca duszności , trzęsienie się rąk , zawroty głowy wymioty , biegunka , i wiele innych niemiłych uczuć poczytaj wcześniejsze wpisy to nie będziesz miała wątpliwości
    Pozdrawiam

  183. Anonim

     /  Czerwiec 25, 2014

    Do Karoli
    Na Twoim miejscu zaczelabym sie jak najszybciej rozgladac za psychoterapia. Jezeli jestes juz dobrze przebadana i wiadomo ze nie ma przyczyn organicznych to sa to typowe objawy nerwicy lub innych zaburzen na tle psychicznym. Sa to objawy somatyczne z ciala za ktorymi stoi cala historia ukrytych problemow psychicznych (osobowosciowych). Ja chodze 5 rok na terapie i naprawde jestem pod wielkim wrazeniem co wychodzi na jaw i jak potrafia objawy z ciala zniknac gdy zacznie sie prace nad swoim postepowaniem i mysleniem. Jestes dobrym przykladem na to jak dzialaja leki psychotropowe: Zagluszaja, wyciszaja i podnosza nastroj ale nigdy nie rozwiaza Twoich problemow. Zaleczaja ale nie wyleczaja – i to mowi moj psychiatra. Bez lekow czasami sie nie da (ja tez biore) ale bez terapii i pracy nad soba nigdy sie z tej choroby nie wyjdzie. Te symptomy z ciala sa jak zaszyfrowany list do nas samych, bo niestety nasza podswiadomosc nie powie nam na przyklad wprost: Sluchaj, musisz zaczac stawiac granice i dbac o siebie, nawet wbrew innym …
    Pozdrawiam i zycze sily do dzialania aby nie krecic sie w kolku lub stac w miejscu!
    Cornelia

  184. Wypisz wymaluj caly Ja !

  185. Capo Winner

     /  Lipiec 30, 2014

    Witam wszystkich!! CZYTAĆ UWAŻNIE !! Ja miałem to samo co większość z was paniczny lęk przed wyjsciem z domu , lek przed ludzmi przed tym że coś mi się stanie , głupie mysli a moim ulubionym zajęciem było czekanie na moment kiedy pójdzie się spać bo wtedy się zapomina… UWAGA ! NIE POSZEDŁEM DO PSYCHIATRY ani psychologa.. Mam 25 lat i uważam że w 80% się wyleczyłem. NIE MAM już ataków paniki , lęków fobii itd… Jedynie co mi zostało to lekki stres i to też nie zawsze w markecie tzn zawroty głowy.. I tak to prawda samemu się nie wygra ale MOZNA NAPRAWDE MOZNA to GÓWNO OBEZWŁADNIĆ !!!!!!! być ” prawie jak kiedyś ” Teraz zamierzam zrobić sobie wszystkie badania troche wczas hehe bo zmagam się z tym od 7 mies. ALE chce to gówno pokonać i uda mi się chodzbym miał być pierwszym to będę i tak samo z wami będzie wierze w to :)) Jeśli ktoś chciałby o tym porozmawiać szerzej bo tutaj za dużo pisania to zapraszam , porozmawiam z każdym , doradzę na tyle ile potrafię nie wstydzić się to dla nie wierzących :) A dla wierzących cytuje” Bóg zesłał mi chorobę aby pokazać mi że nie ja jestem najważniejszy , tylko on ” :)

    Pozdrawiam serdecznie

    GG 442 50 38 lub trial010@wp.pl

  186. Sandra

     /  Sierpień 13, 2014

    Witam! :) Trafiłam tu przypadkiem szukając zupełnie czegoś innego i dowiedziałam się, że jestem chora, a już myślałam, że coś ze mną nie tak ;) Objawy [na szczęście nie wszystkie] mam od 13-tego roku życia [aktualnie mam 21 lat] i są sporadyczne. Czasami do trzech razy w tygodniu, a czasami mam luz przez kilka miesięcy, ostatni miałam wczoraj. Wizyty u lekarza odkładam aby nie dowiedzieć się, że dolega mi coś bardzo groźnego dla życia, ale dzisiaj wybieram się do psychiatry. Chętnie porozmawiam z kimś w podobnej sytuacji, aby lepiej się poczuć lip_gloss_lady@o2.pl jeśli ktoś ma WhatsApp to mogę podać numer komórki. Przede wszystkim będę pytać o jakieś terapie grupowe, bo coś czuję, że to pomoże mi najbardziej. Pozdrawiam serdecznie, Sandrusek-Nerwusek :P

  187. Witam… Kilka dni temu wróciłem z pracy z nocnej zmiany ok 6.20, szybki prysznic i spac do lozka… Ale zaczęło się jak tylko położyłem głowę. Uderzenia ciepłą w głowe przechodzące w klatkę piersiową, jakiś koszmar… W tamtym momencie myślałem ze to jakiś zawał, wylew czy też udar, zczęły mi sinieć dłonie i stopy. w pewnym momencie dostałem drgaweki kazałem żonie zadzwonić na pogotowie. Panowie zrobili mi ekg i droga elektroniczną wysłali do kardiologa który stwierdził że jest ok, poradzili mi wziać od lekarza zwolnienie i odpocząć bo to pewnie przemęczenie. Mam problemy ze spaniem. za kazdym razem jak kłade sie do łóżka mysle ze zaraz umre albo ze jestem chory na jakas nieuleczalna chorobe i ze zostawie zone ktora tak sie martwi o mnie bo nie wie co mi jest. lekarz rodzinny dal mi skierowanie do neurologa ale nie stac mnie zeby isc prywatnie a na kase chorych 3miesiace trzeba czekac… chce zrobic sobie tomografie bo chce sie upewnic ze w glowie mam wszystko ok. przed snem biore valused ale zasypiam na godzine i to cale mije spanie. A domyślam sie że głównym żródłem tego wszystkiego jest to że mam problemy finansowe i nie moge o tym przestać myśleć… Rachunki nie zapłacone, nie ma kasy na jedzenie i tak wkoło… czy te objawy to nerwica lękowa? prosze o pomoc. chętnie w wolnych chwilach moge podzielic sie informacjami. pozdrawiam. mariusz.parowski@interia.pl

  188. Jeszcze coś co moze miec cos wspolnego z tematem. Będąc w wojsku zacząłem świrować żeby nie tracić życia na to czego nie lubie i położyli mnie w szpitalu psychiatrycznym, Po 2 tygodniowym pobycie i szeregu badań stwierdzili że mam PSYCHOPATIE (nieprawidłowa osobowosc) i dostalem kat. D. W tamtym roku mielismy w malzenstwie problem gdyz zona stwierdzila ze jestem za mocno zazdrosny i wyrzucila mnie z domu. nie potrafilem sobie z tym poradzic wiec poszedlem do psychiatry ktora zapisala mi lek PINEXET 25mg i kazala brac przed snem. Wydaje mi sie ze do pewnego dnia dawałem psychicznie rade a przyszedl dzień ze wszystko stalo sie silniejsze odemnie. zona moja tez korzysta z uslug psychiatry i bierze PRAMOLAN i NEXPRAM. Nie wiem czy robic ta tomografie czy po prostu isc do psychiatry i psychologa. Prosze o podpowiedz.

  189. Ela_78

     /  Sierpień 27, 2014

    Witajcie,
    Bardzo dobry blog dla osób borykających się z nerwicą. Ja swojego pierwszego ataku doświadczyłam po porodzie pierwszego dziecka będąc jeszcze w szpitalu a było to 13 lat temu. Gdy zamykałam oczy to doświadczałam okropnego uczucia jakby moje ciało leciało pod sam sufit a potem z impetem spadało. Zdarzenie to powiązałam z cięciem cesarskim i silną anemią. Kolejnego ataku doznałam kilka miesięcy później będąc z moim maleństwem u swojej mamy. Wieczorem obejrzałam film i późno w nocy położyłam się spać. Znowu pojawił się ten sam epizod co w szpitalu, do tego doszedł silny ból w klatce piersiowej, który myślałam że świadczy o zawale. Jak dotarło do mnie, że umieram, dostałam biegunki, drżenia kończyn i oblały mnie zimne poty. Po raz pierwszy w życiu zadzwoniłam po karetkę (dodam, że zawsze byłam zdrową osobą!), pamiętam jak strasznie się bałam że umrę, że osierocę mojego 6 miesięcznego synka. Gdy karetka przyjechała, lekarz stwierdził silne pobudzenie, jak po narkotykach, dał jakieś uspokoajające zastrzyki i kazał zmienić tryb życia, na bardziej higieniczny tzn. więcej snu itp. Następnego dnia rano, przeświadczona o tym, że przebyłam zawał pobiegłam do przychodni zrobić badanie EKG, które wykazało, że wszystko ze mną jest ok. Oczywiście ja myślałam, że sprzęt zepsuty, że lekarz się nie zna, że na pewno mi coś dolega i niebawem umrę. No i zaczęla się moja przygoda….ciągły strach o swoje życie, obawa przed samotnym przebywaniem w domu (przecież jak dostanę zawał to nikt mi nie pomoże itp). Strach przed wyjściem do sklepu, na spacer z dzieckiem ( wielokrotnie spacer kończyłam w przychodni robiąc badanie EKG, bo tak się źle czułam). Przejazd samochodem z miasta do miasta kończył się na odliczaniu kilometröw do najbliższego szpitala i modlitwie i prośbie do Boga, żeby nic mi się nie stało. Lekarze, robiąc kolejne badania rozkładali ręce, mówiąc że jestem zdrowa i mam jakieś urojenia. Zaczęłam szperać w internecie, zamawiać kolejne książki o nerwicy, atakach paniki itp. Świadomośç, że nie jestem sama z tym problemem, że cierpią na to i biedni i bogaci i ludzie wykształceni bardzo mi pomogła. Zaczęłam sama sobie opowiadać co mi jest, żeby zrozumieć swoją chorobę. Jak tylko dostawałam ataku paniki zaczynałam głęboko oddychać i mówić, że nic mi nie jest, że to tylko atak i on zaraz przejdzie. Zmieniłam pracę na przedstawiciela medycznego, co spowodowało, że musiałam jeździć samochodem po całej Polsce jak i świecie. Jako takich ataków paniki już nie mam, ale cierpię na przewlekłe biegunki, co powoduje, że przed kazdym wyjazdem zażywam Laremid. Wiem, że te objawy są wynikiem stresu, jaki przeżywam. Niestety z dwojga złego uważam, że praca jest lepsza niż przesiadywanie w domu, które u mnie kończyło się wsłuchiwaniem się w swoje ciało i doszukiwaniem przeróżnych chorób. Niestety od dwóch lat dołączyły kolejne objawy gastryczne tzn bulgotanie w brzuchu, co powoduje ogromny dyskomfort. Znowu zaczęłam izolować się od ludzi i przesiadywać w domu. Mój portfel jest coraz cieńszy, bo znowu odwiedzam lekarzy i robię przeróżne badania. Niestety taki już mój urok :(. Dodam jeszcze, że w międzyczasie byłam u psychiatry i na terapii u psychologa, niestety te wizyty nie poskutkowały. Uważam, że na nasze problemy jest tylko jedna osoba, która nam pomoże – to my sami. Sami musimy wyszukać odpowiedniej drogi do naszego ciała i umysłu. Mi raz się udało, przeźyłam względnie spokojnie 10 lat (w międzyczasie urodziłam drugie dziecko i nie miałam niepokojących objawöw). Teraz przyszła kolej na poszukanie rozwiązania na kolejne problemy. Drodzy nerwicowcy pamiętajcie – nie jesteście sami, takich ja Wy jest cała masa na świecie i mijaci ich każdego dnia. Powodzenia w szukaniu właściwej drogi i dużo, duźo siły i wytrwałości…

  190. Iwa

     /  Wrzesień 11, 2014

    znowu wróciło,, jak wraca to wszystkie mądrości szlag trafia..już brakuje siły… życie staje się koszmarem..

  191. Iwona

     /  Wrzesień 11, 2014

    Tak to prawda ja mam tez już dość sama z sobą nie wytrzymuję płacz strach obawa lęk każdego dnia silniejsze i ten ból bez radności koszmar mojego życia pozdrawiam

  192. Aga

     /  Wrzesień 12, 2014

    Hej Iwa,
    Co takiego sie wydarzylo ze wrocily leki?
    Musialos zaklucic Twoj spokoj.
    Mnie bardzo dokucza od czasu do czasu silne poczucie ze zaraz umre to jest najgorsze uczucie ze wszystkich, o dziwo nie mam przy tym zadnych objawow tzn migotania serca, potow,
    Tylko te mysli. Chociaz teraz bardzo rzadko.
    Zaczelam czytam PismSwiete,.zawierzylam Jezusowi swoje zycie. Mozecie sie smiac.
    Bardzo polecam Ci strone Start z Bogiem. Superstrona

  193. Iwa

     /  Wrzesień 16, 2014

    dziękuję Ci Aga..na pewno wejdę na tę stronę ,nie będę się śmiać bo niby dlaczego? ja też bardzo boję się śmierci, mam 12 letniego syna 3 lata temu rozwiodłam się i mam przyjaciół oraz prace więc powinno być dobrze,,a nie jest.. przerastają mnie sytuacje dnia codziennego,ciągle jestem jak małe dziecko które przeprasza że żyje.. wiele lat psychoterapii i było lepiej.. ale teraz wróciło ze zdwojoną siła..myślę że powodem jest praca. Od listopada nowa,pozornie lepsza,większy zarobek ,możliwość rozwoju…i praca z dużo młodszymi koleżankami one dwadzieścia kilka ja 43 lata,nie odstaje od nich jeśli chodzi o efekty pracy ale mam wrażenie że nie nadążam czasem,one wolne mogą poświęcać się pracy ja z poczuciem winy że syna prawie nie widuję…z jednej strony muszę pracować żeby żyć,z drugiej brak mi sił…po rozwodzie zostałam z niczym ,były mąż szybko założył nową rodzinę
    ja dzięki przyjaciołom mam gdzie mieszkać..ale ciągle się boję…od wczoraj jest kiepsko leże bez sił,wzięłam L4 bo fizycznie nie jestem w stanie funkcjonować..oczywiście już mam poczucie winy bo koleżanka musi pracować za mnie :-(.. w czwartek idę do psychiatry chyba nie dam rady bez leków..mam depresje..czuję że wróciła..a lęki nie pozwalają mi normalnie funkcjonować.. czy to kiedyś minie? Pozdrawiam wszystkich bardzo! Jak to dobrze że tu ktoś mnie zrozumie…

  194. Witaj Mariusz. Problem ewidentnie jest (to co można wywnioskować z tego co napisałeś, to przede wszystkim problem zazdrości, bo co działo się w wojsku to nie napisałeś), także polecam Ci wizytę u psychologa, psychiatrę i być może jeszcze jedno podejście do diagnozy. Nie wiem jakie masz objawy i czy masz ewentualnie wskazania do tomografii, ale to psychiatra lub neurolog mógłby Ci potwierdzić w zależności od objawów. Trzymaj się i serdecznie Cię pozdrawiam.

  195. andzi

     /  Wrzesień 18, 2014

    Do mnie tez wrocila po tylu latach… dzis musialam wczesniej wyjsc z pracy bo myslalam ze zemdleje I umre…. I to uczucie nierealnosci okrropne… jutro tez mam wolne bo boje sie ze bedzie to samo..ale w poniedzialek musze isc niewiem czy dam rade :( czy ktos zna jakies sposoby zeby nad tym zapanowac? Glownie nad uczuciem ze zaraz zemdleje…

  196. Iwa

     /  Wrzesień 18, 2014

    polecam przeczytać fajną stronę Historia pewnej nerwicy,

  197. Joaśka Brzoza

     /  Wrzesień 29, 2014

    Mam takie objawy , do kogo zwrócić się o pomoc ? JB

  198. Zachęcam Cię, abyś wybrała się do psychologa. W nerwicy podstawą jest terapia. Zachęcam Cię także, abyś zaczęła stosować jakąś formę relaksacji, np. medytację wyciszenia, którą opisuję na blogu.

  199. Anonim

     /  Październik 13, 2014

    Super Artykuł, Dobrze że jesteście Iwa dzieki za llekturke rowniez polecma

  200. natasza

     /  Październik 27, 2014

    Witam…
    Ja zmagam sie z nerwica , depresja od 2 lat. Wszystko sie nasiliło gdy moja babcia kochana zmarla:( tesciowa okazalo sie ze ma nowotwor zlosliwy i w dodatku ja poronilam. Wszystko to w okresie 3 miesiecy…..bylam u psychiatry ktory dobral mi takie leki ze myslalam ze sie wykoncze tak sie zle czulam. chodzilam tez do psychologa. Zaszlam potem w ciaze wiec juz juz nigdzie nie chodzialm….teraz jestem karmiącą matka……wyladowalam ost u lekarza. bedac na zakupach zaslablam ale po chwili mi przeszlo. ale za chwile znow…i nie przechodzilo zaczely mi dretwiec rece nogi itd…co ja wyrabialam w aucie zeby tylko nie stracic przytomnosci??masakra. u dr ekg dobrze z wywiadu tez badnia tez dobre. No dr mi pow ze nie jest zwolennikiem odradzania przestania karmic ale lepiej zebym zazywala cos….szkoda mi mojego malca ma pol roku dopiero…jeszcze z 4 miesiace bym chciala karmic. zazywam hydroxyzyne 2x dziennie ale ja wiem czy mi to cos daje….dalej mam te ataki lekowe . jak to paskudztwo pkonac.??milion glupich mysli , wkrecanie chorob, to uczucie ze zaraz sie cos stanie ze umre…niewiem jak sobie poradzic z tym bo na dluzsza mete chyba zwariuje…mam dwojke dzieci i zamiast byc wesola mama usmiechnieta tryskajaca energia to tu sie nieda!!!czemu to takie jest??? z mezem tez nam sie nie najlepiej ukladalo i w sumie to od tego tez sie zaczelo…kiedys bylam pelna zycia wesola itd a juz po slubie gzdies cos sie stalo ze mna….ale chce teraz zmienic siebie miec jakies plany cieszyc sie moimi skarbami itd…poprostu cieszyc sie zyciem tylko jak????? pomozcie

  201. Agnieszka

     /  Październik 29, 2014

    Witam wszystkich ,od dłuższego czasu cierpię chyba na depresje ,nerwice lekowa.Jestem. Mama dwójki wspaniałych dzieci 6i2latka.W lutym mojej koleżanki chłopak zmarł na moich oczach od tamtego czasu mam cały czas myśli o śmierci ,boje sie ze coś może sie stać mi czy mojej rodzinie.Nie radzę sobie z tym.Mieszkam w Szkocji ,lekarz przepisał mi propanarol,biorę je od tygodnia ,na dodatek wykryto u mnie anemię ,zaczęłam dziwnie sie czuć od paru dni ,mam zimne poty ,temperatura ciała 35.6 ,czuje sie bardzo słabo ,opadłam z sił ,nie wiem czy tabletki mi nie sluza czy coś mi dolega .

  202. Witaj, od razu Ci napisze moj adres prywatny agnes116@amorki.pl mieszkam w Anglii jak bedziesz chciala pogadac napisz swoj nr oddzwonie.
    Te objawy o ktorych piszesz to niestety nerwica lekowa mam podobne choc teraz coraz rzadziej…to jest tak im dluzej bedziesz myslala ze sie zle czujesz te objawy sie nasilaja. tak dziala organiz broni sie za duzo negatywnych spraw sie kumulowalo i organizm wyladowuje to. najgorzej jest z tym przeczuciem smierci ze zaraz sie umrze….wokolo duzo teraz ludzi chorych , mlodzi umieraj, ostatnio tez bylo glosno o A P, mojej kolezanki siostra tez zmarla na raka,,,,,,,ludziom wrazliwym niewiele trzeba , paznokec zaboli i juz jestesmy gotowi w wymyslaniu historii choroby.
    dzisiaj wstala bylo ok ale juz za 10min sie wewnetrznie

  203. Cos mi sie przerwalo…tam nie dokonczylam. czeje poddenerwowanie…nie nawidze tego i te mysli…napedzaja strach i klops zaczyna sie znowu. mysle ze nerwicy lekowej nie da sie wyleczyc lekami nie wyleczy sie mysli…trzeba pracowac nad soba i przyznac sieprzed soba czego sie boje co mnie uwiera.
    Bylas swiadkiem smierci …to wywolalo szok i zaczelas analizowac i bac sie czegos czego nikt nie jest w stanie ogarnac ani zbadac.

  204. Łukasz

     /  Listopad 11, 2014

    Witam wszystkich serdecznie :) na początku chciałbym podziękować autorce tego bloga za znakomicie wyjaśniony przebieg choroby :) a teraz przejdę do sedna sprawy. Nerwica i wszystkie inne dziwne jej objawy dotykają coraz większa rzeszę ludzi i nie ma co się dziwić bo czasy są takie a nie inne. Sam choruję na to około 12 lat :) ale od około 2 dopiero zaczełem coś z tym robić bo objawy nasiliły się na tyle że stwierdziłem że jednak coś trzeba z tym zrobić. Lęk i niepokój czułem chyba od zawsze od małego zawsze byłem czarnowidzem i myślałem że ciężko choruje, otoczenie w tym rodzina ignorowała to co się ze mną działo. Pierwszego poważnego ataku nerwicy dostałem ponad 3 lata temu straszne uczucie odrealnienia ból w klatce, duszności bardzo szybkie bicie serca mówie nic tylko zawał :) później to samo wreszcie zaczeła się pielgrzymka po lekarzach internista, laryngolog, kardiolog, neurolog wszędzie praktycznie pełne pakiety badań i mnóstwo wydanych pieniędzy aż wreszcie psychiatra który stwierdza że to nerwica lękowa. Leki brałem różne rexetin, propranolol, seroxat, sulpiryd można by wymieniać bez końca była lekka poprawa lecz tak naprawde jedne objawy ustępują ale na ich miejsce przychodzą nowe między innymi takie jak:

    -Bóle głowy coś w rodzaju skurczu, takie dziwne napinanie się skóry na czaszce czy coś w tym stylu, kłucia w głowie
    -Częste wizyty w toalecie
    -Niewyrazne widzenie męczy mnie sztuczne światło
    -Drętwienia
    -Dziwne odczucia np prawej nogi, ręki
    -Bóle serca dodatkowe skurcze szybki puls
    -Zawroty głowy lęk że upadnę ?
    -Wyczulenie na bodźce zewnętrzne
    -Sztywność karku
    -Lęk paniczny
    -Niepokój
    -Brak koncentracji
    -Ogólne zmęczenie
    -Do wszystkiego trzeba sie zmuszać
    -Huśtawki nastroju

    Wszystkie objawy konsultowane z całą rzeszą lekarzy którzy potwierdzili tą samą diagnozę :)

    To w sumie tylko część tego co się dzieje ale zdążyłem sie przyzwyczaić
    Chcę tylko powiedzieć wszystkim żeby się nie załamywać i dalej iść do przodu poprostu olać to co się dzieje ( wiem że nie zawsze da rade ) i starać się żyć w miare normalnie.

    Życzę wszystkim powrotu do zdrowia bo wiem jak to jest sie z tym zmagać i jak jest ciężko.
    Nie traćcie nadziei bo w sumie nic innego nam nie zostało :)
    Dziękuje za uwagę
    Pozdrawiam !
    Łukasz

  205. Witam!!
    Tez mecze sie z ta cholerna nerwica lękową!,Biore atarax ale on tylko uspokaja moje niespokojne chwiejne nerwy,ale lęki pozostaja i szybkie bicie serca az do 160/min..Bylam u Wszystkich lekarzy i zrobila badania ,jakie tylko sie dalo,ale wszytsko ksiazkowo wychodzilo;)A dolegliwosci sa caly czas..w Autobusie ,sklepie ,czy wobecnosci wiekszej grupy ludzi,Oblewaja mnie poty na zmiane zimne i cieple,wojna w zoladku i zawroty glowy.Mysli ze zaraz zemdleje,ze nikt mi nir pomoze..Po paru minutach to mija,ale strach jest przeokropny..
    Jakby ktos chcial pogadac i mial podobnie jak ja ,to moj email..adrian112@poczta.onet.pl
    Pozdrawiam!!
    Zycze Wszystkim powrotu do zdrowia!Jak najszybciej!!!

  206. Iwa

     /  Listopad 17, 2014

    witam wszystkich! znowu piszę i szukam ratunku na tej stronie bo nerwica wróciła w postaci dolegliwości żołądkowych.. kamień w żołądku, ciągle mnie mdli,nie mogę normalnie odetchnąc. czuję taki skurcz.. aż mi słabo. praca mnie wykańcza.. tempo,rywalizacja i ciągle nowe wymagania. Nie daję rady a muszę pracować po rozstaniu z mężem wychowuję syna i zdana jestem tylko na siebie.. Wiem nie tylko ja mam problemy.. tylko już nie daję rady, nie cieszy mnie nic.. chyba tak chciałam się wygadać, pożalic..

  207. Alison

     /  Listopad 27, 2014

    Kochani!
    Dla mnie ta strona była zbawieniem, gdy zmagałam się z nerwicą,którą spowodowała u mnie praca. Dziś, po prawie pół roku mogę wam z ręką na sercu powiedzieć, wbrew temu co sądzą inni-„to” da się wyleczyć. I nie mówię tego w jakiejś lepszej dla mnie chwili. Po prostu czuję się dobrze i jestem zdrowa!
    Myślę jednak, że gdy już nas dopadnie, musimy pomimo wszystkich przeciwności wykonać ciężką pracę. Oto rzeczy, które mi pomogły:
    -wizyta u dobrego psychiatry, (nfz);
    -psychoterapia (darmowa, z nfz);
    -leki Paroxinor i Sympramol doraźnie (tanie-ok 15 zł za opakowanie);
    -ćwiczenia rozluźniające i oddechowe + trening Schultza (z internetu);
    -książka Claire Weekes „Kompletna samopomoc…”;
    -modlitwa;
    -masaże 1 raz w tygodniu (ok 30 zł);
    -brak telewizora, wiadomości, złych wieści-ogólnie cisza;
    -jeśli jest taka możliwość-zmiana pracy, jeśli nie należy o wszystkim powiedzieć przełożonemu.
    Te wszystkie rzeczy, które wymieniłam zaowocowały u mnie tym, że po trzech miesiącach pojechałam na wakacje, poszłam na dyskotekę i dostałam nową, lepszą pracę.
    Nie można mówić, że leczenie nerwicy jest drogie, długotrwałe a i tak nie da się jej wyleczyć. To jedyna choroba, gdzie o wszystkim to my decydujemy.
    Życzę wszystkim powrotu do zdrowia! To jest możliwe!

  208. Ania

     /  Listopad 30, 2014

    Witam
    Nie wiem od czego zacząć postaram sie jakos wszystko opisac w miare normalnie od okolo 2 tygodni moje zycie zamienilo sie w czyste pieklo mam straszne lękii ze zaraz umre udusze sie, mam 3 letniego synka wychowuje go sama blisko 2 lata temu moj maz zmarl na nowotwor boje sie ze cos mi sie stanie i moj syn zostanie sam juz nie wiem co mam robic zaczęłam zazywac Afobam na wlasna reke ale musze zwiekszac dawke bo 3 tabletki juz mi nie wystarczaja i wtedy jest znosnie dodam ze od jakis dwoch tygodni mam zapalenie oskrzeli a w styczniu ide usuwać migdalki to jeszcze tylko pogarsza moje lęki ze sie zaraz udusze z kaszlu albo umre w czasie zabiegu ogolnie to sie boje czy dozyje do jutra czy ktos mial podobna sytuacje prosze o pomoc czuje ze zaczynam juz wariowac zapisalam sie do psychiatry ale to dopiero za tydzien nie wiem czy wytrzymam do tego czasu blagam o pomoc jakiekolwiek slowo prosze!!!

  209. Alison

     /  Grudzień 1, 2014

    Aniu, nie bierz Afobamu na własną rękę-on silnie uzależnia! Idź do psychiatry i poproś żeby dał Ci skierowanie na psychoterapię. Jesteś na początku tułaczki z nerwicą. Ja miałam to samo, bałam się śmierci, przez to że mój tato odszedł nagle na serce i ja wmówiłam sobie, że też umrę na serce. Stąd skoki ciśnienia i kołatania serca nie do wytrzymania. Pamiętaj, że to tylko Twoja psychika. Stawiaj czoła swoim lękom-to najlepsza terapia. „Śmiej się z nich”. Mów sobie głośno, że miliony ludzi mają kaszel i żyją. Zabiegu też się nie bój, Ja miałam niedawno operację w pełnej narkozie i żyję. Nerwica to piekło i na dodatek długotrwałe, ale zobaczysz, będzie lepiej. Czas leczy rany.

  210. Anonim

     /  Grudzień 1, 2014

    Droga Aniu,
    to co opusujesz to silna serwica lekowa. Przezylas straszna tragedie, smierc bliskiej …osoby ktora moze wywolac silne ataki paniki. Dobrze ze wybierasz sie do psychiatry, nie bierz lekow na wlasna reke.
    poczytaj sobie co moze powodowac smierc osoby szczegolnie bliskiej…nie umrzesz nic Ci nie jest…ja tez sie z tym zmagam wlasciwie nic mi nie jest ale ubzduralam sobie ze zaraz umre srednio to chyba z 5 razy na dzien…czy to nie glupie. Wiem o tym. Czasami objawy leku moze powodowac tarczyca …nadczynnosc albo niedoczynnosc. Poziom cukru powoduje czasami wrazenie zlego samopoczucia. Nie martw sie nie umrzesz nie ma opcji jesli badania wychodza ok. Zycze Ci zdrowia, masz dla kogo zyc. Aga

  211. ewelina

     /  Grudzień 1, 2014

    witaj aniu.. mysle ze tak naprawde nic ci nie jest sama mam nerwice lekowa i deprwsje…objawy jakie opisujesz wszystko wskazuja na to ze to nerwica a ty jestes zupelnie zdrowa… wiem latwo pisac otoz nie bo sama przez to przechodze z wiekszymi objawami.. co do leku ktory bierzesz mysle ze 3 tab to stasnowsczo za duzo sama to biore 3 lata ale 0.5 tylko albo az…sprobuj nauczyc sie oddychania przeponowego jest latwe i pomaga …czy jest ktos na kogo mozesz liczyc ktos kto moze ci pomoc w razie czego trzymaj sie bedzie dobrze mysl pozytywnie

  212. ewelina

     /  Grudzień 1, 2014

    asertin / czy ktos bral ten lek?jakie macie odczucia?

  213. Ania

     /  Grudzień 1, 2014

    Dziekuje wam bardzo za odpowiedz staram sie z wszystkich sil jakos trzymac dzis kolejny dzien kolejna trudna walka z tymi ciagl6mi lekami mam nadzieje ze psychiatra mi pomoze i znow zaczne sie „cieszyc” ze zwykłych problemow jak normalny czlowiek.

  214. Łukasz

     /  Grudzień 2, 2014

    Witaj Ewelino ! Jest to lek z grupy SSRI czyli wszelkie leki pod nazwą np Asertin, Seroxat , Parogen itd działają raczej tak samo bo mają chyba nawet taki sam lub bardzo podobny skład ja osobiscie brałem Seroxat, Parogen i jeszcze inne badźiewia tego typu. Musisz poczekać pare dni zanim zacznie działać i nie powiem że będzie to przyjemny okres, objawy w tym czasie mogą sie bardzo nasilić ale później stopniowo opadną aż wreszcie poczujesz poprawe :) jedyne czego nie polecam to samowolnie odstawiać bo ja cięzko to przechodziłem :) Zdrowia !

  215. ewelina

     /  Grudzień 3, 2014

    super ze ci sie udalo. masz duzo szczescia.. chetnie posluchalabym twoich rad sama sie zmagam z ciezko nerwica i depresja jest coraz gorzej najbardziej boje sie przyjmowac leku asertin…a powinnam bo lekarz mi go przepisal ..pozdrawiam

  216. Łukasz

     /  Grudzień 4, 2014

    Tak naprawdę Ewelino nikt nie powiedział że mi się udało ja poprostu troszke do tego się przyzwyczaiłem,jak znajdziesz moj post wyzej to dowiesz sie troche o moich objawach itd w sumie cierpie na to od ponad 12 lat od jutra zaczynam z nowym lekiem Aciprex plus doraznie ketonal na ból głowy. Nie bój sie brać leków po to one są tak mi dzisiaj powiedziała Neurolog do której chodzę :) Pamiętaj, żeby zacząć z tego wychodzić trzeba mieć siłę a tego bez leków raczej nie osiągniesz. Ja miałem chyba roczną przerwę w lekach ale jak sie podchodzi do lustra i patrzy w swoją twarz kilkanascie razy dziennie i widzisz jak sie z dnia na dzien coraz bardziej rozsypujesz to juz nie ma wyjscia :) Pozdrowienia !

  217. ewelina

     /  Grudzień 7, 2014

    dziekuje Ci Lukaszu za odpisanie nie zawsze moge wejsc na neta dzis akurat moglam… wiem ze poowinnam brac ten lek ale ja sie strasznie boje … a moj stan sie pogarsza co chwila albo placze albo za chwile wpadam w zlosc czuje taka ciezka glowe jak by miliony neuronow i mysli mnie atakowalo…ni i ta dziwna chwiejnosc rownowagi bi to nie sa zawroty tak jak powiedzial mi lekarz to po prostu objawy nerwicy .a jakie leki brales jesli moge wiedziec i miales jakies powazne skutki uboczne bo to co czytam tu na forach to masakra… kurcze ja mam dopiero 27 lat a czuje sie jak babcia 70 letnia albo i gorzej i ta agrofobia to ze nigdzie nie wyjde i te leki i ataki paniki mnie wykanczaja pozdrawiam Cie cieplutko

  218. Łukasz

     /  Grudzień 9, 2014

    To że tak się czujesz to wcale Ci się nie dziwie ja też się tak czuje od paru lat. Wieczne uczucie dziwnego widzenia czyli bardzo mocna wrażliwość na światło sztuczne, cały dzień w takim pomieszczeniu z takim światłem mnie wykańcza dodatkowo nerwy, lęki również przed wyjsciem na dwór mam jakies dziwne zawroty i plączą mi sie nogi. Pytasz mnie o leki jakie brałem ? było tego sporo Rexetin, Seroxat, Parogen, Sulpiryd, Propranolol, Con Cor, Nebilet, a teraz Aciprex Nie zaobserwowałem jakiś większych skutków ubocznych. Jedynie co to Propranolol źle na mnie działał bo serce dziwnie mi chodziło po nim i odtawiłem :) Jeśli chodzi o Ciebie czyli kobiete to słyszałem i czytałem na temat przybierania wagi podczas kuracji lekami tego typu chociaż nie zawsze to występuje więc zachęcam Cię do brania leku bo bez tego nie zaczniesz normalnie funkcjonować. Podaj mi swojego maila to wyślę ci w formacie mp3 trening relaksacyjny Jacobsona bardzo fajna sprawa zakładasz słuchawki i słuchasz poleceń. Dodatkowo polecam Ci zakupić książke o tytule Pokonałem Nerwicę autora Grzegorza Szaffer jest tam dużo fajnych i cennych wskazówek jak sobie radzić z tym co cię spotkało, ja osobiscie dodatkowo do leków chodzę na masaże relaksacyjne i na bio energo terapie nie wiem czy wierzysz w takie rzeczy ale warto się tym zainteresować jesli podejdziesz do tego w sposób poważny i duchowy to odniesiesz sukces ! podaje swojego maila lukasz.wass@wp.pl Zapomniałem napisać o psychoterapii jest bardzo pomocna w tym temacie ale musisz znaleźć kogoś odpowiedniego z wiedzą medyczną Pozdrawiam !!!

  219. ewelina

     /  Grudzień 9, 2014

    hej Lukasz. dzieki za odpowiedz bardzo mnie jakos wzmacniasz psychicznie i tak jakos wspierasz … wlasnie chodzilo mi dokladnie o skutki uboczne bo tego boje sie najbardziej…co do wago to moge przytyc nawet bym chciala…mam straszny lek przed braniem leku choc wiem ze powinnam bo bez niego nic nie zdolam… wlasnie brales rexetin serotax a ten serotax to podobno to samo co asertin wiec jak brales to nie miales jakis tam skutkow ubocznych… a do tego jeszcze cos brales bo ja przez 4 lata biore alprox i mam go btac wlasnie z tym lekiem tez …moj mail to ewelina.walis@o2.pl

  220. Maciek

     /  Grudzień 9, 2014

    Cześć
    Ja też od dawna walczę z nerwica lekowa. No cóż łatwo w życiu nie miałem i w sumie dalej nie mam. Ale jakos sobie radzę. Mam rodzinę i o nią bardzo walczę bo w sumie tylko ja ją utrzymuje. Za 7 tygodni rodzi mi się 2 synek :) Cały czas lekarze wsadzali mi do głowy, że mam nerwicę lekową i moze mają troche rację , ale sam zacząłem szukać i w sumie wymusiłem na lekarzach badania i okazało się że mam kandydoze. Rozrosniety drozdzak, ktorego mamy wszyscy, ale w sytuacji obniżonej odpornosci (a odporność tez jest nizsza w chronicznym stresie) rozrasta się w organizmie i powoduje złe samopoczucie, infekcje i wiele innych. Poszukajcie w necie info o kandydozie poczytajcie, zrobcie sobie badania w tym kierunku (mi wyszlo z wymazu z gardła). Wielu lekarzy bagatelizuje problem , bo przecież kandida to skład mikroflory w jelicie grubym , więc jezeli jest to normalne. Tylka ja kandide mam w gardle i jest to infekcja. Poczytajcie sobie o tym, leczenie jest potrzebne , ale zmiana diety czyni cuda.

  221. na resztkach sil

     /  Grudzień 11, 2014

    Witam was wszystkich,
    czytajac te wasze wypowiedzi,chociaz na chwile zapomnialam oi sobie. Z takim samym problemem borykam sie od dawna, juz nawet przeszlo na ok 2 lata i powrocilo. Mnie najbardziej przeraza motyw smierci, poglebili sie w momencie, kiedy dookola slyszy sie o smierci coraz to mlodszych ludzi i najczesciej powodem jest raczysko.
    Miesiac temu zaczelam chorowac. Zapalenie gornych drog oddechowych. Nie zgadniecie jaka sobie pierwsza diagnoze postawilam! i trwa to do teraz. Z raka pluc przeszlo na raka gardla (niby sie wyleczylam, ale czuje klucie po obu stronach gardla, tak jakby cos mi zalegalo, jakby jakas osc mi stanela)! Z tego wszystkiego jutro szukam na gwalt laryngologa, bo ilez mozna. Dostalam kolejny antybiotyk a dalej kluje :( i jeszcze google mowi ze klucie w gardle to co? rak oczywiscie! tak panicznie sie go boje :( a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ja tego jestem swiadoma, ze doszukuje sie chorob, ze jak wlos zaboli to juz koniec… ale nie potrafie o tym nie myslec :(tylko ryczec mi sie chce i rycze, ze to juz prawie koniec :( jutro lece do lekarza o boje sie wyroku :( chcialabym z kims o tym pogadac…

  222. ewelina

     /  Grudzień 11, 2014

    hej. mialam podobnie tez jak cos mnie zakulo to juz myslalam ze umieram wymyslalam sobie najgorsze choroby na obecna chwile te myeli mi sie wyciszyly…ale czasem cos tam powraca ze mysle tylko o smieerci ze moge odejsc w kazdej chwili… swiat mnie przeraza …. ale trzeba sie wziasc za siebie choc to trudne… zacznij sobie oddychac przepona zacznij medytowac zacznij robic sobie afirmacje i kazda negatywna mysl zamien na pozytywna choc by bolalo….nerwica to ciezka choroba nie jestes sama jest wielu ludzi ktorzy sie z tym borykaaj naprawde ja mam np caly czas odrealnienie poczucie ze zemdleje ze cos mi sie stanie tez jest ciezko walcze

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 127 obserwujących.

%d bloggers like this: